Złe miłego początki. Astralis i Na’Vi wygrywają swoje grupy w ESL Pro League
CS:GO
Newsy

Złe miłego początki. Astralis i Na’Vi wygrywają swoje grupy w ESL Pro League

25.03.2020, 11:22:55

Zaczęło się od niespodziewanych porażek, po których kibice obarczali winą format, a skończyło się jak zawsze. Astralis i Natus Vincere wróciły z dalekiej podróży i po fatalnej inauguracji jedenastego sezonu ESL Pro League wspięły się na szczyty swoich grup, dzięki czemu zagwarantowały sobie bezpośredni awans do drugiego etapu zmagań.

Bohaterami początku wtorkowej gorączki ESL Pro League stali się wszyscy przedstawiciele grupy B. Hitem wieńczącym całe zmagania miał być pojedynek triumfatorów tegorocznego IEM Katowice, z półfinalistami tego samego turnieju. Batalia Na’Vi z fnatic nie dostarczyła jednak tylu emocji, ilu mogliby życzyć sobie fani. Rosyjska banda wreszcie nawiązała do występów ze stolicy Śląska i odniosła pierwsze tak pewne zwycięstwo w jedenastej odsłonie EPL-a. Efekt? Czołowe miejsce w grupie, co po dwóch premierowych porażkach wydawało się abstrakcyjnym scenariuszem.

Dołączyć do Natus Vincere spróbują ich wczorajsi oponenci, a także rodacy z forZe. Bogdan “xsepower” Chernikov i kompania w pojedynku na śmierć i życie rozprawili się z BIG. Niemiecka formacja może sobie pluć w brodę, bo po zwycięstwach z dwoma najsilniejszymi ekipami ze swojej grupy przegrała pozostałe starcia i resztę zmagań w ESL Pro League obejrzy z wygodnej kanapy.

Jej los podzielili także gracze broniący szyldów Complexity oraz North. Z bezpośredniego starcia tego duetu lepiej wyszła kadra Jasona Lake’a, która poza zachowaniem twarzy w zwycięstwie nie miała jednak żadnego interesu.. Jak się później okazało, Duńczycy również nawet w przypadku wysokiego zwycięstwa nie zdołaliby awansować do kolejnej fazy zawodów.

  • Complexity 2:0 North (Mirage 16:10, Nuke 16:8)
  • Natus Vincere 2:0 fnatic (Overpass 16:10, Dust2 16:11)
  • forZe 2:1 BIG (Mirage 11:16, Inferno 16:11, Nuke 16:9)

Po krótkiej przerwie na serwerach pojawiły się drużyny grupy A. Tutaj emocji w hicie kolejki nie zabrakło. Counter-Strike to taka gra, w której po mapie biega dziesięciu graczy, a na koniec i tak wygrywa Astralis. Ta maksyma przyświeca większości CS-owych zmagań od ponad dwóch lat i nie inaczej było wczoraj w potyczce z Vitality. Pierwsze przetarcie Skandynawów postawiło obok ich występu wiele znaków zapytania, jednak ich adaptacja do internetowych warunków była równie szybka, co inauguracyjna porażka z Ninjas in Pyjamas.

Szwedzi po bezbłędnych trzech starciach złapali wyraźną zadyszkę, bo jak inaczej nazwać porażkę z ENCE. Finowie w 2020 roku byli przecież cieniem swojej gorszej odsłony poprzednich dwunastu miesięcy, czego dowodem jest to, że jedyne ekipy, które zdołali ostatnio pokonać, to AGO oraz Illuminar. Teraz do zaszczytnego grona dołączył NiP, jednak reprezentanci legendarnej organizacji nie będą się tym faktem szczególnie przejmować. Cel minimum w postaci awansu został osiągnięty, a z tego miejsca mogą już tylko poprawić ten rezultat.

Z bieżącym sezonem ESL Pro League pożegnali się również zawodnicy Teamu Spirit oraz GODSENT, którzy stoczyli wczoraj bitwę o czwarte miejsce w tabeli. Co prawda Rosjanie mieli szansę, aby wskoczyć na trzecią lokatę, jednak wymagałoby to od nich wysokiego zwycięstwa nad europejskim kolektywem, Ten był wczoraj znakomicie dysponowany i nie pozwolił przeciwnikowi na wygranie choćby jednej mapy.

  • GODSENT 2:0 Team Spirit (Inferno 16:9, Nuke 16:13)
  • ENCE 2:1 NiP (Train 16:10, Overpass 4:16, Inferno 16:8)
  • Astralis 2:1 Vitality (Dust2 16:10, Overpass 17:19, Nuke 16:8)

Fot. ESL / Helena Kristiansson

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze