Zetural: Na kogo byśmy nie grali, to nie postawimy się w pozycji underdoga

Zetural: Na kogo byśmy nie grali, to nie postawimy się w pozycji underdoga

17.08.2020, 14:11:35

7more7 Pompa Team jako pierwszy polski zespół rozpocznie rywalizację w ramach letniej edycji European Masters 2020. – EU Masters będzie dla nas rollerocasterem i podchodzimy do tej imprezy tak, że nieważne co się będzie działo, lecimy przed siebie i napieprzamy się z wszystkimi jak równy z równym – mówił szkoleniowiec formacji, Adrian „Zetural” Dziadkowiec, który opowiedział nam również o procesie adaptacji Damiana „Deflesa” Filipowa, pobudce, która miała miejsce w zespole i przygotowaniach pod konkretnych przeciwników. 

Ostatnie godziny dzielą nas od rozpoczęcia EU Masters, więc chyba na początek warto poruszyć kwestię tego, jak wygląda adaptacja Deflesa w drużynie. Pomimo krótkiego czasu spędzonego razem udało się już wypracować małą synergię? 

Naturalną chemię czuć było od samego początku. To był jeden z głównych powodów, przez które zdecydowaliśmy się zaangażować go w zespole. Widzieliśmy, że wraz z przyjściem Deflesa pojawiła się świeżość, a powiedziałbym nawet, że część graczy obudziła się na nowo i zyskała nowy zastrzyk sił. Faktem jest, że mieliśmy i nadal mamy bardzo mało czasu na adaptację, zwłaszcza że Damian musiał dograć relegacje w barwach akademii. Nie trenowaliśmy na pewno tyle, ile byśmy chcieli, do tego pojawiają się oczywiście mniejsze lub większe błędy. Nie zamierzamy kombinować i postawimy na rozwiązania, które wydają nam się najpewniejsze. Będziemy liczyć, że chemia zrekompensuje tygodnie wspólnych przygotowań, których nam brakuje.

Z tego co mówisz, można wywnioskować, że dla niektórych twoich podopiecznych zmiana w składzie mogła być małą pobudką. Każdy zrozumiał, że nie jest niezastąpiony i trzeba jeszcze ciężej pracować. 

Chłopaki na pewno przejęli się całą sytuacją. Myślę, że trochę za długo mieliśmy ten przysłowiowy „miesiąc miodowy” i przez to zabrakło świadomości na temat tego, jakie problemy organizacyjne mogą wystąpić w drużynie. Nawet kiedy padł temat zmiany, to w zespole doszło do małych spięć. Nie każdy miał takie samo zdanie, więc musieliśmy się trochę pokłócić, aby po wymianie argumentów dojść do wspólnych wniosków. Pobudka była potrzebna, bo jasne, wszyscy jesteśmy świetnymi ziomkami, wszyscy lubimy Bulleta, ale nagle ten trans, w którym byliśmy, zaczął odbijać się na naszej grze. Teraz skupiamy się na tym, żeby poznać Deflesa nie tylko jako gracza, ale też jako osobę. Synergia potrzebna jest zarówno na Rifcie, jak i w życiu. To ona uskrzydla nas jako cały zespół.

Dużym ułatwieniem jest na pewno to, że już drugi czy nawet trzeci tydzień jesteście na bootcampie, na który teraz dojechał również Defles. Kontakt interpersonalny ułatwia wam wypracowanie pewnych rzeczy. 

Tak jest, Defles jest już u nas i warto podkreślić, że on sam dba o to, aby wprowadzić dobrą atmosferę. Wczoraj jak przyszło jedzonko, to rozstawił talerzyki, nałożył szamkę. Bardzo miły gest. Wieczorem zaproponował chłopakom wspólne oglądanie jakiegoś filmu. Myślę, że jest w tym wszystkim proaktywny i wie, że taki turniej jak EU Masters testuje nie tylko umiejętności indywidualne zawodników, ale też ducha. Budowanie dobrych relacji jest bardzo ważne. Tak jak wspomniałeś, to już trzeci tydzień bootcampu i o ile dla Damiana to jest coś nowego, to pozostali mogą się czuć tym lekko zmęczeni. Dlatego tak ważne jest, aby atmosfera była jak najlepsza i żeby to zmęczenie nie dawało się tak bardzo wszystkim we znaki.

W niedawnej rozmowie z Kamilem Kowalą MenQ powiedział, że „Defles otrzymał szansę rozpoczęcia kariery na nowo”. Po tym, co mówisz, potwierdza się teza, że Damian chce dać od siebie absolutny maksimum. Nie tylko jako gracz, ale też jako człowiek. 

Myślę, że Defles jest takim gościem, który zawsze daje z siebie sto procent. Mimo wszystko nie sądzę, aby to było całkowite potwierdzenie tego, że Damian chce kontynuować swoją karierę zawodniczą. Jest piekielnie utalentowany, ale też bardzo leniwy, więc jeśli nie zajdziemy jakoś wysoko w EU Masters, to zapewne w jego głowie pojawią się myśli dotyczące tego, czy chce grać w Ultralidze. Odkąd go znam, to zawsze nie do końca wiedział, czy to jest jego cel. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedy dostanie szansę albo podejmie samoistnie jakąś decyzję, to daje z siebie 120%. Taki poboczny cel tego bootcampu to kopnięcie go w dupsko i zmuszenie do tego, żeby się nad tym głębiej zastanowił i może już za dwa miesiące zaczął przygotowania do kolejnego splitu.

Na papierze wasza grupowa nie wygląda szczególnie ciężko. Wielu ludzi pewnie nie zna nawet drużyn, z którymi przyjdzie wam się mierzyć w play-innach EU Masters. Ty jednak na pewno wiesz więcej na temat najbliższych rywali i ciekaw jestem, jakie masz do nich podejście. 

Z EU Masters jest ciekawa kwestia, bo na pierwszy rzut oka każdy powie, że te trzy drużyny to totalne nooby i nawet można się z tym troszeczkę zgodzić. Dlaczego? W jednej z ekip przed EUM wymieniono całą dolną aleję, w drugiej na topie będzie występować zmiennik, w trzeciej zagra leśnik, który przez ostatnie cztery kolejki był zbanowany. W każdym z tych zespołów działo się coś dziwnego. Zawsze jest jednak tak, że ten turniej mocno weryfikuje. Niejednokrotnie piątki, które na papierze wyglądają słabo, prezentują się bardzo dobrze, bo nie mają nic do stracenia. Topowe formacje potrafi z kolei zjeść presja i grają bardzo zachowawczo, co potrafi być strzałem we własne kolano. Nie zdziwi mnie szczególnie jeśli przegramy jakąś mapę. Trzeba żyć z myślą, że to są zupełnie inne regiony z inną mentalnością i podejściem do rozgrywki. Może wydarzyć się absolutnie wszystko. Teraz przykładowo widzimy gościa, który ciągle trenuje Evelynn, której nigdy nie widzisz w competitive, więc możesz jedynie teoretyzować nad tym, jak się na to przygotować. Nie chcę hypować rywali, celem jest czyste wyjście z pierwszego miejsca, ale na koniec dnia jesteśmy w specyficznym punkcie, bo dostaliśmy oklep od AGO ROGUE i K1CK. To są oczywiście świetne drużyny, ale ja nie jestem w stanie przez to powiedzieć, jak dobrzy jesteśmy my. EU Masters będzie dla nas rollerocasterem i podchodzimy do tej imprezy tak, że nieważne co się będzie działo, lecimy przed siebie i napieprzamy się z wszystkimi jak równy z równym.

Przez informację o Evelynn zakładam, że Hajima siedzi nad scoutingiem dzień i noc. Ile stron materiału dostaliście do analizy? 20? 30? 

Dokładnie, jest tego bardzo dużo. Dla Kamila nie istnieje w tym momencie pojęcie „dzień” i „noc. Śpi po dwie godziny na dobę, w różnorakich momentach. Czasami potrafi zasnąć o 11, czasami o 8, czasami o 16. Szybko jednak wstaje i dalej zapierdziela. Informacji jest masa, od wczoraj je przeglądam, a dziś usiądą nad tym również gracze. Jeżeli scouting zwiększy nasze szanse o 5%, to będziemy nad nim siedzieć tyle, ile będzie trzeba. Na tym poziomie pięć procent to cholernie dużo. Praca analityka jest niezwykle ważna. Hajima jest zresztą gościem, którego wkład w zespół jest właśnie najbardziej widoczny podczas EU Masters. Tutaj ma największe pole do popisu i w tych morderczych maratonach haruje jak wół. Wolny będzie miał tak naprawdę jedynie wtorek, który poświęci na odespanie, ale w momencie kiedy poznamy rywali na decydujące BO3, to Hajima znów wpadnie w trans i będzie szykować analizę. I potem kiedy poznamy rywali grupowych, scenariusz znów zacznie się toczyć od początku. Kamil jest aktualnie maszyną do popijania energetyków i prześwietlania rywali.

Skoro już mowa o tym decydującym BO3, to jest jakaś drużyna, na którą nie chciałbyś trafić w meczu decydującym o wyjściu do fazy zasadniczej EU Masters? 

Na tym etapie nie ma żadnej takiej drużyny. Możemy trafić na Racoon, w którym jest Fresskowy, Iron Wolves, SAMCLAN i Sector One. Nie znam części z tych zespołów, jedynie powiązania mamy z Bartkiem, który jest moim byłym graczem i jakby nie patrzeć jest naszym bratem Polakiem. Nie zależy mi, żeby kogoś uniknąć. Nie uważam też żadnej z tych ekip za szczególnie dobrą, a na pewno nie lepszą od nas. Na kogo byśmy nie grali, to nie postawimy się w pozycji underdoga.

Wspominałeś też wcześniej, że w głównym etapie rozgrywek nie chciałbyś trafić na Misfits i Giants. 

Tak, ale nie jest to kwestia tego, jak dobre są to drużyny, a tego, że nie chciałbym toczyć bratobójczych pojedynków z Erdote i Agresivoo. Jeśli chodzi o pozostałych przeciwników, to jest tak naprawdę tylko jedna piątka, której się obawiam i mówię to na podstawie meczów treningowych. Scrimowaliśmy z praktycznie wszystkimi zespołami, które mają już zapewniony udział w fazie zasadniczej i najlepsze wrażenie zrobiło na nas mousesports. Grało nam się przeciwko nim ciężko, bo mają szybki i agresywny styl. Kiedy o nich rozmawiamy, to przyznajemy szczerze, że ci goście są dobrzy i musimy stanąć na głowie, żeby mieć z nimi szansę.

Fot. Ultraliga / Radosław Makuch

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze