zeek: Uciszyłem wszystkich tych, którzy uważali mnie za losowego dzieciaka z Fortnite’a
POLSKI ESPORT
VALORANT
Wywiady

zeek: Uciszyłem wszystkich tych, którzy uważali mnie za losowego dzieciaka z Fortnite’a

02.07.2020, 16:44:43

Były reprezentant x-kom AGO, Aleksander „zeek” Zygmunt został dwa dni temu pierwszym polskim graczem VALORANT z najwyższą możliwą rangą. – Uciszyłem wszystkich tych, którzy uważali mnie za losowego dzieciaka z Fortnite’a. Zyskałem szacunek i uznanie w oczach ludzi, którzy czuli się ode mnie lepsi tylko dlatego, że przechodzili na VALORANT z CS:GO. Pokazałem wszystkim, że mam talent i ciężką pracą mogę wzbić się na wyżyny – mówił nam w rozmowie na gorąco po osiągnięciu swojego małego celu. 

Pierwszy Polak z najwyższą możliwą rangą w VALORANT. To brzmi całkiem dumnie. Udało ci się chociaż odpocząć? Bo przecież odkąd w grze pojawiły się rankedy, to ciężko cię było oderwać od komputera. 

Od chwili, w której włączyli gry rankingowe, grałem po dziesięć godzin dziennie. Wbicie pierwszego radianta w Polsce to był cel numer jeden, siedziało mi to strasznie w głowie i wiedziałem, że muszę to zrobić przed wszystkimi. Byłem ostro nakręcony i nie mogłem pozwolić sobie na jakiś większy odpoczynek. Nawet teraz, po dwóch dniach, to ciśnienie dalej ze mnie dopiero schodzi…

Rozumiem, że czułeś się tak, jakbyś brał udział w wyścigu. Wiedziałeś od początku, kto oprócz ciebie ma największą szansę na tego typu osiągnięcie? 

Nie będzie to chyba niespodzianką, że moim głównym „konkurentem” był tutaj Patitek, który też napieprza bez przerwy. Sam grałem duo ze  STARXO, który też miał możliwość bycia tym pierwszym. Na początku stosunkowo gładko udało się wbić najwyższego immortala, ale potem zaczęły się schody. Cały czas dostawaliśmy w przeciwnej drużynie pełne, pięcioosobowe składy i ciężko było cokolwiek zrobić, kiedy różnica w komunikacji i zgraniu była diametralna. Zamiast walić głową o ścianę, zaczęliśmy więc szukać ludzi do gry i tak właśnie rozpoczął się grind z Patitkiem czy starkiem. 

Czyli zakładam, że na tym najwyższym pułapie kolejka solo to już prawdziwa katorga? Dobrze, że sam mam dopiero platynę III…

Na pewno można zrobić to w pojedynkę, ale będzie to dużo bardziej czasochłonne. Pewnie z piętnaście dni by to zajęło. Chyba że masz niesamowite szczęście i ciągle trafiasz na ludzi używających konsekwentnie komunikatora. Ale wtedy to może lepiej pójść grać w LOTTO, bo lepszy profit. 

Do niedawna występowałeś w pięcioosobowej drużynie, która zdołała przecież wygrać między innymi Polish Esport Cup. Podejrzewam, że skoro szukaliście ze  STARXO ludzi do gry, to oznacza to, że zespół nie przetrwał próby czasu. 

Jakiś czas temu się rozpadliśmy. Z chłopakami grało się dobrze, ale na koniec dnia mamy zgoła odrębne wizje przyszłości. Aktualnie chcemy budować zespół we dwójkę ze  STARXO i można powiedzieć, że mamy już ustalony skład. Prowadzimy też wstępne rozmowy z jedną z największych polskich organizacji, więc możliwe, że za kilka tygodni będę się mógł podzielić bardzo przyjemnymi wiadomościami. 

„Odrębne wizje przyszłości” brzmi pięknie, ale chciałbym usłyszeć rozszerzoną i mniej dyplomatyczną wersję wydarzeń. 

Od początku świetnie grało mi się ze STARXO, uważam, że mamy naturalną synergię i nasza współpraca jest na wysokim poziomie. Kiedy dołączaliśmy wcześniej do pozostałej trójki, to w głębi duszy wiedzieliśmy, że nie jest to przyszłościowy projekt. Na dłuższą metę zabrakłoby nam jakości. Zrobiliśmy zespół, wygraliśmy jeden turniej i pewnie moglibyśmy zostać i dalej próbować się przebić na wyższy pułap, ale w gruncie rzeczy czuliśmy podświadomie, że w takim zestawieniu możemy co najwyżej zwyciężać na polskich turniejach. My celujemy w europejską czołówkę i zrobimy wszystko, żeby zagościć w niej na stałe. Nie było sensu tego ciągnąć i oszukiwać się, że nadal mamy mnóstwo czasu. Rozwój esportowej sceny VALORANTA jest dynamiczny i trzeba nadążać. 

Powiedziałeś, że rozmawiacie z jedną organizacją i zaraz do tego wrócimy, ale najpierw muszę cię spytać o to, czy po tych ostatnich tygodniach napakowanych różnymi turniejami nie pojawiły się dla ciebie żadne oferty indywidualne? 

Zależy czy mówimy o ofertach dotyczących podpisania umowy z organizacją, czy ofertach dołączenia do składu. Dostałem mnóstwo zapytań o zagranie z kimś jednego turnieju czy wzięcia udziału w testach, ale wówczas to olałem, bo jeszcze nie podjąłem decyzji o rozwiązaniu wcześniejszego składu. Z perspektywy czasu nawet trochę żałuję, że machnąłem ręką na niektóre propozycje, bo były one całkiem ciekawe. Jeśli chodzi o organizacje, to żadna konkretna propozycja nie padła. Chyba że mówimy tu o organizacjach na zasadzie 500 follów na twitterze i granie za koszulkę. Nie muszę chyba wyjaśniać, że nie byłem zainteresowany. 

Czyli Carlos nie dzwonił.

Niestety nie…

Wracając do tego, o czym mówiliśmy wcześniej. Możesz uchylić rąbka tajemnicy na temat organizacji, z którą rozmawiacie w tym momencie? 

Tak jak wspomniałem wcześniej, jest to jedna z najlepszych organizacji w Polsce. Niektórzy powiedzieliby zresztą pewnie, że bezapelacyjnie najlepsza. Póki co rozmawiamy bardzo wstępnie z właścicielami i menadżerami, o szczegółach nie mogę za bardzo opowiadać. Nie jest to też sytuacja, w której zostało podpisać umowy i wszystko będzie cacy. Jeszcze nie jest powiedziane, że na pewno zostaniemy przez nich zakontraktowani. 

Ale w nowym składzie zaczęliście już treningi i nawet w razie rozmów zakończonych fiaskiem będziecie szukać domu w piątkę. 

Jesteśmy dogadani z dwójką zawodników, którzy muszą ze swoim starym składem dograć ostatni turniej i czekamy na nich jeszcze kilka dni. Piąta osoba też jest ustalona. Teraz zresztą na polskiej czy europejskiej scenie zaczęła się pierwsza historyczna szufla. Każdy zaliczył przetarcia, poznał nowych ludzi i myślę, że dopiero w tej chwili formują się prawdziwe składy, które mogą się utrzymać przez dłuższy czas. 

To wynika też chyba z tego, że na scenę VALORANTA  wchodzi coraz więcej poważnych organizacji. Przecież jeszcze niedawno wydawało się, że Patitek i NEEX stworzą własny polski skład, a tymczasem Patryk został wciągnięty przez G2 Esports i nagle Sebastian stał się wolnym zawodnikiem, który sam będzie musiał zdecydować czy nie lepsze będzie dla niego dołączenie do jakiejś zagranicznej piątki. 

Bez dwóch zdań. Wątpliwości na temat esportowej przyszłości VALORANTA szybko zostały rozwiane i teraz organizacje zaczęły się spieszyć, żeby nie oglądać pleców reszty stawki. Myślę, że w kolejnych tygodniach wiele uznanych marek ogłosi budowę lub zakontraktowanie nowego zespołu. 

Skoro znów zahaczyliśmy o Patitka, to nie mogę cię też nie spytać o sam transfer. Twoim zdaniem poradzi sobie on bez problemu na najwyższym światowym poziomie? 

Trochę razem pograliśmy i mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć, że reprezentuje on poziom, który pozwala mu na luzaku podchodzić do najtrudniejszych meczów. Mówił zresztą w ostatnim wywiadzie u was na stronie, że jest najlepszy w Polsce i będzie najlepszy na świecie i jeśli ktoś myśli, że to są jakieś głupie przechwałki, to nie ma pojęcia, co mówi. Na ten moment nikogo lepszego w kraju nie ma. Dla mnie jedynym kłopotem może być ostateczny wygląd G2. Jeżeli to będzie drużyna złożona z pięciu zajebistych indywidualności, to zawsze wiąże się z tym ryzyko. Historia CS:GO czy innych gier pokazuje, że wiele takich all-star teamów miało kłopoty. Wszystko wyjdzie w praniu, ale co do samego Patitka to nie mam wątpliwości, że będzie orał innych typów. 

Których graczy z Polski oprócz Patitka postrzegasz aktualnie jako kozaków z największym potencjałem? Kto ma szanse na to, żeby dorównać do jego poziomu, albo chociaż konsekwentnie za nim gonić? 

Oczywiście nie znam jeszcze wszystkich graczy z Polski i na pewno nie jestem w stanie wskazać wszystkich potężnych rodzimych zawodników, ale nieskromnie mogę powiedzieć, że ja i STARXO jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby grać na bardzo zbliżonym pułapie. Do tego dopisałbym jeszcze kilku byłych graczy CS:GO, którzy przerzucili się na VALORANTA. Na ten moment nie jest jednak na pewno tak, że mamy w kraju dużo graczy, którzy byliby w stanie rywalizować na najwyższym europejskim poziomie. 

Jak wyglądają w ogóle twoje najbliższe plany? Macie już w kalendarzach wypisane turnieje, w których weźmiecie udział? Może już w nowym składzie, o którym mówiłeś wcześniej? 

W tej chwili mamy zaproszenia na trzy turnieje, które odbędą się w trakcie wakacji. Póki co samych rozgrywek nie ma jeszcze jakoś bardzo dużo, ale zakładam, że w przeciągu najbliższych tygodni czy miesięcy imprez będzie coraz więcej. Oprócz tego całe dnie ciężko trenujemy, grindujemy ranking i staramy się znaleźć jak najlepsze rozwiązania. Grunt, żeby pod koniec każdego dnia czuć było progres. 

Kiedy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, jeszcze przed startem bety, mówiłeś, że twoim celem jest błyskawiczne zaistnienie w świecie VALORANTA. Dziś czujesz, że póki co twoje poczynania idą w dobrym kierunku i jesteś zadowolony z miejsca, w którym się znajdujesz? 

Wszystko idzie w dobrą stronę. Pierwszy radiant w Polsce, pierwsze wygrane turnieje, pokazanie się szerszemu gronu kibiców. Uważam, że jestem jednym z najlepszych graczy w kraju i mogę być jednym z najlepszych w Europie. Przede wszystkim cieszę się jednak z czegoś innego. Uciszyłem wszystkich tych, którzy uważali mnie za losowego dzieciaka z Fortnite’a. Zyskałem szacunek i uznanie w oczach ludzi, którzy czuli się ode mnie lepsi tylko dlatego, że przechodzili na VALORANT z CS:GO. Pokazałem wszystkim, że mam talent i ciężką pracą mogę wzbić się na wyżyny. I mogę obiecać, że nie zamierzam się zatrzymywać. 

Fot. x-kom AGO

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze