zeek: starxo zaproponował mi wspólne przenosiny do Entropiq, ale wolałem obrać inną drogę

zeek: starxo zaproponował mi wspólne przenosiny do Entropiq, ale wolałem obrać inną drogę

29.10.2020, 16:01:03

Patryk pytał, czy byłbym zainteresowany przejściem razem z nimi, aczkolwiek nie wiem, o ile był to jego prywatny pomysł, a o ile autentycznie zainteresowanie ze strony reszty chłopaków. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo od razu odmówiłem. Wydaje mi się, że różnica charakterów w zespole byłaby zbyt widoczna i nie byłby to dobry ruch ani dla mnie, ani dla nich. Próbowałem namówić chłopaków, żebyśmy jednak zostali razem i przepracowali to, co im nie pasuje, ale oni podjęli już decyzję – mówił nam Aleksander „zeek” Zygmunt, który po rozpadzie THOSE GUYS kontynuuje swoją Valorantową karierę w międzynarodowym składzie Nolpenki. Z utytułowanym polskim prowadzącym porozmawialiśmy też o budowie nowego zespołu oraz przygotowaniach do turnieju First Strike.

Nie możemy rozpocząć chyba od niczego innego niż od twojej perspektywy dotyczącej rozpadu THOSE GUYS. Co było czynnikiem, który zadecydował o tym, że najbardziej obiecująca polska piątka rozeszła się w różne strony? 

Tak naprawdę przesądziła o tym tylko jedna rzecz. starxo i RETO dostali ofertę od Entropiq. Oprócz tego nie było żadnych przesłanek ku temu, abyśmy przestali razem grać. Gdyby chłopaki nie dostali tej propozycji, to pewnie nadal występowalibyśmy w takim samym zestawieniu. Ich odejście było równoznaczne z utratą kręgosłupa THOSE GUYS. Kiedy zostałem sam z frz, który dopiero zaczynał swoją przygodę w Valorancie i Mickebwoyem, nie miałem pojęcia, kogo moglibyśmy wziąć, żeby załatać te luki i postanowiłem sam spróbować międzynarodowego wariantu. 

Nie próbowaliście przekonać starxo i RETO do kontynuowania ówczesnego projektu? 

Rozmawiałem ze starxo, ale on był już zdeterminowany, żeby przenieść się do innego zespołu. Wiem, że dobrze to przemyślał, bo ofertę dostał dużo wcześniej, więc mógł ją na spokojnie rozważyć. Zresztą nawet po zwycięstwach w x-kom AGO Cup i Polish Invitational czułem, że coś wisi w powietrzu. 

Nie pojawiła się szansa na to, żebyś ty też dołączył do Entropiq razem ze starxo i RETO? 

Patryk pytał, czy byłbym zainteresowany przejściem razem z nimi, aczkolwiek nie wiem, o ile był to jego prywatny pomysł, a o ile autentycznie zainteresowanie ze strony reszty chłopaków. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo od razu odmówiłem. Wydaje mi się, że różnica charakterów w zespole byłaby zbyt widoczna i nie byłby to dobry ruch ani dla mnie, ani dla nich. Próbowałem namówić chłopaków, żebyśmy jednak zostali razem i przepracowali to, co im nie pasuje, ale oni podjęli już decyzję.

W trakcie naszej poprzedniej rozmowy mówiłeś, że stworzenie w pełni polskiej drużyny, która będzie odnosić sukcesy na europejskiej scenie, to twoje marzenie. Czujesz małe rozgoryczenie, że przynajmniej na ten moment nic z tego nie będzie? 

Nie mam na pewno żalu do chłopaków, że zdecydowali się na taki, a nie inny wariant. Nie ma między nami złej krwi i trzymam za nich kciuki. Dla mnie obranie międzynarodowego kierunku było w tym wypadku naturalne i cieszę się, że tak to się wszystko zakończyło. Szkoda mi najbardziej frza, którego namawialiśmy do przejścia na Valoranta, a cały projekt zakończył się fiaskiem. Myślę, że gdybyśmy dalej grali tą piątką, to nie zdecydowałby się na powrót do CS:GO. 

Niemalże od razu po rozpadzie THOSE GUYS zacząłeś grać z zawodnikami zza granicy. Jak wyglądał proces formowania nowego składu Nolpenki? 

vakk chciał przebudować cały skład i razem z cNedem zaczęli zbierać osoby, które mogłyby stworzyć międzynarodową piątkę, która będzie się bić o wysokie cele. Zauważyli mój wpis na Twitterze o tym, że szukam drużyny, a że akurat potrzebowali prowadzącego, to zapytali, czy nie chciałbym wziąć udziału w testach. Po kilku dniach zaczęliśmy grać i wszystkie gry treningowe szły naprawdę świetnie. Po tygodniu byliśmy już przekonani, że z tej sklejki warto stworzyć pełnoprawną drużynę. 

Ciekawe jest w tym wszystkim to, że każdy z was porzucił grę w składzie złożonym z osób tej samej narodowości. Nie generowało to na początku problemów z komunikacją? 

Jasne, początki nie były łatwe. Każdy z nas poczuł jednak w tym samym momencie, że gra na jego własnym podwórku to dla niego za mało i musi spróbować czegoś nowego. Dzięki determinacji szybko uczyliśmy się na błędach. Największe kłopoty miał na pewno cNed, ale wszelkie braki łatał umiejętnościami indywidualnymi, więc nie miało to aż tak wielkiego znaczenia. 

Ty sam nigdy wcześniej nie miałeś okazji prowadzić w języku angielskim. Ciężko było się przestawić? 

Naturalną rzeczą jest to, że po stronie atakującej miewałem problemy, czasem nasza komunikacja nie była też wystarczająco dynamiczna, przez co przegrywaliśmy rundy w idiotyczny sposób. Po kilku tygodniach czuje się jednak jak ryba w wodzie. Nie odczuwam żadnego dyskomfortu i cała ta sytuacja stała się dla mnie bardzo naturalna. Dziś nie widzę żadnej różnicy pomiędzy prowadzeniem gry po polsku i angielsku. Przywykłem. 

A poczułeś przeskok pod kątem poziomu gry? Jakie były największe różnice, które od razu rzuciły ci się w oczy? 

Poziom na pewno jest wyższy. W polskich składach na pewno musiałem bardziej kontrolować poczynania innych graczy. Teraz w Nolpenki każdy jest naprawdę świetny pod kątem indywidualnym, więc jest między nami wzajemne zaufanie. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, co powinien robić w danym momencie rundy, potrafi dobrze przekazać informacje. Kilka miesięcy temu odczuwałem straszną presję, że jeśli przykładowo ja zginę, to nie wygramy. Teraz kompletnie to ze mnie zeszło. Wiem, że mogę przez cały czas zachować spokój. 

Czuć, że odżyłeś. Nie musisz się już tak bardzo angażować w budowanie wszystkiego od podstaw, bo twoi nowi koledzy z zespołu sami z siebie grają na wysokim poziomie. 

To na pewno. Wiadomo, że nadal skupiam się bardziej na tym, co dzieje się na mapie, niż na sobie, ale odkąd wczułem się w klimat nowej drużyny, heady przychodzą mi naturalnie, więc paradoksalnie mogę też bardziej grać swoje. 

Do tej pory zdążyliście rozegrać trzy turnieje, z czego dwa wygrać. Jesteście zadowoleni z tego, w jakim kierunku idzie drużyna i z progresu, który udało wam się osiągnąć w tym relatywnie krótkim czasie? 

Zadowolenia na pewno jeszcze nie ma. Według mnie nadal gramy poniżej własnego potencjału i nie jest to moment na osiadanie na laurach. Nasza drużyna jest złożona z graczy, którzy celują w miano top 3 w Europie, więc wiemy, że czeka nas jeszcze sporo pracy. Podstawowym celem jest aktualnie awans na First Strike oraz walka o zwycięstwo w głównym etapie turnieju. 

Skoro mowa o celach, to pewnie chcielibyście też w niedalekiej przyszłości dołączyć do pełnoprawnej organizacji. Pojawiały się może pierwsze zapytania od poszczególnych podmiotów? 

Tutaj na pewno lepiej zorientowani są moi koledzy z drużyny oraz menadżer, którzy odpowiadają za wszelkie rozmowy, ale mogę potwierdzić, że pierwsze oferty i zapytania zaczęły spływać już jakiś czas temu. Oczywiście nie mogę mówić o szczegółach, ale jeżeli niebawem uda się pewne sprawy dopiąć, to będzie to naprawdę ciekawe. 

A jak wyglądają wasze treningi przed First Strike? Jak wyglądał proces układania drużyny pod kątem taktycznym? 

Przez długi czas szukaliśmy właściwych wariantów, które będą pasować do tego, jakimi zawodnikami jesteśmy. Balansowanie tempem, szukanie konkretnego stylu, sprawdzanie zagrywek w praktyce. Pierwsze mecze były rozczarowujące, ale z dnia na dzień wszystko szło w coraz to lepszą stronę. Dziś rozumiemy, co musimy poprawić i w jakim kierunku podążać. Do First Strike’a zostały dwa tygodnie i wtedy właśnie chcemy być w optymalnej dyspozycji. 

Co na dziś jest największą bolączką? 

Cały czas pracujemy nad komunikacją, bo to zawsze może funkcjonować lepiej. Chcemy też do perfekcji przygotować wszystkie mapy. Celem jest też bez dwóch zdań progres w ogólnym tego słowa znaczeniu. Wszyscy moi koledzy potrafią wyłapywać błędy, mamy też naprawdę dobrego trenera, który potrafi nam bardzo pomóc. 

Fot. x-kom AGO

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze