Z tornistrem na DreamHack. „Reakcje uczniów warte organizacji wycieczki”
CS:GO
Dota 2
Reportaże

Z tornistrem na DreamHack. „Reakcje uczniów warte organizacji wycieczki”

28.01.2020, 09:45:00

Stereotypowa edukacja kojarzy nam się z nieprzespanymi nocami, zakuwaniem i nudnymi lekcjami, na których większość młodych ludzi doskonali raczej kompetencje w dziedzinie obsługi smartfona, aniżeli faktycznie słucha nauczyciela. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy usłyszałem, że kilka szkół z mojego województwa organizuje w ramach zajęć wycieczkę… na DreamHack w Lipsku!

Oczywiście drogi esportu i szkolnictwa przecinały się już w przeszłości. Reprezentacje polskich placówek edukacyjnych gościły między innymi na takich imprezach jak Intel Extreme Masters w Katowicach, czy Games Clash Masters w Gdyni, ale umówmy się, że wyjazd na zagraniczny turniej to w tym przypadku całkowity newschool.

Na takie rozwiązanie zdecydowały się technika informatyczne Zakładu Doskonalenia Zawodowego. Uczniowie z Kielc, Opatowa i Ostrowca Świętokrzyskiego dostali niesamowitą okazję, aby na własne oczy przyjrzeć się rozgrywkom organizowanym przez DreamHack. Z młodzieżą do Lipska wybrała się naturalnie kadra nauczycielska, a gościem specjalnym był Jakub Janaszek, czyli jeden z organizatorów Games Clash Masters. Sam zainteresowany włączał się już wcześniej w rozwój esportu w opatowskiej szkole, organizując specjalne warsztaty.

Zostałem zaproszony przez panią dyrektor Joannę Młynarską oraz nauczycieli odpowiedzialnych m.in. za szkolny esport – Tomasza Kołodzieja i Huberta Grześkiewicza, jako jeden z opiekunów. Moim celem było dodatkowo na miejscu opowiedzieć o esporcie i organizacji wydarzeń. Od czwartku do niedzieli przebywaliśmy wraz z uczniami w Niemczech, gdzie mieli nie tylko szanse na to, aby zobaczyć wydarzenie z bliska, ale również zwiedzić Lipsk – mówił nam Janaszek.

Cel wyjazdu był prosty i przejrzysty. O esporcie można wiele powiedzieć, jednak wszyscy zdajemy sobie przecież sprawę z tego, że teoria nijak się ma w stosunku do praktyki. Wycieczka do Niemiec miała za zadanie uświadomić uczniów na temat tego, jaka atmosfera panuje na zagranicznych imprezach i z jakim rozmachem organizowane są turnieje poza granicami Polski. Przystanek z cyklu DreamHack Open i odbywający się równolegle DreamLeague Major w Dotę był idealnym kamieniem milowym w procesie poznawczym (miejmy nadzieję) przyszłych pracowników świata gier.

DreamHack to jeden z największych i najstarszych festiwali łączących esport, gaming, cosplay, streaming, branżę technologiczną i niesamowitą społeczność. Chcieliśmy, żeby uczniowie zobaczyli to wszystko na żywo, doświadczyli tego na własnej skórze. Wiemy przecież, jak małą część atmosfery LAN-owej oddaje transmisja – tłumaczył Janaszek.

Dla nastolatków wyjazd okazał się niemałą atrakcją. Większość z nich po raz pierwszy miała okazję odkryć różnice pomiędzy tego typu imprezą w Polsce a za granicą. Nie zabrakło narodzin nowych pasji, wyciągniętych wniosków i pierwszych planów na przyszłość.

Reakcje uczniów były bez wątpienia warte zorganizowania tej wycieczki. Efektowność turniejów CS:GO i Dota2 zrobiła na nich spore wrażenie, a część z nich zainteresowała się nawet cosplayem. Usłyszałem też kilka głosów na temat tego, że w Polsce brakuje stref BYOC. Myślę, że pochłonął ich klimat DreamHacka i cieszyli się z bycia częścią międzynarodowej społeczności. Kiedy wracaliśmy autokarem do domu, to część z nich wertowała strony kalendarza i planowała wyjazdy na kolejne imprezy. Niesamowite uczucie widzieć, jakie wrażenie robi coś, co pracując w branży eventów, staje się codziennością – mówił włodarz Games Clash Masters.

Na DreamHacku w Lipsku uczniowie mogli śledzić na żywo poczynania dwóch Polaków, czyli Pawła „dychy” Dychy oraz Michała „Nishy” Jankowskiego. Pierwszy z nich nie zaliczył co prawda udanego debiutu LAN-owego w barwach Sprout, ale i tak mógł liczyć na gorący doping ze strony polskiej młodzieży zgromadzonej w Leipziger Messe. Były gracz ARCY znalazł również czas, żeby spotkać się z przyjezdnymi na klasyczne zbicie piątki i zrobienie pamiątkowej foty.

Wspomniana wcześniej atmosfera esportowych lanów działa na każdego, niezależnie od tego, jaki jest jego stopień zainteresowania grami. W trakcie meczów z udziałem Sprout dycha mógł liczyć na naprawdę solidny doping. Oglądanie rozgrywek z przedstawicielami swojego kraju, to zawsze najsilniejszy magnes na kibiców. Paweł znalazł zresztą również sporo czasu, aby spotkać się z uczniami, porozmawiać i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Świetnie było go spotkać i usłyszeć u źródła o początkach jego zagranicznych wojaży. Dla niego była to szczególnie bliska sytuacja, bo jak sam przyznał, jeszcze niedawno był w tym samym miejscu co oni i bardzo chciał poznawać profesjonalnych graczy – kontynuował Janaszek.

*

Przygoda uczniów ze szkół w Opatowie, Kielcach i Ostrowcu Świętokrzyskim może mieć pozytywne skutki na dwóch płaszczyznach. Przede wszystkim dla niektórych osób, które wzięły udział w wycieczce, może się ona okazać bodźcem do próby wejścia w świat esportu lub gamingu. Sam wiem, jakiego kopa motywacyjnego dostarczył mi pierwszy odwiedzony LAN i skromna, choćby kilkuzdaniowa rozmowa z graczami. Z drugiej strony, istnieje też szansa na to, że wyjazd przekona ZDZ (a może i również inne placówki?) do powtórzenia inicjatywy w przyszłości. Sam zazdroszczę, bo w czasach gdy uczęszczałem jeszcze do liceum, mogłem liczyć co najwyżej na wyjazd do wrocławskiego zoo. DreamHack byłby małym spełnieniem szczeniackich marzeń.

Mam nadzieję, że taka inicjatywa jeszcze się powtórzy. Te cztery dni były bardzo pozytywnie intensywne dla wszystkich uczestników. Co prawda był to pierwszy wyjazd na DreamHacka, ale tym szkołom zdarzało się już brać udział w wydarzeniach w Polsce i za granicą. Nie ma lepszej metody na naukę o esporcie, niż doświadczenie esportu, a placówki ZDZ z Opatowa, Ostrowca Świętokrzyskiego i Kielc doskonale to zauważają – zakończył Janaszek.

Fot. Hubert Grześkiewicz

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze