Wszyscy jesteśmy ludźmi, ale czy każdy zasługuje na drugą szansę?
CS:GO
Felieton

Wszyscy jesteśmy ludźmi, ale czy każdy zasługuje na drugą szansę?

30.09.2020, 12:51:20

Czasem w życiu zrobisz coś, czego później bardzo żałujesz. Nie zawsze jednak otrzymujesz szansę, aby to naprawić i udowodnić, że to był jednorazowy przypadek. Przed ważnym wyborem stanęło ostatnio wiele organizacji – pozbyć się trenerów, którzy korzystali z buga, czy może im zaufać? Sprawa nie jest jednak tak zero-jedynkowa, jak mogłoby się wydawać.

W najprostszym świecie przewinienie w postaci użycia błędy gry oznaczałoby wykluczenie i prawdopodobny koniec kariery trenerskiej dla każdego ze szkoleniowców, którzy zawinili. Czasy średniowiecza zostawiliśmy jednak daleko za sobą i teraz zamiast tylko sądzić, potrafimy też słuchać. Bo nie da się jednoznacznie ocenić skali winy każdego z trenerów. A tylko ich słowa – poza demami gry – są w tej sprawie jedynym dowodem.

Nie zrozumcie mnie źle – jestem wielkim zwolennikiem kar nałożonych przez ECIS. Trenerzy, którzy zetknęli się z błędem raz czy dwa i to na dość krótko, a następnie przyznali się do winy, otrzymali zawieszenia, które nie uderzają w nich aż tak bardzo. Ci, którzy ewidentnie nadużywali działania buga najprawdopodobniej na stołku nigdy się już nie pojawią. Wszystkie kary są słuszne i kłócenie się z nimi oraz wykrzykiwanie, że błąd się pojawił, ale wtedy nie odzywałem się do moich graczy, nie ma najmniejszego sensu. 

Bo odnoszę wrażenie, że wszystkie zawieszenia – szczególnie te krótkoterminowe – nie mają na celu zranić trenerów, którzy błąd na ekranie mieli przez jedną rundę. To ma być przestroga dla wszystkich. Wyraźny znak, że jeśli próbujesz w jakikolwiek sposób oszukać, będziesz piętnowany. Że jeśli masz styczność z czymś, co mogłoby zepsuć rozgrywkę, powinieneś zrobić wszystko, aby zgłosić to w odpowiednie miejsce. 

Gdybyśmy mierzyli się z podobnym przypadkiem w 2015 roku, bug trenerski, sięgający prawdopodobnie nawet czterech lata wstecz, zostałby usunięty już po pierwszym wykryciu. Bo ktoś by go zgłosił do odpowiedniej instytucji.

Oczywiście nie oczyszczam tutaj Valve. Ich ta gra kompletnie nie obchodzi, ale to temat odległy od tego, który chcę poruszyć.

Jak jest więc z tym dawaniem drugiej szansy? Znów trzeba rozbić się na poszczególne przypadki. Jeżeli trener wyraził skruchę lub sam zainicjował i wspomógł akcję poszukiwawczą, a poza tym nie można jednoznacznie wskazać, iż wykorzystywał działanie buga przeciwko rywalom, nie ma mowy o drugiej szansie. To wciąż jest pierwsza. 

A kary – jak wspominałem – są zwykłą przestrogą. Jeżeli jednak ktoś – powiedzmy starix – nie raczył nawet zainteresować się sytuacją i przypomnieć sobie, czy sam nie miał styczności z błędem gry, zasługuje na dożywotnie wykluczenie z branży. Tymczasem HardLegion postanowiło utrzymywać go przy korycie przez dziesięć miesięcy odsiadki. Jak można robić sobie żarty z tego, że uprzykrzyło się komuś życie? 

To jednak pierwszy (a może i nie) taki przypadek, więc trenerzy nie do końca wiedzieli, jak mieli się zachować. Jeżeli nie ma twardych dowodów na to, że wykorzystywali działanie błędu, a poza tym sami zainteresowali się sprawą, trzymanie ich na stanowisku to normalna decyzja. Jesteśmy tylko ludźmi. Każdy jest niewinny, dopóki nie udowodnimy mu winy.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze