Veggie: W piratach mogliśmy nie mieć oczekiwań, a w Illuminar jest zupełnie na odwrót
League of Legends
POLSKI ESPORT
Wywiady

Veggie: W piratach mogliśmy nie mieć oczekiwań, a w Illuminar jest zupełnie na odwrót

18.03.2020, 14:34:05

Powiem wprost – nie obchodzi mnie sezon zasadniczy. Prawdziwa jazda zaczyna się w tym momencie, bo margines błędu jest bardzo cienki. Przegrasz jedno BO5 i do widzenia. Nie możemy sobie na to pozwolić – mówił nam Fryderyk “Veggie” Kozioł – reprezentant piratesports oraz ekspert Esportmanii, przed ćwierćfinałowym meczem Ultraligi z Illuminar Gaming. 

Na początek nie możemy chyba ominąć kwestii play-offów rozgrywanych online. Jak podchodzisz do gry w czasach kryzysu, kiedy każdy myśli raczej o zdrowiu, aniżeli o zapewnianiu rozrywki? 

W League of Legends przywykliśmy raczej do tego, że większość rozgrywek odbywa się w internecie. Ostatnio jedyną szansą na LAN-a były play-offy Ultraligi, które i tak odbywają się przecież raz na pół roku. Oczywiście niektórzy powiedzą, że Kikis czy Jesiz trzymali swoją formę w piwnicy właśnie na zmagania offline, ale myślę, że mimo wszystko odpalą nawet bez tego. U nas też Konektiv odgrażał się, że jest bestią LAN-ową i jak to tak, że tego LAN-a mu zabierają, ale rzeczywistość jest identyczna dla wszystkich. Każdy gracz powie, że woli grać na LAN-ie, więc ostatecznie nie będzie to miało znaczenia, że każdy zagra z domu.

Czyli twoim zdaniem brak warunków LAN-owych nie wpłynie specjalnie na obraz waszego meczu przeciwko Illuminar. 

Na pewno będzie to miało wpływ na wyniki poszczególnych spotkań. Niektóre drużyny zagrają lepiej online, bo nie będą czuły tak dużej presji, a niektóre grając w internecie, nie będą umieć tak mocno się nakręcić. Bardziej chodzi mi o to, że nie zmieni to zbyt wiele w naszej codzienności. Gra jest taka sama dla każdego. Online na pewno wpłynie na zmniejszenie prestiżu, zabraknie takich obrazków jak słynny ujęcie Wollite/Puki, którzy wychodzą na scenę i pomiędzy nim stoi trofeum. Nie ma wątpliwości, że prestiż runie na łeb na szyje. 

Co też może mieć wpływ na wspomniane przez ciebie wyniki… 

Na pewno, ale im dłużej o tym myślę, to jestem ciekaw tego koniecznego eksperymentu. Może się okazać, że z uwagi na zaistniały stan rzeczy doświadczymy jakiejś ogromnej niespodzianki – przykładowo porażki AGO ROGUE, które jest ewidentnym faworytem do zwycięstwa i powiedziałbym nawet, że dla nich zdobycie trofeum jest po prostu obowiązkiem. Są akademią LEC, pół roku temu przegrali w finale i ciekaw jestem, czy w przypadku ewentualnego niepowodzenia padnie z ich strony argument „no bo to nie był LAN”. 

Na pewno takim ewidentnym? W końcu na ostatniej prostej sezonu zasadniczego podwinęła im się noga, co zaowocowało porażkami z K1CK i devils.one. 

Co by nie mówić, oznacza to, że wyniki są miarodajne, bo przegrali z drugą i trzecią drużyną, a nie ze spadkowiczami. Mieli też bliskie gry na nas i Illuminar, ale mimo wszystko nie brałbym tych porażek z DV1 i K1CK na poważnie. Zgadzam się oczywiście z tezą, że inne formacje dogoniły AGO ROGUE, ale moim zdaniem w formacie BO5 Woolite i spółka nie muszą czuć się zagrożeni. Gdybym miał teraz wytypować wynik spotkania AGO z K1CK, to stawiałbym 3:1 dla podopiecznych Sharkza. 

Skoro zaczęliśmy teamt DV1, to wypada wspomnieć o ich wczorajszej wygranej z AVEZ. Młode Diabły po raz kolejny udowodniły, że nie warto było nie doceniać potencjału tej ekipy. 

W przypadku devils.one najbardziej podoba mi się stosunek ceny do jakości. Zainwestowali w solidny fundament w postaci trenera oraz trzon zespołu, który „wychowywali” sobie już od dłuższego czasu. W przedsezonowych predykcjach na pewno zostali niedocenieni, ale myślę, że i tak będzie im ciężko dobić się do pierwszej trójki. Zwycięstwo z AVEZ było oczywiście imponujące, ale może się okazać, że w półfinale trafią już na sufit, który będzie nie do przeskoczenia. Swoją drogą uważam, że w warunkach LAN-owych wczorajszy mecz mógłby się skończyć nawet zwycięstwem AVEZ. 

Zanim rozmówimy się na temat waszego meczu z Illuminar, chciałem cię zapytać o to, jak oceniasz sezon zasadniczy w waszym wykonaniu. Jako piraci macie za sobą wyboistą drogę, ale w ostatecznym rozrachunku wyprzedziliście właśnie IHG, co przed sezonem wydawało się wręcz nierealne. 

Pewnie, choć sama wyboista droga była jak najbardziej do przewidzenia, co komunikowałem zarządowi od samego początku. Skład z Keduim nie do końca wypalił, co nie wynika zresztą z tego, że był on słabym graczem. Po prostu w drużynie z różnorakich powodów nie wszystko będzie zawsze wyglądać tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Defles wskoczył do zespołu i dostał rolę „wyrobnika”, co może nie jest wcale najlepsze dla niego jako zawodnika, ale niezbędne dla kolektywu.

Uważam też, że w naszym przypadku duży wpływ na wygląd sezonu zasadniczego miało to, że nie mieliśmy wielkich gwiazd. W piratach wszyscy jesteśmy tak naprawdę wyrzutkami i dlatego ciężko było nam grać tak, jak inne formacje. Przez cały sezon szukaliśmy optymalnego rozwiązania i dopiero po kilku tygodniach wypracowaliśmy specyficzny styl gry, który nie ma zbyt wiele wspólnego z aktualną metą. Duża w tym rola naszego trenera – Tuksiarza. Teraz jesteśmy na etapie, gdzie wiemy, co chcemy robić, a plan „agresywny Roison” został dopracowany. Każdy chciałby grać jak K1CK, ale jest to po prostu nie do zrobienia. Jako piraci musimy być inni od reszty, a nasza łajba musi płynąć własnym torem. Poza tym powiem wprost – nie obchodzi mnie sezon zasadniczy. Prawdziwa jazda zaczyna się w tym momencie, bo margines błędu jest bardzo cienki. Przegrasz jedno BO5 i do widzenia. Nie możemy sobie na to pozwolić. 

Na waszej drodze stoi Illuminar, które po przyzwoitym początku zaliczyło fatalną serię i zajęło najniższą lokatę w swojej historii występów w Ultralidze. IHG ewidentnie nie funkcjonuje w taki sposób, jaki byśmy sobie wszyscy życzyli. 

W piratach mogliśmy nie mieć oczekiwań, a w Illuminar jest zupełnie na odwrót. Na papierze? Mocarny skład. Dwóch uczestników mistrzostw świata. Sam zresztą doskonale pamiętam Jesiza z czasów, gdy grał na midzie w SK i przekreślał szansę polskiego Roccat na wyjazd na Worldsy. Jako zawodnik pokonał też IHG w finale EU Masters, kiedy byłem ich szkoleniowcem. Prawdziwy wróg! <śmiech> Kikis też powtarzał w kółko, że niezależnie od tego jak długa będzie to droga, to on wróci do LEC. Oczekiwania i zapowiedzi były ogromne, ale rzeczywistość brutalnie to wszystko zweryfikowała. W trakcie sezonu nadszedł taki moment, gdzie zawodnicy Illuminar zrozumieli, że mieli walczyć o top 2, a dzieli ich od tego daleka droga. Posypały się zmiany, w których efekcie od zespołu został odsunięty Flash, a decyzyjność spadła w ręce graczy. 

Mimo wszystko nie uważam, żeby te zmiany wyszły dla nich na minus. Moim zdaniem te dwa ciężkie tygodnie o niczym nie świadczą i Illuminar może wejść w play-offy z wysokiego C. Cięższy okres zawsze motywuje do poprawy poziomu. Kiedy wygrywasz, to wszyscy się kochają i nagle możesz stracić cały rozpęd. Dla IHG kluczowe będzie to, żeby przelać całą swoją złość na grę. Jeśli im się to uda, to mogą przejść przez tę fazę jak burza. 

Rozstanie drużyny z Flashem nie było też specjalnie zaskakujące. U boku takich postaci jak Kikis i Jesiz mogło mu po prostu zabraknąć autorytetu. 

Z tego co słyszałem, to Flash próbował trzymać drużynę za mordę, bo pewnie ktoś mu powiedział, że tak to właśnie powinno wyglądać. Prawda jest taka, że każdy trener musi mieć własny, indywidualny styl. Jeśli chcesz trzymać zawodników na krótkiej smyczy, to niezbędne jest, żebyś miał za sobą wieloletnią karierę, czy to zawodniczą, czy też trenerską. 

Dlaczego w piratesports dobrze odnalazł się Tuksiarz, który jest przecież gościem ze znikąd? Dla chłopaka jest to jego pierwsza formacja, a mimo wszystko był w stanie na niezłym poziomie współpracować z upartym Roisonem, pyskującym pozytywnie Konektivem, zagranicznym botlanem i behavem, któremu w przeszłości sam nadawałem różne tytuły i zachęcałem do wyjazdu za granicę. To wszystko jest kwestią odpowiedniego podejścia. Nie mówię, że jest idealnie, a Tuksiarz na starcie miał mniej argumentów niż Flash. Trzymamy się zasady konstruktywnego feedbacku, zrezygnowaliśmy z kontrolowania siebie nawzajem i wypracowaliśmy system, dzięki któremu w najlepszy możliwy sposób jesteśmy sobie w stanie pomóc. 

Czyli w tym momencie to Tuksiarz odgrywa rolę głównego trenera, a ty wróciłeś do funkcji stażysty. 

Tak naprawdę przez cały sezon Tuksiarz pełnił obowiązki głównego szkoleniowca. Został rzucony na głęboką wodę, ale poradził sobie naprawdę dobrze. Był obecny na wszystkich grach zespołu, ogląda z nimi powtórki i podejmuje kluczowe decyzje w drafcie. Ten system działa i nie mam powodów, żeby się wychylać. 

Utrzymujesz trend z ubiegłego roku, kiedy to po pierwszym sezonie Ultraligi usunąłeś się w cień, żeby zrobić miejsce dla trenera, któremu pomagałeś się edukować. 

Zdecydowanie i bardzo chciałbym się tego trzymać. Od samego początku mówiłem zresztą piratom, że to będzie szło raczej w tym kierunku. Fizycznie nie jestem już w stanie pełnić funkcji trenera. Jestem emerytowanym szkoleniowcem. Nie widzę jednak powodu, żebym nie mógł pomagać Tuksiarzowi czy też innym trenerom. Chcę być jak bohater tych bajek, w których zawsze jest młody padawan i sensei, który w razie czego jest w stanie się odwinąć i pokazać swojemu podopiecznemu kilka starych sztuczek… 

O tym, kto zagra z devils.one w drugim półfinale, przekonamy się za kilka godzin, ale oprócz tego czeka nas jeszcze starcie na szczycie. Z tego co mówiłeś wcześniej, można wywnioskować, że stawiasz zdecydowanie na AGO. 

Nie do końca. Uważam, że w półfinale zwycięży K1CK, ale w tym prawdziwym finale powinniśmy już zobaczyć dominacje ze strony AGO ROGUE. Ostatnie tygodnie pokazały, że K1CK testowało swoje limity i sprawdzało różne warianty, co dało im dużo wiedzy na temat własnych możliwości. AGO grało  z kolei nieco bardziej bojaźliwie, trzymało się sztywno ustalonych rozwiązań. Pewność siebie jest w tej chwili po stronie podopiecznych delorda i myślę, że ograją AGO, które jest w tym momencie kolosem na glinianych nogach. Po przejściu całej drabinki może się jednak okazać, że zamienią się w kolosa ze spiżu. 

Fot. Ultraliga / Radosław Makuch

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze