VALORANT i jego esportowa przyszłość. Dlaczego nie wygra z CS:GO i komu da drugie życie?
POLSKI ESPORT
Reportaże
VALORANT

VALORANT i jego esportowa przyszłość. Dlaczego nie wygra z CS:GO i komu da drugie życie?

07.06.2020, 12:49:13

Prawdopodobnie od pierwszej sekundy premierowego trailera VALORANT rozgorzała dyskusja na temat tego, jak gra będzie się prezentować pod kątem rywalizacji na najwyższym poziomie. Widać było zresztą jak na dłoni, że esport będzie integralną częścią nowej produkcji Riot Games, a firma będzie chciała stworzyć podobny ekosystem do tego, który znamy z League of Legends. Dziś chyba nie ma wątpliwości, że VALORANT wjechał do świata sportów elektronicznych szturmem, a inwestycje potężnych organizacji i rosnące zainteresowanie społeczności tylko to udowadniają. 

Nie ma sensu ukrywać, że na początku można było być sceptycznym. Jasne, produkcja Riot Games mogła zrobić pozytywne wrażenie, ale w ogólnym rozrachunku pojawiło się sporo bolączek i obaw. Widząc łuki, ściany lodu czy też latające sztylety wyobrażasz sobie przecież z bomby, że ktoś chce ci sprzedać Overwatcha połączonego z Team Fortress 2 owiniętego w papier prezentowy z podpisem CS:GO. O ile dla niedzielnego odbiorcy może to nie mieć znaczenia, o tyle w kontekście esportu od razu myślisz o tym, jak duża będzie losowość czy też jak mała będzie przejrzystość widowiska.

Na szczęście zgodnie z zapewnieniami twórców gry nie zrzucono na nas kolejnej gry napakowanej absurdami i skierowanej głównie dla casuali. Widać gołym okiem, że Riot Games zamierza dbać o balans i dokonując poprawek czy udoskonaleń, będzie myśleć nie tylko o tych, którzy za pomocą kart płatniczych będą napełniać skarbiec, ale również o tych, którzy chcą poświęcić VALORANTOWI swoją karierę zawodniczą. Mówimy zresztą o firmie, która zajmuje się jedną z najpiękniejszych dyscyplin esportowych na świecie, więc 10-letnie doświadczenie można spokojnie przekuć na „wychowanie” młodszego dziecka.

Dlaczego VALORANT jest skazany na esportowy sukces?

Podstawowy powód jest dość prozaiczny i wynika z tego, że odbiorcy są głodni czegoś nowego. Niektórym przejadł się LoL czy CS, a tytuły wydane w ostatnich latach jak Fortnite czy Overwatch nie spełniły nadziei pod względem transmisji. Nie oszukujmy się, że nawet po tych kilku latach pełnych usprawnień i nauki Overwatch League, w które pakowane są miliony monet, nie jest wymarzonym pomysłem na rozrywkowy wieczór. VALORANT wrócił na swój sposób do korzeni. Zamiast przesadzonych mechanik i kompletnych udziwnień zebrano elementy, które zagwarantują emocjonującą rywalizację i jednocześnie przejrzystość zarówno dla gracza, jak i widza. Nie ulega wątpliwości, że grze najbliżej do CS:GO, ale mimo wszystko jest to tactical shooter zrobiony całkowicie „po swojemu”.

Inspiracja Counter-Strikie’em jest sporym atutem. Wbrew porównaniom do Overwatcha, Valorantowi bliżej do tytułu ze stajni Valve. Nadało to nowej produkcji Riot Games bardzo przyjemnego feelingu. Nie bez powodu przecież CS-a pokochały miliony. Mam też poczucie, że twórcy będą stale pracować nad swoim dziełem. Każda dodatkowa mapa czy nowa postać będą odświeżały grę. Nie spodziewam się nudymówił nam nie tak dawno Piotr „izak” Skowyrski.

Inną wynikową jest tutaj fakt, że VALORANT łączy światy. Ciężko nie odnieść wrażenia, że pierwszy raz wokół jednego tytułu skupiło się tylu entuzjastów zupełnie skrajnych rodzajów gier. W nową strzelankę od Riot Games grają fanatycy League of Legends, pasjonaci CS:GO, wypaleni wiecznymi igrzyskami śmierci reprezentanci produkcji pokroju Fortnite, PUBG czy Apex Legends. Wynika to z wielu różnych aspektów, ale najważniejsze jest to, że Riot w dobrym momencie przeprowadził ofensywę i wbił się w rynek. Nie było próby walki z globalnym trendem na gry Battle Royale. Po prostu, kiedy te zaczęły dogorywać, to wtedy firma wjechała cała na biało i niczym mistyczny wybawca wyciągnęła rękę do znudzonych casuali, jak i profesjonalistów.

Drugie życie esportowca

Opisane wyżej zjawisko prowadzi nas do kolejnego. Już początek zamkniętej bety VALORANTA rozpoczął proces migracji graczy z innych tytułów. Niespełnieni albo zapomniani gracze CS:GO zrozumieli, że to jest ich szansa na sukces. Wypaleni i znużeni wojownicy Battle Royali zrozumieli, że mogą wykorzystać swoje poświęcenia w inny sposób w nowym tytule. Nie mówię już o totalnych świeżakach, których na pewno będzie sporo. Idealnie widać to było na przykładzie Fortnite’a, gdzie otrzymaliśmy generację młodzieniaszków, którzy dopiero w tej grze poczuli w sobie dryg do rywalizacji na najwyższym poziomie.

Po czterech dniach jestem jednak w stanie stwierdzić, że nigdy w nic nie grało mi się tak dobrze, jak właśnie w VALORANTA. Czuję, jakbym dzięki tej grze dostał nowe życiemówił nam były profesjonalny zawodnik Fortnite, Aleksander „zeek” Zygmunt kilka dni po premierze zamkniętej bety gry.

VALORANT będzie też idealnym domem dla tych, którzy popełnili w przeszłości błędy. Błędy, które często kosztowały takich graczy całe kariery. Mowa oczywiście o takich postaciach jak Braxton „swag” Pierce czy Patryk „Patitek” Fabrowski. Pierwszy z nich został dosłownie pierwszym zakontraktowanym graczem VALORANT na świecie, a drugi tworzy jedną z najlepszych polskich ekip. Produkcja Riotu dla wielu będzie drugą szansą na zrealizowanie własnych ambicji i spełnienie marzeń.

Wiadomo, że gracze będą przechodzić z CS’a do VALORANTA, ale na pewno nie ci najlepsi. Tacy zostaną, bo tam dalej jest przecież kasa, a w VALORANCIE nadal musi się dopiero wykształcić cały esportowy ekosystem. Szansę dostaną jednak ci, którzy nie radzili sobie z tymi najlepszymi oraz ci, którzy z różnych powodów zmarnowali swoje kariery w innych tytułachtłumaczył komentator oraz ekspert Polsat Games, Tomasz „Magvayer” Filipiuk podczas naszego programu EWESZŁO LIVE poświęconego premierze VALORANTA.

Czy VALORANT to konkurencja dla innych tytułów esportowych?

Pytanie, które pojawia się w internetowych dyskusjach nadzwyczaj często i zarazem pytanie, na które ciężko odpowiedzieć w systemie zero-jedynkowym. Wszystkie opisane wyżej kwestie prowadzą wszak do tego, że VALORANT chcąc nie chcąc wciągnie sobie nosem inne tytuły esportowe pokroju Fortnite’a, Overwatcha czy Apex Legends. Będzie to wynikać po prostu z tego, że nowy produkt Riot Games zabierze pozostałym na popularności.

W esportowej hierarchii na pewno ucierpi Overwatch czy Apex Legends. VALORANT z miejsce stanie się dużo popularniejszą dyscypliną. Te gry się powoli wypalają i biorąc pod uwagę mechanikę umiejętności i tego typu rzeczy naturalnym substytutem będzie dla byłych entuzjastów tych produkcji właśnie VALORANTmówił Daniel „yaotziN” Roczniak podczas wspomnianego wcześniej odcinka EWESZŁO LIVE.

Należy też pamiętać o tym, że można być fanem więcej niż jednego tytułu esportowego (zaskoczony-pikachu.png). Jeżeli ktoś lubi oglądać League of Legends i Counter-Strike’a, to nadal będzie je oglądać nawet w momencie, kiedy zostanie również entuzjastą VALORANTA. Pomimo podobieństw produkcja Riot Games nie będzie substytutem jeden do jednego (i chwała Bogu).

Nie ulega jednak wątpliwości, że wiele będzie też zależeć od ścieżki, którą obierze Riot Games. Dziś możemy być niemalże pewni, że za 2 lata VALORANT strukturą będzie przypominać LoL-a, ale z drugiej strony ile się przez to 730 dni może zmienić? Znajdą się nowe rozwiązania, świeże pomysły, liczne usprawnienia. Kto wie, być może dzięki doświadczeniom z League of Legends i nowym wyzwaniom postawionym przez premierę VALORANTA amerykańskie studio odkryje przepis na idealny system rywalizacji. Argumenty są po stronie Riotu, trzeba to tylko wykorzystać.

Już teraz czuć, że idzie to wszystko w dobrym kierunku. Widać też, że w Polsce jest ogromne zainteresowanie esportem w VALORANCIE i mnóstwo ludzi będzie chciało spróbować swoich sił w prawdziwych zespołach. Za nami już pierwsze turnieje, kształtuję się powoli topka zawodników. Grunt, że zarówno producenci gry, organizatorzy turniejów, jak i my, mamy już pełen grunt do wyciągania różnych wnioskówmówił profesjonalny zawodnik Adrian „dju” Malczyk w ostatniej audycji „Polski esport” poświęconej VALORANTOWI.

Fot. Polska Liga Esportowa / x-kom AGO

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze