Upadli bohaterowie e$portu

Upadli bohaterowie e$portu

17.05.2021, 16:45:53

Jak wiele innych osób ze środowiska esportowego wychowywałem się na sukcesach Ninjas in Pyjamas. Zresztą pal licho sukcesy, sama egzystencja tworu jakim jest skandynawska organizacja, była ważnym punktem mojego fanowskiego życia. Olewałem kumancje na pierwsze gimnazjalne browary w lasach na rzecz genialnych akcji friberga. Straciłem szansę na ustruganie paru dodatkowych procent z matury przez nałogowe oglądanie walk Szwedów z Fnatic, VP czy Envy.  Oblałem kolosa z logiki, bo zaspałem przez finał IEM Oakland. Jeszcze niedawno jarałem się transformacją marki i poszczególnych dywizji. Dziś czuję niechęć stojąc nad metaforycznym grobem moich byłych bohaterów. 

Z mojej perspektywy zakończyła się jedna z najpiękniejszych historii napisanych przez esport w przeciągu ostatnich kilkunastu lat. Zawsze z ciepłem w sercu będę wspominać stare czasy, gdy pod banderą NiP występowały legendy pokroju GeT_RiGhTa, f0resta, Xizta czy Fifflarena. Gdy po raz setny będę oglądać powtórkę EMS One Katowice 2014, towarzyszyć będzie mi ekscytacja identyczna, jak wtedy, gdy byłem nastolatkiem. Ale nigdy nie będę utożsamiać obecnego NiP z tamtym składem. I nie sądziłem, że przyjdzie mi to napisać wcześniej niż wtedy, gdy zostanę totalnym boomerem biadolącym jedynie o przeszłości.

NiP, który był bliski memu sercu, to zupełnie inna organizacja niż ta, która własną interpretacją przeinacza sens wypowiedzi rywali. To nie zespół pełen płaczków, nie mających szacunku do adminów i produkcji, dzięki którym mogą zarabiać dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie. To nie formacja, która nie umie się pogodzić z porażką i wykorzystuje swoją pozycję w ekosystemie sportów elektronicznych.

To nie organizacja, która wybrała e$port.

Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, żeby NiP było tu głównym winowajcą. Największą dezorganizacją i niekompetencją wykazał się FLASHPOINT, który wydaje się mieć zerowe pojęcie tego, co się wokół nich dzieje. Jak to możliwe, że w dzisiejszych czasach jeden z zespołów przez godzinę nie otrzymuje odpowiedzi od administracji wydarzenia? Jak to możliwe, że turniej kwalifikacyjny do Majora nie ma realnej alternatywy dla zawodników, którzy mają kłopoty z internetem na ich serwerach? Jak to możliwe, że pod presją dużej organizacji decydujesz się na niemalże bezprecedensowy ruch?

Chyba nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak dużą wagę może mieć powtórzenie meczu pomiędzy NiP oraz Anonymo w perspektywie długofalowej. Tego typu odstępstwo od wszelkich standardów oznaczałoby precedens, na który mógłby się w przyszłości powołać każdy. I ktoś powie teraz,, że regulaminy istnieją po to, żeby do tego nie dopuścić. Ale jak widać – zasady w niektórych przypadkach są jedynie paroma nabazgrolonymi zapiskami, które można interpretować w więcej niż jeden sposób. W ostateczności mogą stanowić tarcze dla organizatora, który zrobi to, co mu się żywnie podoba.

A w regulaminie stoi zapis o tym, że po zakończeniu meczu, w którym według graczy doszło do naruszenia zasad lub złamania regulaminu, reprezentanci drużyny mogą wnieść o rozpoczęcie oficjalnego śledztwa w tej sprawie. Czy ktoś oszukał? Niby nie, ale powiedzmy sobie wprost, że praca administracji podczas tej serii podchodzi pod kryminał. Dlaczego jednak zwycięska drużyna ma płacić za błędy organizatorów? I na koniec jeszcze jedno pytanie – czy gdyby role się odwróciły i to Anonymo mierzyłoby się z trudnościami, to czy podejście organizatora wyglądałoby tak samo?

Możemy się oszukiwać, że tak, ale chyba każdy, kto zna realia, umie też na to pytanie odpowiedzieć.

Panie FLASHPOINT, to nie ma racji bytu na blokach

Rozumiem frustrację zawodników NiP. Nie ma jednak usprawiedliwienia dla ich zachowania. Device, który do tej pory był przeze mnie uznawany za wzór do naśladowania dla całej społeczności graczy, wyzywający w trakcie meczu adminów? Forbes musi być zachwycony.

Emocje często kierują każdym z nas, ale chyba warto pamiętać, że więcej wymagamy od gościa, którego na co dzień w sieci śledzą setki tysięcy osób. Ktoś powie, że przeprosił. Świetnie, ale ostatnio jak sprawdzałem, to przeprosiny nie kasują czynów. Dla mnie 25-latek to kolejny z tytułowych upadłych bohaterów.

FLASHPOINT wydający oświadczenie, kasujący oświadczenie, zmieniający kontekst oświadczenia i publikujący je po raz drugi. COO NiP oskarżający polską organizację o kłamstwa, jednocześnie zaprzeczając sobie samemu w jednym wpisie. Przez ostatnią dobę odświeżam co chwilę przeglądarkę i za każdym coraz bardziej otwiera mi się gęba, która nie dowierza w przyswajane treści. Przez chwilę cofnąłem się w rozwoju, licząc na reakcję VALVE. Wydawca gry w dwóch zdaniach potwierdził, że ma swój flagowy tytuł w dupie i nie kiwnie palcem.

I pomyśleć, że są ludzie, którzy jarają się dwoma milionami dolarów na Majorze i mówią o dobrych ruchach Gabena i spółki. Dwa miliony to pewnie sam Izak na skrzynki wydał, więc o czym my tu w ogóle rozmawiamy?

Ostatnie 24 godziny utwierdziły mnie w przekonaniu, że ekosystem CS:GO to totalny burdel, pełen ludzi, którzy nie zasługują na to, żeby być nazywanymi częścią tego świata. Pierwszy raz od dłuższego czasu poczułem jednak również dumę. Zarówno z polskiej społeczności, która potrafi się zjednoczyć, jak i międzynarodowej, wykazującej brak obojętności na sprawy nie związane z nimi bezpośrednio. Dziękuję za wszystkich ludzi, którzy wybrali esport.

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najbardziej oceniane
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Robert
Robert
1 miesiąc temu

Wydaje mi się,że się pomyliłeś napisaleś COO NiP.

Przemek
Przemek
1 miesiąc temu

CEO?