Trymbi: Nie chcę pokazać się jako budżetowy Hylissang czy Vander

Trymbi: Nie chcę pokazać się jako budżetowy Hylissang czy Vander

22.01.2021, 12:10:47

Na pewno sam fakt, że jestem tu, gdzie jestem, może wzbudzać kontrowersje, w końcu wymieniłem topowego i uwielbianego supporta jakim jest Vander. Nie chcę pokazywać, że jestem budżetowym Hylissangiem czy Vanderem. Chcę zaprezentować się po prostu jako Trymbi, perspektywiczny newcomer – mówił Adrian „Trymbi” Trybus w rozmowie z Michałem „myhą” Francuzem. 

Zaczniemy dość emocjonalnie. Latem 2020 miałeś za sobą pechowy okres, szczególnie mówię tu o sezonie wiosennym. Co sprawiło, że pomimo kiepskich wyników znalazłeś w sobie motywację do dalszego rozwoju?

To w sumie dziwne pytanie, bo sam nie do końca znam na nie odpowiedź. Wiadomo, była lekka załamka. Miałem jednak kilka rozmów z pewnymi osobami, które w tamtym okresie bardzo mi pomogły. Sporo dał mi wtedy kontakt z moim assistant coachem, Obviousem. Był osobą, która sprawiła, że w SK psycha nie siadła mi do końca. Na pewno dosyć dobrze wspominam lato 2019. Co prawda brak awansu na EU Masters bolał, ale nie to było najważniejsze. Wtedy byłem pewien, że stanowiliśmy lepszą ekipę od Origen, zawiodła po prostu dyspozycja dnia. Na Iberian Cupie również przegraliśmy w dziwny sposób, ale wówczas mieliśmy suba w składzie i nie zgrywaliśmy się tak dobrze jak wcześniej.

Jeżeli chodzi o wiosnę – tak, mówiłem to już parokrotnie, że w tamtym momencie zastanawiałem się, czy zwyczajnie nie odpuścić sobie gry w League of Legends. Z drugiej strony wiedziałem jednak, że coś tam potrafię klikać i pewnie będę w stanie pokazać jeszcze, na co mnie stać, więc czemu nie dać sobie kolejnej szansy pomimo wszystkich przeciwności. To, co aktualnie robię, płynie wyłącznie z pasji i frajdy, którą czerpię z rozgrywki. Wyniki wtedy potrafiły zdołować, ale sam fakt grania w akademii SK Gaming dawał mi kopa do tego, żeby pomimo porażek próbować dalej.

Podczas 4. sezonu Ultraligi znalazłeś jednak nowy dom – AGO ROGUE. Jak wyglądały kulisy tego transferu? To była kwestia świetnych występów na tryoutach, czy może wyśmienitych referencji?

Wpływ na moje dołączenie do AGO ROGUE miało kilka osób. Na pewno duża rekomendacja wypłynęła z ramienia Sharkza, z którym miałem przyjemność współpracować wcześniej w szeregach G2 Heretics. Zawsze wypowiadał się o mnie w superlatywach i doceniał mnie jako wspierającego. Z tego, co wiem, również Blumigan oglądał kilka moich poprzednich meczów, obserwował mnie, więc on również mógł mieć jakiś wpływ na  mój angaż w składzie. W tamtym czasie na pewno pomógł mi również Mystiques, który współpracował z akademią Rogue wiosną 2020. Patryk już wcześniej zauważył mnie jako dobrego gracza, więc naturalnie mogę przypuszczać, że zaproponował mnie jako godnego zastępce na swoje miejsce. Możliwe też, że Szygenda i Zanzarah zwrócili na mnie uwagę w czasach, kiedy to graliśmy po różnych stronach barykady w lidze hiszpańskiej. W końcu – interesował się mną również Czekolad, który w tamtym okresie słyszał o mnie dużo pozytywów i zwyczajnie chciał mnie wypróbować w składzie, ale to już kwestia domysłu.

Teraz, po bardzo szybkim rozwoju swojej kariery, dołączysz do wyjściowego składu Rogue w LEC. Jakie macie oczekiwania wobec tego rosteru? Przypomnijmy, że poprzeczka z 2020 wisi całkiem wysoko…

Oczekiwania, które przed sobą stawiamy nie są jeszcze jasno wyklarowane. Każdy raczej wierzy, że jesteśmy w stanie walczyć o topke LEC. Osobiście jako rookie stawiam sobie za jeden z priorytetów po prostu dążenie do solidnych występów. To jasno postawiony cel, który pomoże mi sprawić, że batalia o czołówkę będzie dużo łatwiejsza. Chyba każdy świeżak ma podobne nastawienie. Priorytetem jest awans na Worldsy i próba wygrania któregoś ze splitów, kto wie, może nawet obydwu. Rogue do tej pory pokazywało, że jest w stanie walczyć z lepszymi drużynami, choć w niektórych momentach nie wyglądało to tak dobrze, np. w BO5 przeciwko G2 Esports, które skończyło się wynikiem 2:3 po naprawdę zaciętej potyczce. Każdy chciałby zagrać ten mecz jeszcze raz, może wówczas rezultat końcowy byłby zgoła inny. Podsumowując – myślę, że naszym głównym celem jest po prostu pokazanie, na co nas stać.

AGO ROGUE

Fot. AGO ROGUE

A jak dogadujesz się ze swoim nowym partnerem z alejki, Hans samą? Czym francuski strzelec różni się od Woolite’a?

Ciężko powiedzieć wiele, ponieważ przez zmiany w samym systemie solo kolejki nie jesteśmy w stanie grać duetów. To jest swego rodzaju problem, bo z Pawłem mogłem zagrać o wiele więcej rankedów nawet w okresie przedsezonowym. Jeżeli chodzi o wrażenia z treningów – na pewno Hans sama jest osobą, która w pełni chciałaby zdominować alejkę i nie dać przeciwnikom oddechu. Sprawia, że presja, jaką odczuwają oponenci, jest dużo wyższa. On chce wykorzystać wszystkie możliwe zasoby, które płyną z zestawień i różnic indywidualnych oraz sprawić, że drużynie dzięki temu będzie grało się łatwiej na mapie. Jest osobą dominującą i lubi pokazać pazur na linii. Uważam, że to dosyć ważne, ponieważ nie miałem w przeszłości możliwości grania z tak agresywnym zawodnikiem. Woolite również podchodził do fazy liniowej z nastawieniem, żeby nacisnąć na przeciwnika, ale nie aż w takim stopniu. Rozgrywał linię mądrze, ale też o wiele spokojniej od Hans samy. Mój nowy strzelec skupia się na detalach i lubi szukać dziury w całym, co jest mocnym plusem. Co prawda uważam się za dobrego lanera, ale praca ze Stevenem mocniej stymuluje mnie do myślenia o tych aspektach rozgrywki, dzięki którym rozwijam się jeszcze mocniej.

Czujesz się gotowy na współpracę w takim stylu? Wcześniej mówiłeś, że twoi partnerzy przyjmowali trochę bardziej pasywny styl gry, teraz staniesz u boku gracza Dravena i Kalisty…

Kiedyś sam zagrywałem się Dravenem, co poniekąd pozwoliło mi zrozumieć ogólny zamysł operowania tego typu postaciami. Nigdy nie było mi dane występować z zawodnikami o takich preferencjach, więc nie mogę mieć pewności, że jestem na to stuprocentowo gotowy, ale trochę już spróbowaliśmy na scrimach i wiem, że sam ogrywam czempiony, które mogą pozwolić na agresywną grę. Chciałbym to pokazać w LEC – co prawda mój dotychczasowy champion pool nie do końca pasował do Dravena czy Kalisty, ale będę nad takimi wyborami pracował do stopnia, który pozwoli mi wyciągnąć takie wybory na deskach sceny LEC.

Przejdźmy zatem na przeciwległą stronę Summoner’s Rift. Jak do składu wpasował się Odoamne i co wnosi on do waszej drużyny?

Odoamne na pewno wprowadza dużo spokoju do gry, głównie z uwagi na to, że jest weteranem, który rywalizuje od niepamiętnych czasów. Andrei stawia bardziej na myślenie o grze macro, aniżeli szukaniu akcji solowych, które co prawda mogą, ale wcale nie muszą być dobre. Jego obecność potrafi uspokoić nas w momentach, kiedy zaczynamy się zachowywać jak stado klaunów. Ja np. jestem osobą, która lubi czegoś poszukać, ale Odo umie studzić ten zapał do zbędnej nadaktywności i kierunkuje go w miejsca, w których będzie to lepsze dla przebiegu rozgrywki. Jego doświadczenie i wiedza o grze dokładają perspektywę, która dla mnie jako newcomera jest niesamowicie istotna. Bardzo dużo zyskuję na tej współpracy.

A jak w takim razie wygląda kwestia komunikacji? Kto jest najdonioślejszym głosem na Rifcie?

Nadal powiedziałbym, że Inspired jest dowódcą i mówi najwięcej. Wiadomo, rola i postaci mocno na to wpływają. Ja aktualnie nie mówię aż tak dużo, zresztą, nigdy nie byłem głównym shotcallerem. Hans sama jest za to wokalnym graczem, pomimo przekonania, że jest raczej cichy i spokojny. Sam byłem pod wrażeniem jego zdolności przywódczych. Ważnym czynnikiem komunikacji jest również wcześniej wspomniany Odoamne, który pracuje nad czystością naszych komunikatów i uspokaja rozgrywkę. My z Larssenem staramy się po prostu dawać wartościowe informacje, ewentualnie podrzucamy plany, które przyjdą nam do głowy.

Jak oceniasz ogólny poziom wspierających w europejskich rozgrywkach? Mamy kilka głośnych nazwisk, ale też sporo niewiadomych. Jak myślisz, do kogo najczęściej będziesz porównywany?

Na pewno będę najczęściej porównywany do Vandera…

Fakt, tutaj podłoże jest proste…

Tak, więc to nieco inny typ porównania. Jeżeli chodzi o poziom, mamy topkę: Mikyx, Hylissang, Vander, Kaiser i Labrov. Limit nie jest również daleko od tej najwyższej półki. Zostają nam Treatz, Tore, promisq i ja. Oczywiście, czołówka jest od nas lepsza, ale nie uważam, że wymieniona trójka prezentuje niski poziom. Oczywiście, są gracze tacy jak Tore, którzy grają długo bez większych wyników, ale wciąż są to zawodnicy, którzy legitymują się dużym doświadczeniem. Ja wyznaję zasadę, że nikogo za darmo do LEC-a nie biorą, więc na pewno tacy supporci wnoszą wartość dla swoich ekip. Uważam, że w tym sezonie każda gra będzie interesująca właśnie z perspektywy pozycji wsparcia, bo każdy ma swój styl i będzie chciał się pokazać z dobrej strony. W LEC nie ma słabeuszy, każdy zasłużył na to, żeby się tam dostać. Będzie mi niezmiernie miło powalczyć z każdym z osobna i udowodnić swoją wartość.

trymbi-rogue

Fot. Rogue

Czym według ciebie będzie różniła się rola wspierającego w 2021 od tego, co widzieliśmy w 2020 czy 2019? Czy nowe itemy mocno zmienią znaczenie funkcji wspierającego?

Jeżeli przyjmiemy za punkt odniesienia koniec rozgrywek profesjonalnych w 2020 roku, to mam wrażenie, że nie zmieni się aż tak dużo. Na pewno pojawi się trochę postaci, których nie widzieliśmy wcześniej z uwagi na zmiany w przedmiotach. Jestem jednak pewien, że zobaczymy o wiele więcej różnorodności. W poprzednim sezonie widzieliśmy non-stop Nautilusa i Leonę, co było nudnym doświadczeniem – zarówno dla graczy, jak i widzów. Nie można zapomnieć o tym, że wciąż pojawiają się postaci takie jak chociażby Samira, która też lubi otaczać się specyficznymi wyborami. Sama rola wsparcia również dostała nowych bohaterów – Rell i Seraphine, które każdy teraz mocno testuje i pewnie będzie chciał wyciągnąć. Sądzę, że kroi nam się ciekawa, otwarta meta. 

W takim razie: dwa najgorętsze picki na supporcie, które zobaczymy podczas inauguracji LEC to…

Nie wiem, jak będzie to wyglądało w Europie, ale jestem pewny, że Alistar będzie miał dużą prezencję z uwagi na to, że trochę zmieniła się koncepcja grania tej postaci. Zawodnicy częściej decydują się na Phase Rusha. Gracze docenili również fakt, iż posiada on podrzut, czyli narzędzie kontrolne, którego nie da się zredukować, co odróżnia go od Leony. Na pewno mamy na starym kontynencie kilku graczy, którzy potrafią zafundować niezły spektakl operując właśnie tym championem.

Druga postać to Galio, który już wcześniej miał pewien potencjał, ale nie widywaliśmy go często na pozycji wspierającego. W 2020 był grany praktycznie wyłącznie na midzie, gdzie mógł z łatwością oddziaływać na mapę, ale teraz możemy zobaczyć go również na dole. To dość specyficzna postać – ma dużo kontroli i obrażeń w swoim zestawie umiejętności. Jeżeli trafi swoim E, to pewnie trzeba będzie zużywać narzędzia defensywne, więc wydaje mi się, że Galio mógłby zmienić wygląd mety, aczkolwiek dużo zależy od operatorów postaci. Taki gracz jak promisq był osobą, która była znana z tego wyboru i grał nim praktycznie cały sezon, więc powinniśmy na niego zwracać uwagę. Zobaczymy, czy gracze będą chcieli pokazać gargulca w pierwszym tygodniu, bo mimo wszystko jest to postać, która na wsparciu dawno nie gościła w mecie.

To teraz porozmawiajmy trochę o tobie i twoim stylu gry. Czy jest taki gracz supporta, którego obserwujesz obecnie ze szczególną uwaga lub miał duży wpływ na twój rozwój w przeszłości?

Na pewno historycznie wpływ na mnie miał Aphromoo z okresu, kiedy był zawodnikiem CLG, grał na Worldsach czy streamował koreańską solokolejkę. To były czasy, w których sporo się od niego nauczyłem i był dla mnie wielką inspiracją. Patrząc na nadchodzący rok – będę bardzo mocno spoglądał na Kerię, którego obserwuję od dawna. Keria wie, co jest pięć i bardzo mocno mnie inspiruje w rozwoju. Zupełnym wywoźnikiem zawsze był również CoreJJ – niesamowity zawodnik, który świetne dowodzi swoją ekipą i zawsze daje z siebie sto procent. Niewątpliwie inspirujący gracz.

Aphromoo, Keria i CoreJJ to solidna lista, ale wydaje mi się, że kiedyś rozmawialiśmy jeszcze o jednym, specyficznym zawodniku…

Coś czuję, że chodzi Ci o pana Lehendsa, który był między innymi jednym z protoplastów Pantheona na supporcie, którym wraz z Berylem terroryzował koreańskie soloq w zeszłym roku. Lubię spoglądać na wybory oraz buildy Lehendsa – dużo eksperymentuje z runami, czego dowodem mógł być Phase Rush na Alistarze czy Sett’cie. To było coś, co potrafiło mnie zadziwić, ale okazywało się genialnym pomysłem. Są tacy gracze, którzy nie grają w topowych ekipach, ale na pewno mają bardzo trafne koncepcje i super zrozumienie rozgrywki w Ligę Legend, potrafią eksploatować potencjał postaci oraz zestawień i zredefiniować style gry. Lehends jest jedną z tych osób, od których od czasu do czasu chętnie podbiorę ustawienie run czy konkretne wybory i potestuję ich potencjał w potencjalnych rozgrywkach profesjonalnych.

Twój rozwój przebiegł bardzo szybko i efektownie. Jak myślisz, jaki był tego najważniejszy czynnik?

Przede wszystkim osoby, którymi się otaczałem, pomogły mi się rozwinąć i w efekcie dostać do LEC. Miałem bardzo dużo szczęścia do ludzi, z którymi miałem okazję współpracować. Gdybym nie spotkał takich osób jak wcześniej wspomniany Obvious, to może nie grałbym już w League of Legends. Gdybym nigdy nie przeciął się z Sharkzem, to nie wiem, czy w ogóle mógłbym dołączyć do AGO. Uważam, że to duży fart i wiem, że nie każdy ma tyle szczęścia. Pomógł mi również upór w dążeniu do celu – potrafię się załamać, ale po porażkach zazwyczaj szybko się podnoszę i staram się eliminować błędy. Nie jestem osobą, która mogłaby się wkurzać przez cały tydzień na to, że nie jakaś gierka zwyczajnie nie wyszła. Cały czas dążę do tego, by być lepszą wersją siebie, a przede wszystkim, i to chyba najważniejsze, po prostu pozostać sobą. Wiem, że niektórzy będą mnie za to kochać, niektórzy nienawidzić, ale chyba jak na razie większość osób darzy mnie sympatią!

Po tej wypowiedzi słychać, że jesteś też przede wszystkim skromnym człowiekiem. W 2020 czuć było jednak od ciebie większą pewność siebie. Z czego to wynikało?

Przekonałem się na własnej skórze, że esport potrafi trochę otworzyć człowieka. Sam czułem się na początku bardzo nieśmiały, ale dzięki środowisku nabrałem śmiałości i otwartej postawy. Mogłem podyskutować na różne tematy, co na pewno bardzo wpłynęło na to, jak się czułem. Oczywiście, czasem trzeba było się ugryźć w język, ale w większości sytuacji byłem w stanie powiedzieć, co mam na myśli bez większych kontrowersji. Na pewno środowisko, którym otaczałem się przed moją esportową karierą sprawiło, że nieco zamknąłem się w sobie. Teraz znam swoją wartość i wiem, na co mogę sobie pozwolić. Mam jeszcze wiele do udowodnienia, przede wszystkim sobie, ale to i tak całkiem niezły start.

Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o korzeniach, bo chciałbym chwilę pogadać o polskim podwórku. Wiem, że kalendarz LEC-owego zawodnika jest napięty, ale czy zamierzasz śledzić ten sezon Ultraligi? Jak oceniasz jej ogólny poziom?

Z pewnością będę oglądał niektóre mecze Ultraligi. Co prawda nie wszystkie, bo zwyczajnie nie mam na to czasu, ale postaram się włączyć Polsat Games od czasu do czasu. Próbuję być na bieżąco ze składami, ale niestety nie znam wszystkich dram, które krążą wokół Ultraligi, co trochę mnie smuci, bo czuję, że trochę wypadłem z obiegu.

Jeżeli chodzi o drużyny, które na pewno będę oglądał – interesują mnie zwłaszcza te, które wystawiają młodzików w swoich składach. Doszły mnie słuchy, że Komil&Friends zrobili 10. osobowy skład i ta druga połowa wygląda dość obiecująco. Również podoba mi się 7more7 Pompa Team, w której gra chociażby Ather, którego zawsze chwaliłem i doceniałem. Super będzie go zobaczyć w akcji. Mam nadzieję, że nie rzucam na niego w tym momencie klątwy, ale wydaje mi się, że jest totalnym szefem i będzie w stanie pokazać, na co go stać. Inne drużyny również są niezłe, ale ja zawsze będę patrzył na te załogi, które mają dużo rookies na pokładzie. Oni są głodni sukcesu i rozgłosu, sam zaczynałem z takiej pozycji w PRIDE i wiem jak bardzo chciałem być wówczas zauważony. Obserwowanie tego to świetne uczucie.

Paweł "Czekolad" Szczepanik i Adrian "Trymbi" Trybus - midlaner i wspierający AGO ROGUE. Mistrzowie European Masters. Fot. AGO ROGUE

Fot. AGO ROGUE

A co sądzisz o odświeżonej odsłonie AGO ROGUE? Tegoroczny skład ma wielkie buty do wypełnienia…

Całościowo uważam, że zespół jest zbudowany w sposób przemyślany. Wszystko trzyma się kupy. Bardzo zachwalam takich graczy jak Sinmivak, który jest zupełnym szefem i dobrze mieć go w akademii. Na bocie mamy mieszankę wybuchową, bo Lucker i Pyrka mogą mieć chyba gorsze dni. Szczególnie Łukasz jest uważany za osobę lekko niestałą, choć prywatnie nie postrzegam go w ten sposób. Mam nadzieję, że dogadają się z Damianem i będą wywozić. Co do Chresa i Luroxa – nie miałem przyjemności zbyt dużo ich obserwować, ale wydaje mi się, że w zeszłym roku radzili sobie nieźle. Skład bez cienia wątpliwości ma duży potencjał, zobaczymy, jak poradzą sobie w Ultralidze oraz na EU Masters.

Czujesz, że Lucker i Pyrka mogą być obecnie najlepszym botlane’em w kraju?

Obecnie – tak. Wydaje mi się, że są pierwszym duetem, który bym wymienił, gdyby ktoś zapytałby mnie o najlepszy botlane w Polsce, choć to na pewno nie jest pozycja niepodważalna. Dolne alejki, które posiadają Puki style’a czy nowa dwójka typu Ather i Wojtuś, to też solidni kandydaci. Mało wiem na temat Yashiro – minęliśmy się w PRIDE, ale słyszałem o nim wiele dobrych rzeczy. On też może być kozakiem.

To jeszcze sentymentalnie na koniec. Nie jesteś jedynym, który opuścił polską scenę po sukcesach w 2020 r. W gąszczu tych wszystkich transferów chciałbym tu w szczególności wyłapać jeden – Woolite do MSF Premier. Jak oceniasz ten ruch i czego życzysz Pawłowi?

Fakt, że Paweł miał teraz opcję dostać się do akademii Misfits jest na pewno super. Daje to dobre rokowania na to, żeby wkroczyć do LEC, czego na pewno bardzo mu życzę. Nie wiem, czy wyjdzie mu to wiosną, ale jeżeli z Jactrollem u boku będzie smurfował w LFL i na EU Masters, to mam nadzieję, że wezmą go do głównego składu i pokaże tam swój pazur. Wydaje mi się, że to jest to ruch w dobrą stronę. Nie chciałbym widzieć Woolite’a, który emigruje do USA. Wiadomo, byłby to dla niego świeży start, mógłby odkleić pewne łatki, które przylgnęły do niego w Europie, ale uważam, że zostając na Starym Kontynencie również może wiele udowodnić. Paweł wciąż jest topowym graczem w Europie i z pewnością pokaże to w tym roku.

Czy jest coś, co na zakończenie chciałbyś przekazać swoim fanom oraz kibicom Rogue?

Na pewno sam fakt, że jestem tu, gdzie jestem, może wzbudzać kontrowersje, w końcu wymieniłem topowego i uwielbianego supporta jakim jest Vander. Nie chcę pokazywać, że jestem budżetowym Hylissangiem czy Vanderem. Chcę zaprezentować się po prostu jako Trymbi, perspektywiczny newcomer. Mam nadzieję, że będziemy w stanie pokazać dobrą i przyjemną dla oka Ligę Legend, w końcu po to ludzie oglądają gry w LEC.

Fot. Rogue

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze