To już nie są żarty – H34T rośnie w siłę i puka do drzwi EUM
League of Legends
Newsy
POLSKI ESPORT

To już nie są żarty – H34T rośnie w siłę i puka do drzwi EUM

30.06.2020, 21:35:08

Możemy powiedzieć oficjalnie – H34T jest już nie tylko kolejnym pretendentem do udział w EU Masters, ale powoli staję się jednym z faworytów w tym wyścigu. Dzisiejszy triumf nad K1ck tylko potwierdza to, o czym spekulowano już od jakiegoś czasu. Wszystko to dzieje się jednak gdzieś za plecami AGO ROGUE, które konsekwentnie dąży do upragnionego, bezbłędnego bilansu.

Bez podjazdu do lidera

Premierowe spotkanie tego tygodnia Alior Bank Ultraligi zapowiadaliśmy jako hit nad hitami i o dziwo na tapetę nie braliśmy w nim zawodników H34T Esports. Jak to jednak często bywa – hit przemienił się w kit. Liczyliśmy na wyrównany bój AGO ROGUE i 7more7 Pompa Teamu, a otrzymaliśmy krwawą jatkę niemal od samego początku.

Niemal, bo pierwsza walka drużynowa padła łupem Sinmivaka i spółki, jednak to właśnie w trzynastej minucie skończyły się dobre wiadomości dla fanatyków Pompy. Dwie eliminacje toplanera drugiej siły Ultraligi były pierwszy i przy okazji ostatnim zrywem całej drużyny. Od tego momentu na Summoner’s Rifcie dominowało tylko i wyłącznie AGO ROGUE.

Kilka wygranych teamfightów, przejęte dusze smoków i spokojne wykończenie, podczas którego Szygenda nie tylko poprawił swoje morale, ale także KDA – trzy eliminacje drogą nie chodzą. Kilka sekund później upadł Nexus Pompy i mistrzowie poprzedniego sezonu Ultraligi mogli cieszyć się z perfekcyjnie rozegranej pierwszej części sezonu. To jak, będzie upragnione 14-0?

PRIDE oddało po dżentelmeńsku

Parę chwil później mogliśmy być świadkami historycznego momentu. O pierwszy triumf w tym sezonie otarło się PRIDE. No właśnie, otarło. Nie pozwoliła im na to wspaniała remontada dżentelmenów, która rozpoczęła się stosunkowo późno, bo dopiero w 28 minucie gry.

Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Gentlemen’s Gaming kilka minut później, kiedy ich łupem padła kolejna walka drużynowa. I parę chwil przed czterdziestą ostatnia, tym razem już na czysto. Pięciu graczy w garniturach dorwało się do bazy oponentów, a na placu boju nie było już nikogo, kto mógłby im przeszkodzić w dokończeniu dzieła zniszczenia.

Je*any H34T

Gierka z kategorii jak uśpić rywala i dobić go tak, żeby nie zauważył. No ale zauważył. K1ck konsekwentnie realizowało swój plan i jak ciężarówka z limitem prędkości o jeden km/h większym, niż inna ciężarówka oddalało się od przeciwnika. I ze złotem, i ze wszystkim. Do czasu, gdy H34T zdjęło z siebie wszystkie limity.

I tak w 25 minucie powstało niczym feniks z popiołów, nadrabiając przy tym stratę w złocie i nic nie robiąc sobie ze sprzeciwów Marcina “iBo” Lebudy dźwignęło się na kolejne zwycięstwa w kluczowych momentach. A o wszystkim przesądził chyba Baron Nashor, którego H34T ukradło z rąk K1ck. Jak myślicie, kto mógł zostać ojcem takiego sukcesu. Jeżeli meczu nie oglądaliście, to zapewne powiecie – bucu, bo kto inny? A swoją drużynę do triumfu poprowadził niepozorny Zamulek. I z K1ck po ostatnim teamfighcie nie było co zbierać.

To już trzecia porażka finalistów wiosennego EU Masters w tej odsłonie Alior Bank Ultraligi. Raz się zdarza, dwa to jeszcze przypadek, ale trzy? W siedmiu podejściach? Coś w drużynie Pawła “delorda” Szabli nie gra i gdyby nie dodatkowe miejsce dla naszego kraju na EUM, zaczęlibyśmy mieć pierwsze wątpliwości w to, czy K1ck się na tym turnieju zamelduje.

– Ten win potwierdza – H34T zdecydowanie jest legit. Mamy w UL 5 teamow zdolnych do kwalifikacji na EUM, to bedzie bardzo ciasny sezon w playoffach mimo trzeciego slota na turnieju w Europie – napisał po meczu komentator Polsat Games, Tomasz “TheFakeOne” Milaniuk.

W PRIDE 0.7, a Piraci walną sobie butlę rumu

Wydawało się, że po lekko ospałej rozgrzewce i dwóch spektaklach (w żargonie piłkarskim – meczychach) nic nas już nie rozgrzeje. A jednak. Bitwa iHG z piratesports (tym razem, dzięki Bogu, nie na memy) dostarczyło kolejną dawkę emocji, którą pochłanialiśmy przed ponad pół godziny.

Ale na półmetku nie wiedzieliśmy tak naprawdę nic. Oba składy szachowały się, nie chcąc doprowadzić do większej bójki. Drużyny skutecznie unikały ogromnych rozbojów, poprzestając na jednej czy dwóch eliminacjach. Na krótkich wymianach. Jak jednak nietrudno się domyślić – ten stan rzeczy trwał tylko do czasu.

Do momentu, w którym faworyci wreszcie zobowiązali się do sprostania oczekiwaniom. W końcu nie wypadało im przegrywać, gdy na horyzoncie klasyk nad klasykami z 7more7 Pompa Teamem. Mowa oczywiście o Illuminar Gaming, które wreszcie zaczęło przeważać. I w 35 minucie rozwiali kolejne wątpliwości – najpierw wygrywając walkę drużynową, a później podejmując Barona Nashora. I wtedy od zwycięstwa dzieliło ich już niewiele, jednak gwarancji triumfu wciąż brakowało. Aż do 39 minuty, kiedy to „kanapkę z Piratów” urządzili sobie Melonik i spółka. To co, gotowi na jutrzejszy powrót do przeszłości?

Fot. Ultraliga

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze