SZPERO: Wybór pomiędzy Goofym i phrem był dla nas bardzo trudny

SZPERO: Wybór pomiędzy Goofym i phrem był dla nas bardzo trudny

11.02.2021, 19:15:19

Nie będę ukrywać, że wybór pomiędzy Goofym i phrem był dla nas bardzo trudny. Były to tak naprawdę jedyne osoby, które testowaliśmy poza siuhym i obaj fajnie wpasowali się w koncepcję drużyny – mówił nam kapitan Wisły All in! Games Kraków, Grzegorz „SZPERO” Dziamałek.

Na początek chciałem cię spytać o odejście mynia. Dla ciebie miało to chyba podwójne znaczenie, bo nie tylko trzeba było przebudować drużynę, ale też straciłeś dobrego kompana, z którym budowałeś Wisłę od początku. 

Sytuacja z odejściem mynia bez dwóch zdań była mocno niespodziewana. W grudniu po zakończeniu sezonu mieliśmy rozmowę drużynową, podczas której zgodnie uznaliśmy, że zmierzamy w dobrym kierunku i chcemy kontynuować grę w takim, a nie innym składzie. 

Po krótkiej przerwie mieliśmy powrócić do treningów, ale kilka dni po wspomnianym zebraniu Wiktor napisał do mnie prywatnie i opowiedział o propozycji ze strony Anonymo. Początkowo wypytywał mnie o opinię na ten temat, a ja sam przyznałem, że co prawda chciałbym, żeby został, ale to musi być jego własna decyzja. Wiem, że dogłębnie przemyślał wszystkie za i przeciw. Do końca wierzyłem, że mynio zostanie z nami, ale pomimo tego, że nie spodziewałem się całej sytuacji, to jak najbardziej zrozumiałem jego wybór. Był to dla nas lekki cios, bo był on dla nas kluczowym zawodnikiem, ale drużyna już się z tym pogodziła. 

Bolesne musiało to być również z tego względu, że od momentu, w którym dołączył do was ponczek, mynio zyskał zupełnie nową jakość i grał jak z nut. 

Jasne. Odkąd Patryk dołączył do zespołu, wyniki poszły w górę, a sam mynio zaczął być postrzegany jako gracz, który robi niesamowitą różnicę. Można powiedzieć, że razem z Loordem i całą drużyną obudziliśmy w nim bestię. Wcześniej Wiktor nie był raczej nigdy uważany za wybitnego zawodnika, a ostatnie miesiące w Wiśle pokazały, że potrafi robić niesamowity impact i napędzać sukcesy. Zgłosiła się po niego drużyna, która aspiruje do miana najlepszej rodzimej ekipy. Skoro Anonymo ma założenia dotyczące podobju również światowych salonów i uważali, że potrzebny im do tego właśnie mynio, to mówi to samo za siebie. Będę się trzymał jednak tego, że w dużej mierze to dzięki nam dostał szansę gdzie indziej. 

szpero-ponczek-good-game-league

Fot. Good Game League / Maciej Kołek

W pierwszej kolejności do zastąpienia mynia był przymierzany siuhy. Jakie wrażenie zrobił na tobie zawodnik Izako Boars? 

Siuhy był naszym pierwszym wyborem. Dowiedzieliśmy się, że w Izako Boars kontrakty dobiegają końca, a jest tam przecież dwóch młodych i niesamowicie perspektywicznych zawodników. Uznaliśmy, że chcemy spróbować właśnie kogoś świeżego i grało nam się z nim naprawdę dobrze. Tak naprawdę po kilku dniach byliśmy pewni, że chcemy go u siebie. Sam Kamil chyba nie do końca wiedział jednak, czego chce. Myślał nad pozostaniem w IB, przejściem do nas, a w międzyczasie dostał jeszcze propozycję od byaliego. W pewnym momencie byliśmy przekonani, że będzie naszym nowym graczem, ale Izako Boars przekonało go pozyskaniem STOMPA i mono. Wtedy zaczęliśmy się rozglądać za kolejnymi opcjami. 

Równocześnie testowaliście Goofiego i phra. Dlaczego ostatecznie padło na Krzyśka? 

Nie będę ukrywać, że wybór pomiędzy Goofym i phrem był dla nas bardzo trudny. Były to tak naprawdę jedyne osoby, które testowaliśmy poza siuhym i obaj fajnie wpasowali się w koncepcję drużyny. Atutem Tomka na pewno było wprowadzone przez niego doświadczenie, świetnie odnajduje się on w grze zespołowej i jest kompletnym graczem. Krzysiek to z kolei typ małolata, który wali niesamowite heady i ma ogromny potencjał, by stać się absolutnie topowym zawodnikiem w Polsce. Jego indywidualne umiejętności robią różnicę. Cały czas może się znacznie rozwinąć, a my wierzymy w to, że jesteśmy w stanie nauczyć go wielu rzeczy. Musieliśmy wybrać jedną osobę i zdecydowaliśmy się na żołnierza, ale mam nadzieję, że phr znajdzie dobry skład, bo nie mam złudzeń, że po prostu na to zasługuje. 

Kiedy rozmawiałem z Goofym kilka dni temu, przyznał, że przejmie on część pozycji mynia, ale wiele elementów zostanie też dostosowanych pod jego styl i umiejętności. O jak radykalnych zmianach mówimy? 

Wydaje mi się, że większość z zadań mynia przejmuję ja i Goofy. Część może również jedqr. Staramy się ułożyć grę tak, aby nikt nie czuł się źle i grał wokół własnych komfortów. W ataku Krzysiek zajmie znaczną część obowiązków mynia, będzie współpracować głównie ze mną i hadesem. W obronie, póki co, jest dużo wymienności, dopracowujemy detale. 

Zmian należy się spodziewać też w samym stylu gry? Czy może jednak zobaczymy podobną Wisłę do tej, która rywalizowała na serwerach w 2020 roku? 

Myślę, że pewne fundamenty pozostaną niezmienne, ale szykujemy sporo niespodzianek. Jesteśmy w tym momencie na bootcampie, pracujemy w pocie czoła nad paroma nowymi elementami i mam nadzieję, że będziemy mogli konsekwentnie wdrażać je w życie. Nie będą to jednak diametralne zmiany. 

Pot lecący z czoła widziałem głównie podczas pompek na twoich vlogach na SZPEROtv

Gdyby tak jeszcze wszyscy te pompki robili…

Oprócz pompek jak wyglądają przygotowania do meczu z Virtus.pro? Na co kładziecie największy nacisk? 

Jednym z podstawowych celi bootcampu jest przygotowanie wszystkich siedmiu map. Zobaczymy, jak to wyjdzie, bo do IEM Katowice nie zostało wcale zbyt dużo czasu, ale chcemy mieć szeroką pulę ogrywanych aren. Mecz z Virtus.pro jest bardzo ważny, ale trzeba myśleć również o następnych spotkaniach, które mogą się pojawić. Premierowe spotkanie jest rozgrywane w BO1, a każda kolejna potyczka to już BO3, które naturalnie jest dużo bardziej wymagające. Nie możemy postawić wszystkiego na jedną kartę i celować tylko w jedną czy dwie mapy. Analiza na pewno się odbędzie, spróbujemy skontrować poszczególne zagrywki ze strony VP, ale zależy nam głównie na tym, żeby to nasza gra była zaskoczeniem. 

Jak w ogóle oceniasz losowanie? Mogło być gorzej, czy jednak VP to najbardziej niewygodny rywal w stawce? 

Nie ma co się oszukiwać, jeśli na kogoś nie chcieliśmy trafić, to właśnie na Virtusów. Są w niesamowitej formie, wygrywają turniej za turniejem, a ich gra wygląda świetnie. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy, nie mogliśmy być rozstawieni inaczej. Nie ułatwia nam zadnaia na pewno fakt, że w kolejnym etapie trafimy na Complexity lub NiP, bo ich ostatnie rezultaty też są na pewno niezłe. Faworytami nie jesteśmy, ale czasem dobrze startować z pozycji czarnego konia i zrobić wszystko, by pokusić się o niespodziankę. 

Za moment minie dokładnie sześć lat od momentu, kiedy po raz ostatni rywalizowałeś w play-innach IEM Katowice, choć akurat wtedy były to po prostu zamknięte kwalifikacje w warunkach LAN-owych. Pod banderą Gamers2 walczyliście wówczas w Hotelu Angelo. Wracają wspomnienia z tamtego turnieju? 

Niestety dobrych wspomnień z tego eventu nie ma zbyt wiele. Nie dostaliśmy się wówczas na Majora, a byliśmy jednak faworytami do zajęcia miejsca w czołowej ósemce, która zgarniała awans. Z miłych wspomnień przypomina mi się tylko after, imprezowaliśmy wtedy z KennySem i apEXem. Przyjemny wieczór. 

Z obecnych Wiślaków oprócz ciebie o awans do Spodka walczył wtedy również Loord, jeszcze pod banderą INSHOCK. Podobnie jak wy Mariusz przegrał wówczas dwa spotkania i pożegnał się z marzeniami o Majorze. Rozumiem, że teraz czas poprawić rezultat i plan minimum to chociaż jedno zwycięstwo? 

Na pewno planem jest awans do głównego turnieju. Trzeba nie tylko poprawić kiepski rezultat sprzed lat, ale też pokazać, że nie tylko faworyci są w stanie wygrywać. Dziś nikt nie mówi o nas jako o zespole, który ma realne szanse na przepustkę do właściwej części eventu, ale może to i lepiej, bo to inne zespoły będą mieć na sobie presję. Wierzę, że ze spokojnym podejściem jesteśmy w stanie ugrać zwycięstwo w tych arcytrudnych spotkaniach. 

szpero-wisla-all-in-games-krakow-bootcamp

Fot. Wisła All in! Games Kraków / Łukasz Twardowski

Po IEM Katowice czeka was z kolei powrót do rywalizacji na krajowym podwórku. Jak zapatrujesz się na rywalizację w nowym sezonie i kto zrobił na tobie najlepsze wrażenie podczas polskiej szufli? 

Najważniejsze jest chyba to, że w większości przypadków drużyny zbudowały rzeczywiście taki roster, jaki docelowo chciały mieć w swoich szeregach. Każdy zespół wyszedł moim zdaniem na plus. W Anonymo wszystko fajnie pasuje pod kątem doboru zawodników, AGO wygląda ciekawie, ale myślę, że największym pozytywnym zaskoczeniem może być Izako Boars, które dokonało naprawdę ciekawych transferów. Za jakiś czas nastąpi weryfikacja, z której mam nadzieję, to my wyjdziemy zwycięsko! 

Fot. Wisła All in! Games Kraków / Łukasz Twardowski 

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze