Osiem lat minęło. Nikt nie błaga już o powrót 1.6
CS:GO
Reportaże

Osiem lat minęło. Nikt nie błaga już o powrót 1.6

21.08.2020, 21:00:00

Counter-Strike: Global Offensive obchodzi dziś kolejne urodziny. Już od ośmiu lat ściany na Nuke nie mają swoich tekturowych właściwości, granaty dymne faktycznie zasłaniają widoczność, a Tuscan odpoczywa w gronie nieaktywnych map.

Oczywiście – nie do końca. Każdy wciąż może odpalić przecież kultowego CS-a 1.6, pobiegać zielonym chuderlakiem po, dajmy na to, de_prodigy i nacieszyć się jednym z najważniejszych tytułów esportowych w historii branży. Pomyślcie o tym przy okazji kolejnego poniedziałku, „retro poniedziałku” rzecz jasna.

Sam przecież raz na jakiś czas włączam „ANNIHILATION 2”, by po raz setny pokiwać głową w rytm hitów Pendulum. No bo kurde, dobrze ponownie popatrzeć na wyczyny SpawNa, Sunde, Cogu, LUqa czy innych, nieaktywnych już legend. Albo przypomnieć sobie, „jak to się robi na dzikim zachodzie”, czy co do powiedzenia GeT_RiGhTowi miał Loord podczas wielkiego finału World Cyber Games 2009. Świetnego finału na marginesie.

Sam średnio pamiętam wersję 1.5. Pierwsze ważne turnieje esportowe musiałem nadrabiać po czasie, za źródła mając wtedy internetowe portale. O transferze „Złotej piątki” do Meet Your Makers przeczytałem z kolei w podstawówce, gdy na lekcji informatyki reszta klasy skakała w Icy Tower. Skoro więc nawet ja, dwudziestopięciolatek, który nie był świadkiem fuzji Aristocracy i SPECNAZU, z rozrzewnieniem wspominam „jeden-szóstkę”, wcale nie dziwię się, że moment przeskoku na CS:GO wywołał takie zamieszanie.

Bo było gorąco. Wystarczy wspomnieć o serii artykułów Łukasza Leśniewskiego, który na łamach Frag eXecutors zapowiadał śmierć CS-a 1.6. A raczej o umieszczanych pod nim komentarzach. Niekompetencję, głupotę, czarnowidztwo i masę świńskich rzeczy zarzucała mu rzesza czytelników, a nawet sam Mariusz „Loord” Cybulski – filar legendy „Złotej piątki”.  – Skoro CS umiera, to czemu na Extreme Masters pojawiła się największa widownia i jedna z większych pul nagród w historii gry? Żeby uśmiercić CS-a, najpierw trzeba znaleźć dobrego zastępcę. CS:GO się niestety do tego nie nadaje – pisał wtedy jeden z najbardziej doświadczonych graczy świata.

Swoją cegiełkę do retoryki przewidującej esportową rewolucję w felietonie opublikowanym na allplay dołożył też Piotr „neqs” Lipski. Lata temu kojarzony byl głównie z pracy przed kamerą lub mikrofonem, a dziś stoi za jedną z wiodących jeszcze kilka lat temu marek w kraju – PRIDE. – Przejrzyjcie wreszcie na oczy i nie bądźcie tak zaślepieni – spójrzcie obiektywnie na całą tę sytuację. Counter-Strike 1.6 nie będzie wieczny. Obecnie żaden z nowych graczy nie jest w stanie się wybić. Rywalizują ciągle te same zespoły. Brakuje nam jakiegokolwiek powiewu świeżości. Nadzieja właśnie w CS:GO, który da szansę nowym zawodnikom. Być może – odświeży nieco naszą scenę – przewidywał na początku 2012 roku.

Społeczność zebrana wokół 1.6 rozdzierała jednak swoje koszule niczym Rejtan, do ostatniej chwili broniąc starszego brata Global Offensive. – Klimat! Nie zabierajcie nam klimatu! – wołali ówcześni kibice esportowi. – Żadna gra nie będzie miała takiego klimatu. To ją ocali! – brnęli dalej. Trudno się im jednak dziwić. „Złota piątka” w barwach Frag eXecutors, Meet Your Makers, PGS-u, Wicked, Vitriolic czy jako AGAiN zapisała się na kartach historii jako najbardziej utytułowana formacja świata. Zmiana platformy mogła zepchnąć więc Polskę z esportowego tronu. A nie łatwo pogodzić się ze śmiercią króla.

Złota Piątka w czasach, gdy dominowała światową scenę CS-a 1.6. Ósme urodziny CS:GO pozwalają z sentymentem wrócić do czasów rewolucyjnych zmian na esportowej scenie.

Złota Piątka w czasach, gdy dominowała światową scenę CS-a 1.6 w barwach Meet Your Makers. Ósme urodziny CS:GO pozwalają z sentymentem wrócić do czasów rewolucyjnych zmian na esportowej scenie. Fot. ESL

Leśniewski i Lipski od samego początku mieli jednak rację, a Loord już kilka miesięcy po pamiętnym komentarzu rywalizował w CS:GO. Został do tego zmuszony przez branżę, która szybko przekreśliła turniejową egzystencję „jeden-szóstki”. Cybulski nie kłamał jednak, pisząc prawie dziewięć lat temu, że CS:GO nie jest do końca gotowy, by przejąć schedę po starszym rodzeństwie.

Jak twierdzi m.in. Adam „destru” Gil – na samym początku faktycznie nie był. – Pierwsza wersja gry to był koszmar. Zamknięta beta, do której miała dostęp wąska grupa graczy, budziła raczej skrajnie negatywne emocje. Ten moment przypominał mi okres, w którym przechodziło się z 1.5 na 1.6 – mówi nam Gil. – CS:GO potraktowałem jako zło konieczne, dając sobie nawet kilka dobrych miesięcy przerwy od gry. Powróciłem dopiero w 2013 roku, formując skład ze SZPEREM, darkiem, innocentem i mefiem. Ostatecznie każdy poszedł w swoją stronę, ale cieszyć może fakt, że dalej funkcjonujemy w tym świecie. Finalnie CS:GO w jakiś sposób dał drugie życie scenie CS-a, chociaż zawsze bardzo miło wspominam czasy 1.6 – wspomina dalej.

***

Nie wszyscy czołowi zawodnicy ze sceny 1.6 poszli jednak śladem „Złotej piątki” czy destra. W wywiadzie z Weszło Esport Tomasz „ths” Sopel, który lata temu stanowił o sile krajowej sceny, opowiadał, jak trudne było przejście na nową wersję. Czasem o końcu kariery ówczesnych dominatorów decydowały tak trywialne powody, jak np. brak wydajnej karty graficznej. – Dodatkowym argumentem (by zakończyć karierę po wejściu CS:GO dop.red.), co dziś może wydawać się śmieszne, był też brak odpowiedniego sprzętu, który pozwalałby na płynną grę w CS:GO. W 1.6 można było mieć kilkuletnie komputery i wszystko było w porządku – zdradził w rozmowie z Pawłem Książkiem.

Choć gracze rezygnowali, polskie drużyny esportowe się rozpadały, a część największych zapaleńców nadal wpisywała w konsolę „ex_interp 0.01”, Global Offensive został w końcu zaakceptowany. Pod koniec 2013 odbył się pierwszy w historii Major. Chwilę później ekipa Filipa „NEO” Kubskiego (już ze Snaxem i byalim) podpisała kontrakty z Virtus.pro, by w efekcie nawiązać do swoich największych sukcesów zwycięstwem EMS 2014 w Katowickim Spodku. W międzyczasie na scenie pojawił się Piotr „izak” Skowyrski, którego komentarz jest dziś jednym z symboli nadwiślańskiego esportu. W końcu miejsce po Frag eXecutors, BenQ.DELTAeSPORTS.COM, Fear Factory czy Voodoo Gaming zajmowały PRIDE, Team Kinguin, AGO Esports, x-kom team.

I dziś – po ośmiu latach od premiery CS:GO – nikt nie błaga już o powrót 1.6.

Tekst oryginalnie przygotowano w 2018 roku. Z okazji ósmych urodzin CS:GO został jednak odświeżony i przypomniany.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze