Stypułkowski o PLE: Zmieniło się to, że zabraknie tam nas
Biznes
Pozostałe
Wywiady

Stypułkowski o PLE: Zmieniło się to, że zabraknie tam nas

16.07.2020, 14:12:15

Nie tak dawno powołano osobNy podmiot pod Polską Ligę Esportową. Dlaczego zrobiono z niego spółkę akcyjną? Kto będzie stał na czele projektu? Jakie są cele? O tym w Weszło FM odpowiedział nam Krzysztof Stypułkowski z Fantasyexpo. Fragmenty rozmowy poniżej.

Podchwytliwie zapytam: czy w najbliższym czasie szykujecie inną kampanie na beesfundzie? 

Nie, CD-Action to jedyny plan.

To w takim razie, skąd pomysł na to, by powołana pod Polską Ligę Esportową spółka była spółką akcyjna? I dlaczego w ogóle tworzycie osobny podmiot?

Zaczynając od drugiego pytania, tu będzie poważniejsza odpowiedź. Na koniec zeszłego roku zrozumieliśmy, że w biznesie agencyjnym czujemy się bardzo mocni, ale jest on kotwicą dla biznesu jaką jest liga esportowa. Liga to zupełnie inny rodzaj biznesu, potrzebuje się usamodzielnić, by mógł działać. A nawet powiem więcej: musi on trafić w lepsze ręce niż nasze własne. PLE to dla nas lekcja, że nie jesteśmy najlepsi w każdym obszarze i musimy być pokorni. Są ludzie, którzy są od nas lepsi, by takie projekty prowadzić. A dlaczego spółka akcyjna? Tu będzie mniej poważna odpowiedź. Tylko ze względów PR-owych. Pierwszą motywacją do tego, by założyć spółkę akcyjną była kwestia ładnego „SA” na samym końcu nazwy. Taki był cel i naprawdę nie ma w tym drugiego dnia. Pamiętam do dziś proces decyzyjny.

To faktycznie zaskakująca odpowiedź, bo myślałem, że szykujecie beesfund i wierzycie w siłę społeczności. Choć nie wiem czy byłby to dobry krok, bo projekty esportowe raczej nie mają takiej siły, by zbierać większe pieniądze. 

Dla mnie wielka szkoda, że społeczność esportowa nie jest aż tak silna, jak ta gamingowa. Myślę jednak, że to jeszcze przed nami. Musimy się dziś skupić, by tę społeczność zbudować. Cieszę się, że w ostatnim półroczu, a może i roku nie ma już tej ciągłej konkurencji na rynku, gdzie każdy jest przeciwko sobie. Celem dla mnie, dla ciebie i naszych kolegów z branży powinno być to, by wspólnie zbudować społeczność, która w przyszłości będzie miała taką siłę, jaką dziś ma gaming. Teraz nie odważyłbym się pójść na beesfunda z żadnym projektem esportowym, nawet powiązanym z którymkolwiek z influencerów. Byłoby to bardzo trudne. Pamiętam przymiarki Illuminar Gaming i to mnie zaskoczyło. Podejrzewam, że była tam wiara nowych osób pojawiających się w projekcie, ale to, że zbiórka jeszcze nie wystartowała jest pewnie efektem zrozumienia, że nie w tym drzemie siła esportu. Skupmy się jednak, by było lepiej. W ostatnim roku uspokoiła się ta konkurencyjność, każdy zaczął robić swoje. Dzięki temu jesteśmy w stanie zbudować społeczność ponad podziałami.

Ale trochę nudniej jest bez tych wojenek, z waszej strony docinania Kamila Góreckiego, a ze strony ESL Rafała Pikiewicza. Od zawsze wbijali sobie szpileczki.

Uważasz, że dymy dają nam pozytywną społeczność? Według mnie to kruche. Na koniec dnia bardziej mnie to bawiło. W końcu z Kamilem założyliśmy sobie, że jeśli nie mamy nic do powiedzenia, to po prostu nie wchodzimy w żadną dyskusję internetową. Dlatego byliśmy w social mediach cicho. To tak jak w zespołach w firmie – jakakolwiek toksyczność może powoduje, że ludzie są bardziej zintegrowani, ale na dłuższą metę ten zespół się rozpadnie lub stanie w miejscu. Jeśli chce się jednak zbudować coś na dłuższą metę, bardziej stabilnego, wartościowego, to trzeba takie zachowania ograniczać.

Wracając do PLE – tajemnicą nie jest to, że przyjmujecie do tego projektu znane osoby z branży. Nazwisk pewnie nie zdradzisz, ale w papierach widoczny jest Paweł Kowalczyk, który był związany z Onetem i grupą RASP. To w nim pokładacie nadzieje budowy marki PLE na nowo?

Tak jest w 100%. A wiesz dlaczego nie mogę ci nic powiedzieć? Bo niewiele wiem. Oddaliśmy ten projekt w ręce osoby, której ufamy. Liczymy na to, że się nie zawiedziemy. Wiem, że buduje zespół, ale chyba nie jest jeszcze na finalnym etapie. Gdy rozmawialiśmy 2-3 miesiące temu, obiecałem ci, że w ramach PLE ogłosimy coś fajnego. Zmieniło się to, że zabraknie tam nas. Nabraliśmy pokory w stosunku do tego, że są lepsi ludzie do realizacji takich projektów i trzeba na nich postawić. Paweł jest osobą, o której myśleliśmy od dawna. Wiedzieliśmy, że przydałby nam się człowiek z tego rodzaju kompetencjami. To świetny menedżer, który w ramach wielkiej korporacji postawił dział esportowy, będący realnym biznesem. Nie opuścił tonącego statku, bo to zaczęło śmigać, a on nadał odpowiedni kierunek. Wiem, że na Twitterze pisałeś, że wiele rzeczy w jego projektach można było zrobić lepiej. Jednak zawsze można zrobić coś lepiej. Paweł wyciąga wnioski, wie co zagrało, a co nie.  Wierzę, że jego doświadczenie w tak dużej spółce jest dowodem na to, że podoła. Na tej podstawie podejmowaliśmy decyzję i był to najlepszy z możliwych wyborów.

A dlaczego akurat Paweł? Z jednej strony ma doświadczenie w dużej korporacji, ale nigdy nie tworzył ligi esportowej. 

W pierwszej kolejności do dobry menedżer. Wiem, że Paweł nie ma doświadczenia w organizowaniu ligi, zresztą sam bardzo często mi to podkreślał. Mówił, że nie czuje się pewnie i będzie potrzebował ode mnie dużego wsparcia. Największym wsparciem było to, żeby miał możliwość zatrudnienia najlepszej osoby do obszaru esportowego. Mierzmy się swoją miarą. Jeśli ja dziś jako Krzysztof Stypułkowski dojrzałem do tego, by zatrudniać osoby lepsze od siebie do konkretnych kompetencji, niech on też tak robi. To 10-letnie doświadczenie w dużej spółce, gdzie uczyli się takich metod, a także aspekt biznesowy, powodują, że Paweł wyprzedza nas o krok w wielu obszarach. Również w zarządzaniu zespołem. Z tego powodu jego pierwszym wyborem w obszarze esportu było to, by zatrudnić kogoś, kto będzie znacznie lepszy w tych konkretnych kompetencjach. Atutem Pawła jest też przelotka do maisntreamu, który potrzebny jest całemu rynkowi. Doskonale o tym wiemy, bo każdy stara się to osiągnąć. Paweł już w mainstreamie pracował, wie jak on funkcjonuje.

Powiem tak, znam kilka osób, które zostały zatrudnione i wiem, że wybrał odpowiednich ludzi. Porównując do poprzednich sezonów PLE, będzie lepiej, bo personalnie jest spory progres. W takim razie czy możesz zdradzić, kiedy PLE wystartuje?

Bliżej niż nam się wszystkim wydaje. Myślę, że w ciągu najbliższych dni. Co prawda ja to wszystko obserwuję z lotu ptaka, ale wiem, że wszystko rozpocznie konferencja prasowa. Kiedy dokładnie? Tego nie wiem, ale niebawem powinny być wysyłane zaproszenia. Jeśli mogę cię prosić, zachowaj pozyskaną wiedzę dla siebie. Cieszę się, że szukasz tych informacji, bo to dobrze świadczy o tobie jako redaktorze. Natomiast wszystko trzeba ułożyć, podjąć finalne decyzje i naprawdę się przygotować. Nie chcemy, by zespół popełniał błędy, które my popełnialiśmy. Trzeba zrobić coś, co przyniesie efekt za trzy lata. Nie chcemy stawiać sobie poprzeczki na tym, że to pierwszego dnia będzie najlepszy projekt świata. Od razu pewnie tej dużej zmiany nie odczujecie, ale to perspektywa długoletnia, o czym rozmawialiśmy ostatnio. Zaczynamy myśleć bardziej długofalowo i z tej perspektywy trzeba nas oceniać. Nie wszystko musi się dziać z dnia na dzień.

*

Pełna rozmowa z wtorkowej audycji dostępna jest do odsłuchu poniżej, natomiast najważniejsze fragmenty części o CD-Action znajdziecie tutaj.

 

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze