Słowiński: Trudno sobie wyobrazić, że Valve nagle zezwoli na 6-osobowe składy
CS:GO
Wywiady

Słowiński: Trudno sobie wyobrazić, że Valve nagle zezwoli na 6-osobowe składy

25.03.2020, 17:59:07

Czy organizatorzy gotowi są na 6-osobowe składy CS:GO? Czy to kierunek, w którym powinna iść scena? Dlaczego pomysł Astralis może iść w innym kierunku niż zmiany pomiędzy mapami? Na co obecnie pozwalają regulaminy? Dlaczego organizatorzy zdecydowali się na dodanie punktu o możliwości zmian między mapami? Na te i inne pytania odpowiedział Michał Słowiński, admin najważniejszych rozgrywek CS:GO na świecie – Intel Extreme Masters, ESL One, ESL Pro League czy BLAST Pro Series. 

Coraz częściej słyszy się o tym, że drużyny chcą budować szersze niż 5-osobowe składy. To dobry pomysł?

Czy szersze składy to przyszłość CS:GO? Nie wiem. Na początku trzeba rozróżnić dwie kwestie – szersze składy z rezerwowymi istnieją już od jakiegoś czasu, przykładem jest Natus Vincere i ich juniorzy. To nie jest tak, że organizacja utrzymuje drugą drużynę, by oczekiwać od niej nie wiadomo jakich rezultatów. To zespół, na którym być może w przyszłości zarobi, ale to też rezerwa na wypadek jakichś problemów. Jeśli np. s1mple wypadnie przez problemy zdrowotne, jego koledzy będą mogli skorzystać z jednego z młodzików. Uważam, że ten koncept dalej będzie rozwijany, bo znalezienie w obecnych czasach dobrego stand-ina jest niemal niemożliwe. Natomiast to, co robi Astralis, czyli dodaje szóstego zawodnika – nie wydaje mi się, by było czymś, co zobaczymy na większą skalę. Po pierwsze jest to nieopłacalne dla samej organizacji, bo koniec końców będzie musiała wydawać jakieś 20 tysięcy euro miesięcznie więcej na pensje. Nie każda drużyna może sobie na to pozwolić. Po drugie jestem w 100% przekonany, że trudno będzie znaleźć graczy, którzy zdecydują się być tymi szóstymi. Większość jest zbyt ambitna, by chcieć być w takiej roli. Powiedział to zresztą sam zonic w wywiadzie podczas ESL Pro League. Dodatkowo trzeba też pamiętać o nieprzychylnej strategii Valve.

Tzn?

Valve obecnie nie uznaje trenerów jako pełnoprawnych członków drużyny, więc trudno wyobrazić sobie, że nagle zezwoli na 6-osobowe składy. Jak wiemy, firma ta ma swoją wizję CS:GO i tego, jak powinna wyglądać profesjonalna scena. Przez to pojawiają się problemy, bo jeśli Majory nie będą pochwalały poszerzania składów, to czy jest sens tworzyć 6-osobowe drużyny? Brak możliwości gry na tym najważniejszym turnieju zdemotywuje wielu zawodników, którzy mieliby dołączyć na tego „szóstego”.

Na co obecnie pozwalają regulaminy?

Najbardziej znani organizatorzy, czyli ESL i BLAST, są przygotowani na 6-osobowe składy. W regulaminach ich turniejów znajduje się zapisek umożliwiający zmianę zawodników pomiędzy mapami. W przypadku pozostałych firm, zasady nie przewidują takiej możliwości.

To w ogóle dobry kierunek, by zmieniać zawodników między mapami? To duże utrudnienie dla organizatorów?

W internecie nie stanowi to żadnego problemu. Jeśli chodzi o LAN-a, pod względem logistycznym też nie powinno być żadnych przeciwwskazań, gdyż od jakiegoś czasu organizatorzy z najwyższej półki opłacali przeloty i zakwaterowanie siedmiu osobom, a w przypadku BLAST chyba nawet ośmiu. Czytałem sporo teorii dotyczących potencjalnych opóźnień, ale szczerze mówiąc – nie wydaje mi się, by był to jakikolwiek kłopot. Obecnie poziom turniejów i setupu jest bardzo wysoki. Drużyny dzień przed startem zmagań konfigurują swoje dyski SSD, więc te same ustawienia zostaną zachowane po wpięciu dysków do innych komputerów. Teoretycznie wystarczy, by sześciu zawodników wykonało to samo przed rozpoczęciem turnieju i ewentualna zmiana między mapami powinna zająć maksymalnie pięć minut. Kończy się mapa, pierwszy gracz wyłącza komputer, odłącza sprzęt, wyjmuje dysk, podpina się rezerwowy, odpala komputer, TeamSpeaka, Steama, CS:GO i wchodzi na serwer. W międzyczasie zmienia ustawienia monitora i tyle. Spokojnie jest to do zrobienia w pięć minut, a przecież drużyny pomiędzy mapami mają 15-minutowe przerwy.

W 6-osobowych składach problemu można bardziej szukać w ewentualnym dostosowaniu ról. 

Nie jestem wielkim ekspertem CS:GO, ale wydaje mi się, że zmiana pomiędzy mapami miałaby cel strategiczny. Drużyny wcześniej miałyby ustalony konkretny gameplan, co oznaczałoby też dostosowanie ról na mapie. Wątpię, by miało to działać w taki sposób, że gracz X zamyka tabelę po pierwszej mapie, więc na drugą wchodzi rezerwowy. To raczej pomysł odległy od planów Astralis. Podejrzewam, że u nich powód poszerzenia składu jest taki, że będą chcieli pozwalać głównym zawodnikom na odpoczynek pomiędzy eventami, a nie mapami czy meczami. Będzie to zapewne wyglądać tak, że jeśli turnieje odbywają się jeden po drugim, to na tej drugi pojedzie es3tag i zastąpi np. device’a. W przypadku Duńczyków musimy też pamiętać o tym, że zawodnicy mieli problem z wypalaniem się. Nie bez powodu rezygnowali z tak dużej liczby imprez w przeszłości. Nie możemy też zapominać o problemach zdrowotnych device’a, który ma zespół jelita drażliwego, a to schorzenie, które towarzyszyć będzie mu przez całe życie. Między innymi z tego powodu nie dałby radę polecieć np. na IEM Sydney. Przez to wydaje mi się, że wprowadzając nowe zasady, Astralis kierowało się głównie tym, że sami zawodnicy chcieli uczestniczyć w większej liczbie turniejów. Dodatkowo zmusza ich do tego fakt powstania ESL Pro Tour, przez który nie można rezygnować z udziału w wielu eventach.

Czyli nie spodziewasz się, że drużyny zaczną zabierać na turnieje sześciu graczy?

Raczej nie, co widać też po komunikacji Astralis w sprawie poszerzenia składu. Ludzie zaczęli się zastanawiać czy w ogóle możliwe jest zabieranie sześciu zawodników na turnieje, a Astralis nawet tego nie sprawdziło. Przez to wydaje mi się, że dopóki polityka Valve jest jaka jest, to zmiana pomiędzy mapami nie będzie możliwa na turniejach LAN-owych.

Valve nie powinno przejrzeć na oczy i pójść w tym kierunku?

Valve powinno zmienić bardzo dużo zasad, ale niestety ma swoją wizję i konsekwentnie ją egzekwuje. Pamiętam jak w 2015 roku kuben rozmawiał z przedstawicielami Valve, chcąc ich przekonać do wprowadzenia stickerów dla trenerów. Nigdy to jednak nie przeszło. Nie zapominajmy też o sytuacji, gdy na jednym z Majorów wypadł dupreeh. Zastąpił go zonic, ale później gracz nie mógł już wrócić. To pokazuje politykę Valve.

Może organizatorzy pójdą w jednym kierunku i to przekona Valve. 

Jest to możliwe, ale trzeba pamiętać, że dla organizatorów to dodatkowy nakład finansowy. O ile dla ESL czy BLAST nie powinno to stanowić problemu, to inaczej jest w przypadku StarLaddera, DreamHacka czy FACEITA. Dopóki Valve nie zdecyduje się na szersze składy, nie widzę powodów, by mniejsi organizatorzy mieli wprowadzać coś, co nie będzie egzekwowane na Majorach.

To z jakiego powodu w regulaminach ESL i BLASTA pojawił się zapisek o zmianach między mapami?

W przypadku ESL taki zapisek istnieje od 2015 czy 2016 roku, bo firma ta ma duże doświadczenia także z innymi grami. Trzeba pamiętać, że w pewnym momencie zasady IEM obejmowały nie tylko CS:GO, ale też League of Legends, w którym takie zmiany są możliwe. Wówczas ESL nastawiło się na podobny rozwój sytuacji w Counter-Strike’u. Jeśli chodzi o BLASTA, osoba odpowiedzialna za tworzenie regulaminu pracowała wcześniej w ESL, więc dodała ten punkt o zmianach w obu firmach.

A ty widzisz jeszcze jakieś punkty, które powinno się zmienić, by ułatwić drużynom funkcjonowanie?

Sposób w jaki trenerzy mogą komunikować się z zawodnikami podczas meczu to wciąż coś, co można zmienić. Dużo jest jednak uzależnione od Valve, bo jeśli np. ESL mogłoby wprowadzić zmianę tej zasady, by trenerzy rozmawiali cały czas, to dawno by to zrobiło. Po prostu nie chce się tak bardzo oddalać od samych Majorów – koniec końców jako organizator turniejów chcesz, by twoje rozgrywki były jak najbardziej podobne do mistrzostw świata.

W takim razie gracze pogodzili się z tym, że trudno jest przekonać Valve do jakichkolwiek zmian?

Drużyny i unia graczy cały czas próbują. Mieli swoje priorytety, jak np. zmianę terminów Majorów, do czego doprowadzili. Jeśli chodzi o inne zasady – na pewno próbowali zmienić kilka z nich, ale dostali odpowiedź od Valve i się pogodzili. Cała idea pojawiła się na początku 2017 roku, gdy na każdym Majorze przedstawiciele Valve rozmawiali z graczami. Wtedy zawodnicy z pewnością poruszali temat komunikacji z trenerami, więc jeśli miałoby to być zmienione, już dawno by do tego doszło.

Fot. ESL / Bart Oerbekke