Skąd my to znamy… polskie lanie w kwalifikacyjnym wydaniu

Skąd my to znamy… polskie lanie w kwalifikacyjnym wydaniu

21.11.2020, 09:59:23

Już wkrótce podsumowania nieudanych polskich podejść w kwalifikacjach do międzynarodowych turniejów zrównają się liczbą odcinków z “Modą na sukces”. I nie zanosi się na koniec serii. Tym razem obiektem biało-czerwonych westchnień był DreamHack Open December.

W teorii moglibyśmy przekleić każdy artykuł o polskich kwalifikacjach i po prostu zaktualizować nazwę turnieju oraz aktorów. Dajemy sobie rękę uciąć, że nikt by się nie zorientował. W końcu to codzienność. Wczorajsze podboje biało-czerwonych zasługują jednak na osobną wzmiankę. 

Może nie zawiedli wszyscy, ale na pewno część. Z x-kom AGO, HONORIS czy PGE Turowem Zgorzelec na czele. Ci pierwsi co prawda zaszli najdalej spośród wszystkich krajowych ekip, jednak porażka 4:16 z x6tence to rezultat niewybaczalny. Absurdalny. Nie do przyjęcia. I polskiej ekipy nie ratuje nawet eksperymentalny skład. Łukasz “MWLKY” Pachucki był testowany w roli snajpera, ale nie zmienia to faktu, że dla x-kom AGO awans do zamkniętego etapu powinien być celem minimum.

Jaki w takim razie cel obrało sobie HONORIS? Chyba tylko przyklepać swoją obecność, bo o pozostawieniu dobrego wrażenia na serwerze nie było mowy. Porażka 16:9 z AURĄ? Kim do cholery jest AURA? To ta od miecza ze znanej gry MMORPG? Czy może po prostu zła aura, która kręci się wokół polskiej ekipy? Kiepskie to świętowanie półrocza.

A pozostali? Cóż… PGE Turów Zgorzelec nie podołał Royalty. Dziś przegrywają z Royalem, a od środy z Drwalem… chociaż na nim polegnie pół Polski. Izako Boars zaprezentowało się po japońsku – jako-tako. Docenić jednak trzeba fakt, że drużyna walczy na serwerze bez trenera. Mimo utrudnień udało im się jednak osiągnąć ten sam pułap, co x-kom AGO.

A na najwięcej słów uznania zasłużył skład Pompy. Tak, jeden z trzech, które grają pod nazwą organizacji. Znów mówimy o ⅛ otwartych kwalifikacji, jednak tylko ta z całej trójki ekip może uznać ten rezultat za mały sukces. Co prawda na DreamHacku nie zagrają, ale mogą sobie pogratulować. Osiem rund na K23 to nie jest haniebny wynik.

A wiecie co bawi najbardziej? Fakt, że dalej od wszystkich biało-czerwonych składów w kwalifikacjach do DreamHacka Open December zaszedł… rezerwowy skład Virtus.pro. Nawet nie pierwszy, cholera, rezerwowy. VP.Prodigy już dziś stanie przed szansą awansu do kolejnej rundy eliminacji. Klątwa Mercedesa nie odpuszcza nawet w takim momencie.

Pełną drabinkę wraz z listą wyników znajdziecie na stronie ESEA.

Fot. Łukasz Bartyzel

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze