Selfmade jest powodem, przez który powstała – ESPORTÓWKA

Selfmade jest powodem, przez który powstała – ESPORTÓWKA

31.05.2021, 08:41:49

Jak Selfmade podporządkował sobie cały świat? Czy Gabe Newell uratuje miłośników Counter-Strike’a? Co z tymi przeładowanymi harmonogramami na scenie CS:GO? Czym stał się Valorant dla zagubionych, zapomnianych i niedocenionych? Na te i wiele innych pytań postara się odpowiedzieć dzisiejsza ESPORTÓWKA.

Selfmade is the reason

Kocioł na scenie League of Legends od tygodni wzbudza szereg kontrowersji. Komunikacyjne wpadki, dziwne zamiany rolami, transferowy szał, degradacja gwiazd do poziomu akademii, wojny i wojenki wszelakie nie tyle elektryzują środowisko, co najzwyczajniej w świecie wzbudzają jego zdziwienie.

Na szczęście organizacje z całej Europy znalazły czynnik X, który wywołał poruszenie. A jest nim Oskar “Selfmade” Boderek – do niedawna gracz Fnatic, dziś natomiast reprezentant Teamu Vitality. I nawet jeśli rzekome zarzuty Królewskich o toksycznej relacji z zespołem mijają się z prawdą, już za późno. Selfmade stał się już memicznym powodem wszelkiego zła i dobra obecnego na świecie.

List otwarty

Drogi, Gabe,

Wszystko się pali. Boję się.

Proszę, pomóż,
Wszyscy

Zmiana na dobre

ShahZaM, dapr, SicK_cs – od graczy tułających się po najróżniejszych zespołach CS-a w Ameryce do reprezentantów bezsprzecznie najlepszego zespołu Valorant na świecie to świetna historia, niezależnie od tego, którą grę preferujesz – zauważa pracownik BTS, ESL i ESEA. 

I cóż, trudno nie przyznać mu racji. Między innymi tym właśnie miał być Valorant, gdy z przytupem wchodził na esportową scenę: szansą dla zapomnianych, zagubionych i niedocenionych. Brawo, Sentinels! 

I znów te przeładowane harmonogramy

Przez 6 godzin rozgrywałem mecz, który w zasadzie nie miał znaczenia. Nie jest możliwe, abyśmy mogli odpowiednio ćwiczyć w obecnym krajobrazie CS:GO. Każdego dnia mamy w harmonogramie inny pojedynek – napisał Denis “denis” Howell tuż po porażce Sprout z LDLC w ramach wielkiego finału ESL National Championship Global Playoffs.

Ale jak to – wielki finał bez znaczenia? Powód jest prosty – Sprotu tak czy siak na Intel Extreme Masters w Kolonii zagra, a przecież bilet na to wydarzenie był główną nagrodą wczorajszego meczu.

Ważniejszym powodem wydaje się kwestia jak bumerang powracająca na esportowy tapet. Zespoły pretendujące do światowej czołówki znów wydają się przepracowane z uwagi na nieszczęsny grafik każący im rozgrywać mecz za meczem, właściwie bez wytchnienia. Pytanie jednak, czy to system jest zły, czy formacje po prostu nie są w stanie powiedzieć stop w odpowiednim momencie?

Ach, ta polska scena

+1, repo, +1…

LAN-ik, LAN-ik i po LAN-ie

To my dziękujemy za pierwsze emocje z prawdziwego zdarzenia po tak długim okresie LAN-owej posuchy. Polska Ligo Esportowa, miejmy nadzieję, że już niebawem spotkamy się ponownie.

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze