Sawicki o kulisach nowej organizacji, którą założył z TaZem i Wanlim
Biznes
Pozostałe
Wywiady

Sawicki o kulisach nowej organizacji, którą założył z TaZem i Wanlim

15.01.2019, 20:18:00

Maciej „sawik” Sawicki to CEO i współwłaściciel nowej organizacji, której nazwy jeszcze nie znamy, ale wiemy, że udziały w niej mają również Wiktor „TaZ” Wojtas oraz Viktor Romaniuk Wanli, a reprezentować ją będą dotychczasowe zespoły Teamu Kinguin. W krótkim wywiadzie porozmawialiśmy o nowych celach, które stoją przed Sawickim, a także o tym jak będzie wyglądać sama marka. 

Organizacja esportowa nie jest dla ciebie naturalnym środowiskiem. Do tej pory realizowałeś się jako komentator, ekspert, prowadzący scenę. Kiedy pojawił się więc pomysł, żebyś zarządzał projektem?

Viktor Wanli zaproponował mi prowadzenie Teamu Kinguin mniej więcej półtora roku temu. Wtedy odbyliśmy pierwsze rozmowy. Uważałem jednak, że nie warto rozwijać drużyny fabrycznej, bo nierealnym jest, żeby taki zespół zarabiał pieniądze i odpowiednio funkcjonował pod marką sponsora. Powiedziałem wtedy: – „Gdy będziecie gotowi, żeby stworzyć nową organizację i dać mi w pełni wolną rękę, będziemy mogli do rozmów wrócić”. Kiedy w wakacje tego roku pojawiła propozycja, bym wziął wszystko, co jest wokół Teamu Kinguin – produkty i ludzi – uznałem, że to szansa, której nie mogę przegapić. To wyjątkowa sytuacja, która może się już nie powtórzyć.

Przede mną fantastyczna przygoda. Co prawda nie mam typowego doświadczenia w zarządzaniu organizacją esportową, jednak wierzę, że wiedza wyciągnięta z zarządzaniu kilkudziesięcioosobową firmą da mi poczucie komfortu. W kwestiach sportowych będę ufał ludziom, którzy się na nich znają: Januszowi Kubskiemu, TaZowi czy hatchy’emu. Moim zadaniem będzie spięcie tego na poziomie biznesowym.

No właśnie, musisz to wszystko spiąć, a przecież masz swój dom produkcyjny, prowadzisz „Misję Esport”, rozwijasz się dziennikarsko, a także prowadzisz wiele wydarzeń esportowych. Jak wygospodarujesz czas na organizację?

Bardzo ważnym elementem całego przedsięwzięcia jest świadomość Viktora. On wie, że mam firmę, ale firma ma swojego dyrektora zarządzającego. Mój biznes wymaga ode mnie przede wszystkim wsparcia rozumianego przez reprezentowanie firmy czy zapewnianie kontraktów. W otoczeniu, w którym znajdę się dzięki drużynie, to będzie tylko łatwiejsze. Już w zeszłym roku w Foszer Sawicki realizowaliśmy szereg zleceń esportowych. Teraz dla mojego domu produkcyjnego stworzą się jeszcze większe szanse.

Viktor jest zresztą bardzo otwartym człowiekiem. Daje zgodę na niestandardowe rozwiązania, przez co szybko zawiązaliśmy strategiczną współpracę między Foszer Sawicki a nową organizacją. Dzięki wsparciu mojego zespołu bardzo szybko postawiliśmy pewne rzeczy.

Na pewno mam dużo zajęć, ale uważam, że trzeba szukać synergii – łączyć przedsięwzięcia, sprawdzać, gdzie mogą się zazębiać. Niemniej najwięcej czasu będę poświęcać teraz organizacji. Moją ideą nie jest jednak długoterminowe zarządzanie. Chciałbym odpowiednio określić strukturę, wprowadzić menedżerów i samodzielnych pracowników, a następnie pełnić funkcję CEO dbającego o warstwę reprezentacyjno-biznesową.

Jak ważny był w podjęciu decyzji sam TaZ? To osoba, która ma gigantyczne doświadczenie.

TaZ zapewnia sieć kontaktów, know-how esportowy i wiedzę na temat wielu innych spraw. Gdyby nie powyższe rzeczy, nie zaangażowałbym się w ten projekt. Uważam, że brakowałby wtedy osoby, która byłaby w stanie dać poczucie komfortu w obszarze esportowym.

Cała organizacja jest jednak szalonym pomysłem. Otwieracie coś, co jest ewenementem na skalę europejską – wielki budynek, w którym gracze będą trenować. Jak więc będzie od dziś wyglądać model organizacji?

Przede wszystkim warto uporządkować wszystkie fakty. Nowa organizacja będzie spółką niezależną od Kinguin. Mamy głównego inwestora, którym jest właściciel tej firmy, ale mimo wszystko będą to dwa odseparowane biznesy. Firma Kinguin w początkowym okresie stanie się sponsorem głównym i zależy nam na tym, by od takich sponsorów czerpać jak najwięcej.

Esports Performance Center też jest oddzielnym produktem. Na zasadzie umowy sponsorskiej z firmą Kinguin korzystamy z tego obiektu i częściowo nim zarządzamy.

To, by każdy z tych elementów był niezależny – organizacja, Kinguin i EPC, było dla mnie priorytetem.

Jacy gracze będą was reprezentować?

Jeśli chodzi o kwestie czysto sportowe – zarówno zespół CS:GO, jak i Fortnite stały się naszymi sekcjami. Przychodzi do nas też League of Legends z Esports Performance Center. Uważamy jednak, bo tego nauczył nas zeszły rok, że jeśli pojawi się potrzeba, musimy być w stanie bardzo szybko zatrudniać nowe zespoły. Prostym przykładem jest to, że w zeszłym roku skład Fortnite zarobił sam na siebie. To, że z samych pieniędzy zdobytych podczas rozgrywek, drużyna się spłaciła, jest szokujące w kontekście kosztów poniesionych przez skład CS:GO. Musimy być więc bardzo uważni jeśli chodzi o dostrzeganie obszarów, w których na rynku pojawiają się pieniądze. Jestem przekonany, że w tym roku zakontraktujemy np. esportowców mobilnych.

Kto oprócz przedstawionej na konferencji trójki (dop. red. sawik, TaZ, Viktor Wanli) będzie dbać o działanie organizacji?

Osobą, która odpowiada za całość działania organizacji, jestem ja. W tym momencie jako CEO w dużej mierze zajmuję się działaniami operacyjnymi, ale docelowo chcę stać się reprezentantem. W tym momencie nie możemy sobie na to jednak pozwolić.

W firmie kluczowe funkcje pełnić będą Szymon Kubiak odpowiadający za biznes, Marek Spadło z działu experience i Janusz Kubski zajmujący się kwestiami esportowymi. To są najważniejsze osoby. Za organizacją poza mną stoją inwestor Viktor Romaniuk Wanli (biznesman i właściciel firmy Kinguin, który od wielu lat buduje i wspiera światowy esport) i TaZ, który oprócz tego, że jest aktywnym graczem, będzie pełnić rolę doradczą.

W tym momencie nie planuję powiększać powyższego składu.

Jaki kierunek biznesowy jako organizacja chcecie obrać?

Na pewno nie ściągniemy tyle pieniędzy z rynku, żeby się utrzymać. Nie ma takiej szansy. Liczymy na pieniądze inwestora, które mamy zapewnione. Celem jest natomiast to, by z roku na rok przychody rosły. Chcemy podpisywać standardowe kontrakty reklamowe ze sponsorami. Dzięki naszej wiedzy jesteśmy w stanie zaoferować sponsorom dużo nowej wartości. Jednocześnie bardzo ważnym źródłem dochodów są dla nas indywidualne kontrakty zawodników ze sponsorami. Jesteśmy na to otwarci. Wypracowujemy model, w którym jeśli zawodnik podpisuje indywidualny kontrakt, my na tym zarabiamy. Obserwujemy też to, co dzieje się na rynku. Projekt ELIGI, która zakłada to, by dawać drużynom przychody z praw mediowych, jest super sprawą i chcemy o nią walczyć. Niemniej ważny jest merch. Planujemy start naszej serii ubrań z bardzo znaną marką odzieżową.

W dużym skrócie – szukamy kasy wszędzie.

Doczekaliśmy się momentu, w którym organizacja esportowa może na siebie zarobić?

Absolutnie nie. Gdybym oczekiwał, żeby organizacja w roku 2019 na siebie zarobiła, nie podjąłbym się tego zadania. Potrzebujemy inwestorów, którzy będą wierzyć w ten projekt i wyłożą na niego pieniądze. Patrząc nawet na największe marki światowe, widać, że ludzie inwestują w te projekty sentymentem. Uważają, że warto być w tym środowisku nawet mimo to, że zarabiają mniej pieniędzy niż wydają.

Fot. Maciej Kołek/maciejkolek.com