Różnicy charakterów nie przeskoczysz. THOSE GUYS przechodzi kolejną przebudowę
Newsy
VALORANT

Różnicy charakterów nie przeskoczysz. THOSE GUYS przechodzi kolejną przebudowę

24.08.2020, 11:05:32

Przybyli, zobaczyli, zwyciężyli i każdy poszedł w swoją stronę. Takiego obrotu spraw się nie spodziewaliśmy, ale w pełni go rozumiemy. Możesz wygrywać turnieje z góry na dół, wszystkie po kolei, ale jeśli w drużynie nie zgadzają się charaktery, ciężko coś takiego ciągnąć. To jak ze związkiem. Po prostu – jeśli coś nie gra, trzeba powiedzieć sobie dość, a nie liczyć na nagły obrót spraw. I taką zależność zauważyli zawodnicy THOSE GUYS.

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść

I THOSE GUYS świetnie wyczuli ten moment. Społeczność mogłaby źle odebrać rozstanie po jakiejś serii fatalnych porażek zwieńczonej hucznym odpadnięciem z turniejem, na którym tak naprawde konkurencja była mierna. A rozstać się po zdobyciu pucharu? To potrafią tylko najlepsi. Tacy ludzie, którzy naprawdę wiedzą, czego chcą. No i także szaleńcy, ale my opowiadamy się za tą pierwszą wersją.

I tak właśnie THOSE GUYS odeszli w blasku chwały. No może nie jakimś rażącym, bo oświetlała ich tylko lampka nocna, ale lepiej tak, niż pod osłoną nocy, prawda? Ekipa Aleksandra “zeeka” Zygmunciaka zwyciężyła wczoraj ostatnie spotkanie w ramach Crunchips Cup i tym samym zarobiła sobie na krótki okres samotności i braku zespołu, z którym możnaby sięgać po kolejne triumfy. No i dostała gigantyczny zapas chipsów. Klawiatura będzie lśnić od tłustych paluchów.

Po ambitnym występie w jednym z turniejów Ignition Series myśleliśmy już nawet, że ten skład stanie się produkcją na miarę telenoweli. Że przy okazji każdego wydarzenia będziemy zasiadać do monitorów i śledzić, jak ci goście poczynają sobie w starciach z najlepszymi formacjami. A przecież gdy mieli takie okazje, to radzili sobie wybornie. Dzieliła ich naprawdę cienka granica.

Nic nie trwa wiecznie

Niebezpiecznie… jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie. No i w przypadku THOSE GUYS nie trwało. 

– To był nasz ostatni turniej w tym składzie. (…) Po prostu do siebie nie pasowaliśmy, więc ja i starxo będziemy budować od zera nowy polski skład. Mimo to wciąż jesteśmy otwarci na oferty z Europy napisał tuż po zwycięstwie zeek.

– Nie graliśmy ze sobą już od dłuższego czasu, to był nasz ostatni turniej, fajnie, że z pozytywnym wynikiem. Nasze ambicje nie kończą się na dominacji Polskiej Sceny a zbyt bardzo różnimy się charakterami – komentował na gorąco jeden z pozostałej trójki, RETO.

Jaka przyszłość czeka więc RETO, starka i JotKę? Czy będą trzymać się razem? Może dołączą do jakiejś gotowej krajowej piątki? Albo poszukają angażu w europejskiej formacji. Na początek takiej średniej klasy.

– Ciężko stwierdzić czy kiedykolwiek wrócę do CS-a, co kryje przyszłość, ale na pewno mogę powiedzieć, że niewiele brakowało, aby stark całkowicie zniknął z esportu. VALORANT uratował moje chęci do gry. Nie ukrywam, że nie miałem absolutnie żadnej motywacji, aby dalej próbować czegoś w Counter-Strike’u. Można wręcz stwierdzić, że strzelanka od Riotu spadła mi z nieba, od razu przypadła mi do gustumówił nam w ubiegłym miesiącu stark.

Powrót do CS:GO jest niewykluczony, ale czy możliwy? I czy rozłam tak udanej ekipy nie wzburzy w Polaku emocji, o których tak często słyszeliśmy? Jak sam mówił, VALORANT uratował jego chęci do gry. Oby teraz cały wysiłek nie poszedł na marne. Lewandrowski to prawie jak Lewandowski, więc do sukcesu jest naprawdę blisko.

Chwilę należy poświęcić także nierozłącznemu duetowi, który już raz rozstał się z trójką kolegów z drużyny i teraz zrobił to ponownie. Brawura czy szaleństwo? Jedno jest pewne – tych dwóch na pewno długo zatrudnienia szukać nie będzie. Kto jak kto, ale zeek i starxo to jedni z najlepszych na krajowym podwórku.

– Od początku świetnie grało mi się ze Starxo, uważam, że mamy naturalną synergię i nasza współpraca jest na wysokim poziomie. Kiedy dołączaliśmy wcześniej do pozostałej trójki, to w głębi duszy wiedzieliśmy, że nie jest to przyszłościowy projekt. Na dłuższą metę zabrakłoby nam jakości. Zrobiliśmy zespół, wygraliśmy jeden turniej i pewnie moglibyśmy zostać i dalej próbować się przebić na wyższy pułap, ale w gruncie rzeczy czuliśmy podświadomie, że w takim zestawieniu możemy co najwyżej zwyciężać na polskich turniejach. My celujemy w europejską czołówkę i zrobimy wszystko, żeby zagościć w niej na stałe – słyszeliśmy jakiś czas temu od zeeka.

Fot. Good Game League / Maciej Kołek

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze