Robert Kubica, na następnych zawodach cię pokonam
Newsy
POLSKI ESPORT
Pozostałe

Robert Kubica, na następnych zawodach cię pokonam

20.05.2020, 14:20:38

Wielu z was wciąż spogląda na sporty elektroniczne spod byka i nie zmieni tego nawet rządowa ustawa o wzajemnym miłosierdziu. Szkoda jednak byłoby przegapić szansę na utarcie nosa mistrzowi świata, prawda? ORLEN Stay & Play daje taką możliwość i najzwyczajniej głupio z niej nie skorzystać, nawet pomimo odrębnych upodobań.

Entuzjastów Rocket League z pewnością zainteresuje inicjatywa Stay & Play, czyli projekt stworzony przez PKN Orlen. Rozgrywki skupiają zarówno najpopularniejszych sportowców przynależących do grupy, jak i czołowych przedstawicieli sceny Rocket League. Wszystko opiera się na tym, żeby w dobie nadal zamrożonego sportu przenieść przynajmniej część emocji związanych z rywalizacją na wirtualne areny. 

Profesjonalni sportowcy łapiący pierwszy raz za pada? Opowieści z turniejów i wyjaśnienie tajników dyscyplin uprawianych przez flagowe polskie nazwiska? To wszystko gwarantują transmisje z treningów, podczas których drużyny złożone z dwóch reprezentantów grupy Orlen i jednego esportowego wyjadacza przeżywają chrzest bojowy przed wielkim finałem zmagań, który został zaplanowany na ostatni majowy weekend. 

Orlen Stay & Play to również szansa dla młodych adeptów Rocket League, ale przede wszystkim fanów wspomnianych wcześniej sportowców. Chcielibyście stanąć oko w oko z jedynym Polakiem w F1? A może zależy wam na tym, żeby pokazać pilotom z Grupy Akrobacyjnej Żelazny, jak powinno się uprawiać powietrzne ewolucje samochodzikiem? 22 maja ruszą drugie otwarte kwalifikacje do turnieju głównego, więc zgłaszajcie się na stronie organizatora i pady w dłoń!

Szansa niepowtarzalna, dla przeciętnego człowieka tak naprawdę jedyna. No, chyba że jesteście nieoszlifowanymi diamentami lekkoatletyki czy sportów wyścigowych. Gdy jednak wykluczymy taką ewentualność, ORLEN Stay & Play stanie się jedyną okazją, aby zabłysnąć przed swoimi idolami. Przed mistrzem świata na żużlu Bartoszem Zmarzlikiem, przed chlubą rozgrywek F1 w naszym kraju Robertem Kubicą, przed rekordzistką świata w rzucie młotem Anitą Włodarczyk, przed ostoją siatki Piotrem Nowakowskim i mnóstwem innych herosów polskiego sportu.

Pewnie zadajecie sobie pytanie – ale jak pokonać ich za wszystkich zamachem? Lech Roch Pawlak potrafił jechać “na rowerze samochodem”, więc motocykl i bolid dałoby radę jeszcze połączyć, ale gdzie tu upchać boisko do siatkówki i koło do młociarstwa? Nie ma co łapać się za głowę, wszystko zamknie się w komputerze. Co prawda będą samochody i będzie piłka, jednak Rocket League, czyli esportowa dyscyplina, w której odbędzie się orlenowski turniej, nie ma nic wspólnego z żadnym z tradycyjnych sportów.

Czym jest Rocket League? Na pytania laików powinien odpowiadać jeden z takiej grupy.  Przyziemną definicją gry podzielił się w trakcie jednej z ostatnich sesji treningowych naszych sportowców do turnieju Dariusz Urbanowicz:

– W grze chodzi o to, żeby zdobywać bramki. Po obu stronach boiska mamy drużyny trzyosobowe, a dokładniej trzysamochodowe. Piłka jest 2-3 razy większa od każdego z nich. Boisko jest ograniczone quasi siatką, tak więc nie ma autów. Piłka za każdym razem odbija się jak od bandy hokejowej i wraca. Na płycie są rozstawione punkty, dzięki którym można podładować baterie do tzw. boosterów, czyli dodatkowego odrzutu, który można wykorzystać w powietrzu, goniąc za piłką.

Gdy pierwszy raz spojrzymy na rozgrywkę, możemy odnieść wrażenie, że jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Każda minuta spędzona w grze przeciąga jednak na drugą stronę, więc droga od sceptyka do miłośnika wcale nie jest tak daleka. Najlepszym przykładem są sportowcy uczestniczący w ORLEN Stay & Play, którzy z pułapu totalnych żółtodziobów sukcesywnie przechodzą przez kolejne etapy romansu. Być może z Rocket League nie zostaną na zawsze, w końcu na głowie mają mnóstwo obowiązków, ale w świecie sportu znajdą się tacy, którzy z tytułem obcują zdecydowanie częściej.

I tak, mówiąc “świat sportu”, mamy na myśli sporty tradycyjne. Kojarzycie Garetha Bale’a? Po ostatnim sezonie moglibyście o nim zapomnieć, nic dziwnego. Nie w tym jednak rzecz. Walijczyk jakiś czas temu wkroczył do świata esportu z własną organizacją. Na początku postawił tylko na FIFĘ, jednak z czasem poszerzył swoją działalność o dywizję Rocket League, a jej członkowie wygrali już nawet kilka znaczących turniejów. Sam Bale co prawda profesjonalnie nie gra, jednak będąc patronem projektu, zapewne nie raz miał styczność z grą ze stajni Psyonix.

Jeśli wygłosilibyście na forum, że mieliście okazję oglądać mecz FC Barcelony z Piastem Gliwice, to większość uznałaby was za niepoczytalnych, a pozostali za internetowych trolli. Każdy byłby w błędzie. Oba kluby spotkały się na boisku i to nie tak dawno temu. Spokojnie, nie przespaliście szansy życia na ujrzenie, jak Tomasz Jodłowiec objeżdża Leo Messiego. Placem boju był oczywiście Rocket League. I choć Polacy nie sprostali blaugranie (stwierdzili, że gdy będą chwalić się znajomym, iż pokonali Barcelonę, to i tak nikt im nie uwierzy), to sama inicjatywa okazała się dobrą wizytówką tytułu w naszym kraju.

Rocket League to również jeden z dwóch tytułów, który będziecie mogli zobaczyć przy okazji… przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Komitet Olimpijski przy współpracy z Intelem zorganizuje turniej, który będzie kolejnym ziarnkiem esportu w tradycyjnej, sportowej misie.

Mimo że gra ma już niemal 5 lat, to rekordy popularności była niedawno. Nie da się ukryć, że wpływ na sześciocyfrowy wynik tytułu miała kwarantanna, jednak nie wszyscy notowali wzrosty. A Rocket League miał ich aż kilkadziesiąt procent. Od samej premiery styczność z tytułem miało ponad 50 milionów osób na całym świecie. Przypominamy, wśród nich Robert Kubica czy Anita Włodarczyk, która swoją drogą dziś wieczorem zamelduje się na sesji treningowej do zawodów. Na żywo, na Twitchowym kanale ORLEN Team oraz w mediach społecznościowych. Tak jak wspominaliśmy, aby otrzymać szansę na grę z najlepszymi, trzeba przebrnąć przez etap kwalifikacji, do którego można zgłosić się w tym miejscu.

FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl