Riptorek: Mistrzostwo Ekstraklasa Games byłoby dla mnie otwarciem drogi do spełniania marzeń

Riptorek: Mistrzostwo Ekstraklasa Games byłoby dla mnie otwarciem drogi do spełniania marzeń

21.03.2021, 15:47:12

– Zdobycie mistrzostwa kraju to na pewno jest jeden z celów, a teraz smakowałoby jeszcze lepiej, bo przecież reprezentuję klub, któremu kibicuję od dziecka. Zwycięstwo podczas Ekstraklasa Games byłoby też mimo wszystko otwarciem drogi do spełniania marzeń. A tym jest udział w klasycznych mistrzostwach FIFA eWorld Cup organizowanych na LAN-ie – mówił nam Kamil “Riptorek” Soszyński tuż przed rozpoczęciem finałów Ekstraklasa Games.

Już w poniedziałek rozpoczniesz walkę podczas indywidualnych finałów Ekstraklasa Games, jednak jesteś też świeżo po zakończeniu ligi drużynowej. Tam wraz z klubowym kolegą czuliście już zapach tytułu , ale po porażce w bezpośredniej walce o mistrzostwo musieliście obejść się jego smakiem. Porażka z Legią uderzyła w twoją i Piterka ambicję?

Przyjęliśmy to z wielkim spokojem. Nasz cel na cały sezon był zupełnie inny i to wypełnienie go postrzegaliśmy jako nasz obowiązek. Chcieliśmy przede wszystkim wystąpić na finałach indywidualnych. To osiągnęliśmy już tak naprawdę po remisie z Wisłą Kraków, dzięki czemu do pojedynku z Legią mogliśmy przystąpić z nieco większym spokojem. 

Jasne, miło byłoby wygrać to spotkanie i zdobyć symboliczny tytuł, jednak wiedzieliśmy też, że w przypadku ewentualnej porażki nie będziemy rozpaczać. Mimo to mam nadzieję, że uda mi się odegrać na indywidualnych finałach, bo zwycięstwo tam będzie smakować podwójnie dobrze. Jeśli to się uda, to w ogóle nie będzie mnie boleć ta ostatnia kolejka drużynowego Ekstraklasa Games.

Starałeś się wyciągnąć jakieś wnioski z ostatniej porażki z Miłoszem, czy to w ogóle mija się ze sposobem przygotowania do meczu zawodnika FIFA? Odnoszę wrażenie, że w waszym przypadku więcej od jakichś dogłębnych analiz porażek może dać skupienie się na doskonaleniu własnego planu gry. FIFA to niewdzięczna dyscyplina esportowa, w której trzeba pozostawać w pełnym skupieniu w każdej sekundzie gry.

Porażki na tym wyższym szczeblu najczęściej są kwestią jednego czy dwóch błędów. Podobnie to wygląda w innych dyscyplinach esportowych, jednak większość graczy w różnych grach może pozwolić sobie na mniej lub więcej momentów rozluźnienia. My natomiast nie możemy tracić koncentracji na choćby ułamek sekundy. 

Samego pojedynku z Miłoszem nie analizowałem, bo tuż po jego zakończeniu wiedziałem, które błędy sprawiły, że nie udało mi się zwyciężyć. Poza tym brakowało szczęścia, bo często obijałem obrys jego bramki. FIFA ma to do siebie, że jedna bramka na początku może mocno utrudnić mecz, a często nawet ustawić całe spotkanie.

A czy późna pora rozgrywania półfinałowych spotkań nie zaburzy jakoś skupienia wszystkich uczestników? Poniedziałkowe mecze rozpoczniecie przecież bardzo późnym wieczorem, a rozgrywki zakończą się pewnie już po północy.

Nie ukrywam, że najchętniej zagrałbym w okolicach godziny trzynastej czy czternastej, kiedy mózg pracuje najlepiej. Rozumiem jednak, dlaczego poniedziałkowe mecze odbędą się o tej, a nie innej porze. Pozostaje mieć nadzieję, że nie wpłynie to mocno na końcowe wyniki spotkań, a o rezultatach zadecyduje wyłącznie poziom sportowy.

Zgaduję, że na finałach najbardziej obawiasz się Miłosza. Zapytam więc wprost – czy obecnie czujesz się od niego silniejszy?

Na pewno jestem bardzo pewny siebie. Myślę, że będę mieć tę lekką przewagę psychiczną, jednak Miłosz od zawsze był groźny na LAN-ach, szczególnie tych polskich. Czy wygram? Nie chcę wybiegać w przyszłość, bo najpierw muszę pokonać Maksa i szczerze mówiąc tego meczu obawiam się nawet bardziej niż ewentualnego finału. Poza tym Miłosz też ma przed sobą półfinałowe starcie z Kapim, który dostał się na finały z Ekstraklasa Games Open. Tak naprawdę żaden rezultat nie jest przesądzony.

Jak oceniasz samą inicjatywę Ekstraklasa Games Open? Czy to dobrze, że jest inna furtka na finały, niż zajęcie wysokiego miejsca w drużynowych rozgrywkach?

Uczestnicy na pewno mieli o wiele ciekawszy format turnieju od tego, w którym walczyliśmy w trakcie drużynowych zmagań. Nie oszukujmy się – drabinka z dodatkową szansą dla przegranych brzmi ciekawiej niż cała liga w formacie BO1. Sama inicjatywa jest na pewno dobrym pomysłem, jednak osobiście śledziłem wyniki tylko do czasu, kiedy o awans walczyli moi koledzy. Obecność zwycięzców Ekstraklasa Games Open na głównych finałach może przynieść jakąś niespodziankę, jednak na cuda bym nie liczył, bo zarówno Gracjan jak i Miłosz są bardzo doświadczeni.

Niespodzianki to nie tylko kwestia dobrego dnia, ale też często zasługa ciągłych zmian mety przez EA. Jak oceniasz drogę, którą narzucają wam deweloperzy FIFY? Ciągłe zawężanie wachlarza ofensywnych zagrań musi was – profesjonalistów – mocno frustrować.

Nie jestem fanem ciągłych zmian i nerfów, jednak muszę przyznać, że na pewno widać dużą poprawę względem poprzedniej FIFY. Osobiście uważam, że przed osłabieniem stepoverów cała rozgrywka wyglądała perfekcyjnie. Gra była ofensywna, porywająca, wesoła – dokładnie taka, jaka powinna być przez cały czas. Teraz mecze często opierają się na murowaniu własnej bramki i wyczekiwaniu jednego błędu przeciwnika w całym spotkaniu. Nie jest to najprzyjemniejsze dla widzów, ale też samych zawodników.

Żyję też nadzieją, że przełom nadejdzie wraz z FIFĄ nowej generacji na najnowszych konsolach. Wraz z kolejną odsłoną gry muszą ukazać się jakieś zmiany.

Wizytówką tej powolnej rozgrywki był niedawny mecz towarzyski Polski z Danią. Tuż po nim na boisko w ramach showmatchu wyszedł duński geniusz Anders Vejrgang i polski Youtuber PLKD. Marketingowo był to strzał w dziesiątkę, bo nikt w Polsce nie przyciągnie tylu widzów, co Damian, jednak nie uważasz, że dla kogoś z profesjonalnej sceny mecz z Duńczykiem mógłby być szansą na zabłyśnięcie?

Myślę, że ePZPN chciał po prostu dotrzeć do jak największej liczby widzów przy okazji całego towarzyskiego meczu, a nie było na to lepszego sposobu, niż zaproszenie Damiana. I trzeba przyznać, że to im się udało, bo nie przypominam sobie tak dobrych wyników podczas ich transmisji. Poza tym sam mecz PLKD oglądało się świetnie i jego trzy bramki wcale nie padły po przypadkowych zagraniach, a świetnie przygotowanych akcjach. Zaproszenie kogoś ze sceny może i dałoby większą szansę na zwycięstwo, ale nie o to w tym wszystkim chodziło. Sam bawiłem się świetnie oglądając Damiana w akcji.

Wracając do głównego wątku – jaką wartość miałby dla Ciebie awans na turniej prowadzący do Mistrzostw Świata? Stęskniłeś się za międzynarodowymi wyzwaniami, których w przeszłości byłeś częścią?

Tęsknię i to bardzo, jednak nie wiem, czy obecny format zaspokoiłby jakoś ten głód wielkich wyzwań. Zmagania w internecie zabierają często ten sens międzynarodowej rywalizacji. Nie dają tego dodatkowego dreszczyku emocji. Jeśli miałbym wybierać, to zdecydowanie bardziej wolałbym zostać Mistrzem Polski na LAN-ie, niż awansować na internetowy turniej prowadzący do mistrzostw świata. Prestiż tych zawodów wciąż będzie niezmiennie wielki, jednak dla mnie tracą one część swojej wartości. A szkoda, bo początkowo były plany zebrania wszystkich w jednym miejscu, jednak dziś wiemy, że na 99 procent się to nie uda.

A co w takim razie oznaczałoby dla Ciebie zdobycie mistrzostwa kraju?

To na pewno jest jeden z celów, a smakowałby jeszcze lepiej, bo przecież reprezentuję klub, któremu kibicuję od dziecka. Zwycięstwo podczas Ekstraklasa Games byłoby też mimo wszystko otwarciem drogi do spełniania marzeń. A tym jest udział w klasycznych mistrzostwach FIFA eWorld Cup organizowanych na LAN-ie.

Fot. Ekstraklasa Games / Materiały Prasowe

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze