Riot sam sobie zaprzeczył, ale o co cały ten lament?
Newsy
VALORANT

Riot sam sobie zaprzeczył, ale o co cały ten lament?

29.07.2020, 12:27:45

Wczoraj od samego rana do późnego wieczora wszystkie fora pękały w szwach od nienawistnych i prześmiewczych komentarzy w stronę Riot Games. A wszystko przez jedną postać w grze komputerowej. Postać, której nikt nie widział w akcji na żywo, ale każdy wie, że będzie zmorą VALORANTA. Ale czy na pewno?

– Żeby było jasne, w Projekcie A strzelanie ma znaczenie. Nie zdobywasz zabójstw umiejętnościami. Umiejętności kreują przestrzeń i szansę na zdobycie zabójstwa. Postacie mają zdolności, które uzupełniają ich strzelanie, a nie je zastępująpisał w październiku ubiegłego roku jeden z pracowników Riot Games.

I ta wiadomość urosła wczoraj z rangi zwykłe tweeta do wielkiej internetowej pasty, której nie dało się nie zauważyć. Społeczność przeklejała ją wszędzie – na forach, na streamach, pewnie nawet pisała ją sobie w zeszytach. Ale czy wszyscy ci lamenciarze mają w ogóle rację? Dlaczego nowa postać w VALORANT – Killjoy – miałaby wywołać tyle kontrowersji?

A no bo Riot w pewnym sensie sam sobie zaprzeczył. Killjoy będzie kolejnym bohaterem, który w swoim arsenale będzie posiadać większość umiejętności zadających obrażenia. Tak naprawdę jedynie jego ult nie będzie naruszać zdrowia wrogiej drużyny. To kolejna postać po Raze, która ma tak wiele umiejętności ofensywnych, a jeśli dodamy do tego charakterystykę tych skilli, wychodzi nam postać idealna. Tak przynajmniej może się wydawać.

No i Riot utknął niestety w deweloperskim korku. Liczba agentów z unikalnymi umiejętnościami, które nie zadają obrażeń, nie jest nieskończona. Wiedzą o tym twórcy, wiedzą o tym profesjonalni gracze i wiedzą o tym zwykłe casuale. Nie można też zarzucić gry kilkoma nowymi postaciami jednocześnie – w końcu uwagę społeczności należy utrzymywać nieustannie, a nie przyciągać ją raz na jakiś czas. Wprowadzenie Killjoy’a to prawdopodobnie pierwszy krok ku rozbudowie linii agentów, a kolejnym z nich powinien być healer z prawdziwego zdarzenia – w końcu Sage sama całego składu nie uleczy, a ofensywne umiejętności rywali utrudniają jej robotę.

Wszystko, co na tę chwilę wiemy o Killjoy’u, to nie są jednak nawet oficjalne informacje. Oczywiście – najprawdopodobniej każdy z przecieków się potwierdzi, ale fala nienawiści jest dla mnie całkowicie niezrozumiała. Nie wiadomo, czy nowy agent jakkolwiek wkomponuje się do mety. Nie wiemy też, czy nie znajdzie się na niego jakaś błyskawiczna kontra, która uniemożliwi mu samodzielne trzymanie stref detonacji. Nie wiemy, czy Riot nie wprowadzi szeregu zmian, które osłabią jego siłę ognia. Nie wiemy nic, więc wstrzymajmy się z osądami.

Społeczność twierdzi, że teraz wystarczy postawić wieżyczkę Killjoya, dorzucić granat Raze i cała przeciwna drużyna będzie martwa lub dotkliwie obita. Wątpię jednak, że którakolwiek z czołowych drużyn zdecyduje się na tak ofensywny wariant gry. Przytyki w stronę Riotu są oczywiście słuszne, bo jeśli mówi się A, to wypada też powiedzieć B, ale jeśli gra ma się rozwijać, to trzeba wprowadzać innowacje. Byle tylko nie poszło to w stronę Overwatcha.

Dla ciekawskich – tak najprawdopodobniej będą wyglądać umiejętności Killjoy’a:

ALARMBOT – coś w stylu Boombota Raze, jednak zadaje zdecydowanie mniejsze obrażenia. Zamiast tego nakłada na przeciwnika, który nim oberwie, czar. Czar, który sprawia, że przez krótki okres wszystkie otrzymane obrażenia będą podwojone.

TURRET – kość niezgody wczorajszych dyskusji. Wieżyczka, która na pierwszy rzut oka wykonuje za nas całą pracę, w końcu strzela. Obrażenia nie są jednak zbyt wielkie, a Turret będzie wykorzystywany raczej jako narzędzie do rozproszenia wrogów i umożliwienia wychylenia, lub sposób na ogołocenie wrogów z ich flashy oraz smoke’ów.

NANOSWARM – niewidzialny granat, który można aktywować w dowolnej chwili. Coś jak ult Brimstone’a, tylko o wiele słabsze i z nieco mniejszym zasięgiem. Zmora rozbrajających spike’a i zapewne nie tylko. Potężne narzędzie, którego zastosowania będzie można mnożyć w nieskończoność.

LOCKDOWN (ULT) – w Polsce już minął, ale do VALORANTA dopiero wchodzi. Ładuje się przez czternaście sekund i po tym czasie obezwładnia przeciwników na kolejnych siedem. Przeciwników, którzy mogą znajdować się nawet bardzo daleko od niego. Idealny, aby zatrzymać wejścia na ostatnie sekundy, jednak do dobrego działania będzie potrzebować świetnej kryjówki, bo zniszczony nie zrobi żadnego impactu. 

Fot. youtube.com/Bekra

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze