Retro poniedziałek: Świetne złego początki
CS:GO
POLSKI ESPORT
Reportaże

Retro poniedziałek: Świetne złego początki

16.03.2020, 18:00:00

Dokładnie 6 lat temu o tej godzinie było już po wszystkim – Virtus.pro było pewnie w środku świętowania pierwszego zwycięstwa na turniejach z cyklu Major. Jak się okazało – to było także ostatnie zwycięstwo, a katowicki szczyt z kolejnymi latami zamieniał się na coraz głębsza dziurę. W Spodku pojawiła się klątwa, która z roku na rok odbierała nam coraz więcej.

Jeśli tworzylibyśmy ranking najważniejszych wydarzeń w historii polskiego esportu, wygrana Virtus.pro w katowickim Spodku znalazłaby się w top 10. To po tym triumfie mainstreamowe media zaczęły łagodniej patrzeć na branżę, mnóstwo osób zainteresowało się esportem, a kilku/kilkunastu obecnie grających profesjonalnie zawodników zaczęło swoją przygodę z CS:GO.

Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że w historii polskiego Counter-Strike’a nie było zwycięstwa, które przyniosło aż tyle korzyści. Dało ono też bardzo dużo emocji – na trybunach w Spodku pojawiły się łzy szczęścia, a na ciałach kibiców ciarki. To były jedne z najlepszych – o ile nie najlepsze – wspomnienia związane z Intel Extreme Masters.

W późniejszych latach ta impreza była smutniejsza – co prawda kibice byli głośni, ale z roku na rok mieli coraz mniej okazji do wspierania polskiej ekipy. Musieli kibicować gościom, co – jak się można domyślić – nie zawsze daje motywację do głośnych okrzyków. I choć fani w Katowicach wyróżniani są na całym świecie, to ich wsparcie bez Virtus.pro na scenie jest zupełnie inne.

W 2014 nikt nie spodziewał się jednak, że to świetne złego początki. Był triumf, wszyscy popadli w euforie, świętowali przez długie tygodnie, liczyli na dominację Polaków w kolejnych miesiącach. I jedno jest prawdą – Virtus.pro wielokrotnie stawało jeszcze na podium prestiżowych imprezach, jednak w Katowicach już nigdy nie zagrało tak dobrze.

Co więcej, jeśli przyjrzymy się następnym edycjom katowickiej imprezy, było coraz gorzej. Zobaczmy na historię.

  • 2014: Virtus.pro wygrywa w Spodku
  • 2015: Virtus.pro odpada w półfinale
  • 2016: Virtus.pro odpada w ćwierćfinale
  • 2017: Virtus.pro odpada z bilansem 2:3
  • 2018: Virtus.pro odpada z bilansem 0:2
  • 2019: Brak Virtus.pro w Spodku
  • 2020: Brak kibiców w Spodku

Nie wiemy czy powinniśmy się doszukiwać w tej historii jakiejś klątwy, ale w 2021 roku musimy być ostrożni. Są dwie drogi: albo w Katowicach nie zobaczymy IEM-u, albo po raz kolejny polska ekipa wzniesie ten najważniejszy puchar. Jeśli mielibyśmy obstawiać, bardziej prawdopodobny byłby ten pierwszy scenariusz.

I nie przez to, że są ku temu jakieś przesłanki. Nawet organizatorzy proponują posiadaczom biletów z tego roku odebranie wejściówek na kolejną edycję, ale odwołanie Intel Extreme Masters jest chyba po prostu bardziej prawdopodobne niż wygrana drużyny z Polski. Powtórzenie sukcesu Virtus.pro z 2014 roku byłoby cudem, na który jak na razie gotowi nie jesteśmy.

Fot. ESL / Helena Kristiansson