Mistrzowska powtarzalność. rapha z kolejnym trofeum w gablocie

26.04.2021, 14:39:46

Na karku ma trzydzieści dwa lata, a w DNA wpisane wygrywanie. Shane „rapha” Hendrixson jak nikt inny udowadnia, że wiek nie jest barierą w dążeniu do mistrzostwa. I kolejny raz zgarnia prestiżowe trofeum. Tradycyjnie. Bez zaskoczeń. W doskonałym stylu.

Rapha od samego początku nazywany był głównym faworytem do zwycięstwa drugiego etapu Quake Pro League. Przez sekundę nawet nie pozwolił wątpić w słuszność tego stwierdzenia. Wystarczy wspomnieć, że w fazie grupowej nie przegrał żadnego z dziewięciu meczów. A w play-offach oddał zaledwie trzy mapy, zachowując czyste od porażki konto.

W drodze po kolejny złoty medal rapha pokonał w play-offach kolejno: GaRpY’ego, maxtera, Avka, vengeuRra, a w wielkim finale cYpheRa. Zgarnął tym samym 15 tysięcy dolarów i gwarantowane miejsce w kolejnym etapie.

I choć jedyny Polak w gronie uczestników radził sobie niekulawo, grę zakończył w strefie 5-6. miejsca. Maciej “Av3k” Krzykowski pokonał psygiba i nosfę. Na drodze stanęli mu jednak… sami finaliści. W finale drabinki wygranych do parteru sprowadził go sam rapha, a w dolnym drzewu pokonał cYpheR.

Quake, i nie zmienia się nic

Nazwać jego rajd imponującym, to jak określić „Złotą Piątkę” po prostu ważną drużyną. Niby wszystko się zgadza, ale chciałoby się powiedzieć więcej, głośniej i bardziej – piałem z zachwytu po triumfie Hendrixsona w zeszłorocznych mistrzostwach świata.

Dokonało się coś, co było zapisane w esportowych kartach od dawien dawna. rapha stanął do jednego z najważniejszych turniejów w świecie Quake’a i sięgnął po trofeum. Ot tak – po prostu, jak ma to w zwyczaju od ponad dekady dodawałem dziewięć miesięcy później, gdy Amerykanin wznosił kolejne trofeum.

I dziś po raz kolejny uświadamiam sobie, że niebawem może zabraknąć słów na to, aby określić wyjątkowość raphy. Żywa i wciąż zaskakująca legenda? Diament wyszlifowany do perfekcji? Gracz z grona tych najznamienitszych? Maszyna do wygrywania i postrach wszystkich rywali na scenie? To wszystko utarte frazesy. Okrągłe zdanka, którym Hendrixson bez wątpienia się wymyka.

Słowa najzwyczajniej w świecie przestają mieć znaczenie, gdy jeden gość swą zwycięską powtarzalnością przekracza kolejną granicę. Jeśli za dekadę czy dwie powstaną książki o esportowych bohaterach, brak choćby wzmianki o Hendrixsonie zakrawać będzie o wielki skandal. 

Rapha kontynuuje przecież mistrzowską passę, którą na dobre rozpoczął w 2009 roku. Od tego okresu zaczął wygrywać niemal wszystko, co było tylko do wygrania. Amerykanin może pochwalić się m.in. trofeami przywiezionymi z Electronic Sports World Cup, światowych finałów Intel Extreme Masters, QuakeConu, kilku DreamHacków, Quake World Championship czy Quake Pro League.

Fot. DreamHack / Jennika Ojala
Tagi:
Quake Pro League rapha
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze