Rainbow Six: Siege? Naprawdę trudna kochanka – R6S oczami beztalencia #1

Rainbow Six: Siege? Naprawdę trudna kochanka – R6S oczami beztalencia #1

03.06.2021, 18:10:29

Talentu do gier wideo może i nie mam, ale życie polega na przesuwaniu własnych barier. Między innymi dlatego przez najbliższe tygodnie będziecie skazani na śledzenie losów Rainbowowego pokraki, który z pozycji totalnego żółtodzioba spróbuje zdobyć uznanie społeczności graczy. Zero procent doświadczenia, zero procent wiedzy, sto procent zaangażowania, czasem sześć procent czegoś innego na odstresowanie.

Wjazd z buta na serwer, tak o

No dobra, może i trochę wam nakłamałem w zajawce, ale te zera po prostu dobrze brzmiały. W gruncie rzeczy swoją przygodę z Rainbow Six: Siege rozpocząłem ze zgliszczy, jednak bogaty wujek ze Stanów załatwił mi konto w wersji Ultimate. Miałem nadzieję, że uprości mi to podróż na szczyt, jednak szybko okazało się, że urodzaj bogactwa często może prowadzić do katastrofy. No dobra, po prostu szukam wymówki.

Tuż po pierwszym uruchomieniu w słuchawkach wybrzmiały przyjemne kawałki, które ukoiły uszy po ciężkim dniu leżenia na kanapie. No ale żaden ze mnie krytyk muzyczny, żeby teraz rozpływać się nad jakimiś nutami. Przybyłem bowiem kasować konkurencję, zatem od buta wszedłem na potocznie zwanego “normala”. I nie był to najlepszy pomysł.

Pierwszy błąd? Nie dostosowałem ustawień myszki. A uwierzcie, że dla gościa, któremu zazwyczaj za podkładkę służy dywan z pokoju gościnnego, pierwsze ruchy gryzoniem na domyślnych opcjach równały się z atakiem epilepsji. Trafienie w jakieś przejście było problemem, nie mówiąc już o wymierzeniu strzału. Ale zresztą jakiego strzału. Chowałem się ciągle w jakimś narożniku, kumple z drużyny jakoś krzywo się na mnie patrzyli… pyk, eksplozja i nagle nie żyje.

Po kilku chwilach dostosowałem ustawienia myszki, ale szybko przekonałem się, że to nie ona była tu problemem, a moje beztalencie. Więcej meczu nie pamiętam, bo oczy zaczęły mi krwawić, no ale w gruncie rzeczy scenariusz powtarzał się co chwilę. Miało przybywać doświadczenia, a zamiast tego coraz więcej było krzyków na czacie głosowym. “Kumplom” z Francji w ogóle się nie dziwię. Ale przynajmniej widziałem swoją klęskę w najlepszym wydaniu, bo na ekranie 240Hz nawet moje porażki oglądało się jakoś przyjemniej.

Tuż po meczu szybko wyłączyłem laptopa i poszedłem płakać w poduszkę. Nowego dnia obudziłem się jednak z zupełnie inną motywacją, chęcią do gry i… wskazówkami od gościa, który na tej grze zjadł zęby.

Kącik porad coacha AueRa

1. Na początek polecam pobiegać trochę po oficjalnych mapach (rozgrywanych na rankedach) na grze customowej, żeby mniej więcej wiedzieć jak trafić na BS/znać rozkład pomieszczeń.

No to spróbowałem, ale nie jestem pewny, czy aby na pewno dobrze trafiłem. Wylądowałem bowiem przed jakimś samolotem i po kilku minutach przebieżki… wyleciałem przez drzwi i rozbiłem głowę o pas startowy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że zbliża się mój urlop i teraz nie wiem, czy nie zamienię samolotu na samochód. Jakaś trauma pewnie pozostanie.

2. Na start grać prostymi operatorami wspierającymi drużynę.

W ataku polecam: Thatcher, Ash, Zofia, Sledge

W defensywie:

Jäger, Mute, Bandit

3. Do czasu aż nie ogarniemy dobrze podstawowych map z rotacji rankingowej, nie wchodzimy na rankedy. Gramy unrankedy i uczymy się gry w większości razem z innymi nowymi/niedoświadczonymi/słabszymi/casualowymi graczami.

Cholera, to ja chyba pecha miałem, bo dla mnie każdy przeciwnik to był Pengu na drugim koncie. Ale co do pierwszej części – rankedów nie tykam jeszcze z tydzień. Potem trzeba postawić krok do przodu, w końcu ponoć człowiek uczy się najszybciej, kiedy zostanie wrzucony na głęboką wodę. No, ewentualnie utonie i zepsuje wieczór czwórce współzawodników.

4. Jeśli chcemy szybciej nauczyć się poprawnie/dobrze grać w R6 to polecam oglądanie topowych streamerów (pengu, canadian, LeonGids). Oprócz tego warto też oglądać rozgrywki esportowe.

To praktykuję już od roku i efekt jakiś taki mizerny, ale każda kolejna godzina w grze rzuca nowe światło na te wszystkie obejrzane spotkania na polskiej czy międzynarodowej scenie.

5. Jak najszybciej poznać i zapamiętać gadżety wszystkich operatorów. Co robią, czym je skontrować, jak je zniszczyć.

I to jest chyba to meritum, bo strzelanie czy nauka map to elementy, które pokrywają się z każdym innym FPS-em. Co odróżnia Rainbow Six: Siege od innych tytułów, to jego złożoność. Złożoność, która wielu przeciętniaków może z początku odrzucić – w tym mnie. Jeżdżące kamery, drony i inne wybryki – trudno pojąć to wszystko przy pierwszym posiedzeniu. Kiedy jednak ty i R6S dacie sobie drugą szansę, rozgrywka stanie się jakaś taka przyjemniejsza. Ja powoli łapię tą zajawkę, choć jeszcze wiele przede mną.

Z cennymi radami od Bartka “AueRa” Hajmy mam jednak zaplecze, aby wreszcie przestać przyprawiać drużynę o migrenę. Poradnik może posłużyć także jako drogowskaz dla was, bo może łapiecie gęsią skórkę na myśl o moich pokracznych wybrykach i chcecie pokazać, że można to robić lepiej. Swoją przygodę z Rainbow Six: Siege możecie rozpocząć w tym miejscu. A jeśli jednak bawi was śledzenie tej nieszczęsnej historii, to zapraszam do kolejnej części już za dwa tygodnie. 

Zapowiedziano cykl rozgrywek Rainbow Six: Siege na rok 2021. W planie kolejne edycje Polish Masters oraz Polish Cup. Fot. Ubisoft Polska

Seria powstaje przy współpracy z firmą OMEN oraz polskim oddziałem Ubisoft – organizatorem Polish Masters, a więc najbardziej prestiżowych rozgrywek Rainbow Six: Siege nad Wisłą.

W puli nagród Polish Masters w tym roku ulokowano 70 tysięcy złotych. Złoci medaliści ponownie wywalczą ponadto zaproszenie do europejskich zmagań Challenger League. Bezpośredni awans do kolejnej edycji mistrzostw przypadnie z kolei zaledwie finalistom. Transmisję z rozgrywek znajdziecie w telewizji na kanale Polsat Games, a także na Twitchu Rainbow6PL.

Fot. Ubisoft

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze