Przyjaźń z Vegą zakończona, teraz Vegi jest naszym najlepszym przyjacielem

Przyjaźń z Vegą zakończona, teraz Vegi jest naszym najlepszym przyjacielem

26.11.2020, 22:02:53

Po spotkaniu Illuminar z KOVĄ nie mamy już wątpliwości, kto z dwójki Vegi-Vega ma większy talent reżyserski. Zresztą to jasne było już wcześniej, a dziś Nawojski tylko potwierdził swoją wyższość. Bo to, jak wymyślił sobie końcówkę pierwszej mapy, zasługiwało na Oscara.

Bitwa wystartowała na Nuke’u – mapie, która może nie była ostatnio azylem formacji Janusza “Snaxa” Pogorzelskiego, jednak na pewno zaliczała się do mocniejszych stron biało-czerwonych. A duży plus tworzył fakt, że na wybranie klasycznego, CS-owego terytorium bitwy zdecydowali się przeciwnicy naszych rodaków.

Dlaczego plusem? Sami za chwilę się przekonacie. Illuminar wystartował po stronie defensywnej, która nie przyniosła większych sensacji. W końcu tak trzeba podsumować wynik oscylujący w okolicach remisu, który przed drugą częścią gry nie faworyzował tak naprawdę nikogo. I żadnej ze stron nie dawał większych szans na końcowy triumf.

W premierowej połowie na szczególne wyróżnienie zasłużyli dwaj reprezentanci polskiej brygady – Mikołaj “mouz” Karolewski i Tomasz “phr” Wójcik. Biało-czerwony duet zakręcił się wokół dwudziestki i tak naprawdę głównie jemu iHG zawdzięczało dziewięć punktów w dorobku.

Drugi etap Nuke’a to natomiast wypowiedzenie wojny i nieustanna wymiana ciosów. Eko za eko, ząb za ząb. I tak w kółko. W pewnym momencie wydawało się nawet, że losy starcia są przesądzone i na pierwszej mapie triumfować będą Finowie, lecz wtedy ze zbawienną akcją przybył nieobecny przez większość starcia Arek “Vegi” Nawojski. Cztery eliminacje i wygrany clutch w sytuacji jeden na trzech przedłużyły nadzieje polskiej ekipy. A ta szansy w dogrywce już nie zmarnowała. 

***

Gdy emocje nieco opadły, obie ekipy przeniosły się na mapę wybraną przez nadwiślański skład. Illuminar postawił na Overpassa i nic dziwnego, w końcu przeciwnik rzadko bywał na tym terytorium, a podopieczni imd większość spotkań tam wygrywałi, a nawet dominowałi.

Początek starcia był jednak zaskakująco wyrównany. KOVA stawiała opór, choć spodziewaliśmy się dość prostej przeprawy iHG. Płomień ambicji drużyny przeciwnej jednak dość szybko ugasił mouz, który chyba pozazdrościł Vegiemu i zwyciężył rundę w bliźniaczej sytuacji.

Ten moment zadziałał niczym silny podmuch wiatru uderzający o masz statku Illuminar. Kolejne oczka wpadały z coraz większą łatwością, a Finowie szwędali się po mapie bez celu i bez pomysłu. Efekt? Trzy punkty zaliczki do przerwy. A to przed grą w defensywie na Overpassie był znakomity wynik.

Po zwycięskiej rundzie pistoletowej byliśmy już niemal pewni – iHG przedłuży swoje nadzieje na DreamHackowy tytuł i zagra w kolejnym meczu o życie. Co prawda czasem dopisywało szczęście, a innym razem sprzyjał timing, ale przecież to zawsze mocne cechy lepszej ekipy, prawda? Illuminar lepsze było aż do końca Overpassa. Lepsze i przede wszystkim zwycięskie.

Illuminar Gaming 2:0 KOVA (19:17 Nuke, 16:9 Overpass)

Kolejne starcie iHG na DreamHacku Open November już jutro o godzinie 20:30. Biało-czerwoni w meczu o wyjście z grupy podejmą przegranego ze starcia Gambit kontra Nemiga. Transmisja w Polsat Games.

Fot. Illuminar Gaming / Maciej Kołek
Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze