Proroczy sen o srebrze – R6S oczami beztalencia #6

Proroczy sen o srebrze – R6S oczami beztalencia #6

12.08.2021, 12:50:40

Choroba, mnóstwo pracy i turniej piłkarski – wszystko to złożyło się na sytuację, w której nie miałem zbyt wiele czasu, aby grać w Rainbowa. Pewnej nocy miałem jednak piękny sen. Jak się później okazało – sen proroczy. Wymarzyłem sobie srebro i… zobaczcie sami.

To były naprawdę ciężkie dwa tygodnie. Myślałem, że w poprzednich nie miałem zbyt wiele czasu na grę, jednak tym razem pobiłem jakiś rekord. Najpierw choroba i nieustanny ból głowy, który umacniał się gdy tylko ustawiałem kursor myszy na ikonce Rainbow Six: Siege. Nie mówiąc już o uruchamianiu gry. Spróbowałem raz i skończyłem w kolejce w aptece po Ibuprofen.

W międzyczasie zagrałem też w esportowym turnieju piłki nożnej, ale spokojnie – tam wcale nie strzelałem lepiej niż na Kafe Dostoyevsky. W zasadzie to w ogóle nie strzelałem. A na serwerze choć niecelnie, to chociaż zawsze próbuję. Ale moje drużynowe zmagania zwykle kończyły się tak, jak mecze eWeszło na ESPORT GRA – porażką.

Zwykle nie znaczy zawsze. Tak właśnie zbliżamy się do momentu kulminacyjnego ostatnich dwóch tygodni. Momentu, w którym wreszcie zdecydowałem się odpalić Rainbowa. I absolutnie tego nie pożałowałem. A wszystko rozpoczęło się w środku nocy od jednego niewinnego snu.

Snu, który rozpoczął się dość dziwacznie, bowiem znalazłem się na terytorium mapy, która przypominała krzyżówkę Wybrzeża z Kafe Dostoyevsky i dodatkowo posiadającą elementy wystroju poznańskiej Wildy. Można więc powiedzieć, że czułem się tam niczym ryba w wodzie.

W tym wszystkim dziwiła tylko jedna rzecz – widziałem oczami drona, którego wypuszcza się na samym początku rundy. I mniej więcej tak przebrnąłem przez cały mecz, w którym nie brakowało lęku i przyspieszonego bicia serca. Ostatecznie najwyraźniej sprawdziłem się w roli zwiadowcy, bowiem wraz z końcem meczu wybrzmiał werdykt – awansujesz do srebra.

No i wtedy się obudziłem.

Stwierdziłem jednak, że na pewno tego tak nie zostawię. Sen uznałem za znak z góry. Wiedziałem, że jakaś siła wyższa chce przekonać mnie, żebym spróbował jeszcze jeden raz. Że tym razem na pewno uda się uciec z tego przeklętego brązu. Załatwiłem poranne sprawy, wyłączyłem telefon, ubrałem słuchawki i wyruszyłem na najważniejszą z dotychczasowych wojen.

I taka przerwa gry o dziwo poskutkowała. Skill niby wciąż koślawy, ale mózg pracował jakoś tak lepiej. Decyzje podejmowałem szybciej i przede wszystkim były one niespotykanie trafne. Koledzy w drużynach również dopisywali, w końcu tylko jakieś dwa razy padły wyzwiska w kierunku rodziny. I to nie z moich ust, ani nie w moim kierunku!

Ta szczęśliwa passa doprowadziła mnie do meczu ostatniego, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Meczu, który wypełnił przepowiednię mojego snu. Przejechaliśmy się po przeciwnikach, choć nie graliśmy na Wybrzeżu, Kafe Dostoyevsky czy poznańskiej Wildzie. Wtedy nie miało to jednak znaczenia, bowiem liczył się tylko końcowy werdykt – awans.

Awans do srebra, czyli coś, do czego dążyłem od kilku odcinków naszej serii. Coś, co obrałem sobie za cel już dawno temu i coś, co w pewnym momencie uznałem za sukces nieosiągalny. Dla wielu z was może to wydawać się śmieszne, w końcu na co dzień obracacie się zapewne w towarzystwie obdarzonym nieco większym talentem. Dla mnie jednak był to mały przełom.

Teraz tylko nauczyć się kontrolować własne sny i wjadę na autostradę do Diamentu. Tak będzie, nie zmyślam. Czy to już w kolejnym odcinku przygód tytułowego beztalencia? Nie wiem, choć się domyślam. Wy także możecie się domyślać, ale przekonacie się za dwa tygodnie.

Zapowiedziano cykl rozgrywek Rainbow Six: Siege na rok 2021. W planie kolejne edycje Polish Masters oraz Polish Cup. Fot. Ubisoft Polska

Zapowiedziano cykl rozgrywek Rainbow Six: Siege na rok 2021. W planie kolejne edycje Polish Masters oraz Polish Cup. Fot. Ubisoft Polska

Seria powstaje przy współpracy z firmą OMEN oraz polskim oddziałem Ubisoft – organizatorem Polish Masters, a więc najbardziej prestiżowych rozgrywek Rainbow Six: Siege nad Wisłą.

W puli nagród Polish Masters w tym roku ulokowano 70 tysięcy złotych. Złoci medaliści ponownie wywalczą ponadto zaproszenie do europejskich zmagań Challenger League. Bezpośredni awans do kolejnej edycji mistrzostw przypadnie z kolei zaledwie finalistom. Transmisję z rozgrywek znajdziecie w telewizji na kanale Polsat Games, a także na Twitchu Rainbow6PL.

Fot. Pixabay

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze