Polkowski: Obawiam się, że przedstawiciele PZPN nie do końca znają standardy gry

Polkowski: Obawiam się, że przedstawiciele PZPN nie do końca znają standardy gry

31.07.2019, 18:11:00

W mojej świadomości Kancelaria Prezydenta jawi się jako bardziej skostniała i betonowa instytucja niż PZPN, a w esport weszła z dużą klasą. Wydaje mi się, że PZPN jest świadomy potrzeby konsultacji ze specjalistami i po tym, gdy poprosi o pomoc kompetentne osoby, stworzy więc lepszy projekt od Narodowej Drużyny Esportu – przyznał na antenie Weszło FM Kuba Polkowski, uznany dziennikarz sportowy i współtwórca kanału FootTruck, a także wielki miłośnik gier z serii FIFA.

Oprócz tego, że pracowałeś niegdyś w Polskim Związku Piłki Nożnej, a obecnie tworzysz Foot Truck, jesteś również zapalonym graczem.

Jeśli chodzi o tytuły piłkarskie – na pewno. Od FIFY 94 grałem w wszystkie edycje serii  i wciąż staram się pogłębiać wiedzę na jej temat. Stąd wzięła się m.in. moja obecność podczas Ekstraklasa Games. Powoli wgłębiam się w środowisko esportowe.

Przez cały ten czas byłeś wierny FIFIE, czy może Pro Evolution Soccer również pojawiło się na twoim komputerze lub konsoli?

To spór starszy niż kłótnie sympatyków Messiego i Ronaldo, PO i PiS-u, Rihanny i Beyonce. Od zawsze dyskutowano na temat tego, która gra jest lepsza i za każdym razem ustawiałem się w obozie FIFY. Poza tym, że tytuł ten od początku przypadł mi do gustu, ogromną zaletą były wykupione przez EA licencje. Dla mnie było to szczególnie ważne, bo gdy w Polsce internet nie był jeszcze ogólnodostępny, to FIFA była dla mnie kompendium wiedzy o wielu ligach.

Mimo wszystko miałem epizody związane z PES-em. Grałem w dwie edycje i rzeczywiście doceniłem grafikę oraz gameplay, które kiedyś faktycznie były lepsze od FIFY. W ostatnich latach rynek absolutnie zdominował jednak cykl wydawany przez EA Sports.

Wolałbyś, żeby PZPN powołał więc drużynę w FIFĘ, czy widzisz też szansę dla Pro Evolution Soccer?

Scena w Pro Evolution Soccer jest w Polsce i na świecie bardzo uboga, więc byłem zaskoczony możliwością stworzenia kadry w tę grę. Wystarczy spojrzeć na statystyki z Twitcha. Kategorię „FIFA” obserwuje 5 milionów osób, podczas gdy „PES” śledzi 121 tysięcy widzów. To kolosalna różnica. Konami musi jakoś dynamizować swój rozwój, bo przez ostatnie lata zostali daleko za plecami EA. Teraz będą robić więc wszystko, żeby podnieść rękawicę. Zaczęło się od wykupienia licencji Juventusu Turyn, ale wciąż wszystkie poważne turnieje rozgrywają się przecież w FIFIĘ.

Jestem ciekaw, jak potoczą się sprawy, bo faktycznie potwierdzają się informacje o tym, że PZPN – mówiąc kolokwialnie – odpali dwie drużyny narodowe. Jedna dedykowana będzie FIFIE, druga natomiast PES-owi.

Domyślam się, że w piłkarskim środowisku, które znasz ze zgrupowańkrólowała raczej FIFA.

Nie przypominam sobie sytuacji, by na zgrupowaniu w którymś z pokojów chłopaki grali w PES-a. Zawsze to była FIFA. Po Pro Evolution Soccer sięgać musieli tylko „gamingowi hipsterzy”, aczkolwiek takich też nie brakuje. Dla przykładu – Tomek Zieliński, a więc dziennikarz Eleven Sports, przerzucił się już na grę Konami. Wkurzył się po prostu na FIFĘ, która bądź co bądź jest tytułem bardzo niedoskonałym, a przez to irytującym. 

Jak oceniłbyś więc poziom piłkarzy? Pójdźmy nawet dalej – czy ty lub sportowcy, których znasz, mieliby szansę zaistnieć w reprezentacji esportowej?

Zaczynając od siebie – szans najprawdopodobniej bym nie miał. Muszę się jednak pochwalić, że w Lidze Weekendowej zdarzyło mi się zagrać przeciwko zawodnikowi Wisły Płock i pokonałem go 6:3. Często zdarza mi się grać też sparingi z Alanem „Cosanero” Kosińskim i choć przegrywam z nim jedną czy dwoma bramkami, jestem przez niego chwalony.

Jeśli chodzi natomiast o samych piłkarzy, zawsze powtarzam, że najlepiej w FIFĘ gra Kamil Grabara i to pewnie on miałby szansę powalczyć na esportowym poziomie. Bardzo dobry poziom prezentuje też Karol Linetty. Właśnie tę dwójkę wysunąłbym przed szereg.

Wracając jednak do tematu kadry. Widzisz konflikt interesów w tym, że z jednej strony PZPN przekonuje dzieci, by wychodziły na boisko i jak najwięcej się ruszały, a z drugiej strony tworzy kadrę esportową, pokazując idoli spędzających czas przed komputerami?

To zjawisko nieuniknione. Dziś esport przestaje kojarzyć się z otyłością, słodkimi napojami i „nawalaniem w joystick”. Wiemy, że coraz większe znaczenie wśród wyczynowych esportowców odgrywa przygotowanie fizyczne. Widać to po ekipie x-kom AGO, która dzięki Sebastianowi Krzepocie bardzo mocno stawia na aktywność.

Powiedziałbym więc, że ruch PZPN-u jest świetną metodą popularyzacji piłki nożnej w formie elektronicznej. Dzieciaki grają chętnie i będą grały coraz chętniej. Cieszę się, że działacze idą w końcu za głosem rozsądku. Nie będziemy jednak pionierami, bo drużyny esportowe działają już przy federacjach, choćby francuskiej, duńskiej czy niemieckiej.

Uważasz, że Zbigniew Boniek zmienił zdanie o esporcie, czy to jedynie działanie podyktowanie potencjałem marketingowym branży?

Obserwując jego poczynania, myślę, że powoli zmienia zdanie. Jeszcze jakiś czas temu esport był dla niego zupełnie obcym światem. A jest to człowiek o bardzo otwartym umyśle. Kiedy pracowałem w PZPN-ie, zawsze bardzo imponował mi tym, że nie przerażają go nowinki techniczne i szybko przyswaja sobie obsługę nawet „głupiego” iPada czy Netflixa. Teraz natomiast sam zaczął interesować się esportem. Odwiedził m.in. „Gniazdo” AGO i dzięki znajomości z Bogusławem Leśnodorskim przyjrzał się temu, jak przygotowują się do zawodów profesjonalni gracze. Wydaje mi się, że dziś nie napisałby już takiej głupoty, jaka pojawiła się na Twitterze niecałe dwa lata temu. Wyciągnął wnioski i nie chce zamykać się na młodą publikę.

W projekcie PZPN-u widzisz większy potencjał niż w Narodowej Drużynie Esportu powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę?

Już przy okazji organizacji turnieju eNations Cup widzieliśmy znamiona udanej współpracy na linii federacja piłkarska – drużyna esportowa. Modelowym przykładem było DFB, a przecież PZPN na niemiecką federację piłki nożnej patrzy często jak na wzorzec. Idąc dalej – nasi zachodni piłkarze przy okazji wspomnianych rozgrywek od razu założyli profil na Instagramie, a piłkarze pierwszej reprezentacji pokroju Thomasa Müllera czy Mesuta Özila zaangażowali się we wspieranie projektu i zachęcali do kibicowania niemieckim esportowcom. Kancelaria Prezydenta ma ograniczone możliwości i miałaby zapewne problemy m.in. z organizacją oficjalnych sparingów. Dlatego właśnie projekty tego typu powinny powstawać przy krajowych federacjach.

Dostrzegasz mimo to jakieś zagrożenia przy okazji powoływania esportowej kadry przez PZPN?

Obawiam się, że przedstawiciele PZPN nie do końca znają standardy gry w FIFĘ, czyli m.in. to, że w rozgrywkach esportowych obowiązuje tryb FUT. Miałem okazję porozmawiać z kilkoma osobami zaangażowanymi w projekt i nie ma wśród nich osoby ze świata esportu. Pomysł pojawił się pewnie w głowie sekretarza, ten poszedł z nim do działu marketingu i nagle ludzie pracujący na co dzień w zupełnie innym sektorze stoją przed wyzwaniem, jakim jest FIFA czy PES. Kiedy zadałem im pytanie dotyczące rozgałęzienia na drużyny skupione wokół PlayStation i Xboxa, ci za bardzo nie zdawali sobie sprawy, o co chodzi.

Mam jednak nadzieję, że tak, jak w przypadku reprezentacji powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę, przedstawiciele PZPN-u w sprawach merytorycznych konsultować będą się ze specjalistami.

Dla PZPN-u zaskakujące może być to, że kadrę Narodowej Drużyny Esportu powoływał Miłosz „milosz93” Bogdanowski, a więc zawodnik. W świecie piłki nożnej odpowiada za to selekcjoner i jego asystenci.

Nie można implementować wszystkiego ze świata piłki nożnej do esportu, bo są to dwa odmienne środowiska różniące się specyfiką rozgrywki. Uważam, że uczynienie z milosza93 selekcjonera Narodowej Drużyny Esportu było dobrym rozwiązaniem. Ten zawodnik zna scenę, często rozgrywa sparingi z innymi graczami i po prostu wie, jaki poziom reprezentują jego koledzy. Całkiem możliwe jest jednak powołanie na to stanowisko innej osoby ze środowiska, której nie brakuje kompetencji. Funkcja trenera na turniejach spod szyldu EA Sports jest coraz bardziej popularna. Byli gracze odgrywają na scenie coraz ważniejsze role.

W szeregach PZPN-u bardzo przydałaby się taka osoba, bo to projekt łatwy do zepsucia. Kancelarii Prezydenta udało się ciekawie wystartować – najprawdopodobniej właśnie dzięki konsultacjom z Krzysztofem Stalewskim czy Miłoszem Bogdanowskim. Często zdarzało się jednak, że gdy podmioty zewnętrzne wchodziły do świata esportu, momentalnie się o coś potykały.

Oczywiście, zwłaszcza, że w mojej świadomości Kancelaria Prezydenta jawi się jako bardziej skostniała i betonowa instytucja niż PZPN, a w esport weszła z dużą klasą. Wydaje mi się, że PZPN jest świadomy potrzeby konsultacji ze specjalistami i po tym, gdy poprosi o pomoc kompetentne osoby, stworzy więc lepszy projekt od Narodowej Drużyny Esportu.

Pod koniec września premierę będzie miała kolejna odsłona FIFY. PZPN pierwsze informacje na temat kadry zdradzić ma natomiast już w sierpniu. Związek z powołaniami do reprezentacji powinien wstrzymać się do wydania najnowszej części gry?

Pośpiech nie jest wskazany. Jeżeli PZPN będzie miał komfort czasowy i reprezentacja pierwsze spotkanie odbędzie np. późną jesienią, zimą czy nawet dopiero w 2020 roku, powinni się wstrzymać. Powszechnie wiadomo przecież, że FIFA FIFIE nie jest równa. Jeden zawodnik świetnie mógł grać w FIFĘ 18, ale już w kolejnej części jego forma wyraźnie spadła. W Polsce dobrym przykładem takiej tendencji jest Gracjan „elpolako” Gołębiewski, który w pewnym momencie wymiatał na krajowym podwórku, ale ostatnio nam go trochę brakowało.

Gdybyś jednak dziś poproszono cię o powołanie reprezentacji Polski, kto by się w niej znalazł?

Przychyliłbym się do wyboru milosza93, który wyselekcjonował Narodową Drużynę Esportu przy wsparciu Kancelarii Prezydenta. Absolutną czołówką kraju są dziś Damian „damie” Augustyniak, czyli najwyżej notowany Polak, właśnie Miłosz „milosz93” Bogdanowski jako król polskiej sceny, a także Nikodem „Piko” Pawlak, a więc młody wilczek coraz mocniej podgryzający wcześniej wymienionych. Pozostałe miejsca zarezerwowałbym dla graczy o dużym potencjale, którzy w tym roku być może do końca go nie pokazali: Kamila „Riptorka” Soszyńskiego, Gracjana „elpolako” Gołębiewskiego czy Bartosza „bejotta” Jakubowskiego. 

Fot. Piotr Kucza / 400mm.pl

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze