Poland wróciło, ale turnieju nie wygrało

Poland wróciło, ale turnieju nie wygrało

07.12.2020, 10:12:11

Wczoraj na serwery powrócił ulubiony polski miks – Poland. Jeżeli nie znacie historii tej mieszanki z krajowej sceny, macie sporo wiadomości do nadrobienia. Paweł “innocent” Mocek i spółka spróbowali swoich sił zimowym pucharze ESEA i otarli się w nim o końcowy triumf. Duńczycy z OPAA byli jednak o klasę wyżej.

Nic nie poprawia niedzieli tak, jak mecz Poland

Kiedyś to był kolejny odcinek Familiady, jednak żarty Karola Strasburgera z odcinka na odcinek są coraz gorsze, a docinki Karola Rodowicza poprawią za to humor każdemu. Dlatego to pojedynki Poland stały się nowym rodzinnym show, do którego zasiada ojciec z synem, matka z córką i pies z kotem. Bo poza emocjami związanymi z rywalizacją można zrywać boki ze śmiechu.

I faktycznie pierwszy pojedynek Poland wprowadził nas w stan, jak po środku rozweselającym. Czy można było wyobrazić sobie piękniejszy powrót krajowego miksu, niż zwycięstwo po długim powrocie na Mirage’u i dogrywce na drugiej mapie? Paweł “byali” Bieliński i koledzy stali już pod ścianą i w oczy zaglądało im widmo decydującego starcia, jednak w kluczowym momencie ich atak na Duscie2 wskoczył na wyższy poziom. Specjalne podziękowania dla innocenta, który na tej mapie zakręcił trzydziestkę i to głównie dzięki niemu mogliśmy przenieść się do finałowego starcia ESEA Winter Cash Cup 1 Europe.

Poland 2:0 Sinners (16:14 Mirage, 19:16 Dust2)

OPAAnie, ale oni byli mocarni

Niedziela wieczór i humor popsuty…

Chociaż nie tak do końca popsuty, bo mimo porażki zawodnicy Poland niespecjalnie przejmowali się przegranymi rundami. Skoro oni się nie smucili, to my również nie powinniśmy, choć porażka w finałowym pojedynku z reprezentantami OPAA była bolesna. A to i tak mało powiedziane.

Zawodnicy Poland nie uzbierali szesnastu rund. To chyba oczywiste, biorąc pod uwagę, że przegrali wynikiem 2:0. Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana. rallen i spółka nie zdobyli szesnastki sumując oba starcia, a to już wynik całkiem wymowny i mówiący wiele o pojedynku.

Kogo zabrakło? Tak naprawdę to wszystkich, jednak najbardziej odstawał Patryk “Sidney” Korab. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Musimy pamiętać, że Poland to tylko miks i jego triumf tak naprawdę niewiele by oznaczał. Byłby tylko fajnym wspomnieniem, a dla zawodników dodatkowymi 600 dolarami przed świątecznymi zakupami. Dwie stówki jednak też się przydadzą. Cały wczorajszy występ nadrobicie w tym miejscu.

OPAA 2:0 Poland (16:6 Mirage, 16:8 Overpass)

Kolejny występ Poland? Zagrajcie w Totolotka – większa szansa, że tam traficie.

Fot. Radosław Makuch

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze