Pod każdą warstwą kurzu może skrywać się diament

Pod każdą warstwą kurzu może skrywać się diament

12.11.2020, 15:36:48

Czy trzy lata temu postawilibyście swoje pieniądze na to, że w najlepszej ekipie kraju będą grać Wiktor “mynio” Kruk i Patryk “ponczek” Wites? Łatwo jest skreślać, a zdecydowanie trudniej wyciągnąć pomocną dłoń. Dlatego czapki z głów przed Wisłą. Odnaleźli potencjał tam, gdzie inni go nie widzieli.

To nie sztuka ubić kruka

Ale Kruka pisanego wielką literą już tak. Szczególnie teraz, szczególnie w ostatnich trzech miesiącach. Zwłaszcza od momentu, gdy w szeregi Wisły All in! Games Kraków wstąpił ponczek. Bo wtedy tak naprawdę gra Białej Gwiazdy nabrała rumieńców, a mynio zrzucił z siebie ostatnie łańcuchy, które dotychczas ograniczały rozwój jego talentu.

Bo te rekordowe statystyki nie są codziennością, a raczej nowością. Podobnie jak z uwielbieniem społeczności. Teraz kochają, kiedyś drwili. Chyba wszyscy wiecie, o czym mowa. Udział w słynnych losowaniach składu Pompa Teamu, wieczna tułaczka od drużyny do drużyny i brak stabilizacji na więcej niż pół roku. Kariera w dużej pigułce i z lekkim przymrużeniem oka, ale tak wyglądała. Aż do zaciągnięcia przez Wisłę.

Wtedy Kruk nieśmiało zatrzepotał skrzydłami, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to nawet nie jest jego finalna forma. Bo nagły strzał formy indywidualnej mynia mogliśmy zaobserwować na przełomie sierpnia i września. I ten wspaniały stan trwa aż do dzisiaj. I całe szczęście, bo gdzieś z różnych danych statystycznych idzie wywnioskować, że kwiat wieku gracza Counter-Strike’a przypada na 21-25 lat. mynio dobił do tej górnej granicy. Co by było, gdyby odnalazł właściwe środowisko kilka lat temu? Można tylko gdybać.

– Codziennie bardzo ciężko na wszystko pracuję. Zapierdzielam od rana do wieczora, poza treningami staram się robić sesje DM-a. Regularność jest w tym wszystkim bardzo istotna. Kiedy dołączył do nas ponczek, w zespole zmieniły się również role. Czuję się przez to bardziej komfortowo, bo mogę mieć większy wpływ na grę. Czerpię też większą radość z tego, co robię, a to dodatkowo mnie motywuje. Chce mi się bardziej. W przeszłości bardzo często wchodziłem w rolę IGL-a, co odcisnęło piętno na tym, ile zdobywałem fragów. Teraz podczas meczów mam więcej swobody, nie muszę przejmować się szeregiem spraw i widać tego efektymówił nam jeszcze dwa miesiące temu mynio.

I o to w tym wszystkim chodzi. Zadaniem organizacji nie jest ściągnięcie pięciu gwiazd i prorokowanie, że jakoś się dogadają i podzielą zadaniami na mapie. Warto testować zawodników na różnych pozycjach, bo kto wie, czy właśnie gdzieś nie ucieka nam koło nosa kolejny talent pokroju Kruka. Tylko dlatego, że nigdy nie otrzymał szansy gry na warunkach, które sprzyjałyby jego rozwojowi.

SZPERO, hades, mynio, jedqr, ponczek - skład Wisła All in! Games Kraków - w drodze na szczyt EMP. Fot. Jeremi Śpiewak

SZPERO, hades, mynio, jedqr, ponczek – skład Wisła All in! Games Kraków. Fot. Jeremi Śpiewak

Tłusty czwartek świętem całej Wisły, niech żyje ponczek!

– Nie obyło się bez trudnych momentów i chwil zwątpienia. Powiem wprost – niedużo dzieliło mnie od rezygnacji z profesjonalnej gry. Po cichu liczyłem jednak, że wspomniany wcześniej kryzys zmotywuje drużyny do zmian, w efekcie czego dostanę wreszcie szansę.  Właśnie ta nadzieja trzymała mnie na scenie do dziś – mówił nam ponczek przy okazji zakontraktowania przez Wisłę All in! Games Kraków.

Niewiele brakowało, abyśmy ponczka oglądali tylko zza lady w sklepie cukierniczym. I jakoś na początku na większości społeczności nie wywierało to większego wrażenia . Gracz jak każdy inny – mówili licznie. Kolejny, który przyjdzie, pogra kilka miesięcy i odejdzie, a cały cykl zatoczy koło – głosili z przekonaniem. Lepiej skreślić ten transfer już na starcie – nagabywali. I tak bardzo się mylili.

Bo ponczek mimo 25 lat na karku wreszcie poczuł się doceniony, zrozumiany. Doświadczenie zdobywane przez lata w drużynach mniej czy bardziej miksowych w końcu procentuje. A pomyśleć, że wystarczyło dać mu towarzystwo, które gra w te same karty co on i ma podobną wizję budowania drużynowych fundamentów.

– Na pewno zaskoczyło mnie to, że poprawa wyników nadeszła tak szybko, bo efekty dało się zauważyć już od pierwszego oficjalnego spotkania. ponczek jednak był dla nas sprawdzoną osobą. Widziałem sporo komentarzy, że serwujemy fanom „odgrzewanego kotleta”, ale my od początku wiedzieliśmy, co robimymówił nam nie tak dawno SZPERO.

– ponczka cechują przede wszystkim mądrość i wyczucie gry. On jest jednym z tych gości, którzy nawet będąc po drugiej stronie mapy, wiedzą dokładnie jak się zachować, aby inni na tym skorzystali. Potrafi też naturalnie reagować na zdarzenia na mapie i dostosowywać się do panujących warunków. Jest naszym spoiwem. To brzmi błaho, ale ciężko znaleźć teraz takich zawodników. Poza tym naprawdę cenię jego umiejętności strzeleckie i wkomponował się do drużyny, jeśli chodzi o panującą atmosferę – chwalił kolegę z drużyny kapitan Wisły.

Wielu młodych adeptów różnych szkółek piłkarskich chce w przyszłości szaleć w ataku, dryblować jak Ronaldinho i strzelać jak Pele. Nie każdemu dane jest jednak biegać na szpicy. Tak jak nie każdy może być tym, który zgarnia najwięcej eliminacji. Wielu z najlepszych obrońców przyznaje, że w młodości marzyło o grze w ataku. Swojej dzisiejszej pozycji nie oddaliby jednak za wszystkie skarby świata. Ktoś kiedyś zauważył ich predyspozycje do działania w innym obszarze. Takich ludzi potrzeba też nam w esporcie.

– Cieszy mnie też fakt, że w naszej drużynie grają zawodnicy, którzy w przeszłości przez wielu byli skreślani. mynio i ponczek przeszli przez trudne czasy, a teraz wreszcie mogą udowodnić swoją wartość i pokazać, że wszystkie osądy w ich stronę były niesłuszne. Pokazujemy też, że do sukcesu nie potrzeba gwiazdy w drużynie, a pięciu gości, którzy dobrze dogadują się na serwerze i poza nim. Każdy zawodnik potrzebuje odpowiedniego środowiska, aby się rozwijać – zauważał SZPERO.

– Jesteśmy po rozmowach ze SZPEREM i Loordem, podczas których stwierdziliśmy, że będę typowym entryfraggerem, który w obronie zajmuje się kryciem skrajnych części map. Bardzo mi to odpowiada, bo w tej roli zawsze czułem się komfortowo. W ataku lubię wychodzić pierwszy. W defensywie nie przeszkadza mi bycie tak zwaną „kotwicą”. Jako entryfragger w x-kom teamie czy na początku AVEZ Esport przeżywałem najlepsze indywidualnie momenty w karierze – słyszeliśmy od ponczka.

Słuchajcie swoich graczy. Starajcie się dogodzić każdemu, nawet jeśli miałoby to zająć tygodnie. Talentu w Polsce nie brakuje. Trzeba tylko opracować narzędzie jego wykorzystania.

Fot. Łukasz Twardowski / Wisła All in! Games Kraków/Jeremi Śpiewak

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze