phr: Przed meczem braliśmy Ricziego za niedoświadczonego gracza

phr: Przed meczem braliśmy Ricziego za niedoświadczonego gracza

21.11.2020, 21:34:43

Przed meczem braliśmy Ricziego za niedoświadczonego gracza, którego może zjeść presja, ale kompletnie tego nie było widać. Według mnie rozegrał bardzo dobre spotkanie – mówi nam po półfinale ESL Mistrzostw Polski Tomasz „phr” Wójcik, prowadzący Illuminar Gaming. Jak z jego perspektywy wyglądało to spotkanie?

Na Vertigo byliście bliscy zakończenia mapy na swoją korzyść, czego zabrakło w końcówce tego „regulaminowego” czasu gry?

Ogólnie myślę, że mogliśmy tę mapę skończyć dużo wcześniej, ale nasze plany pokrzyżował Riczi, który przez całą mapę wygrał z pięć clutchy dla swojej drużyny. Co do samej końcówki, AVEZ znalazło ustawienie, a raczej smoke’a, który mocno kontrował nasz plan i blokował nas przez większość rundy. Dodatkowo trafiało z callami, np. z wyjściem w czwórkę na rampę, a oprócz tego po prostu przestaliśmy zabijać tak, jak na początku. Jeszcze nie oglądałem powtórki, ale mam też wrażenie, że było bardzo dużo sytuacji, w których zostawialiśmy im po 10 hp.

Riczi zrobił wiele dobrego. Jak to jest grać przeciwko niemu?

To prawda, myślę, że głównie dzięki niemu wynik nie skończył się z naszą korzyścią, tylko doszło do dogrywki i zwycięstwa AVEZ. Przed meczem braliśmy Ricziego za niedoświadczonego gracza, którego może zjeść presja, ale kompletnie tego nie było widać. Według mnie rozegrał bardzo dobre spotkanie.

Pierwsza mapa była trochę jak zimny prysznic, to pomogło w dwóch kolejnych?

Szczerze to nie nazwałbym tego zimnym prysznicem. W tym spotkaniu kompletnie nie czułem, że AVEZ jest od nas lepsze i wiedziałem, że ugrali tę mapę tylko dzięki wygranym clutchom i dobrej kontrze pod koniec. Myślę, że wygranie pistola w TT czy chociażby jednego clutcha zmieniłoby kompletnie wynik na naszą korzyść. Do reszty map podeszliśmy na spokoju, nikt raczej nie był zły ani smutny po pierwszej przegranej, tylko graliśmy swoje i fajnie to wychodziło.

Dla Ciebie Vertigo było też najlepszą mapą indywidualnie. Czego zabrakło na dwóch kolejnych?

Generalnie jako prowadzący lubię wychodzić pierwszy, żeby zrobić miejsce dla innych i tym samym odblokować resztę drużyny, a to nie zawsze współgra z dobrymi statystykami po stronie terro.
Jak zginę, łatwiej mi się prowadzi, a idąc pierwszy mogę zdobyć entry albo zebrać cenne informacje. Póki co nie widzę minusów w takim podejściu, ale też trzeba umieć zachować w tym balans, żeby nie za bardzo się poświęcać i nie dołować „że nie idzie”.

Ostatnio słuchałem karrigana, który opowiadał, że w FaZe za bardzo się poświęcał i tym samym nie dawał drużynie tyle, ile musiał, bo często go brakowało statystycznie. Staram się właśnie znaleźć ten balans między robieniem miejsca, a indywidualnym podejściem. Myślę też, że na każdej mapie grałem dobrze i wykonałem swoje zadanie w 100%, a na Vertigo bardzo pomógł mi ace z Deagle’a, który bardzo podniósł moją pewność siebie. Wniosek z tego taki, że jak otwieram to coś jest nie tak i przegrywamy mapy. Muszę chyba mniej zabijać i wtedy będzie dobrze.

Z waszej perspektywy Mirage i Overpass przez cały czas był pod waszą kontrolą?

Na obu tych mapach czuliśmy, że mamy ciągłą kontrolę i nie przegrywaliśmy co chwile clutchów. Myślę też, że fakt zaczynania po stronie terro i kręcenia dobrych wyników po tej statystycznie gorszej połowie, podniósł naszą pewność siebie i łatwo domykaliśmy spotkania po stronie broniącej.

W całym meczu mieliście różne etapy indywidualne – raz wyróżniał się jeden, później drugi, później trzeci. Co to oznacza w procesie budowania drużyny?

Myślę, że jeżeli to utrzymamy, to jest to dobry prognostyk na przyszłość. Mój plan na drużynę nie opiera się na jednym star playerze, tylko grze drużynowej, a fakt, że każdy jest w stanie w danym momencie ponieść rundę na swoich barkach to bardzo dobry znak, że indywidualnie stoimy na wysokim poziomie.

Jutro zagracie w wielkim finale, z którą z drużyn wolelibyście się zmierzyć?

Chyba nie mam swojego faworyta. Na obie drużyny się przygotujemy i damy z siebie wszystko.

Indywidualnie czujesz większą ekscytację, że po ponad dwóch latach możesz zdobyć kolejny tytuł?

Szczerze mówiąc to aktualnie bardziej patrzę na to drużynowo i myśl, że slot w MDL, na DreamHacku i zamkniętych kwalifikacjach do Katowic jest na wyciągnięcie ręki, bardziej do mnie przemawia niż sam tytuł mistrza Polski. Być może gdyby wszystko odbywało się na LAN-ie to byłoby inaczej, ale oczywiście z wiadomych powodów musimy grać online.

*

Nie ma Ricziego, nie ma wyników. Illuminar w finale ESL MP

Na pierwszej mapie błyszczał, wielokrotnie ratował swój zespół i doprowadził go do wygranej. Później przygasł, więc ostatecznie AVEZ Esport przegrało. Zabrakło Kacpra „Riczi Maszynki” Benca, zabrakło wyniczków. Tym samym Illuminar Gaming awansowało do wielkiego finału ESL Mistrzostw Polski.

Czytaj więcej

Fot. Illuminar Gaming / Maciej Kołek

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze