PashaBiceps: Trwająca przerwa pozwoliła mi lepiej poznać swoją rodzinę
CS:GO
Wywiady

PashaBiceps: Trwająca przerwa pozwoliła mi lepiej poznać swoją rodzinę

31.03.2020, 16:20:26

Jak trudny dla wszystkich czas spędza Jarosław „PashaBiceps” Jarząbkowski, najpopularniejszy polski esportowiec? Jakie gry i filmy pokazuje swoim dzieciom? Jakie ćwiczenia domowe poleca? Dlaczego przez koronawirusa poczuł się lepszym tatą i mężem? Zapraszamy na rozmowę z legendarnym zawodnikiem Virtus.pro. 

Musimy żyć w czasach, które do ciebie nie pasują – jesteś raczej w grupie osób, które lubią spędzać czas na zewnątrz czy treningu.

Dla gościa, który przez większość swojego życia grał w gry i spędzał czas na sportowo, to ciężki okres. Przez pierwsze dni głowa była gdzieś indziej, trudno było się skupić. Zawsze lubiłem żyć na sportowo, poruszać się, a później pograć. Dzięki temu miałem czystą głowę, mniej się denerwowałem. Trwająca przerwa pozwoliła mi jednak lepiej poznać swoją rodzinę. To niesamowite, że po tylu latach, przez koronawirusa, poczułem się lepszym tatą, mężem i właścicielem czworonoga Negeva. To piękny czas, który wykorzystuję jak mogę. Nie oszukujmy się, jestem uzależniony od sportu i na co dzień bardzo dużo czasu spędzam poza domem, a teraz mogę posiedzieć z rodziną. Może to przykre, ale dzięki temu odnalazłem siebie jako prawdziwego ojca.

Jak spędzacie ten czas?

Bardziej zacząłem doceniać żonę, bo zauważyłem jak mocno angażuje się w domu. Ostatnimi czasy trochę gorzej się czuje, więc przejąłem większość obowiązków – zmywam, odkurzam, robię bardzo dużo rzeczy i to mi się podoba. Wiem jakie to dla niej męczące, więc po powrocie do normalności bardziej zacznę uczestniczyć w domowym życiu i będę ją odciążał.

Obecnie dużo czasu spędzam też z dziećmi – oglądamy filmy, ze starszą córką własnie skończyliśmy „Króla Lwa”. Gramy też w różne gry, uczę ją obsługi komputera. Robimy domowe treningi. Najważniejsza jest przy tym zabawa i pokazanie jej od najmłodszych lat, że przez życie trzeba przejść na sportowo.

Właśnie, jako esportowy ambasador spędzania czasu na sportowo, jakie domowe treningi polecasz?

Jako sportowy esportowiec polecam wszystko z obciążeniem własnego ciała. Najbardziej pompki, czyli ćwiczenie znane od setek lat, wykonywane chyba przez każdego. Ja właśnie robię pompki, dużo wyskoków, burpeesów. Nie dość, że dzięki temu bardziej poznaję własne ciało, to nie wiem czy po zakończeniu epidemii w 100% wrócę na siłownię. Powiem ci, że w domu można osiągnąć naprawdę fajne efekty, którymi – mam nadzieję – niebawem podzielę się z widzami.

Na Instagramie widać jednak, że sporo też jesz – więcej kalorii przyjmujesz czy tracisz?

Tak, sporo gotuję – kuchnia polska, szczególnie prosta, w naszym domu jest na pierwszym miejscu. A wiadomo, że polskie potrawy, zwłaszcza te najbardziej smakowite, są tuczące. Staramy się jednak zachowywać proporcje. Dodatkowo raz dziennie muszę wychodzić na spacer z naszym psem. Wybieram godziny wieczorne, kiedy na ulicach jest najmniej osób. Zabieram go do lasu, żeby się wybiegał. To owczarek niemiecki, więc jeśli się nie wybiega, to do głowy przychodzą mu różne rzeczy. Nasz ogródek jest już bardzo poharatany. A zabierając Negeva do lasu, mogę też zrobić sobie przebieżkę, a później wrócić i kontynuować „kwarantannę”.

Taki spacer z psem jest pewnie spokojniejszy niż w normalnych czasach.

Mój pies bardzo rzadko chodzi na smyczy. Schodzimy do garażu, pakuję go do bagażnika i wypuszczam dopiero w lesie. Przez to nie ma kontaktu z ludźmi na ulicy. To pies „wsiowy”. W stolicy ma jedynie ogródek przy bloku, więc teraz to idealny czas na wyjazdy do lasu, bo nie mamy kontaktu z innymi ludźmi czy psami.

Poza tym, że sporadycznie przebywacie na zewnątrz, jest też zabawa przed komputerem. Wspomniałeś, że grywasz z córką – jakie tytuły jej pokazujesz?

Dziś odpaliliśmy Subway Surfers na komputerze, więc dla niej to coś nowego. Do tej pory śmigała głównie na telefonie, więc musi nauczyć się innej obsługi. Na początku pokazuje jej proste gry – klocki, piłki, zbijanie, układanie. Według mnie poprawia jej to spostrzegawczość, robi się bardzo bystra. Widzę to, co mi dały gry i uważam, że na te chwilę jej również mogą bardzo pomóc.

A jak dzieciaki i żona idą spać, w co pogrywa tata? Głównie CS czy przebija się tam gdzieś Call of Duty?

Dużo osób namawia mnie, żebym zagrał w nowego CoD-a. Gdy nie gram meczów w CS-a, to faktycznie nie mam co robić, ale w takich sytuacjach Jarek Pasha wraca do wspomnień związanych z Virtus.pro. Oglądamy z widzami stare mecze, gdy byliśmy w finałach, półfinałach czy ćwierćfinałach. Z Astralis, SK. Jeszcze trochę jest do nadrobienia, bo coś tam osiągnęliśmy. Trochę też przegraliśmy i nie wiem dlaczego, ale fajnie mi się ogląda te bliskie mecze, w których polegliśmy. Niesamowita historia. To sprawia mi taką frajdę i takie emocje, że pewnie nawet jak za 30 lat będę oglądał te spotkania, to będę się nimi jarał.

Jest mecz, który najbardziej zapadł ci w pamięć?

Dużo tego było, ostatnio oglądaliśmy Traina przeciwko Astralis – finałową mapę na Majorze. To był nasz mecz. Teraz człowiek się z tego śmieje, bo popełnialiśmy tam tam głupie błędy, że aż chce się płakać. Grand slam CS-a, najważniejszy turniej w roku, a ty oddajesz go w dziecinny sposób. Tak czy inaczej mamy kupę wspomnień, a o to w tym chodzi. Była dobra zabawa, mogliśmy mieć na koncie drugiego Majora, nie pykło, ale po tym finale zapisaliśmy się w historii.

Myślisz, że jeśli wygralibyście wtedy z Astralis, historia Virtus.pro potoczyłaby się inaczej?

Nie wiem, dwa tygodnie później wygraliśmy z nimi w półfinale DreamHacka. Wciągnęliśmy ich, poszło nam bardzo łatwo, tak jak dwa tygodnie wcześniej, ale wtedy nie potrafiliśmy tego domknąć i wyszło jak wyszło.

To kiedy Pasha znów będzie występował w taki meczach?

Jako EMERITOS BANDITOS daliśmy uśmiech wielu ludziom, ale mam parę mniejszych planów. Widzę na horyzoncie fajnych gości, z którymi może spróbuję zagrać jakieś kwalifikacje. To młodzi, utalentowani i skillowi zawodnicy. Zawsze byłem fanem tworzenia drużyn na podstawie 1-2 doświadczonych graczy i 3 nowych. Ja mam dostępy do różnych grup, w których można szukać poważnych meczów. To cenne dla nowych zespołów. Nie trzeba szukać 10-20 ligowych spotkań, można zagrać z czołowymi rywalami i sprawdzić jaki poziom reprezentuje się w danym momencie. Może jeszcze tego spróbuję. Miałem rok przerwy, ale aktywnie uczestniczę w FPL-u, z miesiąca na miesiąc idzie mi coraz lepiej. Jeśli pograłbym 60-80 godzin miesięcznie więcej i zobaczył, że forma jest przyzwoita, to może bym się pokusił. Zobaczymy.

Ostatnio coraz więcej angażujesz się w pomoc młodym graczom – jest Pasha Gaming School, turniej od Ministerstwa Cyfryzacji i ESL. Masz smykałkę do przekazywania wiedzy młodszemu pokoleniu?

Bardzo lubię takie inicjatywy. Ministerstwo organizuje turniej z nagrodami, za darmo. Nic, tylko siedzieć i grać. Teraz jest przerwa, nie trzeba chodzić do szkoły, więc można odbyć zajęcia online, a później uczestniczyć w turnieju. W naszych czasach nie było takich szans. Nie było internetowych turniejów z nagrodami, a jak były to za zwycięstwo dostawało się jedną klawiaturę do podziału. Sprzedawaliśmy i dzieliliśmy się pieniędzmi. Teraz są trochę inne czasy, wszytko jest podane na tacy. Wystarczy trenować i grać. Wspieram takie akcje – tak samo Pasha Gaming School zaczyna powoli startować i odzew jest ogromny. Dzięki Łomży, dla tych biedniejszych, bardziej utalentowanych graczy będą stypendia, komputery. Jest to duża motywacja dla młodych, więc dobrze, by się rozwijali esportowo, bo brakuje nam dobrych drużyn CS-a. Jak widać, gra ostatnio jest na topie, więc jak ludzie mówią, że CS się kończy, to są w błędzie. CS żyje i żyć będzie, więc jeszcze kilkanaście lat śmiało będzie można na tym fachu zarabiać, rozwijać się i zwiedzać.

Czyli jeszcze przez przynajmniej kilkanaście lat będziemy oglądać Pashę?

Ja będę grał nawet w momencie, gdy nie będzie już z tego profitów. Na pewno usiądę na godzinę czy dwie do komputera, bo to mnie relaksuje. Mam mnóstwo znajomych online, z którymi gram, więc jak najbardziej będę się pojawiał. A angielski też trzeba utrzymywać na jakimś poziomie <śmiech>.

Fot. Fantasyexpo