OKOLICIOUZ: wkrótce mogę pożałować, że odrzuciłem ofertę z VALORANTA
CS:GO
VALORANT
Wywiady

OKOLICIOUZ: wkrótce mogę pożałować, że odrzuciłem ofertę z VALORANTA

17.06.2020, 01:10:34

Głosy o Michale „OKOLICIOUZ” Głowatym od odejścia z Virtus.pro ucichły. To zrozumiałe – nie każdy niedzielny kibic śledzi przecież zagraniczne, regionalne rozgrywki. 23-latek do niedawna grał w barwach ad hoc. Właśnie – do niedawna. Jego kontrakt wygasa za dwa tygodnie, a skład, od którego odwróciła się organizacja, runął.

OKOLICIOUZ podzielił się smutnymi nowinami we wpisie na swoim Facebooku. Jego półroczna przygoda z ad hoc oraz kolegami z drużyny dobiegła końca. O otrzymanych ofertach, zmarnowanych szansach, nabytych doświadczeniach i rozległej wszechstronności opowiedział nam w krótkiej rozmowie.

Kamil Kowala: Barw ad hoc broniłeś przez ostatnie pół roku. Czy mając już tę pewność, że zarówno z drużyną, jak i organizacją się pożegnasz, jesteś w stanie ocenić ten etap swojego życia? Nie czujesz, że zmarnowałeś czas?

Michał „OKOLICIOUZ” Głowaty: Straconym czasem bym tego nie nazwał. Każde zdobyte doświadczenie pomaga się w jakiś sposób rozwijać. Mimo to uważam, że w innej drużynie byłbym w stanie lepiej spożytkować te sześć miesięcy. Czasu jednak nie cofnę.

Nie sądzisz w takim razie, że nieco pospieszyłeś się z wyborem nowego domu po opuszczeniu Unicorns of Love? Gdybyś poczekał, mógłbyś być teraz w zupełnie innym miejscu.

Bardzo możliwe, że decyzję podjąłem zbyt pochopnie, aczkolwiek zmusił mnie do tego mój obecny status. Żyję na własną rękę i musiałem szybko wybrać, żeby nie martwić się o swoją dalszą przyszłość.

Dla większości polskich kibiców ad hoc mogło być drużyną anonimową. Każdy kolektyw stawia jednak przed sobą jakiś cel. Co obiecywaliście sobie jeszcze w styczniu?

Cel postawiliśmy sobie dość jasny – zajmować jak najwyższe pozycje w niemieckich ligach. Na tym przede wszystkim zależało organizacji, ale też nam. Może byłoby inaczej, ale chłopaki nie grali wcześniej w żadnej lidze ESEA, więc nie było nawet mowy o walce o MDL-a. Przez to, że nie byliśmy w tej lidze, nie otrzymywaliśmy zaproszeń do jakichś pucharów, a to powodowało, że nie rosła nasza pozycja w rankingu HLTV.

W jedne z tych niemieckich lig wystąpiliśmy tak, jak sami tego chcieliśmy. Zajęliśmy drugie miejsce po przegranym finale ALTERNATE aTTaX. Zdecydowanie gorzej wiodło się nam w lidze ESL-owej. To była żenada z naszej strony. Problemem było jednak to, że grając te zawody, wiedzieliśmy już, że w takim składzie się nie utrzymamy. Brakowało więc wspólnych treningów, a co za tym idzie – wyników. Możliwe, że gdyby do zmian doszło jeszcze przed startem sezonu, to wspięlibyśmy się wyżej, ale chyba nie ma już co gdybać.

W nowym składzie również nie pograliście zbyt długo. Masz wewnętrzny żal do dwójki, która postanowiła zboczyć z toru i opuścić skład?

Żalu nie mam, w końcu to nie jest ich wina, że nagle utraciliśmy organizację. To nie było też tak, że zniknęli bez słowa. Postawiliśmy przed sobą deadline, który miał nastąpić dziesięć dni później. Może to trochę mało, ale nam musiało wystarczyć, bo ponaglał nas startujący sezon. Powiedzieliśmy sobie jasno – jeżeli w tym czasie nikt się do nas nie zgłosi, każdy wedle własnego sumienia i na podstawie otrzymanych ofert indywidualnych podejmie decyzję.

W swoim wpisie na Facebooku wspominałeś, że zawsze pozostajesz wierny drużynie i tym razem ci się to nie opłaciło. Chciałeś przekazać, że podczas pobytu w ad hoc otrzymywałeś oferty od innych organizacji, które potem odrzucałeś?

Bardzo możliwe, że coś się pojawiło, ale nie chciałbym się rozdrabniać. Otrzymałem także ofertę z nowo powstałej gry – VALORANTA. Jeżeli nikt się do mnie nie zgłosi przez najbliższe trzy miesiące, pewnie pożałuję, że jej nie przyjąłem. Patrzę jednak w przyszłość, a nie w przeszłość.

Na Facebooku wspominałeś także, że jesteś gotów podjąć się każdego wyzwania. Podobnie było, gdy zasilałeś Virtus.pro. Wtedy rzuciłeś się na głęboką wodę, w której niestety utonąłeś. Nie obawiasz się, że będąc gotowym na grę we wszystkich rolach, znów możesz się przeliczyć?

Sam pobyt w Virtus.pro mi pomógł. Teraz mam doświadczenia w niemal każdej roli w tej grze, dlatego czułbym się pewnie w każdym miejscu. Wtedy do moich zadań doszła presja, którą odczuwałem, przez którą automatycznie grałem zdecydowanie gorzej. W Virtus.pro zaczynałem też od nowej roli. W tej chwili miałbym na niej mały staż.

A gdybyś jutro miał otrzymać ofertę z dowolnej organizacji – wolałbyś wrócić do Polski, czy nadal reprezentować zagraniczne podmioty?

Nie mam szczególnych preferencji, aczkolwiek nie sądzę, że zgłosi się do mnie któraś z polskich organizacji. Powód jest prosty – mieszkam w Niemczech, przez co wzrastają moje oczekiwania co do zarobków. Mogą one być zbyt wielkie, zważywszy na to, że standard życia tutaj jest nieco wyższy niż w Polsce. Moja wartość medialna może być nieco niższa.

Jedyne organizacje, które byłyby w stanie zaoferować mi to, co zarabiałem w Virtus.pro czy ad hoc to Illuminar i x-kom AGO, ale u nich nie zanosi się na zmiany.

Czyli pozostajesz w Niemczech? Czy może podjąłbyś się gry w jakiejś europejskiej mieszaninie?

Chyba wolałbym zostać tu, gdzie jestem. Większość ostatnich lat komunikowałem się w grze po niemiecku, dlatego tutaj nie miałbym nic do nadrabiania. To było też moim problemem w Virtus.pro. Za bardzo skupiałem się na tym, aby dobrze komunikować. Żeby nie było – nie zapomniałem języka. <śmiech> To kwestia przyzwyczajenia.

Jeśli miałbym dojść do europejskiego składu, musiałby on grać w ESEA MDL. Tam mógłby pokazać, że umiem więcej niż to, co prezentowałem w VP.

Wracając do oferty VALORANTA – afiszowałeś się gdzieś swoimi rezultatami w grze, czy zainteresowanie pojawiło się znikąd?

To uznana na CS-owej scenie organizacja, ale nie kontaktowałem się z żadnym jej graczem. Nie mam pojęcia, dlaczego zgłosili się do mnie. Prawda – grałem na początku w VALORANTA i to dosyć dużo. Może któryś z moich znajomych dał im znać, że radzę sobie całkiem nieźle. W końcu muszę przyznać, że szło mi naprawdę dobrze.

Wspominałeś, że w przypadku długiego przestoju w ofertach zaczniesz żałować odrzucenia tej niedawnej. Czy jeśli pojawi się kolejna, dokonasz małego przebranżowienia?

Moje serce należy do Counter-Strike’a, ale muszę patrzeć w przyszłość. Jeżeli przez trzy miesiące nie dostanę propozycji, jakiej oczekuję, to nie wykluczam, że mogę przenieść się na VALORANTA. To nowy tytuł, więc łatwiej będzie pokazać się i później ustabilizować na scenie. Stać się takim nowym NiP.

Fot. ESL / Adam Łakomy

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze