Okiem w przyszłość: Maciej „F1KU” Miklas
CS:GO
POLSKI ESPORT
Reportaże

Okiem w przyszłość: Maciej „F1KU” Miklas

07.02.2020, 20:06:00

Zaczynał swoją przygodę z grami od Call of Duty i Minecrafta, a po kilku latach został zakontraktowany przez jedną z czołowych polskich organizacji esportowych. Kiedyś marzył o wbiciu Globala, a w ostatnim czasie zastępował w składzie x-kom AGO Damiana „Furlana” Kisłowskiego. Przed państwem kolejny bohater cyklu „Okiem w przyszłość” – Maciej „F1KU” Miklas. 

16-latek z Augustowa jeszcze do niedawna był na polskiej scenie postacią kompletnie anonimową. O ile poszczególni gracze mogli kojarzyć go z gier w Polish Pro League, o tyle znaczna większość kibiców na ksywkę „F1KU” zareagowałaby co najwyżej uniesieniem jednej brwi. 

*

Będąc w piątej klasie podstawówki, młodziutki Miklas po raz pierwszy zwrócił swój wzrok w kierunku Counter-Strike’a. Jak sam przyznał, wcześniej grywał głównie na konsoli i kiedy zobaczył na YouTube film z 1.6, to jego początkowe zainteresowanie przerodziło się w miłość od pierwszego wejrzenia i coraz częściej zaczął chwytać za klawiaturę i myszkę. 

Z dnia na dzień grałem coraz częściej i na początku cieszyłem się, jeśli miałem przynajmniej pięć fragów w całym meczu. Minus był taki, że zaczynałem na non-steam i kiedy ludzie usłyszeli mój głos albo zobaczyli moją grę, to potrafiły polecieć bany – mówił nam ze śmiechem Miklas. 

Znużony niefortunnymi sytuacjami z wersji 1.6 Miklas postanowił przenieść się na CS:GO. Początki nie były jednak łatwe, gdyż przez pierwsze półtora roku musiał on zadowolić się grą w trzydziestu klatkach. F1KU nie był jednak zniechęcony i sumiennie odkładał pieniądze na nowy komputer, który ostatecznie pomogli mu sfinansować rodzice. 

Wtedy zabawa zaczęła się na całego. 

Miklas był jednym z tych gości, którzy oglądali Izaka i marzyli o tym, żeby brać udział w „pro gierkach” ze znanymi zawodnikami. Najpierw celem Maćka był Global, potem 10 level na Faceit, później wywalczenie przepustki do PPL-a, a na koniec awans z lastpicka na pierwszy wybór. Cóż, jak to mówią – apetyt rośnie w miarę jedzenia. I bardzo dobrze. 

*

Jak to bywa w przypadku młodych talentów – długo nie pozostają w ukryciu. Nazwisko Miklasa mogło co niektórym mignąć przy okazji otwartych kwalifikacji do Minora w Berlinie, gdy w miksowym składzie u boku takich zawodników jak KEi czy Ortel zaprezentował się z całkiem niezłej strony. 

Sam pierwszy raz zobaczyłem F1KA kilka tygodni później, gdy w wakacje 2019 roku zastępował w drużynie Dr Pepper FURIĘ, który przebywał na urlopie. Nieznany mi wcześniej młodzieniec zrobił na mnie piorunujące wrażenie i razem z drugim komentatorem żartowaliśmy na transmisji, że przy takiej grze Miklasa nie powinno być dla niego problemu ze znalezieniem dla siebie organizacji. Tydzień później F1KU został ogłoszony jako jeden z uczestników wielkich testów organizowanych przez x-kom AGO. 

Na początku nawet nie wiedziałem, która organizacja jest mną zainteresowana. Zostałem poproszony przez osobę trzecią o podanie numeru telefonu, a gdy po kilku dniach odebrałem i zrozumiałem, kto dzwoni, byłem w totalnym szoku. Ekscytacja wzięła górę i choć nie za dobrze to pamiętam, to chyba ledwo byłem w stanie rozmawiać – wspominał F1KU. 

I choć niewielu w to wierzyło, to młodziutki strzelec znalazł swoje miejsce wśród podopiecznych Mikołaja „miniroxa” Michałkowa i przywdział koszulkę z jastrzębiem na piersi. O F1KU zrobiło się wówczas głośno z uwagi na rolę, którą miał odgrywać w zrewolucjonizowanym AGO. Rezerwowy w Counter-Strike’u zawsze był traktowany z dozą dystansu, jednak w tym przypadku rodziło to spore zaciekawienie. 

Dla nas najważniejsze jest to, by F1KU rozwijał się jako zawodnik, więc będzie miał praktycznie wolną rękę jeśli chodzi o grę w mixach. Nie wykluczamy też opcji wypożyczenia go do innego zespołu. Na bieżąco będzie jednak otrzymywał ode mnie indywidualne plany treningowe i informacje na temat taktyk, by w razie konieczności mógł od razu zastąpić kogoś w składzie – mówił nam wówczas szkoleniowiec formacji, Mikołaj „minirox” Michałków. 

*

Na debiut w barwach organizacji Miklas czekał do grudnia 2019 roku. W zamkniętych kwalifikacjach do WESG zastąpił na jednej mapie Eryka „lemana” Kocębe i od samego początku zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Oczywiste stało się, że „Jastrzębie” chcą stopniowo wprowadzać swojego wychowanka do wyjściowej piątki, wzorując się na sportach tradycyjnych. Wielkie wydarzenia poruszają się na małych zawiasach. 

Do końca roku F1KU był jednak zmuszony do „grzania ławy”, a w pierwszych tygodniach 2020 również nie mógł liczyć na szansę od sztabu szkoleniowego AGO. Wszystko zmieniło się pod koniec stycznia, gdy polską społeczność CS:GO obiegła dość szokująca informacja… 

*

Na kilka godzin przed startem otwartych kwalifikacji do europejskiego Minora ogłoszono, że F1KU zajmie miejsce Furlana w podstawowym składzie x-kom AGO. Wcześniej zawodnik przebywał wraz z zespołem na bootcampie, w którego trakcie był włączony w treningi. On sam chyba nie podejrzewał, że jego ferie zakończą się w ten, a nie inny sposób. 

Wejście w buty kapitana x-kom AGO na pewno nie było łatwe, ale pierwszy dzień w wykonaniu Miklasa był co najmniej bardzo dobry. Ostatecznie zabrakło doświadczenia i w meczu na Sprout widać było, że na poważne granie przyjdzie jeszcze czas. Mimo wszystko można powiedzieć, że „pierwsze (poważne) koty za płoty” zostały zaliczone na czwórkę. Może nawet z małym plusem. 

W ostatniej audycji „Weszło w esport” wraz z Pawłem Książkiem i Łukaszem Pożyczkiem debatowaliśmy nad tym, czy AGO nie blokuje paradoksalnie rozwoju F1KA, bo przecież mimo wszystko w tak młodym wieku liczy się, żeby złapać jak najwięcej doświadczenia meczowego. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że w przypadku młodego gościa, który musi się przecież w dużej mierze skupić na edukacji, nie ma co mówić o zastoju. Przed Miklasem stoi świetlana przyszłość i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Nieważne, czy za kilka miesięcy lub lat będzie występował w koszulce z Jastrzębiem, czy też w dowolnym innym trykocie. To jest chłopak z papierami na wielkie granie i stawiamy sporą sumkę na to, że wzniesie za jakiś czas niejedno trofeum. 

Pozostali bohaterowie cyklu „Okiem w przyszłość”:

1. Miłosz „mhL” Knasiak
2. Olek „hades” Miśkiewicz
3. Mateusz „Czajek” Czajka

Fot. x-kom AGO

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze