Niedzielny gracz: Szybcy i wściekli
Reportaże

Niedzielny gracz: Szybcy i wściekli

28.06.2020, 10:09:55

Kwarantannowa otoczka dość paradoksalnie miała pozytywny wpływ na esportowo-wyścigowy świat. Jeden projekt gonił kolejny, a angażowano do nich gwiazdy światowego formatu i to z różnych dziedzin. Dzisiejszymi bohaterami cyklu “Niedzielny gracz” będą Szybcy i wściekli, a raczej ci, którzy w ostatnich miesiącach dali się ponieść esportowej przygodzie i mogliby powalczyć o rolę w parodii kultowej produkcji.

Robert Kubica jako Dominic Toretto

Podstawowe podobieństwo – wszyscy obu ich lubią. Dominic po kilku wybrykach otrzymał dożywotni zakaz wstępu na tor. A Robert? Cóż… wybrykiem można nazwać poprzedni sezon F1 (spokojnie, przecież wiemy, że to wina bolidu). A przez ten wybryk Kubica na torze również może się już nie pojawić, w końcu rola trzeciego kierowcy to trochę jak czekanie, aż trener zdejmie CR7 z boiska. A on przecież nigdy nie schodzi. Paradoksalnie ostatnim oficjalnym występem Roberta na torze, może być ten wirtualny w ramach Orlen Stay & Play. Jazda w Asseco Corsa poszła Kubicy lepiej niż ta w Williamsie, choć tak naprawdę wystarczyło nie być na szarym końcu. Dziewiąte miejsce dawało jednak powody do dumy.

Anita Włodarczyk jako Letty

Że niby porównanie na wyrost? No co wy! Anita w samochodzikach Rocket League radziła sobie wybitnie, a żeby zrozumieć jej geniusz, trzeba nad tą grą spędzić tysiące godzin. Dlatego nikt go nie zrozumie. My jednak staramy się go dostrzec i na pewno doceniamy. Taktyka unikania piłki była dość zaskakująca, bądź co bądź w RL chodzi o to, aby wpakować piłkę do bramki. Ciężki szok uśpił jednak czujność przeciwników. Cierpliwy i kamień ugotuje, a nawet doczeka gola Anity. W skrócie – Letty okradała ciężarówki, Włodarczyk okradła rywala z cennych punktów. Nie marudźcie.

George Russel jako Brian O’Conner

Mentalność prawdziwych zwycięzców. George Russel może nie osiągał najlepszych wyników na realnych torach (znów wina bolidu), ale wszystko odkuł sobie w świecie wirtualnym. To jak ze zmysłami – gdy jeden słabnie, inny się wyczula. Były partner z zespołu Kubicy był absolutnym dominatorem wszystkich rozgrywek spod szyldu Virtual Grand Prix, gdzie seryjnie sięgał po zwycięstwa. Jazda z nim była jak boksowanie z Tysonem z najlepszych lat – wychodziło się po to, żeby zebrać bęcki.

Pierre-Emerick Aubameyang jako Tej Parker

Gabońskiego napastnika w obsadzie zabraknąć nie mogło. I to nie dlatego, że na boisku jest on i szybki (jeśli nie najszybszy) i wściekły. Tutaj wyjątkowo podobieństw nie szukaliśmy za czterema kółkami. Panowie są po prostu jak dwie krople wody. No, byliby. Byliby, gdyby Aubameyang co tydzień nie majstrował czegoś przy swojej fryzurze. Ta ewidentnie utrudniała mu aerodynamikę podczas Virtual Grand Prix Monaco i to na nią należy zrzucić porażkę. Choć mogło być gorzej, bo spośród osiemnastu kierowców, którzy zameldowali się na mecie, gracz Arsenalu wyprzedził dwóch, co dało szesnastą lokatę. Przypominamy tylko, że szesnaście to również 4×4. Przeznaczenie?

Paweł Fajdek jako Luke Hobbs

Postawni, przystojni, posturą budzący grozę. Lepszego kandydata nie znajdziecie. Ale czy on w ogóle umie jeździć? Pytacie Fajdka, czy rzuca młotem? Pewnie, że umie! Podczas finałów Orlen Stay & Play najzwyczajniej ukrywał swój talent. Zresztą dwudzieste trzecie miejsce miało symbolizować miłość do Michaela Jordana, od którego droga do The Rocka grającego Hobbsa już niedaleka. Nadal nie wierzycie, że kiepski występ w Asseco Corsa to była tylko przykrywka? To sprawdźcie tabelę GT3 Sim Racing – pierwsza setka na ponad trzystu uczestników jest już całkiem niezłym wynikiem.

Luis Fonsi jako Deckard Shaw

Czarny charakter wciela się w rolę czarnego charakteru, to chyba nic szokującego. Deckard Shaw zabijał, Luis Fonsi również zabił… uszy miłośników słuchania radia podczas długich samochodowych podróży. I to na dobry rok. Za znęcanie się nad słuchaczami i playback podczas sylwestra w Zakopanem spotkała go kara – w Grand Prix Monaco pojechał jeszcze gorzej od Aubameyanga – zajął ostatnie miejsce. Ciekawe czy w bolidzie miał radio i na pocieszenie puszczał sobie swoje największe hity…

Sergio Aguero jako Han

Jeden zniknął bezpowrotnie, drugi znika co jakiś czas, ale zawsze wraca. Z powodu kontuzji oczywiście. Całe szczęście niepożądana przez trenerów FPL natura Aguero nie wyklucza się z jazdą na wirtualnym torze. I choć oficjalny debiut Kuna na hiszpańskim torze nie należał do wymarzonych, to sam Argentyńczyk chyba się nie załamał. Albo przynajmniej starał się sprawiać takie wrażenie. Obawiamy się jednak, że z wirtualnych wyścigów zniknie równie szybko, co Han z Szybkich i wściekłych.

Thibaut Courtois jako Roman Pearce

Pearce razem z kumplami złapał gang w Londynie. Courtois w stolicy Anglii był w ostatnich latach jednym z najsłynniejszych strażników, a strzały innych londyńskich gangów łapał częściej, niż czarne taksówki. Tych zresztą nie musi łapać, przynajmniej w świecie wirtualnym, bo w F1 Virtual Grand Prix radził sobie lepiej od większości wspomnianych. Co prawda punktów za miejsce w dziesiątce nie zdobył, ale nie można odmówić mu ambicji. No i tego, że znów był lepszy od Aguero.

Fot. 400mm.pl / Piotr Kucza

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze