Niedzielny gracz: Aleją gwiazd Worlds 2020
League of Legends
Reportaże

Niedzielny gracz: Aleją gwiazd Worlds 2020

27.09.2020, 14:31:19

W piątek wystartowało jedno z najważniejszych wydarzeń esportowych każdego roku. Worlds 2020 to dla większości widzów przede wszystkim rywalizacja, zawodnicy i towarzysząca temu otoczka. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę z tego, ile gwiazd z najróżniejszych branży dokłada do tych zawodów swoją cegiełkę. Lub od razu stawia cały blok. Michael Jordan, Steph Curry i Will Smith, a to tylko niektórzy z celebrytów, którzy zainwestowali grube pieniądze w organizacje walczące o tytuł mistrza świata w League of Legends.

Will Smith & Gen.G 

Aktor, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Z jednej strony epidemiolog Robert Neville, z drugiej Dżin z Alladyna, a z jeszcze innej ktoś o zupełnie odmiennym charakterze. W swoim dorobku ma nie tylko wiele nominacji do najważniejszych nagród filmowych na świecie, ale też wielomilionową inwestycję w organizację Gen.G. Ile zapytacie? A takie tam drobne – 46 milionów dolarów. Aż na usta ciśnie się słynna sentencja Smitha – “That’s hot”. 

Jeśli koreańscy reprezentanci Generation Games na Worldsach będą grać tak dobrze, jak Will w filmie “W pogoni za szczęściem”, tytuł mistrza świata można rozdać jeszcze przed rozpoczęciem fazy głównej Worlds 2020. Jeżeli jednak chcą dorównać poziomem do występu Smitha w jednym z dorocznych przeglądów Youtube, mogą od razu schować głowę w piach. W końcu nikt nie lubi być internetowym memem.

Michael Jordan i Magic Johnson & Team Liquid

Założę się, że teraz przecieracie oczy ze zdumienia i zarówno o jednym, jak i drugim nie słyszeliście. Oczywiście w kontekście inwestycji w Team Liquid, bo kto w życiu nie słyszał o Jordanie i Magicu, najprawdopodobniej żyje w jakimś k-popowym świecie i jego cykl życiowy trwa od premiery do premiery kolejnego (s)hitu BTS. 

Greates Of All Time – Michael Jordan. Jedni będą polemizować, że Lebron lepszy, ale czy James otrzymał rolę w “Kosmicznym meczu” z 1996? roku Nie wydaje nam się. A MJ owszem. Gdy skończył swoje koszykarskie podboje, rozpoczął inwazję wielu innych branż. W tym także tej esportowej, choć stosunkowo niedawno. Jordan pod koniec 2018 roku zainwestował… nie, nie 23 miliony dolarów, ale dobrze kombinowaliście i nie byliście znowu tak daleko od prawdy. Amerykanin do numeru, z którym będzie kojarzony już przez całe życie, dorzucił jeszcze trzy bańki i wsparł aXiomatic. Nie w pojedynkę, lecz w licznej grupie.

Dla tych mniej obeznanych z tematem spieszymy z wytłumaczeniem, bo przecież miał być o Teamie Liquid. No i w rzeczy samej jest, bo aXiomatic to firma, która posiada prawa właścicielskie do klubu esportowego Team Liquid. To co – kiedy jakiś wspólny stream Jarosława “paszyBicepsa” Jarząbkowskiego i Michaela Jordana? MJ powinien pokazać Polakowi, jak zorganizować porządny “Ostatni taniec”.

Magic Johnson to absolutna legenda Los Angeles Lakers. Ten gość nigdy nie opuścił swojego klubu, po zakończeniu kariery zasiadł na stołku trenerskim, a po jego opuszczeniu znów wrócił na parkiet – wszystko dla Lakersów. Posiadać taki autorytet w grupie inwestorów to nie tylko zaszczyt, ale też skarb. Dlatego Team Liquid na osoby wkładające pieniądze oraz czas w aXiomatic narzekać nie może. Zresztą zarówno Jordan, jak i Magic muszą być z dywizji LoL-a cholernie dumni, w końcu ta leci po główną fazę mistrzostw świata, jak ich sponsorzy po kolejne statuetki MVP finałów NBA.

Steph Curry i Andre Iguodala & TSM

Koszykówka esportem stoi. Zabójczo skuteczny duet, który niegdyś reprezentował Golden State Warriors wskoczył do gamingowej branży w dość licznej grupie osób i z piorunującą kwotą w ofercie. 37 milionów dolarów – za to można sobie życie poukładać. A już na pewno zakończyć rok na dość dużym finansowym plusie. Curry i Iguodala obrali sobie idealny kierunek w kontekście promowania własnej marki wśród graczy, w końcu gdy myślicie o amerykańskiej scenie w jakimkolwiek tytule, najprawdopodobniej jako pierwszy do głowy przyjdzie wam odgłos trybun skandujących głośno “T-S-M”.

Steph Curry ostatni sezon w dużej mierze przesiedział na kanapie z powodu nękających ich kontuzji, a całe Golden State Warriors nie było w stanie sobie bez niego poradzić, dlatego reprezentanci TSM byli zapewne bacznie obserwowani. I nie zawiedli. Curry i Iguodala mogą być zadowoleni z inwestycji, w końcu Team SoloMid to jedna z dwóch amerykańskich organizacji, które czekają na rywali w głównej fazie Worlds 2020. TSM ma trzy litery. GSW też. Illuminati confirmed?

Imagine Dragons i Steve Aoki & Rogue

No i na koniec najważniejsze, bo polskie. Nie, nie znaleźliśmy biało-czerwonych korzeni ani u Steve’a Aoki ani u wokalistów Imagine Dragons. Zamiast tego wszyscy wymienieni zainwestowali czas oraz pieniądze w produkt, który na co dzień wspiera polski esport. Czy może być lepiej?

W końcu Rogue to nie tylko Oskar “Vander” Bogdan i Kacper “Inspired” Słoma, ale też AGO ROGUE, czyli niedawny triumfator European Masters. Ale nie o ligach drugiego rzędu dziś mowa. Dziś skupiamy się na gwiazdach i Worldsach. A skoro takie połączenie, nie można nie wspomnieć o tym, że pierwszy w historii hymn mistrzostw świata w League of Legends został stworzony właśnie przez Imagine Dragons. Zaczęło się niewinnie, bo od zwykłej piosenki – która swoją drogą stała się niemałym hitem – a skończyło na udziałach w jednej z organizacji, która o takie mistrzostwo walczy. 

Czego można życzyć reprezentantom Rogue? Rąk szybkich jak Aoki na stanowisku DJ-a i pełnej motywacji. O to nie będzie ciężko. Wystarczy kilka razy przesłuchać Warriors i bojowe nastawienie gwarantowane.

Fot. youtube.com/ESPN / instagram.com/stephencurry30 / instagram.com/willsmith

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze