Niedziela z Patitkiem, niedziela z tytułem? Chyba do tego przywykliśmy
Newsy
POLSKI ESPORT
VALORANT

Niedziela z Patitkiem, niedziela z tytułem? Chyba do tego przywykliśmy

02.08.2020, 12:14:34

Z hucznych zapowiedzi o stworzeniu w G2 Esports niepokonanej drużyny jedni się śmiali, inni nie brali ich na poważnie, a pozostali to ignorowali. I co teraz? Patryk “Patitek” Fabrowski i spółka są na dobrej drodze do zdobycia trzeciego mistrzostwa z rzędu. Nie przegrali przy tym żadnego spotkania.

Nie tylko Patitek

To, że G2 Esports zamelduje się w finale kolejnego przystanku Ignition Series, było tak pewne, jak polityczna dyskusja przy wigilijnym stole w obecności całej rodzinki. W trakcie Mandatory.gg Cup śledziliśmy jednak poczynania wielu Polaków. Część z nich otarła się nawet o awans do czołowej czwórki. A gdyby tak sztuka im się udała, finał stałby już otworem.

Polskie plemiona napierały z dwóch różnych stron turniejowej drabinki. W jej górnej części, w której bezapelacyjnym faworytem było wspomniane G2, dopingowaliśmy także Michała “MOLSIEGO” Łąckiego i Sebastiana “NEEXA” Trelę. Skład biało-czerwonego duetu przebojem wdarł się do ćwierćfinałowego starcia, eliminując po drodze kilka europejskich potęg, jednak wczoraj zabrakło już dodatkowego paliwa. Tureckie BBL Esports okazało się zbyt silne, ale Patitek błyskawicznie pomścił swoich rodaków.

Po drugiej stronie drzewka każdy szanujący się Polak pragnął awansu THOSE GUYS. I od tego awansu dzielił ich dosłownie rzut beretem. Jeden błąd mniej na Ascencie pozwoliłby krajowej piątce na idealny start do serii, a potem sami przecież wiemy – na Heavenie obserwowaliśmy one man show.

Patryk “starxo” Kopczyński wyrównał światowy rekord zabójstw na jednej mapie w profesjonalnych rozgrywkach i przyprawił Francuzów z Ninjas in Pyjamas o ogromny ból głowy. W końcu rzadko gra się przeciwko gościowi, który ociera się o czterdziestkę (jakkolwiek by to nie brzmiało). 

I wszystko popsuł ten cholerny Split. Kto w ogóle wpadł na pomysł stworzenia takiej mapy? Polacy – jak sami przyznali – nie przygotowali się do walki na tym terytorium. A szkoda. Mogliśmy mieć emocje do późnej nocy i kto wie… sześciu Polaków w wielkim finale?

Wstrzymać Bonka

Misja dla prawdziwych twardzieli. Niewielu się to dotychczas udało i nic dziwnego. Chodzi oczywiście o drużynę Bonk, chyba nie pomyśleliście o czymś innym. Szwedzkie Bonk gra w ten weekend swoją życiówkę – tutaj nie ma żadnych dyskusji. Dotychczas wiodło im się różnie, jednak wyniki w kratkę i tak wywindowały ich na dziewiątą pozycję w światowym rankingu. Czy jest się czego obawiać?

Nuta niepewności jest niby zawsze, ale trudno wierzyć w jakiekolwiek problemy G2, biorąc pod uwagę styl, w jakim ta ekipa zwycięża. Patitek i spółka na żadnej ekipie nie pozostawiają suchej nitki i wszystkie znaki na każdej płaszczyźnie wskazują dziś na bliźniacze okoliczności zwycięstwa G2.

Ile to by było? Osiemnaście zwycięstw z rzędu i zero porażek w ogólnym rozrachunku? Nie możemy się doczekać, aż rywalizacja wykroczy poza granice kontynentów. W Europie ciężko o wyzwania. Może zawodnicy z Ameryki Północnej postawiliby większy opór? Choć CEO G2 Esports ma na ten temat inne zdanie.

– Nie ma praktycznie żadnych szans, żeby jakikolwiek skład z Ameryki Północnej zdobył średnio więcej niż pięć rund na mapę przeciwko naszej drużynie VALORANTpisał na Twitterze ocelote.

Transmisja będzie dostępna na oficjalnym kanale organizatora. Początek o 19:00.

Fot. Archiwum prywatne Patitka
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze