Nie ma Ricziego, nie ma wyników. Illuminar w finale ESL MP

Nie ma Ricziego, nie ma wyników. Illuminar w finale ESL MP

21.11.2020, 20:13:31

Na pierwszej mapie błyszczał, wielokrotnie ratował swój zespół i doprowadził go do wygranej. Później przygasł, więc ostatecznie AVEZ Esport przegrało. Zabrakło Kacpra „Riczi Maszynki” Benca, zabrakło wyniczków. Tym samym Illuminar Gaming awansowało do wielkiego finału ESL Mistrzostw Polski. 

W pierwszych minutach Vertigo można było się zastanawiać, czy AVEZ na pewno wybrało dobrą mapę. Szybkie rundy dawały kolejne punkty rywalom, nieważne czy mierzyli się z graczami z pełnym wyposażeniem, czy bez niego. Przełamanie podopiecznych Jędrzeja „bogdana” Rokity nastąpiło dopiero przy stanie 0:4, ale nie był to początek żadnej serii. Dopiero kilka minut później odpalać zaczęła maszynka, tzn. Kacper „Riczi Maszynka” Benc.

Już w siódmej rundzie zawodnik ten zdobył trzy fragi i dał swojej ekipie kolejny punkt. Tak to wyglądało:

Później sytuacja była już bardziej wyrównana, bo AVEZ zaczęło się rozpędzać i zmieniać swój atak. Oglądaliśmy to między innymi w 10. rundzie, gdzie Illuminar Gaming z pełnym wyposażeniem nie było w stanie powstrzymać naporu oponentów. – Widzieliśmy zmianę tempa i kierunku ataku – mówił wtedy Maciej „Morgen” Żuchowski.

Jeśli jednak ktoś myślał, że iHG przyspało, to nie miał do końca racji. Już tak naprawdę kilka minut później przypomniał o sobie Tomasz „phr” Wójcik, który najpierw zdobył cztery fragi za pomocą Deagle’a, a później zabił piątego oponenta, notując ace’a.

Końcówka połówki to wymiana ognia, pokaz indywidualnych umiejętności poszczególnych graczy. W 14. rundzie świetną akcją popisał się Piotr „nawrot” Nawrocki, który zdobył cztery fragi. Ostatecznie przed przerwą Illuminar Gaming prowadziło zaledwie 8:7. Po optymistycznym początku nadeszły gorsze czasy, które kontynuowane były w drugiej połowie. To za sprawą Ricziego Maszynki, który już w pistoletówce zdobył dwa fragi, wygrał w sytuacji 1vs1 z Mikołajem „mouzem” Karolewskim i dał swojej ekipie remis.

AVEZ ponownie zaczęło się rozpędzać i powiększać przewagę punktową. Rywale musieli w końcu sięgnąć po przerwę taktyczną, która przy rezultacie 8:12 nie dała zbyt wiele, ale później pozwoliła na polepszenie swojej sytuacji. W końcówce widowisko się wyrównało, ale to iHG było bliższe wygrania pierwszej mapy. W pewnym momencie prowadziło już 15:13, a przy 15:14 miało niemal idealną sytuację na dopełnienia dzieła zniszczenia.

Na drodze jednak stanął Kacper „Kylar” Walukiewicz, który mimo słabej dyspozycji Kuby „Markosia” Markowskiego był w stanie pokonać przeciwników w sytuacji 2vs2, eliminując obu graczy. Dzięki temu doszło do dogrywki, w której gwiazdą pierwszej części był Riczi Maszynka. Ratował sytuację, wygrywał clutche, dzięki czemu dawał nadzieje na triumf.

W drugiej części dogrywki bohaterem AVEZ okazał się Kamil „KEi” Pietkun, którego gra doprowadziła zespół do ostatecznego zwycięstwa 22:20. Podopieczni wygrali mimo słabej dyspozycji Markosia, który odpalił się dopiero w końcówce. Jego występ podsumował Paweł „innocent” Mocek, ekspert transmisji: – Były okazje, ale gdzie się one nadarzyły, pojawiały się też błędy – mówił.

I miał rację, bo Markosia na Vertigo brakowało. Obudził się jednak na Mirage’u, gdzie jego formacja znów zaliczyła słaby początek, ale on się wyróżniał i był w stanie poprawić sytuację. Jego trzy fragi w trzeciej rundzie, dwa kolejne w czwartej i wyrównanie rezultatu. Choć można było pokładać w tym duże nadzieje, to później nie było tak kolorowo. Na mapie pojawiło się trochę nudy, ale to Illuminar mogło cieszyć się z kolejnych rund. Po połowie wygrywało 10:5. Jakby tego było mało, zdobyło też drugą pistoletówkę. Jak do tego doszło?

Przewaga iHG rosła z każdą minutą, a Vegi był dla oponentów bezlitosny. To on grał główne skrzypce, a towarzyszył mu Snax. Po drugiej stronie zdecydowanie zabrakło Ricziego Maszynki, co też miało wpływ na rezultat końcowy. Najpierw z 10:5 zrobiło się 14:5, później było kilka przebłysków AVEZ, ale ostatecznie podopieczni Adriana „imd” Piepera triumfowali 16:8 i doprowadzili do decydującego Overpassa. A jak prezentowały się statystyki na Mirage’u? Właśnie tak:

Po dwóch zdobytych przez Illuminar pistoletówkach, role się odwróciły. Początek Overpassa stał pod znakiem lepszej gry AVEZ, które nie tylko wygrało pierwszą rundę, ale i kolejną. Być może wynikało to z powrotu do gry Ricziego Maszynki, który tym razem pokazywał się od samego startu. Bezczynność Vegiego i jego kompanów nie trwała jednak zbyt długo. Ekipa ta szybko doprowadziła do remisu, a także poszła o kilka kroków dalej. Duży wpływ na to miał Paweł „reatz” Jańczak, który przejął pałeczkę i zdobywał najwięcej fragów. Po drugiej stronie strzelał tak naprawdę tylko Markoś.

Wniosek był jeden – nie ma Ricziego, nie ma wyniczków. Prawda jest jednak taka, że tutaj brakowało czwórki graczy AVEZ. Markoś robił jednak wszystko, miał mnóstwo indywidualnych akcji, a w jednej z nich pokonał dwóch rywali za pomocą jednego strzału. To chyba zmotywowało jego zespół, bo AVEZ zaczęło wracać do gry i przed przerwą przegrywało już tylko 6:9.

Dowodem na świetną grę Markowskiego były statystyki. Po 16 rundach miał on bilans 22:9, najlepszy na serwerze. Nawet jeśli jednak bardzo chciał, to sam nie był w stanie rywalizować z pięcioma rywalami. Finał oddalał się z minuty na minutę, bo Illuminar zdobywało kolejne rundy. W końcu dopięło swego – triumfowało 16:8 i przybliżyło się do drugiego w historii organizacji pucharu. Na całej mapie Riczi zdobył zaledwie sześć fragów.

Przed nami drugi półfinał ESL Mistrzostw Polski, w którym Wisła All in! Games Kraków zmierzy się z Actiną PACT. Start w ciągu kilkudziesięciu minut.

Fot. KowalskyPhotos / Złocieniec Game Festival

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze