Nic dwa razy się nie zdarza, czyli o wyjątkowości mistrzostwa PLE

Nic dwa razy się nie zdarza, czyli o wyjątkowości mistrzostwa PLE

02.12.2020, 16:35:02

Jeśli szukać unikalnych aspektów Polskiej Ligi Esportowej, nie trzeba specjalnie się wysilać. Wystarczy wspomnieć, że na przestrzeni sześciu edycji mistrzowskie trofeum zgarniało sześć różnych organizacji. 

Jeszcze żaden esportowy klub nad Wisłą nie przywiózł do swojej siedziby dwóch trofeów z PLE. Biorąc pod uwagę, że w konkurencyjnych ESL Mistrzostwach Polski Team Kinguin zgromadził cztery puchary, a x-kom AGO i Illuminar Gaming po dwa – sprawa to nadzwyczaj unikatowa.

Taki stan rzeczy wynikać może z wielu aspektów. Przede wszystkim EMP od zawsze były rozgrywkami dla Polaków priorytetowymi. Niejednokrotnie zdarzało się więc, że wiodące nad Wisłą organizacje PLE najzwyczajniej w świecie ignorowały. 

Pamiętacie finały trzeciego sezonu PLE w Gliwicach? Na miejscu nie pojawił się wicelider klasyfikacji i wielki faworyt do zwycięstwa – Team Kinguin. Edycję później Pingwiny odpuściły sobie już w trakcie rundy internetowej. W ostatniej chwili z gry wycofało się również x-kom AGO tuż przed startem szóstego sezonu w Rzeszowie. Podczas dwóch poprzednich edycji zabrakło również choćby Illuminar Gaming.

Rozgrywkom organizowanym niegdyś przez fantasyexpo od zawsze towarzyszyła zresztą aura sprzyjająca niestandardowym rozwiązaniom. Unikalność mistrzowskiego tytułu to jedno, ale ponadprzeciętna skuteczność składów sklejanych naprędce też zasługuje na uwagę. Rajd Adwokacika zwieńczony zwycięstwem dla tomorrow.gg czy zaskakująca przygoda MIKSTURY na stałe wejdą do kanonu nadwiślańskiej historii esportowej.

Orły wzleciały wysoko

Wszystko zaczęło się od przełomowej, pierwszej edycji zmagań. Na rynku pojawił się nagle nowy produkt. Choć w całości rozegrał się wyłącznie w Internecie, natychmiast przyciągnął uwagę największych. Nic zresztą dziwnego. Cholera, pula 120 tysięcy złotych w sieciowych, krajowych rozgrywkach robiła wówczas kolosalne wrażenie. Kto sięgnął po lwią część sumki, a więc ponad 50 tysięcy PLN?

Nie Team Kinguin, nie AGO Esports. Uwagę publiki skradły wtedy Orły Piotra Lipskiego. Choć od 2016 do 2018 roku PRIDE stanowiło o sile polskiej sceny, nigdy nie wzbiło się na tyle wysoko, by zgarnąć tytuł mistrzów kraju. Zwycięstwo inauguracyjnej odsłony PLE nie jest może idealną osłodą goryczy, aczkolwiek to mocny dowód na ówczesnej siły Orzełków. Przynajmniej pod tym względem PRIDE już zawsze będzie pierwsze.

Myśliwi upolowani w finale

Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak podczas drugiej edycji w grudniu 2017 roku. Wreszcie zmagania odbyły się bowiem w warunkach LAN-owych. Jeśli chodzi jednak o finałowe rozstrzygnięcie – niespodzianki nie zanotowano. Kinguin sprowadziło do parteru Venatores, zgarnęło tytuł i potwierdziło swoją pozycję, by już nigdy w finałach PLE nie wziąć udziału.

Dużo więcej szumu wywołało wówczas półfinałowe zwycięstwo Ventatores (SooN, stark, Patitek, tecek, goofy) z ogromnie faworyzowanym AGO. Atmosferę po meczu podgrzał zresztą snajper Myśliwych. – Uważam, że AGO Gaming jest dobre w Internecie, na LAN-ie już nie. Jak dostaliśmy się na turniej finałowy, ucieszyliśmy się, że w pierwszej kolejności zagramy właśnie na ten zespół – nawet mimo tego, że według mnie jest lepszy od Kinguin i PRIDE. Szkoda, że tylko online – mówił mi Michał “SooN” Wójcicki tuż po wygranej. I kilkoma tylko słowami wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi.

Historia napisana przy butli z adwokatem

Kielce, późny czerwiec 2018 roku. Po puchar Polskiej Ligi Esportowej przyjechali gracze AGO Esports, którzy zdominowali zasadniczą część trzeciego sezonu. Pod nieoczekiwaną nieobecność Teamu Kinguin to Jastrzębie przyleciały do Świętokrzyskiego jako faworyci. Jeden z wakacyjnych wieczorów miał być więc tylko formalnością. Z AGO raz jeszcze zaśmiał się jednak los. Na drodze po zwycięstwo stanęli bowiem naprzeciw niezobowiązującej sklejki Grzegorza „SZPERA” Dziamałka. Zespół kumpli ponownie zjednał sobie wtedy publikę, udowadniając, że w Counter-Strike’u najpiękniejsza jest nieprzewidywalność” – pisałem w lipcu 2019 roku.

I dalej, już w innym tekście:

Adwokacik zdążył zasłynąć jako przytułek dla banitów – graczy odsuniętych od głównego składu, zawodników zapomnianych lub niedocenionych. Sekcja założona przez Dziamałka pozwalała realizować się w bojowych warunkach, jednocześnie stając się dla nich swoistą trampoliną. SZPERO z kap3rem ostatecznie zostali przecież wykupieni przez AGO Esports, mynio trafił do x-kom teamu, a Piotr „morelz” Taterka otrzymał życiową szansę od Virtus.pro”.

Zdania nie zmieniam. Bez PLE nie napisałaby się piękna historia. Bez PLE być może nie zachwycalibyśmy się dziś Wisłą All in! Games Kraków.

Kultowy Adwokacik w barwach tomorrow.gg - tuż przed triumfem w Polskiej Lidze Esportowej. Fot. Maciej Kołek

Kultowy Adwokacik w barwach tomorrow.gg – tuż przed triumfem w Polskiej Lidze Esportowej. Fot. Maciej Kołek

Mikstura może i groźna, ale tylko wicemistrzowska

Opowieść w stylu od pucybuta do milionera powtórzyć mogła się zresztą w Gliwicach. AGO znów w finale miało zmierzyć się z szalonym i nieprzewidywalnym miksem. Tym razem na arenie nie pojawił się jednak Adwokacik. Zobaczyliśmy MIKSTURĘ Pawła “byaliego” Bielińskiego, która idealnie wykorzystała ponowną nieobecność Teamu Kinguin.

Grzegorz “SZPERO” Dziamałek i Kacper “kap3r” Słoma, a więc autorzy poprzedniego mistrzostwa, stali zresztą po drugiej stronie barykady. Zasilili przecież barwy Jastrzębi. I za kontrakt odwdzięczyli się upragnionym mistrzostwem. Pierwszym i jak na razie – jedynym w historii organizacji. A drugie miejsce Bielińskiego i spółki? Cóż, mimo wszystko i tak było sukcesem niemałym.

Wymęczone, ale zasłużone

Przystąpienie Virtus.pro do regularnej rywalizacji na polskim podwórku wiązało się z ogromnymi nadziejami. Jakie były tego efekty – wszyscy doskonale wiemy. Niedźwiedziom nie udało się zdobyć nawet tytułu mistrzów kraju, a z usług biało-czerwonych graczy wreszcie zrezygnowano. Jednym z najjaśniejszych punktów na lokalnej mapie rozgrywkowej były dla podopiecznych Jakuba “kubena” Gurczyńskiego warszawskie finały PLE. To na nich wreszcie udało pokonać się przecież Aristocracy Wiktora “TaZa” Wojtasa. 

I tak, i nie – odparł Michał “snatchie” Rudzki chwilę po wygranej, gdy zapytałem go o to, czy triumf pozwala nazwać Virtusów najlepszymi w kraju. – Podczas finałów Polskiej Ligi Esportowej pojawiło się dużo miksów. Pełnoprawną drużyną, która gra ze sobą od dłuższego czasu, było wyłącznie Aristocracy. Reszta zespołów przyjechała do Warszawy po zmianach. Na pewno udowodniliśmy jednak, że możemy być numerem jeden i na polskim podwórku potrafimy wygrywać przeciwko Arcy LAN-owe mecze o dużą stawkę – kontynuował.

Sami gracze nie byli więc w pełni usatysfakcjonowani sukcesem.

Wymodlone zwycięstwo

W pełni usatysfakcjonowani nie mogą być również reprezentanci Actiny PACT. Pierwsze zwycięstwo organizacji przypadło bowiem na edycję najbardziej karykaturalną. Z czym kojarzy nam się bowiem Rzeszów? Z niespodziewaną rezygnacją x-kom AGO, brakiem Illuminar Gaming, Virtus.pro i ARCY, komicznym występem portugalsko-hiszpańskiego Giants, abstrakcyjnym i niepraktycznym systemem rozgrywek grupowych i właściwie niezauważonym sezonem zasadniczym.

Actina PACT podnosząca puchar Polskiej Ligi Esportowej w Rzeszowie Fot. PLE

Actina PACT podnosząca puchar Polskiej Ligi Esportowej w Rzeszowie Fot. PLE

Ale zwycięstwo to jednak zwycięstwo. Tym bardziej że organizacja Marcina Kurzawskiego za wzmożone wysiłki sięgające 2017 roku na tytuł najzwyczajniej w świecie zasługiwała. – Sukces Actiny PACT – nawet jeśli pokonującej tylko Wisłę All in! Games Kraków, Giants i Izako Boars – cieszy przede wszystkim ze względu na wyrwanie się z zamkniętego koła niepowodzeń podsumowywałem zawody tuż po ich zakończeniu. Szkoda tylko, że triumfalnego wyjątku nie udało przerodzić się w stałą tendencje.

Zwycięzcy i wicemistrzowie poszczególnych edycji Polskiej Ligi Esportowej:

SezonMistrzowieWicemistrzowie
PierwszyPRIDEAGO Gaming
DrugiTeam KinguinVenatores
Trzecitomorrow.ggAGO Esports
CzwartyAGO EsportsMikstura
PiątyVirtus.proAristocracy
SiódmyActina PACTIzako Boars

Jeśli mielibyśmy trzymać się tendencji unikalności mistrzowskiego tytułu, Actina PACT jest jedyną sekcją, która nie mogłaby liczyć na zwycięstwo. W grze pozostaliby gracze Izako Boars, AVEZ Esport, HONORIS, Wisły All in! Games Kraków oraz Illuminar Gaming. Na bok odstawmy jednak wróżenie z narracyjnych fusów. Już w weekend przekonamy się, kogo będzie można dopisać do powyższej tabelki.

Fot. Polska Liga Esportowa / Maciej Kołek
Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze