Najlepsze polskie organizacje 2018 roku

Najlepsze polskie organizacje 2018 roku

02.01.2019, 21:26:00

Funkcjonowanie organizacji esportowych to nie tylko wyniki i sukcesy, to też biznes – pozyskiwanie sponsorów, dbanie o komunikację z fanami, dodatkowe działania. Na podstawie tych czynników postanowiliśmy ocenić, jak funkcjonują polskie marki i sporządzić ranking, który podsumowuje 2018 rok. Zapraszamy! 

Choć na rynku organizacja ta pojawiła się dopiero w październiku, od początku działała bardzo profesjonalnie. Pozyskała graczy znanych na scenie League of Legends, a także Michała „Avahira” Kudlińskiego, komentatora ESL, jako trenera. Tworzone przez R-SIXTEAM treści udowadniały, że nie brakuje tam kreatywności i niejedna bardziej doświadczona marka mogłaby brać przykład. Minusem nowej organizacji były wyniki – została stworzona z myślą o Ultralidze i wielu ekspertów stawiało ten zespół jako jednego z faworytów do zdobycia czołowych miejsc. Tymczasem podopieczni Avahira zaliczyli bardzo słaby start, później się podnieśli, ale w ćwierćfinale ulegli Akademii, zajmując w play-offach pozycje 5-6. I to byłoby tyle minusów, jeśli oczywiście przymkniemy oko na inspirację logotypem FaZe. Z pewnością warto będzie obserwować R-SIXTEAM w dalszych poczynaniach!

Ostatni rok nie należał do najbardziej udanych dla PRIDE. Organizacja dowodzona przez Piotra „neqsa” Lipskiego na przestrzeni miesięcy nie poradziła sobie z utrzymaniem dobrej drużyny Counter-Strike: Global Offensive – najpierw Jacek „minise” Jeziak i Paweł „reatz” Jańczak przeszli do Teamu Kinguin, a później już się wszystko sypało. Ciągłe zmiany doprowadziły tego, że główne „stery” w CS:GO przejęła akademia. Były też nieudane eksperymenty, jak ten z attackireN czy z Bułgarami. Nie można jednak zapominać o tych pozytywnych stronach – PRIDE powiększyło liczbę swoich reprezentantów o dywizje Fortnite, Clash Royale czy Fify. Dodatkowo organizowało inne aktywności, np. turniej Fify, w którym wzięło udział kilka znanych osób. Zaangażowało się również w pomoc sekcji esportowej na Akademii Leona Koźmińskiego, między innymi poprzez udostępnienie gaming house’u do treningów.

W 2017 roku o Izako Boars mówiło się bardzo dużo – głośnie ogłoszenie rozpoczęcia działalności na Intel Extreme Masters, Piotr „IZAK” Skowyrski, przychodzili kolejni partnerzy, a gracze z dnia na dzień zyskiwali na popularności. Poprzedni rok był jednak nieco inny – sponsorzy odchodzili, na gwiazdę kreowano Ziemowita Rysia, który przez pewien czas kierował organizacją, a na początku sukcesów widać nie było. Z zespołem żegnali się kolejni zawodnicy, wybuchały afery związane z konfliktem pomiędzy graczami a Rysiem, aż finalnie sytuacja zaczęła się stabilizować. Stery na trzy miesiące przejął Mateusz Kowalczyk, zatrudniono Bartosza „Hypera” Wolnego, a gra dywizji CS:GO prezentowała się coraz lepiej. Dodatkowo był też strzał w dziesiątkę, ale z inwestycją w… sekcję Zuli. Kilka dni po jej zakontraktowaniu, Izako Boars mogło świętować zdobycie tytułu mistrza świata. I choć marketingowo nie był to najlepszy rok dla IB, to po dobrym wyjściu z sytuacji, IZAK nie ma na co narzekać.

Pewnie włodarze Pompa Teamu chcieliby, by ostatnie miesiące w ich organizacji kojarzone były głównie z dywizją League of Legends. Owszem, zespół ten zdobywał wiele sukcesów, grał w finałach najważniejszych polskich lig, ale przecież finalnie został rozwiązany. Tak czy inaczej, jest to jeden z najbardziej pozytywnych punktów Pompy w ostatnim roku. Tuż obok akcji krwiodawstwa, w którą marka ta zaangażowała się przy okazji Intel Extreme Masters w Katowicach. Niestety minusów jest trochę więcej – ciągłe zmiany w sekcji CS:GO stały się już memem. Przyjmowali, wyrzucali, rozstawali się – trochę się działo, a sukcesów brakowało. W obecnym roku drużyna popularnego „kantera” ma jednak wrócić do Pompy, bo organizacja przechodzi dużą restrukturyzację. Dodatkowo zrezygnowano nie tylko z LoL-a, ale i Fortnite’a, Hearthstone’a oraz Quake’a. Na ten moment zostały tylko dywizje PUBG oraz Zuli. Do promocji zawodników tych gier będzie potrzebna dobra komunikacja, a ta też zawodziła w ostatnim roku. Czekamy na dobrą zmianę!

Zbyt często nie oglądaliśmy ich na podium najważniejszych imprez, ale smak zwycięstwa poczuli – niespodziewanie zajęli trzecie miejsce w Polskiej Lidze Esportowej. To jednak nie był jedyny pozytyw w Codewise Unicorns w ciągu ostatnich miesięcy – organizacja pozyskała również sponsorów,  otworzyła gaming house w Krakowie czy wybrała się na Esports Bar w Miami, by poszerzyć swoje kontakty biznesowe i promować usługi. Pod koniec roku uruchomiła stronę internetową, która była bardzo chwalona w całym środowisku. Dodatkowo brała udział w licznych akcjach charytatywnych, między innymi przeznaczając na licytacje swoje nagrody. Jakby tego było mało, stworzyła też ligę CS:GO dla firm. Fajnych działań sporo, teraz dołożyć do tego wyniki i Codewise zdecydowanie będzie mogło zbliżać się do czołówki najlepszych organizacji.

W esporcie x-kom działał już wcześniej, zarządzając organizacją Venatores. Dopiero w marcu 2018 roku zespół ten przerodził się w x-kom team, z buta wchodząc na rynek – został zaprezentowany na Intel Extreme Masters w Katowicach, szybko też zdobywając pierwsze sukcesy na scenie CS:GO. Później nastroje nieco się zmieniły, kiedy w składzie dochodziło do roszad i pojawiły się konflikty pomiędzy zawodnikami a zarządzającym wówczas Maximilianem Kieturakisem. To doprowadziło do chaosu komunikacyjnego i wywlekania na światło dzienne wewnętrznych spraw. W tym przypadku szkolenie medialne nie pomogło, mimo że samo jego założenie było jak najbardziej w porządku. Tę „aferę” przyćmiewają jednak dobrze prowadzone social media, świetnie przygotowane przedstawienia nowych graczy czy ostatnie sukcesy. W czwartym sezonie Polskiej Ligi Esportowej x-kom team uplasował się na trzecim miejscu, wcześniej pokonał też Virtus.pro w kwalifikacjach do Minora. Po pierwszych tygodniach pracy, można również ocenić, że zatrudnienie Mateusza Kowalczyka, by kierował zespołem, było dobrą decyzją. Tuż po przejęciu sterów zrezygnował z ławki rezerwowych, co z pewnością odciążyło budżet firmy.

W zakończonym już roku PACT zrobił spory progres pod kątem organizacyjnym – co prawda zarządzający tą drużyną musieli się trochę rozpędzić, bo na początku roku przyjęli drużynę CS:GO, by dosłownie po kilku tygodniach z niej zrezygnować. Była to jednak dobra zmiana, która przyniosła trochę sukcesów, w tym trzecie miejsce w 16. sezonie ESL Mistrzostw Polski, drugie w 17. czy czwarte w 4. edycji Polskiej Ligi Esportowej. Do tego dochodzi niezły występ na Games Clash Masters czy dobre wyniki w internecie. Przez kilka miesięcy było widać sporą stabilność w składzie, a nawet po późniejszych zmianach, zespół radził sobie nieźle. Teraz wiemy już, że w PACT zobaczymy dwóch nowych zawodników, ale jest to spowodowane sytuacjami z końcówki 2018 i początku 2019 roku. Nie miały one większego wpływu na całoroczny obraz organizacji, który poza CS:GO też był pozytywny – zdobycie tytułu mistrza Polski w Rainbow 6, wyjazd tej dywizji na DreamHack Winter czy przygotowywanie dodatkowych turniejów dla kobiet i tzw. staffu. W międzyczasie w szeregi PACT przyjęto też zespoły Zuli i Fortnite’a, choć z tego drugiego finalnie zrezygnowano.  Podsumowując – to był dobry rok dla tej marki!

Był spory kryzys, zaległości w wypłatach na ponad 200 000 złotych, ale wyszli z tego cało – Illuminar Gaming nie miało łatwego roku, choć pokazało, że bardzo chce pozostać na rynku. To się udało między innymi dzięki inwestorom i biorąc pod uwagę cały rok, organizacja ta radziła sobie całkiem nieźle. Dominacja dywizji League of Legends, wygrywanie najważniejszych lig w kraju, sukcesy na arenie międzynarodowej, awans Kacpra „a83650” Kwiecińskiego na mistrzostwa świata w Hearthstone to tylko niektóre pozytywne aspekty. Była też całkiem niezła seria Be Brave, która pokazywała graczy „od kuchni”. Nie można zapominać o współpracy z różnymi firmami, co ciekawe, dość sporymi – T-Mobile, Pyszne.pl, HP. Minusów jednak nie zabrakło, jednym z nich była drużyna CS:GO, która miała spore problemy nawet z awansem do krajowych lig. Ostatecznie z niej zrezygnowano. Co IHG szykuje na kolejny rok? Można spodziewać się sporych zmian, bo finał Ultraligi był ostatnim wspólnym występem zawodników LoL-a, więc nie wiadomo kto ich zastąpi. Wiemy tylko, że zespół będzie tworzył Fryderyk „Veggie” Kozioł, który tym samym po kilku miesiącach wraca do Illuminar. To sprawia, że o wyniki tej sekcji raczej nie powinniśmy się martwić.

Bitwa pomiędzy Teamem Kinguin a AGO Esports toczyła się nie tylko na serwerach CS:GO, ale również w naszym rankingu. Ostatecznie to Kinguin znalazło się na drugim miejscu. Start 2018 roku dla tej organizacji nie był zbyt dobry, bo przyjęcie dwóch Portugalczyków do drużyny zakończyło się kiepskimi wynikami i kolejnymi zmianami. Na szczęście to w efekcie okazało się dobre, bo oznaczało powrót Wiktora „TaZa” Wojtasa na polską scenę i coraz lepsze wyniki zespołu CS:GO. Do tego trzeba zaliczyć sukcesy na międzynarodowej arenie – triumf na DreamHack Open Montreal czy na koniec roku, awans do ESL Pro League. Całkiem niezłe rezultaty notowali też byli już gracze Doty 2, których mogliśmy oglądać między innymi na ESL One Katowice 2018. Do tego dochodzą reprezentanci sekcji Fortnite’a, którzy dość śmiało wbijali się na międzynarodową scenę.

W 2018 roku organizacji udało się również w końcu uruchomić (choć na razie częściowo) Kinguin Esports Performance Center, czyli centrum, w którym gracze mogą trenować, ale docelowo ma być to prawdziwa świątynia esportu z programami edukacyjnymi dla młodzieży czy dużym zapleczem dla czterech drużyn.

W minionych miesiącach marce Viktora Romaunika Wanliego udało się również pozyskać sponsora – Razera, a także rozpocząć akcję reklamową suplementu diety Magne B6 Active. Trzeba jednak przyznać, że jak na potencjał, jaki ma w sobie organizacja czy sam TaZ, to trochę mało. I to na pewno był spory minus w działaniach Kinguin. Do tego dochodzi komunikacja w języku angielskim, którą prowadzono w pierwszych miesiącach roku – z perspektywy polskiej firmy ważnym powinno być komunikowanie się też w języku ojczystym. Na szczęście później to poprawiono, więc wnioski są wyciągane. A ich jest jeszcze trochę do wyciągnięcia, bo przecież potencjał w Teamie Kinguin jest ogromny. Oby został dobrze wykorzystany w rozpoczętym już roku!

Komunikacja i kanały social media to zdecydowanie coś, co w AGO Esports można poprawić. Podobnie ma się z wynikami, które co prawda nie są złe, ale na pewno można by wymagać nieco więcej. Może np. poprzez rezygnację z mniej ważnych turniejów, w których gracze dywizji CS:GO ciągle brali udział? Może pozwoliłoby to na wyeliminowanie tych nielicznych minusów. A jak mają się one do plusów?

Wyliczajmy:

  • Rebranding marki
  • Pozyskanie znaczących sponsorów – LG, AXE, Corsair, Fortuna
  • Integracja z kibicami poprzez zapraszanie ich do siedziby czy wręczanie upominków
  • Otwarcie gaming house’u
  • Transfery zawodników CS:GO, których sumy – według doniesień – sięgały kilkuset tysięcy dolarów
  • Dodatkowe działania, np. akcja z ING
  • Pozyskanie Mikołaja „Elazera” Ogonowskiego, jednego z najlepszych w Polsce i na świecie graczy StarCrafta II
  • Rozpoczęcie współpracy z Gimperem poprzez uruchomienie kanału na YouTube, który ma dotrzeć do fanów gamingu. Jak na razie pojawiły się cztery filmiki – najmniejsza liczba wyświetleń to prawie 240 tysięcy, największa – 385 tysięcy

AGO w całym roku pokazało, że potrafi działać nie tylko pod kątem samej rywalizacji, ale i biznesu – przyciągnięcie nowych marek do esportu czy integrowanie się z kibicami to coś, co należy chwalić. Poprawiając swoją komunikację i sposób prowadzenia kanałów social media, na które często narzekają fani, na pewno umocni pozycję tej organizacji w rankingu.

Fot. Games Clash Masters

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze