Warto rozmawiać! Najlepsze wywiady Weszło Esport w 2020 roku

Warto rozmawiać! Najlepsze wywiady Weszło Esport w 2020 roku

28.12.2020, 10:20:42

Counter-Strike: Global Offensive, League of Legends, Valorant, Rainbow Six: Siege, Fortnite, FIFA – przez ostatni rok byliśmy wszędzie tam, gdzie działo się akurat coś interesującego. Rękę na pulsie trzymaliśmy szczególnie w sprawach związanych bezpośrednio z CS-em, odsłaniając kulisy najważniejszych wydarzeń na scenie. Od szufli rozpoczynającej rok, przez transfery Polaków do zagranicznych zespołów, na rozstaniach wieńczących dwanaście miesięcy kończąc. Niezmiennie towarzyszyła nam przy tym ciekawość drugiego człowieka i opowiadanej przez niego historii. Efektem setek rozmów stały się wywiady, za których przekrój niech posłuży poniższa lista.

Niedzielny gracz: Bedoes

Raz wydaje mi się, że jestem głosem pokolenia. Innym razem uważam, że powinienem zostawić to do oceny słuchaczom czy krytykom, bo przecież nie ja o tym decyduję. W końcu doszedłem jednak do momentu, w którym stwierdziłem, że nie odpowiadam za wszystkich ludzi w moim wieku. Mogę jednak reprezentować pokolenie, które chce spełniać marzenia. Dążę do tego, by być po prostu głosem ludzi pragnących przeżyć wartościowe życie”.

Szymon Groenke i Bedoes podczas wywiadu z serii Niedzielny Gracz

Szymon Groenke i Bedoes podczas wywiadu z serii Niedzielny Gracz

minise: Odszedłem z ARCY, bo od połowy roku nie potrafiłem cieszyć się z gry

Te małe rzeczy nawarstwiały się i dzień po dniu odbierały mi pewność siebie. Z meczu na mecz zacząłem zdawać sobie sprawę, że zawodzę jako snajper. Drużyna zresztą to potwierdziła, proponując mi przejście na karabiny, a to zabolało podwójnie. Co prawda miałem za sobą dobre mecze bez użycia AWP, ale w poprzednich latach moim największym atutem była snajperka. Wskoczyłem do błędnego koła, z którego nie byłem w stanie się wydostać. Pod koniec roku uznałem, że jeśli nadal mam kontynuować grę, muszę zmienić zespół i odświeżyć umysł. Wiedziałem, że nie mogę dalej grać w składzie, który nie ufa moim umiejętnościom. Bez bicia mogę przyznać, że w tym roku byłem tragicznym snajperem, ale nie chciałem rezygnować z tej roli. Wiem, że stać mnie na wiele„.

dycha: Oferta od Virtus.pro namieszała mi w głowie

Kiedy doszedłem do Teamu Kinguin, postanowiłem robić wszystko dla dobra zespołu. Obiecałem sobie, że nie będę zwracać uwagi na oferty od innych formacji. No ale zadziałał mój brak doświadczenia. Jako osobie, która na profesjonalnej scenie stawiała pierwsze kroki, po wiadomości od Virtus.pro zaświeciły mi się oczy. Oferta namieszała w głowie nie tylko mi i ucierpiała na tym cała drużyna. Dziś podobną propozycję odrzuciłbym od razu”.

MICHU: Musiałem zmienić środowisko i odciąć się od graczy Virtus.pro

Co miałem myśleć po kilku czy kilkunastu tragicznych meczach? Zaczynałem więc kolejny trening i walczyłem z samym sobą, by po prostu przeżyć z wszystkimi myślami. Miałem dylemat. Próbować odejść czy może — skoro i tak przegrywamy przez 3/4 roku — dociągnąć to do końca? W międzyczasie staraliśmy się jednak przezwyciężyć ten problem”.

rallen: Najpierw popracujmy, potem oczekujmy klepania po plecach

Zawiedliśmy wiele razy. I nie mówię tu tylko o ARCY, ale o wszystkich polskich zespołach. Krytykę trzeba przyjąć, a już na pewno nie można się na nią obrażać. Na wiele cierpkich słów najzwyczajniej w świecie zapracowaliśmy”.

mouz: Po odejściu zrozumiałem, że w ARCY marnowałem swój potencjał indywidualny

Koniec kompromisów. Wielu znajomych mówiło mi kiedyś, że marnuję swój potencjał. Ostrzegano mnie, że jeśli nadejdzie moment, w którym znajdę się nagle bez zespołu, ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy z moich możliwości, a nawet o mnie zapomnieć. Na szczęście znam swoją wartość i uważam, że gracze na polskiej scenie też wiedzą, na co mnie stać„.

Loord: Tę decyzję powinienem podjąć dużo wcześniej

Dlaczego z funkcji trenera ARCY zrezygnował tydzień przed kwalifikacjami do Intel Extreme Masters w Katowicach? Dlaczego powinien zrezygnować wcześniej? Czy ponowne rozpoczęcie współpracy z TaZem było dla niego trudnym momentem? Czy po dołączeniu TaZa jego decyzyjność w zespole uległa zmianie? Dlaczego podział ról w zespole został źle wyważony? Co zabolało członków drużyny, gdy dycha i rallen dostali ofertę od Virtus.pro? Między innymi na te pytania odpowiedział nam Mariusz „Loord” Cybulski, były już trener ARCY.

OKOLICIOUZ: Każda negatywna reakcja ze strony reszty Virtusów sprawiała, że zamykałem się w sobie

Każda negatywna reakcja sprawiała, że zamykałem się w sobie. Dla przykładu wezmę tutaj spotkanie z ARCY, gdzie w kwalifikacjach do Minora zrobiliśmy ten genialny comeback. Starałem się być motywatorem, może nawet do przesady. Po każdej rundzie krzyczałem, że „jedziemy z nimi do końca”. Zostało to przez niektórych bardzo ostro skrytykowane i wtedy zrozumiałem, że nie każdy podchodził do meczów z jakimś wielkim zaangażowaniem„.

LUq: Nie wyobrażam sobie siedzieć w domu 20 rok z rzędu, grać w CS-a i nie zaznać życia z innej strony

Z esportem mam bardzo dużo dobrych wspomnień, ale też sporo tych stresujących. Z jednej strony możliwość podróżowania, doświadczania, poznania wielu wspaniałych ludzi, ale z drugiej – ciągła monotonia, zawieszenie w życiu, granie w jedną grę, wielogodzinne treningi, które mocno wpływały na styl życia. Może na początku brakowało mi tej adrenaliny, ale z wiekiem to przechodzi i powiem ci, że teraz cenię sobie spokój i doświadczanie „zwykłego” życia, możliwość skupienia się na innych pasjach”.

Łukasz "LUq" Wnęk - legenda światowej sceny Counter-Strike 1.6

kuben: Dla mnie wciąż liczy się jedno. Zwyciężanie [WYWIAD RZEKA]

– Obawiam się, że po sukcesie w Budapeszcie zarząd zdał sobie sprawę z tego, że coś z nas jeszcze może być i włodarzom zaświeciła się czerwona lampka. Wtedy właśnie pojawił się zakaz współpracy z psychologiem. Jednego dnia opowiadałem, że zespół zaczyna dobrze działać, a drugiego wszystko dosłownie legło w gruzach – w kilkugodzinnym wywiadzie rzece mówi nam Jakub “kuben” Gurczyński. Przed rozpoczęciem nowego rozdziału w karierze wieloletni szkoleniowiec Virtus.pro opowiedział nam kulisach pracy w rosyjskiej organizacji, tym, co ostatecznie zniszczyło zespół, a także trenerskiej przyszłości.

zonic: kuben jest takim trenerem jak ja

Pamiętam kubena załamanego po finale w Atlancie. Był oddany temu co robi, jak mało kto. Nie mam pojęcia, dlaczego polscy kibice zarzucali mu winę niepowodzeń Virtus.pro” – mówił nam mentor duńskiej drużyny, która już dziś stanie do walki o finał IEM Katowice Danny “zonic” Sørensen.

Stypułkowski: Przed esportem ogromne wyzwanie. Musi udowodnić, że potrafi bronić się jako biznes

Mamy plan na kolejne trzy lata rozwoju rozgrywek. Martwi mnie jednak brak wiary społeczności w nasze poczynania. Łatwo zniechęcić do siebie ekspertów z Twittera jednym mniej efektownym  sezonem”.

SZPERO: Dostałem propozycję od iHG, ale wolałem zbudować nowy zespół w Wiśle

Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo przeciętne. Bezpośrednio wynika to z tego, co siedzi w mojej głowie. Przez wciąż powtarzające się porażki straciłem pewność siebie. Doszła do tego presja związana z odpowiedzialnością za zbudowanie drużyny i szereg innych obowiązków. Trudno było mi się ostatnio odnaleźć„.

innocent: Ściągnięcie Snaxa i reszty uratowało nam tyłek. Wpadliśmy na to w ostatniej chwili

Pojawiały się myśli o tym, żeby rzucić to wszystko w cholerę . Miałem ogromny mętlik w głowie. Nie pomogły przy tym dwie zagraniczne oferty, które otrzymałem. Stanąłem przed niełatwym dylematem. Podtrzymywałem rozmowy, z jedną formacją zagrałem nawet trening czy dwa, a wszystko to w obawie przed tym, że w iHG nam jednak nie wyjdzie”.

peet: Esport nie był dobrym sposobem na życie

Jeśli drużyna osiągałaby podobne sukcesy co w 2015 roku, nie byłoby problemu z utrzymaniem się z gry w CS-a. Ba, żyłbym bardzo wygodnie, bo zawodnicy już wtedy mogli zarabiać naprawdę ciekawe pieniądze. Problem jest taki, że bardzo trudno utrzymać stały poziom. Jeśli zespół dostaje się na pięć Majorów z rzędu – nie ma się o co martwić. To rewelacyjne warunki finansowe. Sam awans na turniej tej rangi wiązał się z zarobieniem czterdziestu ówczesnych pensji. Po takim zastrzyku przez dwa lata mógłbym nie dostawać wypłaty i żyć całkiem spokojnie”.

Piotr "peet" Ćwikliński Fot. DreamHack / Adela Sznajder

Piotr „peet” Ćwikliński Fot. DreamHack / Adela Sznajder

Powstaje film fabularny o esporcie. „Gracze powinni otrzymać w końcu głos na wielkim ekranie”

„Lubię wyzwania i stawianie wszystkiego na jedną kartę. Jestem przekonany, że o esporcie musimy opowiedzieć mimo dużego ryzyka. Gracze powinni otrzymać w końcu uczciwy głos. Zrobienie o nich filmu jest wręcz naszym obowiązkiem” – mówi nam Filip Syczyński, reżyser GHOSTA. Jaki będzie więc pierwszy polski film fabularny o esporcie?

Tabasko: Cel był jeden – spieprzać z włoskiej ligi jak najdalej i jak najszybciej

Przez to, że YDN Gamers tworzyło czterech graczy spoza Włoch, a lokalni toplaner i trener cieszyli się – mówiąc eufemistycznie – różną opinią, nie traktowano nas poważnie. Kibice we Włoszech nas po prostu nie lubili. Powiem więcej – lekceważyły nas również inne drużyny, a nawet organizator ligi” – mówi nam Wojciech “Tabasko” Kruza o powrocie do profesjonalnej gry, okresie spędzonym we Włoszech oraz planach na kolejny sezon.

TaZ: Poniekąd jest to ostatnie podejście i rozdział wieńczący pewną opowieść

Z NEO gramy wspólnie od czternastu lat. W tym czasie nie pojawiły się między nami żadne personalne zgrzyty, a większość ważnych decyzji podejmowaliśmy wspólnie. Przez ponad dekadę udowodniliśmy, że możemy na sobie polegać. Po największej burzy w naszych życiach byliśmy w stanie porozmawiać i wyjaśnić wszelkie nieścisłości. Jestem pewien, że połączenie naszych sił w HONORIS jest świetnym pomysłem„.

izak: VALORANT jest prawdziwym ratunkiem dla Counter-Strike’a

– Wielu graczy spierających się z podobnymi problemami dostało czystą kartę i może zacząć budowę kariery od zera. To ogromna szansa. Nie zapędzałbym się przez to z nazywaniem zawodników, którzy porzucili CS:GO, wyrzutkami czy przegranymi. Część zawodników zdecydowała się na bardzo dojrzałe ruchy”.

Patitek: Stworzę z G2 Esports najlepszy zespół świata, a to zamknie jadaczki hejterom

– Pewnego dnia – a był to dzień jak co dzień – czekałem na kolejny mecz i niespodziewanie otrzymałem wiadomość na Twitterze od ocelote’a. „Nie rób głupot, nic nie podpisuj. Poczekaj” – napisał – opowiada nam Patryk “Patitek” Fabrowski o kulisach dołączenia do G2 Esports. Z polską nadzieją Valoranta porozmawialiśmy o ambicjach zdominowania sceny i zostania najlepszym graczem świata.

Patitek w czasach reprezentowania Izako Boars na scenie CS:GO.

Patitek w czasach reprezentowania Izako Boars na scenie CS:GO. Fot. Izako Boars

Woźniakowski: Czułem, że robię coś nie tylko dla firmy, ale i całego esportu

Za kulisami pracował nad sukcesem takich imprez jak Intel Extreme Masters w Katowicach. Odpowiadał za bezpieczeństwo sieci najważniejszych turniejów na świecie. Po kilkunastu latach zakończył swoją współpracę z ESL. Rafał Woźniakowski opowiada nam o swojej pracy, w której nie tylko nauczył się bardzo dużo, ale i poznał wielu przyjaciół.

JOOLZ: Żałuję, że tak wcześnie zakończyłem karierę. Znów chcę być jednym z najlepszych

Kupiłem nowego kompa i cały sprzęt. Premierę miał akurat VALORANT, więc postanowiłem go przetestować. Wszedłem na strzelnicę, rozdałem pierwszego heada i na nowo się zakochałem. Gra natychmiast przypomniała mi CS-a 1.6″.

Saves: Potrzebujemy polskiej drużyny na najwyższym poziomie, która złączy kibiców

– Zawsze miałem motywację do tego, żeby wygrywać i być najlepszym. To nierozłączna cecha mojego charakteru. Kiedy podpisaliśmy jednak kontrakt z Na’Vi, zdałem sobie sprawę, że nie mogę dopuścić do spadku z poziomu Pro Ligi. Tyle lat starałem się, by zajść wysoko, więc nagłe zejście byłoby bardzo bolesne. Znów zostałbym z niczym – mówi nam Szymon „Saves” Kamieniak z Natus Vincere w obszernej rozmowie o jego karierze i scenie Rainbow Six: Siege.

ponczek: Uświadomiłem sobie, że każda kolejna szansa może być tą ostanią

– Nie obyło się bez trudnych momentów i chwil zwątpienia. Powiem wprost – niedużo dzieliło mnie od rezygnacji z profesjonalnej gry. Po cichu liczyłem jednak, że wspomniany wcześniej kryzys zmotywuje drużyny do zmian, w efekcie czego dostanę wreszcie szansę. Właśnie ta nadzieja trzymała mnie na scenie do dziś – mówi nam Patryk „ponczek” Wites o niełatwym okresie bezrobocia i upragnionym zakontraktowaniu w Wisła All in! Games Kraków.

Niedzielny gracz: Wojciech „Łozo” Łozowski

– Wiele osób może wyobrażać sobie zresztą, że moją decyzję podyktowała malejąca popularność. Prawda jest jednak taka, że chciałem ułożyć inaczej życiowe fundamenty. Od dwudziestego do trzydziestego drugiego roku życia zapierdzielałem jak dzik. Koncerty, programy w telewizji, nieustanne trasy i życie w busie. W pewnym momencie musiałem wziąć życie w swoje ręce. Odpocząć – mówi nam Wojciech „Łozo” Łozowski w rozmowie o życiowych zmianach, trudnych decyzjach i drodze, na której kierunek wytycza pasja do gamingu.

NEO: Żaden plik banknotów nie dał mi tyle satysfakcji, co podniesiony puchar

Przez blisko dekadę traktowałem grę jak świetną przygodę. Perspektywa zaczęła się zmieniać dopiero w 2007 roku, kiedy Złotą Piątką dołączyliśmy do niemieckiej organizacji Meet Your Makers. Transfer bezpośrednio związał się z tym, że otrzymaliśmy pierwsze naprawdę fajne pensje. Mimo to wciąż nie myślałem o esporcie jak o sposobie na życie. To stało się dopiero po transferze do Virtus.pro – mówi nam Filip „NEO” Kubski o zderzeniu młodego chłopaka z wielką karierą i życiu, którego rytm wybijał pościg za marzeniami i rywalizacją. Jeden z najbardziej legendarnych esportowców świata szczerze porozmawiał z nami o pieniądzach i inwestycjach.

Filip "NEO" Kubski - były gracz PGS-u, MYM-u, Virtus.pro. Aktualnie - zawodnik i współwłaściciel HONORIS. Fot. Radosław Makuch

Filip „NEO” Kubski – były gracz PGS-u, MYM-u, Virtus.pro. Aktualnie – zawodnik i współwłaściciel HONORIS. Fot. Radosław Makuch

Magic: Śmieszy mnie to, że przez lata utrzymywałem się w czołówce… a nie potrafię grać

Kiedy więc ktoś mówi mi, że jestem słaby, z uśmiechem przyznaję mu rację. Nie mogłem wspominać o tym, kiedy czynnie grałem. Wyobraź sobie, że w rankedach soloQ od czasu do czasu jestem na poziomie golda. Zawodnik na tym poziomie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej przez niespełna 5 lat – mówi nam Oskar „Magic” Skowronek w wywiadzie będącym niejako pożegnaniem z esportową sceną. Jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych zawodników w kraju zakończył bowiem karierę gracza.

NEEX: Okresu CS-a nie wykorzystałem w pełni. Miałem potencjał, by osiągnąć więcej

Z odejściem ze sceny CS-a czekałem do ostatniego momentu, bo chciałem mieć pewność, że Entropiq dojdzie do skutku. Nagle jednak Patitek otrzymał propozycję nie do odrzucenia od G2 i… był to dla mnie spory cios. Nie zrozum mnie źle. Jaram się tym, że mój kumpel może rozwijać się wśród najlepszych. Przestraszyłem się jednak, że podjąłem złą decyzję. Przez chwilę zacząłem wątpić w powodzenie projektu – opowiada nam Sebastian „NEEX” Trela o przenosinach ze sceny CS-a na Valoranta.

Niedzielny gracz: Paweł Sabarański – Grail Point

Grail Point jest unikatowym miejscem nie tylko na mapie Polski, ale i w całej Europie. To przecież mekka nadwiślańskiego streetwearu, wokół której urosła zaangażowana społeczność. Z Pawłem Sabarańskim, a więc założycielem projektu, porozmawialiśmy o romansie mody z esportem, coraz lepiej ubranych Polakach, przekraczaniu granic w zgodzie z autentycznością, ale również tym, jak to jest być pionierem w kraju malkontentów. Wraz z marką LOTTO zapraszamy na kolejny odcinek „Niedzielnego gracza”.

dycha: Powrót na polską scenę jest na szarym końcu moich rozważań

– Ciągłe walczenie o swoje mi się znudziło, skoro w efekcie i tak zawsze zostawałem supportem Spiidiego lub denisa. Musiałem to skończyć, żeby nie zwariować. Każdy przegrany wysoko mecz – jak na przykład dwa razy 4:16 przeciwko Complexity – stawał się szpilką. W ważnych turniejach – nie licząc ESL One Cologne – lepsi przeciwnicy regularnie się po nas przejeżdżali. Nie dawali nam szans. Zamiatali nas pod dywan, jak nikomu niepotrzebny paproch. A zmiany nie nadchodziły – mówi nam Paweł „Dycha” Dycha w szerokiej rozmowie zdradzającej kulisy zmian w Sprout.

snatchie: W Sprout odbudowałem się po bardzo słabym okresie Virtus.pro

Nie chciałem udowadniać czegokolwiek ludziom. Musiałem zrobić to dla siebie. Po okresie w Virtus.pro w głowie krążyły mi myśli o tym, że może ja po prostu jestem na CS-a za słaby. W Sprout zdałem sobie sprawę, że to bzdura. Nadal jestem bardzo dobrym zawodnikiem – mówi nam Michał „snatchie” Rudzki po trafieniu na listę transferową niemieckiej organizacji.

***

Warto jednak odwiedzić naszą zakładkę Wywiady, bo znajdziecie w niej mnóstwo innych, wartościowych rozmów.

Fotografia tytułowa: DreamHack / Alex Maxwell
Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze