MYHAGENDA: “Siedmiu wspaniałych” na 5. sezon Ultraligi

18.01.2021, 20:23:10

Druga połowa stycznia to tradycyjnie sygnał dla fanów League of Legends do pobudki z zimowego letargu. Pierwszym strzałem są zawsze ligi azjatyckie, ale chwile po nich nadchodzą wyczekiwane przez Europejczyków rozgrywki LEC oraz ERL. Fani polskiego LoL-a zacierają rączki do momentu, w którym niebawem™ zmienia się w konkretną datę, a drużyny zaczynają wykładać karty na stół, brylując przy tym w mediach społecznościowych (czasem w akompaniamencie przekręconych nazwisk i ksywek własnych zawodników).

Świetnie, Ultraliga za rogiem, wypada zatem przyjrzeć się składom, które w sezonie piątym będą pisać historię. Szybki rzut oka na pełną listę zawodników może jednak wprawić w delikatny niepokój – gdzie się podziali Woolite, iBo, Shlatan, Mystiques, Bullet – jednym słowem: wszyscy ci, którzy stanowili o poziomie polskiej topki w 2020 roku? Prawdziwa gula w gardle zaczyna się jednak wtedy, gdy uświadomimy już sobie, że w nadchodzącym sezonie zobaczymy aż tylu świeżaków! Jak się w tej rzeczywistości odnaleźć? Spieszę z pomocą. Przed wami “Siedmiu wspaniałych”, których w nadchodzącym sezonie przeoczyć po prostu nie wypada.

Damian “Lucker” Konefał (AGO ROGUE)

Zaczynamy jak Hitchcock przykazał – prawdziwym wybuchem. W istocie, informacja o powrocie Luckera na deski polskiej sceny zatrzęsła nie tylko naszą społecznością, ale też (przede wszystkim) – portkami jego oponentów. Przypomnijmy, ostatni występ Konefała w Ultralidze, zwieńczony został spektakularnym triumfem w finale sezonu drugiego, kiedy to grające w osłabieniu devils.one rozgromiło Rogue Esports Club. Nic dziwnego, że od tamtego momentu Lucker ma na polskim podwórku tytuł szefa honoris causa.

Dla tych, którzy nie śledzili maniakalnie poczynań Damiana, słówko przypomnienia. Po podniesieniu pucharu za drugi sezon Ultraligi, Lucker spakował manatki i wyjechał do La Ligue Francaise, uznawanej przez wielu ekspertów i graczy za najlepszą ligę spośród całego konglomeratu ERL. Tam przywitała go ciepło ekipa Vitality.Bee, czyli akademia francuskiej organizacji rodem z LEC. Na ciepłych powitaniach się jednak skończyło. Ciągłe problemy wizowe i związane z tym roszady w składach obydwu komórek popularnych “Pszczółek” sprawiły, iż Lucker rzadko kiedy grał w normalnych warunkach. Ba, przyszedł nawet moment, w którym sam musiał sięgać po Ornna czy Dr. Mundo…

Fot. Ultraliga

Bez ogródek można zatem rzec, że 2020 z pewnością rozczarował Luckera oraz pozostawił duży niedosyt i pole do gdybań. W 2021 powróci do UL wyposzczony, przetestowany w bojach i przede wszystkim głodny zwycięstwa. Pikanterii dodaje tu fakt, iż jego kompanem z alejki będzie Pyrka, w asyście którego Lucker stawał się pełnoprawnym wywoźnikiem w sezonie 0 Ultraligi. To brzmi jak okoliczność godna powrotu na tron.

Kamil “Chosii” Chosa (Gentlemen’s Gaming)

Przyznam się bez bicia – w kwestii Chosiiego bywałem niewiernym Tomaszem. To jeden z tych zawodników, który przez polską scenę przetaczał się już od dawna, jednakże bez spektakularnych sukcesów. Dodatkowo, gdy zestawimy to z rozczarowującymi wynikami z pierwszych trzech sezonów Ultraligi, Chosii wypada po prostu niemrawo na tle innych środkowych w kraju. Tę opinię można było ze względnie czystym sumieniem powielać do lata 2020 roku.

Występy Chosy w składzie Gentlemen’s Gaming to jednak zupełnie inna jakość. Od samego początku czwartego sezonu Chosii pokazywał, że bez kompleksów potrafi się mierzyć z elitarnymi środkowymi Ultraligi. Jego teamfightowa dyspozycja była oszałamiająca i nieraz wyciągała Dżentelmenów z najgorszych opałów. Śmiem twierdzić, że to właśnie dzięki znakomitej formie Kamila drużyna jakoś przebiedowała okres, w którym skład szukał swojej tożsamości i stylu gry, co w efekcie dało GG nie tylko awans do playoffów, ale nawet możliwość powalczenia o awans na EU Masters.

Rokowania na sezon 5. są zatem solidne. Skład Dżentelmenów może z pewnością mierzyć wysoko, jeżeli uda się oczywiście wyeliminować potencjalne zagrożenia (bariera językowa). W tej polsko-litewsko-portugalskiej fuzji Chosii z pewnością będzie mógł kontynuować swoją świetną passę i jeszcze mocniej zaznaczać swoją pozycję na scenie. A jeśli komuś wciąż przychodzi do głowy rzucić żartem o freezowaniu Ryze’em, tego odsyłam do drugiej mapy meczu GG vs HIT z playoffów sezonu 4 Ultraligi.

Dominik “Zamulek” Biela (devils.one)

Sezon 5. to moment, w którym polscy menedżerowie i trenerzy po prostu musieli zainteresować się młodymi zawodnikami. Nic zatem dziwnego, że w zgłoszonych przez drużyny podstawowych składach mamy aż 4 graczy urodzonych w roku 2004 i później. Nie musi to jednak od razu oznaczać, iż są to zupełnie świeże i nikomu nieznane ksywki, czego żywym dowodem jest Zamulek – strzelec devils.one

Dominik to od paru lat pieszczoszek polskiej sceny. Pojawiał się w kilku efemerycznych składach, rozegrał parę turniejów kwalifikacyjnych, miał nawet swoje dwa kwadranse w Ultralidze (sezon 2. w PACT oraz kawałek sezon 4. w HIT), co całokształtem pozwala nam myśleć o nim jako o zawodniku jakoś już doświadczonym.

Przypomnę zatem, że ostatnie występy Bieli w barwach Komputronik H34T dawały spore nadzieje na przyszłość. Oczywiście, playoffy pozostawiły po sobie gorzki posmak, lecz nie zmienia to faktu, iż Zamulek to z pewnością obiecujący zawodnik. Jego potencjał uznają nawet niektórzy gracze, którzy otwarcie mówią o nim jako o swoistym fenomenie, który nie boi się nazbyt agresywnej gry. Jasne, takie podejście czasem będzie niekiedy prowadzić do fatalnych statystyk, ale może też przysporzyć kilku absolutnie genialnych zagrań. Sezon 5. będzie zatem świetną okazją, by obserwować Zamulka, który z pewnością będzie musiał dojrzeć na Rifcie i stać się supergwiazdą Diabłów.

Artur “Ather” Gnat

Jeśli o pieszczoszkach mowa, to nie sposób byłoby pominąć zawodnika, o którym kuluary ćwierkały już od jakiegoś czasu. I choć Ather z pewnością jest znany wśród teamspeakowych elit, to szersze grono odbiorców nie miało jeszcze okazji zobaczyć go w akcji. Jasne, epizody w Red Bull Solo Q, drugiej lidze czy nawet Turnieju Promocyjnym były obiecujące, ale to tylko przedsmak prawdziwego, długofalowego formatu ligowego.

Dodatek Gnata do składu 7more7 Pompa Team sprawia, iż organizacja legitymuje się naprawdę ekscytującą piątką, która z automatu stanowi trzecią siłę na polskiej scenie, z oczywistym potencjałem na najwyższe lokaty. Sam Ather w tym zestawieniu jawi się jako zawodnik z pewnością niedoświadczony, ale też niewyobrażalnie genialny. To, co z pewnością odróżnia go od Zamulka to trochę większa zachowawczość na Rifcie, z drugiej jednak strony w arsenale ogrywanych przez niego postaci znajdziemy chociażby Kalistę, która historycznie na polskiej scenie nie doczekała się wielu wybitnych operatorów.

Dla Athera sezon 5. Ultraligi będzie z pewnością długo wyczekiwanym chrztem bojowym, swoistym odsłonięciem kart. Przekonamy się zatem, czy środowisko Pompy stworzy potwora, który bez kompleksów będzie walczył z polską czołówką.

Mateusz “Matislaw” Zagórski

Znam jednego zagorzałego fana Matislawa i muszę powiedzieć, że nieraz współczuję mu tych emocjonalnych rollercoasterów, których doświadcza przy obserwowaniu swojego idola. Sam mam z Mateuszem niemały problem: z jednej strony trudno jest go chwalić za niektóre decyzje, które podjął na przestrzeni swojej kariery, z drugiej zaś – nie wypada krytykować gościa, który od 4 lat jest wzorcem stałości piekielnie wysokiej formy i rzadko kiedy wychodzi choćby na chwilę poza top2 polskiego środka.

Fot. K1CK

Czasem jednak męczy mnie, że tak solidny zawodnik jak Matislaw jest “tylko” top2. W końcu, zawsze znajdzie się jakiś Humanoid, Larssen, Selfie czy Czekolad, który praktycznie z automatu zrzuca Matiego z tronu. W tym sezonie będzie jednak nieco inaczej. Pierwszym poważnym przeciwnikiem, którego Zagórski dostrzeże na horyzoncie będzie Chres (jeszcze nie tak dawno Sencux), który z pewnością nie jest jeszcze w LEC-owej formie, lecz podczas swoich niedawnych występów w NLC czy LCL pokazywał swój naprawdę wysoki sufit. A dalej? Trochę młodzików, trochę starych wyjadaczy, których Matislaw zdążył już przetrenować. Dla tak stabilnego gracz jak Zagórski, takie okoliczności po prostu muszą być złotym strzałem. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Kacper “Czypsy” Zaparucha

W 4. sezonie Ultraligi Illuminar Gaming postawiło na radykalny ruch. Po wiosennym fiasku, na który “Wtajemniczeni” z pewnością przeznaczyli potężną część swojego budżetu (przypominam skład: Melonik-Kikis-niQ-Unforgiven-Jesiz), organizacja zdecydowała się na pełne zaufanie w kierunku bezuma, czyli znanego ze swoich specyficznych metod i wtedy jeszcze dość zielonego trenera akademii IHG. Efektem stała się reprezentacja, w której z wiosennego projektu pozostał tylko Melonik, a reszta ról została obsadzona przez nowych zawodników. Spośród nich zdecydowanie przebijała się dolna aleja, złożona z dwóch żółtodziobów i poprzednich podopiecznych świeżo upieczonego szkoleniowca – Odiego11 oraz Czypsego.

Całościowo dolna alejka Illuminar stała na zaskakująco wysokim poziomie, co często potwierdzali nawet gracze kalibru Woolite’a czy Puki Style’a. Coś, czego na pewno zabrakło podczas czwartej edycji UL, to stabilność i wyniki, co zapewne wynikało głównie z braku doświadczenia. Skład przezimował jednak godnie (co na polskiej scenie nie zdarza się często…), a to oznacza, że w 2021 rok zawodnicy iHG będą wchodzić z trochę innymi oczekiwaniami. Dlatego z zaciekawieniem będę spoglądał właśnie na Czypsego, który już w sezonie 4. prezentował olśniewające przebłyski geniuszu. Jego wachlarz wyborów był całkiem elastyczny (czasem może nawet za bardzo?), a jego decyzje względem mapy często pozwalały Illuminar na zdobywanie przewag. To słodka obietnica rozwoju, ale przed Czypsym z pewnością sporo pracy – w ubiegłym sezonie w iHG kulała przede wszystkim decyzyjność i spójność na Rifcie, dlatego jeszcze mocniej liczę na świetną dyspozycję Zaparuchy. A skoro pierwsze koty już za płotami, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zawodnik w pełni rozwinął skrzydła.

Lukas “Lurox” Thoma

Zawodnikiem AGO ROGUE rozpocząłem, to i zawodnikiem AGO ROGUE zakończę. I tym razem spojrzymy na gracza, który trochę doświadczenia ligowego zdążył już nałapać. I to nie byle gdzie, bo pod banderą FC Schalke 04 Esports, w którym to, zupełnie znienacka, zastąpił słynnego europejskiego dżunglera i użytkownika Twittera – Giliusa.

Luroxowi z pewnością nie można odmówić umiejętności oraz elastyczności. Szczególnie w finałach letniego sezonu Prime League 2020 Thoma udowodnił, że bez kompleksów potrafi podchodzić do większości topowych wyborów w lesie. Oczywiście, nie jest to ocean dziwnych czempionów Zanzaraha, ale trzeba przyznać, że obserwowanie Luroxa pilotującego Rek’Sai czy Gragasa to czysta przyjemność.

Fot. Riot Games / Michał Konkol

To, co jednak szczególnie zwraca moją uwagę na postać Thomy, to ogólny poziom dżunglerów w 5. sezonie Ultraligi. Ze świecą szukać tu w końcu następców Shlatana, Inspireda czy nawet Zanzaraha, dzięki czemu Lurox z automatu staje się gorącym towarem na polskim rynku ze względu na swoje LEC-owe doświadczenie i agresywny styl gry. I choć wiosenne rozgrywki będą z pewnością świetną areną dla takich gladiatorów jak Behave czy Bruness, to mam przeczucie, że Lurox zwyczajnie zesmurfuje.

Tak prezentuje się moja szczęśliwa siódemka, której z pewnością nie będę spuszczał z oka w trakcie rozgrywek 5. sezonu Ultraligi. Oczywiście, z “Siedmiu wspaniałych” łatwo można by zrobić “Dwunastu gniewnych ludzi”, a nawet rozszerzyć listę do rozmiarów watahy. Stwierdziłem jednak, że nie warto rozmieniać się na drobne. Honorowe wzmianki napiszą już sami zawodnicy.

Fot. Dominik Stokłosa

Tagi:
myha MYHAGENDA Ultraliga
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze