Motomyszy z Marsa znów atakują. Przegrało FaZe, padnie twierdza mantuu i spółki?
CS:GO
Newsy

Motomyszy z Marsa znów atakują. Przegrało FaZe, padnie twierdza mantuu i spółki?

29.03.2020, 09:47:53

ESL Pro League nareszcie dostarcza emocji, jakich moglibyśmy sobie życzyć. Szybkie i przyjemne dwumapowe przeprawy odeszły w niepamięć, przynajmniej we wczorajszym ogniu walki. Jeden z ciekawszych pojedynków sobotniego popołudnia zgotowały “Myszy”, które wróciły  ̶z̶ ̶M̶a̶r̶s̶a̶ z dalekiej podróży i pozostawiły FaZe z pustymi rękami.

Początek nie zwiastował jednak trzymapowego dreszczowca. Tak naprawdę to go nie było, jednak spełnił się pierwszy trzon wymarzonego scenariusza. TYLOO wreszcie przełamało pierwsze lody i po pięciu arenach srogiego lania udało im się wygrać. I to jak. Chińczycy zdołali zatrzymać francuską formację na Duscie2, co w historii nie zdarzało się zbyt często. 

Na tym jednak pozytywne informacje dla Freemana i spółki się skończyły, bo na pozostałych dwóch terytoriach bitwy zgromadzili oni raptem dziesięć punktów. Ojcem sukcesu francusko-serbskiej mieszanki okazał się weteran CS:GO – kennyS. Idol wielu casualowych snajperów wszedł na najwyższe obroty i zdobył ponad osiemdziesiąt eliminacji. G2 Esports być może nie zaliczyło wymarzonego startu, ale powiedzmy sobie szczerze – kto za tydzień będzie pamiętał, że TYLOO urwało im mapę?

O wiele ciekawiej zrobiło się, gdy serwer odwiedziły dwie największe interkontynentalne kadry. FaZe Clan kontra mousesports to pojedynki, które od zawsze powodują u kibiców przyspieszenie akcji serca i to bez względu na okoliczności. Internetowe przetarcie wpisało się w tą tendencję. Gdy coldzera i spółka byli w ogródku, a z gąską pili już nawet kawę, do gry powrócili ich przeciwnicy.

Mousesports udowodniło, dlaczego wielu przed IEM Katowice uznawało ich za kandydata do strącenia Astralis z piedestału. Skład dowodzony przez karrigana rozpoczął przygodę z jedenastym sezonem ESL Pro League od zwycięstwa i oficjalnie wrócił do wyścigu o fotel najlepszej ekipy świata.

Na wysokości zadania stanęły również drużyny walczące za Atlantykiem. Liquid i 100 Thieves może i oszczędziły sobie trzeciej mapy, ale tylko dlatego, że dwie rozegrane były wystarczająco wyczerpujące. Znamienne powroty na Vertigo oraz Duscie2 obroniły amerykańskiej stronie drugie zwycięstwo w bieżącym sezonie, jednak nie zmazały plamy po wcześniejszej klęsce ze Swole Patrol – na to trzeba więcej pracy.

  • G2 2:1 TYLOO (Inferno 16:7, Dust2 14:16, Vertigo 16:3)
  • mousesports 2:1 FaZe Clan (Nuke 9:16, Train 16:14, Dust2 16:12)
  • Team Liquid 2:0 100 Thieves (Vertigo 19:16, Mirage 16:14)

Dziś wrażeń powinno być co najmniej tyle, co wczoraj. Do niedzielnego obiadu zamiast familiady proponujemy batalię mousesports z OG. Skład Polaka lub jak kto woli Brytyjczyka, rozpoczął podróż w ESL Pro League od zwycięstwa, jednak wygrana z TYLOO nikomu nie imponuje. Mimo że w teorii mamy dzień wolny od pracy, to przed gwardią mantuu prawdziwy test.

Jak G2 i FaZe unikały się przez dziewięć miesięcy? Liczba coś sugeruje, jednak nie czas na wyciąganie pochopnych wniosków. Spotkanie “po latach” będzie ozdobą dzisiejszych zmagań i miejmy nadzieję, że poziom spotkania przebije i tak wysokie oczekiwania. Narrację wspaniałych bitew na koniec dnia postarają się podtrzymać reprezentanci Liquid oraz FURII.

Harmonogram ESL Pro League na niedzielę:

  • 14:25 – mousesports vs OG
  • 18:00 – G2 Esports vs FaZe Clan
  • 22:00 – Team Liquid vs FURIA

Transmisja ze wszystkich meczów będzie dostępna na oficjalnym kanale Polsat Games.

Fot. DreamHack / Adela Sznajder