Mistrz, którego w plebiscycie na sportowca roku nie zobaczycie
League of Legends
POLSKI ESPORT
Reportaże

Mistrz, którego w plebiscycie na sportowca roku nie zobaczycie

17.10.2020, 16:39:37

Król Europy, wicemistrz świata, wielokrotny MVP najważniejszych rozgrywek, wyróżniony przez Forbesa w rankingu “30 przed 30”, idol setek tysięcy ludzi. Nie, to nie żaden superheros w pelerynie. To też nie kolejny piłkarz czy siatkarz, którym przeciętny Polak zachwyca się na co dzień. To Marcin “Jankos” Jankowski – zawodnik League of Legends, ambasador polskiego esportu na świecie.

Sukcesami dorównuje najlepszym sportowcom

Jednak w plebiscycie na najlepszego sportowca roku w naszym kraju go nie zobaczycie. Tu na tapet wchodzi jednak kwestia uznaniowa. I może to lepiej, że esportowców w tym plebiscycie się pomija? “Polska niegotowa” – mawiali kiedyś. Fraza ta często znajduje pokrycie w wielu dziedzinach, nawet dziś.

Aż strach sobie wyobrazić skalę linczu publicznego na niczemu winnym gościu, który wiedzie spokojne życie, zdobywa tytuły mistrzowskie dla naszego kraju i nagle otrzymuje wyróżnienie, lub chociażby nominację w plebiscycie na najlepszego sportowca. Zdrowiej dla każdej ze stron będzie, jeśli do tego nie dojdzie. Przynajmniej w tej chwili.

Nie zmienia to jednak faktu, że Jankowski mógłby konkurować z Bartkiem Zmarzlikiem, Igą Świątek czy Jankiem Błachowiczem. Trzymajcie się mocno fotela, ale taka jest prawda. Dlaczego?

Spójrzmy na to, jakie dwa argumenty padają z przeciwnych obozów, kłócących się o sprawiedliwe przyznanie nagrody:

Plebiscyt na sportowca roku to nie konkurs popularności, liczą się sukcesy!

I nie musi nim być, żeby docenić sukcesy Jankosa. Weźmy pod uwagę ubiegły rok. Jankos dwukrotnie zwyciężał najważniejsze europejskie rozgrywki. Więcej się nie dało, bo co roku organizowane są tylko dwie edycje tej ligi. W jednym z tych przypadków Polak został uhonorowany wyróżnieniem dla najbardziej wartościowego gracza turnieju. A to dopiero początek.

Biało-czerwony orzeł dawał przecież powody do dumy nie tylko w rozgrywkach na Starym Kontynencie, ale także w tych otwartych na cały świat. Jankowski zwyciężył bowiem MSI 2019 – takie małe mistrzostwa świata. Skala sukcesu? No powiedzmy, że dla gracza League of Legends wygrać MSI, to jak dla tenisisty turniej Roland Garros – w ciągu roku można osiągnąć więcej, bo w jednym przypadku da się triumfować na właściwych mistrzostwach, a w drugim ustrzelić “Wielkiego Szlema”, co udaje się nielicznym. 

A skoro o mistrzostwa świata już zahaczyliśmy – tam reprezentant Polski również brylował. Jego drużyna – G2 Esports – otarła się o tytuł najlepszej na całym globie. Do pełni szczęścia zabrakło triumfu w finałowym starciu. 

Sukces to sukces, a jeśli weźmiemy pod uwagę ich nagromadzenie w jednym roku, nie mamy wątpliwości, że Jankowski w finalnym rankingu mógłby znaleźć się w okolicach czołowej piątki. Bo plebiscyt to nie konkurs popularności, a nagroda za zasługi, prawda?

Trzeba wziąć pod uwagę popularność dyscypliny, bo to pokazuje skalę dorobku!

A to kontrargument z przeciwnego obozu. Tym zazwyczaj posiłkują się kibice piłki nożnej i ci, którzy nie mogą przeboleć, że nagrodę otrzymuje inny człowiek, niż Robert Lewandowski. Bo przecież futbol zna każdy na świecie i miliardy osób miały z nim chociażby niewielką styczność. A na żużlu (niezwykle drogim sprzęcie) jeżdżą tysiące. Ciekawe, czy ci ludzie się w ogóle słyszą.

No ale pójdźmy tą drogą. Szacuje się, że League of Legends ma już około pół miliarda zarejestrowanych kont. Po części są to martwe statystyki, ale to nieuniknione. Przecież nikt nie zabroni jednej osobie utworzenia kilku profili. A najczęściej korzysta się z jednego. Dlatego ta statystyka, choć wymowna, jest nieco niewymierna.

O wiele więcej mówi liczba aktywnych graczy w jednym miesiącu. Riot Games, czyli twórcy najpopularniejszego esportowego tytułu na świecie, takimi ciekawostkami podzielili się ze społecznością z okazji dziesięciolecia istnienia swojego dziecka. Przeszło 100 milionów osób. Każdego miesiąca. Skala jest chyba całkiem adekwatna, prawda?

Marcin "Jankos" Jankowski z G2 Esports podczas Worldsów 2019, na których udało wywalczyć się tytuł wicemistrza świata. Fot. Riot Games / Michał Konkol

Marcin „Jankos” Jankowski z G2 Esports podczas Worldsów 2019, na których udało wywalczyć się tytuł wicemistrza świata. Fot. Riot Games / Michał Konkol

Młody wizjoner

Jankos to jednak nie tylko sukcesy drużynowe, czy sportowe wyróżnienia indywidualne. Polaka doceniają też firmy zewnętrzne, jak chociażby Forbes. Jankowski znalazł się przecież na kultowej liście “30 przed 30” skomponowanej amerykański portal. Zestawienie zamykało się na Europejczyków, którzy swoją działalnością zahaczają o branżę sportową lub esportową.

– Rok 2019 był dla Jankosa prawie idealny. Razem z G2 Esports wygrał wiosenny i letni split ligi europejskiej, a także międzynarodowe Mid-Season Invitational. Zdobył przy tym MVP za występ w letnim splicie. On i G2 byli bliscy perfekcji, zdobywając srebrne medale Mistrzostw Świata – motywowali swoją decyzję dziennikarze.

Na świecie docenili, w Polsce nie potrafili.

Zestawienie Forbesa skupiało się na młodych wizjonerach i liderach, którzy nie ukończyli jeszcze trzydziestego roku życia, a swoją działalnością w ogromny sposób wpływają na biznes i całe społeczeństwo. A Jankowski między innymi dzięki swojemu nienagannemu wizerunkowi może się tym pochwalić.

Najlepszy na świecie

O Polaku w superlatywach wypowiadali się także dziennikarze ESPN. To właśnie oni mianowali naszego rodaka tytułem najlepszego gracza League of Legends w 2019 roku. Ale wtedy niewielu to dziwiło. Jeszcze 12 miesięcy temu Jankos był na szczycie, gdzie rozbił swój namiot, zaparzył herbatkę i czekał. Czekał, aż ktoś spróbuje wdrapać się na jego pułap i wtedy bezlitośnie zrzucał go na dół.

Skoro najlepszy na całym świecie, nie mogło go zabraknąć na All-Star 2019 w Las Vegas, gdzie zgromadzili się wszyscy czołowi zawodnicy. To trochę jak NBA All-Star Week, z tym że zamiast konkursu wsadów czy rzutów “za 3”, kibice emocjonują się pojedynkami swoich ulubieńców w formacie jeden na jeden.

Tam nie poszło, ale przecież Steph Curry w ubiegłym roku konkursu trójek również nie wygrał. A w swoich fachu jest niepodrabialny. Najlepszy. O ile nie prześladują go kontuzje.

Nie da się go nie kochać

Tak po prostu, po ludzku. Polskiemu kibicowi – nieważne jakiej dyscypliny – naprawdę łatwo zajść za skórę. Wystarczy jedno przewinienie, jakaś głupia wypowiedź czy gorszy występ i nagle grono twoich przeciwników rośnie w tempie wykładniczym. Jankowski to jednak ten wyjątek od reguły, który wrogów spotyka jedynie na serwerze. A poza nim i tak zbije z każdym piątkę, mimo wielu cierpkich słów przed spotkaniem.

To nie jest już zwykły zawodnik. Jankos to marka. Na swoich profilach społecznościowych zgromadził grubo ponad pół miliona fanów, a wzrost wciąż nabiera tempa, szczególnie w okresie mistrzostw świata. To liczby, którymi w polskim sporcie mogą poszczycić się co najwyżej piłkarze, czy najsłynniejsi przedstawiciele innych dyscyplin.

Ci, którzy chcieliby na własnej skórze przekonać się o poczciwości Jankosa, powinni cofnąć się do naszego materiału z ubiegłego roku, który zrealizowaliśmy przed LoL-owym mundialem. A ci bardziej wnikliwi niech po prostu dadzą się ponieść wirowi rywalizacji i dołączą do fanowskiego obozu G2 Esports. 

jankos ocelote g2 esports Worldsy Worlds 2020

Jankos i właściciel G2 Esports po półfinale mistrzostw świata w League of Legends 2019. (Photo by Michal Konkol/Riot Games)

Na froncie tu i teraz

A sprawdzenie, czy te wszystkie historyjki o Jankowskim nie są na wyrost, wcale nie będzie takie trudne. Polak już w niedzielę zawalczy bowiem o półfinał tegorocznych mistrzostw świata. Spotkanie na całym świecie będą śledzić dziesiątki, jeśli nie setki milionów ludzi. To już nie tylko internet. Transmisja będzie dostarczana do stacji telewizyjnych w wielu krajach. Warto dołożyć swoją – kibicowską – cegiełkę do sukcesu naszego rodaka.

Za polski odbiór odpowiada Polsat Games i to właśnie na tym kanale znajdziecie transmisję z ojczystym języku – w telewizji, na Twitchu i na Youtube.

U nas też indywidualności grają lepiej

Dokładnie tak, jak w sportach tradycyjnych. Reprezentacja Polski w piłce nożnej co prawda przezwyciężyła klątwę Domagalik, jednak o sukcesach na razie nie ma mowy. Piłkarski wózek naszego podwórka ciągnie tylko jeden jegomość. Trudno o sukcesy drużynowe w tenisie, ale to też wymowne, że akurat w tej dyscyplinie Polka wspięła się na najwyższy szczyt. Żużel? Jeden bezkonkurencyjny mistrz. Ostatnie dwa lata w polskim sporcie to głównie indywidualności. I w esporcie jest podobnie.

Krajowe formacje na przestrzeni najróżniejszych dyscyplin odgrywają marginalną rolę, a jedynie sukcesy biało-czerwonych rodzynków na scenie międzynarodowej dają powody do radości. Znajome?

Cech wspólnych znajdzie się wiele więcej. U nas też nie brakuje dram i konfliktów. My też mamy swoich Lewandowskich. My też dostajemy w dziób od ogórków. Nie różnimy się aż tak, jak mogłoby się wydawać.

Fot. Riot Games

Subskrybuj
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najbardziej oceniane
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Beret
Beret
10 dni temu

Po pierwszym akapicie myslalem ze chodzi o Tuska… A tak na powaznie to duzy szacunek chociaz esport to zupelnie nie moja bajka.

Oldskul, bejbe
Oldskul, bejbe
10 dni temu

Esport to nie sport.

Jeremy Wiśniowiecki
Jeremy Wiśniowiecki
10 dni temu
Odpowiedz  Oldskul, bejbe

Przeczytaj definicję sportu to pojmiesz swój błąd w rozumowaniu.

Szymon
Szymon
9 dni temu

Sport to aktywność fizyczna błąd w rozumowaniu jest po twojej stronie!

muj tata
muj tata
10 dni temu
Odpowiedz  Oldskul, bejbe

całe szczęście posuwanie konia, damy i króla to sport w pełnej okazałości

Michał
Michał
10 dni temu
Odpowiedz  Oldskul, bejbe

Zawodyw garniu… konkurs grania…. mistrzostwa w graniu… no bo sport na pewno nie 😀

Michał
Michał
9 dni temu
Odpowiedz  Michał

Czemu nie sport? Oni na trening poświęcają 5 razy więcej czasu w ciągu dnia niż ponadprzeciętny sportowiec. To nie tylko „klikanie w kąkuter”, jak tu niektórzy myślą.

Mat
Mat
9 dni temu
Odpowiedz  Michał

Sport ma w swojej definicji krzewienie kultury fizycznej w społeczeństwie; szachy te definicję spełniają, granie w gry nie, ba, mają nawet negatywne skutki społeczne. Jak patrzę po swoich znajomych to te największe ofiary życiowe łączy jedno; zgadujcie co.

Antoni
Antoni
8 dni temu
Odpowiedz  Mat

Oni uprawiają sport mają treningi na siłce biegają mają zajęcia z psychologami dobrą kondycję fizyczną radzę zagłębić się w temat najlepiej obejrzeć film na kanale Jankosa „G2 housie tour ” tam jest wszystko wyjaśnione
Pozdrawiam

Michał Paluch
Michał Paluch
9 dni temu

Esport to sport umysłowy np jak szachy czy jeżdżenie samochodem. Jeżeli uważacie że to nie sport bo się nie używa siły to wyścigi samochodowe, konne, szachy to też nie sport. Esportowcy często ćwiczą znacznie dłużej od tych zwykłych sportowców. Moim zdaniem Iga świątek i jankos to sportowcy roku.

Pelons
Pelons
9 dni temu
Odpowiedz  Michał Paluch

Generalnie się zgadzam, ale porównania nie trafne. Kierowcy wyścigowi muszą być mega atletycznie zbudowani, nie mówiąc już o ich szyjach, które podczas jazdy walczą z kilkudziesięcio kilową głową, z powodu przeciążeń. To gladiatorzy.

Adam
Adam
9 dni temu

Przecież to nie Polak…

Twój Stary
Twój Stary
9 dni temu

Największy zdrajca narodu Polskiego

Pneumokoki
Pneumokoki
9 dni temu

Polska nie gotowa