Miało być pięknie, a jest jak zwykle. Polacy poturbowani w kwalifikacjach do ECL

Miało być pięknie, a jest jak zwykle. Polacy poturbowani w kwalifikacjach do ECL

21.09.2020, 08:08:23

To już pewne – w European Challenger League zobaczymy wyłącznie jeden zespół znad Wisły. Polskie drużyny nie przedarły się bowiem przez etap otwartych kwalifikacji. A miało być tak pięknie…

Przypomnijmy – w gronie uczestników European Challenger League widzimy już jedenaście zespołów z całego Starego Kontynentu. Większość listy zapełniają zwycięzcy dziewięciu lig regionalnych, a w tym triumfatorzy Polish Masters z Izako Boars. Dwa pozostałe miejsca zajmują natomiast laureaci poprzedniego sezonu CL-a.

Przez ostatni tydzień walka rozgrywała się więc o ostatni bilet na zaplecze ligi profesjonalistów. Szczęśliwą drużynę wyłonić miał proces kwalifikacyjny otwarty dla całej Europy: najpierw cztery turnieje dostępne dla wszystkich, a następnie podsumowanie w zamkniętym etapie z udziałem najlepszych. Początkowo widzieliśmy w tym szansę dla biało-czerwonego regionu. Ostatecznie jednak rozgrywki stały się smutną weryfikacją krajowych możliwości. Biało-czerwoni nie przedarli się nawet przez fazę pierwszą.

Próbowało kilka składów. Największych nadziei upatrywano jednak w wicemistrzach Polish Masters spod bandery devils.one. Diabły finalnie stały się zresztą jedną z niewielu sekcji biorących udział w krajowych mistrzostwach, która nie rozwiązała swojego działania po zwieńczeniu sezonu.

Cóż… brak ułożonych struktur odezwał się bardziej niż kiedykolwiek. Okazuje się bowiem, że polskie formacje nie były nawet blisko awansu do zamkniętych kwalifikacji. Ostatni bastion krajowych nadziei upadł w czwartym turnieju. Bonks – zespół stworzony na filarach TEETRES.SLAVGENT – uległ Niemcom z Fact Gaming w Round of 16 drabinki. Wcześniej podobną drogę przeszli gracze devils.one, GROVE STREET czy NieWiem320.

***

Ostatecznie w zamkniętych kwalifikacjach do European Challenger League zobaczymy pięć zespołów z Francji, trzy pochodzące z Wielkiej Brytanii, po dwie formacje hiszpańskie, włoskie i duńskie, a także Niemców, Rosjan i Finów. Choć tylko jedna z powyższych uzyska sekcji awans do głównych rozgrywek, na pierwszy rzut oka widać, jak  rozkładają się siły w Europie. Polska – przynajmniej na razie – w grze o poważną stawkę najzwyczajniej w świecie się nie liczy.

Kłóci się to nieco z zapewnieniami graczy i ekspertów sprzed kilku tygodni. Polish Masters podgrzało atmosferę, a zespoły pozwoliły wierzyć, że polska scena należy do grona najlepszych w całej Europie. Kto wie – może i by należała, jeśli chociaż połowa uczestników narodowych mistrzostw przetrwałaby do startu kwalifikacji.

– Polskie zespoły zdecydowanie mają szanse na awans. Na liście uczestników kwalifikacji nie zobaczymy super zespołów. Większość z nich przegrała regionalne mistrzostwa. Jeśli devils.one wyciągnie wnioski z błędów popełnionych w meczu z nami – na pewno sobie poradzą. Mam ogromną nadzieję, że drugi polski skład podoła – mówił nam Bartosz „AueR” Hajma tuż po triumfie Polish Masters.

Nadzieję mieli również kibice i cała społeczność licząca na rozwój sceny Rainbow Six: Siege w Polsce. Odarci ze złudzeń skupić możemy się jednak na wspieraniu Izako Boars. Dziki stały się bowiem ostatnią nadzieją biało-czerwonych.

Fot. Ubisoft

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze