mhL: Nie ma dla mnie znaczenia, przeciwko komu będziemy grać. To tylko ludzie i tylko nicki

mhL: Nie ma dla mnie znaczenia, przeciwko komu będziemy grać. To tylko ludzie i tylko nicki

31.08.2020, 10:02:27

Już jutro rozpocznie się kolejny sezon ESL Pro League, w którym tym razem będziemy mieli okazję śledzić poczynania w pełni polskiej formacji. – To są tylko ludzie i tylko nicki, także przed nikim nie czuję strachu. Musimy wygrać przynajmniej kilka meczów, żeby awansować do play-offów, więc do każdego meczu trzeba podchodzić na maksymalnym skupieniu – mówił nam snajper x-kom AGO, Miłosz „mhL” Knasiak, który opowiedział również o przygotowaniach formacji, grze w trakcie roku szkolnego i bezpośredniej rywalizacji z innymi topowymi globu. 

Lada moment czeka was pierwszy mecz w ramach ESL Pro League, więc zakładam, że praca wre. Jak wyglądają wasze przygotowania do rywalizacji z rywalami z wyższej półki? 

Dopiero co zakończyliśmy niemalże miesięczny bootcamp, na którym ostro przygotowywaliśmy się do drugiej połówki roku. Potem pojawiła się oczywiście dwudniowa przerwa na mały reset, zagraliśmy w kolejnej edycji Eden Arena Malta Vibes, a wczoraj analizowaliśmy mocniej rywala. Na prześwietlaniu najbliższych przeciwników zawsze warto się skupić dzień lub dwa przed konkretnym meczem. 

Mam wrażenie, że zwycięstwo w meczu przeciwko Sprout sprawiło, że na nowo zaczęto stawiać wobec was spore oczekiwania. Potem pojawiły się jednak porażki na słabsze piątki. Oszczędzacie się przed EPL-em?

Myślę, że główną przyczyną naszych późniejszych porażek jest przede wszystkim zmęczenie. Siedzenie razem miesiąc na bootcampie i codzienne granie po kilka lub kilkanaście godzin w Counter-Strike’a jest naprawdę wyczerpujące. Do tego doszły przecież ważne oficjalne spotkania, które rozgrywaliśmy co drugi dzień. W meczu przeciwko HAVU ewidentnie opadliśmy już z sił. Zabrakło nam paliwa, a oni byli na nas świetnie przygotowani. My z kolei nie mieliśmy nawet czego analizować, bo byli świeżo po wymianie zawodnika, więc wcześniejsze występy niewiele mówiły. Porażki w Malta Vibes niewiele nas obchodzą, jedyne czego żałujemy, to właśnie przegranej z Finami, bo awans na LAN-a w Chinach mógłby być kolejnym dużym krokiem naprzód. Teraz jednak liczy się tylko EPL. 

Wiem, że przed chwilą powiedziałeś o zmęczeniu wynikającym z bootcampu, ale chyba mimo wszystko szkoda, że akurat podczas meczów w ESL Pro League nie będziecie w jednym miejscu. 

Podstawową rzeczą, która to uniemożliwia, jest początek roku szkolnego. Ja i F1KU wracamy wszak do nauki, więc niemożliwe byłoby siedzenie kolejny miesiąc w Warszawie. Mamy co prawda plan, aby końcówkę zagrać z naszej siedziby, ale większość fazy grupowej będziemy w swoich domach. 

Prawdę mówiąc, nie pomyślałem nawet o tym, że to rzeczywiście już ten czas, kiedy trzeba będzie wracać do szkoły. Dla ciebie będzie to jakiś większy problem? Czujesz może nawet lekkie rozczarowanie, że ESL Pro League wypadł akurat w takim okresie? 

Raczej nie. Jeśli chodzi o mnie, to nie robi mi to żadnej różnicy, czy gram z domu, czy z bootcampu. Zawsze daje z siebie sto procent i staram się, jak tylko mogę. Wiem też z drugiej strony, że moi koledzy z zespołu wolą rozgrywać mecze z jednego miejsca. Szkoła w tym kontekście może trochę przeszkadzać, ale głęboko wierzę w to, że i tak damy radę zaprezentować się z najlepszej możliwej strony i wyjdziemy z grupy. 

Skoro już o samej grupie mowa, to trochę się wam z nią poszczęściło. Dysproporcja między zbiorem A i B jest naprawdę spora, więc zakładam, że po losowaniu byliście w dobrych humorach. 

Rzeczywiście, myślę, że lepiej nie mogliśmy trafić. Trochę szczęścia w tym wszystkim na pewno jest, ale mi przykładowo nie robi różnicy to, przeciwko komu zagramy. To są tylko ludzie i tylko nicki, także przed nikim nie czuję strachu. Musimy wygrać przynajmniej kilka meczów, żeby awansować do play-offów, więc do każdego meczu trzeba podchodzić na maksymalnym skupieniu. 

Gdybyś jednak miał wskazać zespół, który przynajmniej na papierze będzie twoim zdaniem najtrudniejszym rywalem, to byłoby to…?

Heroic. Wygraliśmy co prawda z nimi podczas kwalifikacji do IEM Katowice, ale wówczas mieli inny roster i przede wszystkim nie mieli HUNDENA. Jakkolwiek to nie zabrzmi – HUNDEN to jednak HUNDEN, więc myślę, że mecz przeciwko nim będzie bardzo ciężki. Duńskie drużyny zawsze są zresztą świetnie przygotowane pod kątem taktycznym i indywidualnym. Każdemu sprawiają ogromne kłopoty. Trochę się ich boję <śmiech>. 

W waszej grupie znalazło się również między innymi BIG, które aktualnie wiedzie prym w światowym rankingu drużyn. Uważasz, że Niemcy rzeczywiście prezentują aktualnie wysoki poziom, czy może po prostu najlepiej odnaleźli się w erze internetu? 

Przede wszystkim uważam, że żadna drużyna nie zasługuje aktualnie na miano top 1 globu, bo rozgrywki internetowe nie są w stanie tego zweryfikować. BIG rzeczywiście najlepiej odnalazło się w tych niespodziewanych warunkach, wygrało kilka turniejów i zasłużyło na respekt, ale stawianie ich na piedestale nie ma większego sensu. Wystarczy spojrzeć na to, co działo się podczas ESL One Cologne. Myślę, że Astralis z czasów pierwszego miejsca w rankingu nie przegrałoby ze Sprout i nie odpadłoby z turnieju po dwóch meczach. Na pewno nie patrzę na BIG jak na nieosiągalnego rywala. 

Indywidualnie będziesz miał okazję rywalizować z wieloma snajperami, którzy w ostatnich miesiącach zbierali sporo światła reflektorów. Starcie z SyrsoNem, Jamppim, Farligiem czy mantuu ma dla ciebie jakieś większe znaczenie pod kątem personalnym? 

Na pewno nie będzie tak, że będę chciał zabłysnąć na tle kogoś konkretnego i przez to zacznę robić rzeczy, które mogą zawalić nam mecz. Jasne, zamierzam wycisnąć z siebie maksimum możliwości i udowodnić, że mogę być uznawany za topowego snajpera w Europie, ale nigdy kosztem zwycięstwa. Tak jak już powiedziałem, nicki po drugiej stronie serwera nie mają dla mnie znaczenia. W mojej głowie siedzi tylko to, żebyśmy na koniec mogli się cieszyć ze zwycięstwa. 

Widać to było w meczu przeciwko Sprout. Ewidentnie podszedłeś do tego spotkania jak do najważniejszego wyzwania w karierze. 

Zdecydowanie był to jak dotychczas najważniejszy mecz, jaki przyszło mi grać. Ciężar gatunkowy był dość duży, ale wiedziałem, że wywalczymy ten awans. Przed rozpoczęciem spotkania powiedziałem „Panowie, możecie dziś na mnie liczyć jak nigdy wcześniej” i rzeczywiście chyba tak było. Szczególnie na Mirage’u. 

Z tyłu głowy jest lekki stres? W końcu wreszcie będziesz miał okazję rywalizować z drużynami, z którymi zawsze chciałeś grać. 

Może rok temu, kiedy zaczynałem, ten stres rzeczywiście by się pojawił. Dziś jestem głównie podekscytowany i zdeterminowany do tego, aby osiągnąć sukces. Robię swoje. 

Myślisz, że ten cały progres, który osiągnęliście od momentu dołączenia oskarisha i f1ka do głównego składu wystarczy, aby przebić się do pierwszej trzydziestki czy dwudziestki w światowym rankingu? 

Myślę, że jeszcze nie. Przed nami wciąż dużo pracy, zanim będziemy mogli udowodnić, że możemy podbijać świat. Nadal brakuje nam sporo do naszej najlepszej wersji. Zdarzają się wpadki, sam nie wiem dlaczego. Występują u nas wahania formy na poszczególnych mapach. Dlatego też w EPL-u trzeba będzie dać z siebie 150%. Musimy postawić pierwszy krok w dobrą stronę. Cel minimum to awans z grupy i nie podlega to dyskusji. 

Na koniec może jeszcze bonusowe pytanie o ESL Mistrzostwa Polski. Obronę tytułu traktujesz jako formalność?

Uważam, że na ten moment tylko AVEZ jest w stanie nam zagrozić w walce o tytuł. Myślę, że po raz kolejny udowodnimy, że w Polsce jesteśmy najlepsi i na koniec rozgrywek będziemy świętować obronę mistrzostwa.

Fot. ESL Polska / Adam Łakomy

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze