Kulisy przejęcia CD-Action. „Chcemy zebrać około miliona złotych”
Pozostałe
Wywiady

Kulisy przejęcia CD-Action. „Chcemy zebrać około miliona złotych”

15.07.2020, 16:08:53

Przejęcie CD-Action i PC Formatu przez Fantasyexpo to dość zaskakująca informacje. Jak wyglądało to od kuchni? Jakie są plany? W jakim celu uruchomiona zostanie kampania na beesfund i jakie będzie miała cele? Między innymi o tym na antenie Weszło FM opowiedział nam Krzysztof Stypułkowski, członek zarządu firmy. Najważniejsze fragmenty rozmowy znajdziecie poniżej.

Przejęcie CD-Action było wcześniej planowane? Dlaczego zdecydowaliście się na pozyskanie tej marki i PC Formatu?

Może faktycznie nie planowaliśmy tego w naszych tabelkach, bo zazwyczaj bazujemy w nich na tym, co jest pewne, w miarę stabilne i przewidywalne. Tutaj sytuacja związana była z koronawirusem, natomiast skłamałbym, gdybym powiedział, że nie prowadziliśmy rozmów w zeszłym roku. Temat się przewijał, ale stawiane warunki były dalekie od możliwych do osiągnięcia. Moment, w którym redakcja dostała wypowiedzenia, przyspieszył cały proces i ułatwił dopięcie transakcji.

Po co kupiliśmy CD-Action? To pytanie, na które nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Analizowaliśmy to z drugiej strony i czuliśmy się zobowiązani wobec CD-Action jako firma. Dzięki nim powstaliśmy. Nawet Wojciech Jeznach, który dołączył do nas w późniejszych latach, ocenia, że organizacja przez nas 18. urodzin magazynu była momentem przełomowym dla Fantasyexpo. Nie planowaliśmy być firmą, którą dziś jesteśmy, ale dzięki CD-Action nadano nam kształt i kierunek przyszłości. Wtedy poznaliśmy całą branżę i okazało się, że trafiliśmy w niszę, w której nie ma usług marketingowych w gamingu. Byliśmy właściwie na błękitnym oceanie do zagospodarowania.

Z tego powodu z jednej strony była chęć pomocy, a z drugiej aspekt biznesowy. Na koniec dnia zależało nam jednak, by magazyn przetrwał, bo byliśmy mu coś winni. Nawet wiele osób kiedyś albo wciąż związanych z CD-Action, bardzo nam kibicowało i popychało do tej decyzji. Pojawiło się też sporo miłych komentarzy w internecie, że nasze przejęcie to najlepsze, co mogło się stać dla redakcji. Jestem wdzięczny za taki odbiór. Troszeczkę więc pod presją stwierdziliśmy, że bierzemy temat na tapet i zastanawiamy się, co z tym faktem zrobić. Mamy bardzo duże doświadczenie digitalowe, może nie w kwestii mediów, ale wiemy, że tym markom trzeba zbudować prezencie internetową, bo to nigdy nie było celem wcześniejszego wydawnictwa. Dla nas będzie.

Dodatkowo redakcja ma duże przelotki i kontakty ze studiami developerskimi, a to przecież firmy, które dla nas tworzą rynek gamingowy. Może dzięki przejęciu CD-Action uda się też do nich łatwiej trafić. Poza tym lubimy robić fajne projekty, nigdy się ich nie baliśmy i ten przypadek też do takiej kategorii dopisuję.

Jak wyglądały negocjacje? Czy mieliście konkurenta?

Na początku negocjacje były bardzo krótkie, bo mieliśmy proste cele. Wydawnictwu Bauer zależało na tym, by magazyn trafił w dobre ręce. W głębi serca chcieli dla CD-Action dobrze. Z tego powodu doprowadzenie do warunków było dość szybkie, sprawy zaczęły być bardziej skomplikowane przy formalnościach, bo to czasopismo, więc w grę wchodziły przecież chociażby prawa autorskie. Trochę to wszystko trwało, ale już dążymy ku zakończeniu. Z tego co wiem, byli jacyś kontroferenci, choć nie znam szczegółów. Dostaję jednak dużo maili od potencjalnych inwestorów, w których czytam, że ktoś kupuje CD-Action od 25 lat, po drodze zdołał trochę zarobić i zastanawia się, ile trzeba by dać kasy, by magazyn przetrwał. Dla nas to bardzo dobra informacja, że CD-Action ma tak silną i dojrzałą społeczność.

Z tego powodu odpalacie kampanie na beesfundzie?

Beesfund jest odpowiedzą na potrzeby społeczności, która chce się zaangażować w to, by magazyn przetrwał i miał swoją przyszłość. Chcemy uczciwie i transparentnie pokazać, w jaki sposób i w co potrzebujemy zainwestować, by to medium internetowe ewaluowało. Liczba akcji, które chcemy oddać jest relatywnie bardzo wysoka. Ważne jest też to, by społeczność wiedziała, że nie zarabiamy pieniędzy po to, by zarabiać, a po to, żeby rozwijać biznes plan, który przyniesie pozytywne skutki. Tak, by po trzech latach ludzie mieli poczucie, że nie tylko pomogli CD-Action, ale też zarobili na tym. Jeśli uda nam się to osiągnąć, to na pewno będzie dobry początek na kolejne 25 lat historii.

Kiedy startuje kapania i jakie będzie miała cele?

Kampania ma wystartować lada dzień, jesteśmy na końcu etapu rejestracji spółki, bo tylko to nas blokuje przed rozpoczęciem procesu inwestycyjnego. Wszystkie materiały marketingowe są już tak naprawdę gotowe, więc beesfunda odpalimy, jak tylko będziemy mogli uchwalić możliwość emisji akcji dla społeczności. Jeśli chodzi o cele, nie wchodząc w szczegóły, chcemy zebrać około miliona złotych, które przeznaczymy na rozwój części internetowej. Konkrety przedstawimy w informacji dla potencjalnych inwestorów. Na pewno nie będziemy zwlekać z uruchomieniem kampanii, chcemy zrobić to jak najszybciej, jak tylko uporamy się z formalnościami.

Jaki czas dajecie sobie na zebranie funduszy?

Odpowiem ostrożnie: maksymalny czas takiej kampanii to trzy miesiące. Na dziś wiemy, że do newslettera zapisało się niewiele mniej osób niż do tego, który dotyczył akcji Wisły Kraków – największej zbiórki na beesfundzie. Na razie to niby tylko informacja, że coś będzie się działo, ale ten wynik napawa optymizmem. Natomiast mówimy o pieniądzach, więc na koniec dnia ludzie będą musieli podjąć decyzję, czy zainwestować. A umożliwimy opcje inwestycji nawet najmniejszych kwot. Będzie nam zależało na tym, by zebrać całą sumę. Nie jestem takim optymistą, by mówić, że w dwa dni zamkniemy kampanię, ale celuję, że będzie to trwało miesiąc, półtora.

Ważna informacja jest taka, że magazyn w formie papierowej może funkcjonować dalej. Potrzebuje pewnych zmian wewnętrznych, żeby to się spinało, natomiast chodzi też o to, by się rozwijał. Środki, które chcemy zebrać są konkretnie na to, by rozbudować działania o przyszłość, a nie zrobić to, co dziś robimy. O tym przychodzimy rozmawiać ze społecznością.

Jaką wizję macie w takim razie na papier?

Mamy pewne założenia minimalne, poniżej których najzwyczajniej w świecie biznes przestanie się opłacać. Naszym celem jest wzmocnienie sprzedaży, tym bardziej, że koronawirus uderzył też w prasę. Dla nas będzie to wyzwanie, ale jest kilka rzeczy, które trzeba pozmieniać. Wydawnictwo Bauer zwróciło uwagę, że jesteśmy bardziej elastyczni i możliwi w decyzjach, więc np. w rozmowach z dystrybutorem będzie nam łatwiej. Postaramy się dostarczyć magazyn tam, gdzie są nasi klienci, a nie klienci całej masy czasopism. Nie chodzi tylko o przekierowanie ruchu z internetu do papieru, ale postaramy się też to promować.

Dla wielu ludzi CD-Action ma wartość kolekcjonerską. Ja też nie będę okłamywał rzeczywistości, bo papieru sprzedaje się coraz mniej, ale nie zabijamy go. Oczywiście mamy awaryjne scenariusze. Jednak za magazynem stoi najbardziej ufna, najbardziej tradycyjna i najbardziej związana społeczność, która regularnie kupuje to czasopismo, więc dla niej głównie chcemy budować prezencję internetową. To dla nas najważniejsi odbiorcy. Będziemy jednak również promować CD-Action w internecie, zachęcać do zakupów przez nowych czytelników i sam do tego namawiam, bo nawet jeśli ktoś nie zainwestuje na beesfundzie, to kupienie jednej sztuki jest pomocą w tym projekcie. Sprzedany magazyn to dodatek w budżecie, który przeznaczymy na rozwój. Dla nas jako agencji fajnie jest mieć CD-Action w portfolio, ale raczej wszelkie zyski będziemy reinwestować.

Czy magazyn w obecnym stanie jest się w stanie utrzymać?

Jeśli policzylibyśmy samą redakcję i sprzedaż magazynu, wszystko się spina. Natomiast zysk nie jest na tyle duży, by w łatwy sposób pokryć koszty korporacyjne. W przypadku wydawnictwa Bauer były one relatywnie duże, bo to było wielkie przedsięwzięcie, natomiast u nas te koszty są mniejsze i powodują dużą optymalizację. Choć oczywiście są różne wydatki – musi być przecież prezes zarządu, księgowość, biuro czy nawet takie proste rzeczy, jak sprzątanie i ubezpieczenie. To zjada trochę pieniędzy. Na pewno gazeta nie znajduje się na granicy opłacalności, ale trzeba dołożyć dużo cegiełek, by zmaksymalizować sprzedaż. Jeśli nawet nie uda nam się zebrać na beesfundzie nawet złotówki, w co wątpię, to ta marka i tak przetrwa. Pod tym jestem w stanie się dziś podpisać i potwierdzić, że przynajmniej przez kolejne miesiące CD-Action będzie wydawane. Trudniej byłoby po prostu zainwestować w nowe obszary. W takim scenariuszu będziemy szukać innych środków, ale liczę na to, że się uda. Nasze telefony cały czas dzwonią. Ludzie chcą wesprzeć CD-Action. 

Kiedy wydacie pierwszy numer?

Pierwszy numer jako wydawnictwo Fantasyexpo pojawi się 28 sierpnia, jeśli dobrze pamiętam kalendarz wydawniczy. Social media i zarządzanie stroną internetową przejmujemy 1 sierpnia. Teraz trwają przygotowania, bo proces przejęcia nie jest taki prosty. 

Beesfund obejmuje też PC Format?

W masowym przekazie bardziej widać było CD-Action, bo ma silną markę, związaną z grami, ale tematy są łączone. Obie marki chcemy rozbudować o prezencje internetową, a PC Format jest chyba nawet lekko z przodu, jeśli chodzi o tę kwestię. Troszkę żałuję, że nie ma tak dużej społeczności i na pewno będzie mi zależało na tym, by ją rozbudować. Uważam, że wciąż brakuje mediów typowo technologicznych. W przypadku PC Format głównie postawimy na obszar wideo. 

Kiedy planujecie uruchomić nowe strony?

Zaczęliśmy już pracę nad tym, by znaleźć podwykonawcę do stron internetowych. Celujemy, by udało się je uruchomić w tym roku, może listopadzie albo grudniu, ale na dziś nie chciałbym tego obiecywać. Natomiast narzucamy szybkie tempo, nie ma na co czekać, trzeba działać. Dopóki nie wybierzemy podwykonawcy, który też się do czegoś zobowiąże, nie chciałbym się dziś podpisywać pod konkretnymi terminami. 

*

Rozmowa w formie audio:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze