Kozaki i badziewiaki fazy grupowej DreamHack Open Fall
CS:GO
Felieton

Kozaki i badziewiaki fazy grupowej DreamHack Open Fall

18.10.2020, 18:24:25

Ostatni europejski turniej kwalifikacyjny do Majora już jutro wkroczy w decydującą fazę. Trzydniowa faza grupowa z uwagi na napięty harmonogram obfitowała w dużo emocji i epickich akcji, ale też w zgrzyt zębów i babole dziesiątego stopnia. Kto zaprezentował się z dobrej strony, a kto wyglądał, jakby pierwszy raz dotknął myszki i klawiatury? 

KOZAKI

ZywOo

Gdybym w tego typu podsumowaniu nie zaczął od francuskiej maszyny do zabijania, byłoby to dziennikarskie samobójstwo. Dwa dotychczasowe mecze Vitality w wykonaniu ZywOo podczas DreamHack Open Fall sprawiły, że poczułem się na nowo jak w 2019 roku, kiedy młody snajper definiował pojęcie „bestii” na nowo. O ile starcie z mouz było tylko rozgrzewką, o tyle potyczka z Fnatic to jakiś niewyobrażalny kosmos.

Na pierwszej mapie? Statystyki 10:17, przyjęcie na papę sromotnego wpie*dolu i żenująca dyspozycja drużynowa. I wtedy wybuchły fajerwerki. Na dwóch kolejnych arenach ZywOo uruchomił tryb Boga. 69 eliminacji przy 23 zgonach. Dwie mapy z rzędu rating powyżej 2.1. Tak, 2.1.

MSL

Skoro już mowa o powrocie do przeszłości, jak w przypadku ZywOo i formy z 2019, to warto uchylić czoła przed kapitanem North. Oglądając jego grę przeciwko Sprout, miałem momentami Déjà vu. Postawa MSL-a wywołała DreamHack Masters Stockholm 2018 vibes. Duży luz, niesamowita pewność siebie i przede wszystkim skuteczność w grze kombinacyjnej. Skandynawski weteran bierze sprawy w swoje ręce i ja to szanuję.

XANTARES

Turecki zawodnik po raz kolejny udowadnia, że stabilność to jego drugie imię. To w dużej mierze jego świetne występy pozwoliły błyskawicznie rozprawić się z FaZe oraz GODSENT i awansować do play-offów. Świetny w pojedynkach otwierających i niezwykle opanowany w najbardziej newralgicznych momentach spotkania. Potrafi nie tylko wykreować przestrzeń dla siebie, ale też dla kolegów z zespołu.

BADZIEWIAKI

Aerial

Obejrzałem powtórkę z meczów ENCE w ramach DH Open Fall i czuję się oszukany. Z dobrego wrażenia po 12. sezonie ESL Pro League nie zostało absolutnie nic, a najbardziej żenujące jest to, że największą kulą u nogi nie był nawet xseveN, a właśnie Aerial. Mam szczerą nadzieję, że Finowie nie awansują na Majora, bo granie starym składem nie ma żadnego sensu.

Aerial – 128 rund rozegranych na DreamHacku. 82 rundy bez żadnego fraga. Przegranych 21 dueli otwierających. 38 więcej zgonów niż fragów. Żenada po całości. Badziewiak na piątkę z plusem.

Bymas

Strasznie przykre jest to, że dopiero co pialiśmy nad nastolatkiem z zachwytu. Wydawało się, że w mouz udało się go naturalnie wpasować w resztę zespołu i będzie już tylko lepiej. DreamHack Open Fall w wykonaniu „Myszek” to jednak kompletny zjazd, a sam Bymas był chyba najsłabszym ogniwem formacji. Tylko w ośmiu rundach zdobył więcej niż jednego fraga, co trochę nie przystoi. Oczywiście, Litwin nadal jest jeszcze na początku swojej wielkiej kariery, ale na pewno szkoda, że już teraz musi się pożegnać z marzeniami o najbliższym Majorze.

frozen

O ile w przypadku Bymasa można stwierdzić, że wyszedł brak doświadczenia i młodzieńcze niedoskonałości, o tyle frozen nie powinien już mieć tego typu wpadek. Zwłaszcza że był to już któryś kolejny turniej, podczas którego Słowak nie zachwyca. A przecież to on do spółki z ropzem i wspomnianym wyżej Litwinem ma tworzyć zabójczą trójcę mousesports. Tymczasem gwiazdor znów wyglądał niewyraźnie. Łyknąłbyś trochę Rutinoscorbinu byczku.

Fot. DreamHack / Adela Sznajder

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze