Kontrakty były, ale bez podpisu prezesa. GKS Tychy szuka teraz nowej drużyny
CS:GO
POLSKI ESPORT
Reportaże

Kontrakty były, ale bez podpisu prezesa. GKS Tychy szuka teraz nowej drużyny

07.10.2019, 13:26:00

GKS Tychy Esports powraca – takimi słowami rozpoczęła się wiadomość tyskiego klubu, którą zamieszczono na Facebooku na początku października, jednocześnie ogłaszając nabór do nowej drużyny Counter-Strike: Global Offensive. Młodych zawodników ze Śląska wiadomość ta mogła ucieszyć, ale inaczej zareagowali byli już reprezentanci GKS-u, którzy nie mają najlepszych wspomnień z tej współpracy. Problemem było między innymi kilkumiesięczne oczekiwanie na podpisanie kontraktów, które i tak zakończyło się niepowodzeniem.

Zacznijmy od początku – GKS Tychy działania w esporcie rozpoczął w lutym 2017 roku, jako drugi klub piłkarski w Polsce kontraktując zawodnika Fify. Było to pierwsze, ale nie ostatnie działanie w nowej branży. W międzyczasie na stadionie stworzono specjalne miejsce treningów, z którego korzystały też zespoły zewnętrzne – Made in Brazil, Pain Gaming, Virtus.pro czy x-kom team. GKS również zamarzył o drużynie CS:GO i w lutym 2018 ogłosił przyjęcie akademii, która miała też współpracować z tomorrow.gg.

Na próżno było szukać sukcesów tego składu, więc nic dziwnego, że w końcu doszło do rozstania. Kolejny krok na scenie Counter-Strike’a tyski klub postawił w maju 2019 roku, gdy przyjął w swoje szeregi nowych zawodników. Początkowo wszystko wyglądało obiecująco – bootcamp, ładne stroje, sesja zdjęciowa. Młodzi gracze byli niemal zachwyceni, ale teraz okazuje się, że tak kolorowo nie było.

Na wspomnianym bootcampie miało dojść do podpisania kontraktów. Zawodnicy swoje podpisy złożyli, ale na miejscu nie pojawił się prezes, który – według graczy – miał reprezentować drugą stronę. Można jednak zrozumieć, że osoba na takim stanowisku jest zapracowana i akurat terminy się nie zgrały, albo po prostu pojawiły się ważniejsze obowiązki. Problem polegał na tym, że tygodnie mijały, a sytuacja się nie zmieniała. Z czego to wynikało? Zapytaliśmy u źródła!

Ostatnie miesiące w klubie stały pod znakiem zmian. Ze struktur Tyski Sport S.A., została wyodrębniona sekcji piłki nożnej, a do życia został powołany nowy podmiot KP GKS Tychy S.A. Ponadto zmienił się również Prezes zarządzający spółką Tyski Sport. Niestety te wszystkie roszady i inne aspekty formalno–prawne wpłynęły bezpośrednio na brak podpisu pod kontraktami. Klub jednak wywiązywał się ze swoich zobowiązań – zawodnicy otrzymali od nas sprzęt, trenowali w Gaming House oraz mogli liczyć na opiekę pracownika z ramienia klubu – mówi nam Krzysztof Trzosek, rzecznik prasowy GKS-u Tychy.

Można byłoby to zrozumieć, ale sytuacja trwała dwa miesiące. Złożenie podpisu na przygotowanym wcześniej dokumencie nie jest jakieś czasochłonne. Tym bardziej, że według zawodników podpis prezesa widniał na protokole odbioru odzieży klubowej, który otrzymali na początku. – Nie mam informacji, żeby prezes klubu podpisał dokumenty o przekazaniu odzieży. Zawodnicy otrzymali sprzęt bezpośrednio od pracownika obsługującego sekcję esportową – twierdzi jednak Trzosek.

Obie strony zgadzają się jednak z tym, że zawodnicy otrzymali odzież, mieli organizowany bootcamp. Po nim cele samych graczy bardzo wzrosły i brak podpisu na kontrakcie aż tak im nie przeszkadzał. Wierzyli, że wszystko uda się załatwić. – Graliśmy pod ich banderą, mieliśmy bootcamp, ciuchy klubowe, ale jakby nie patrzeć – byliśmy bez oficjalnego kontraktu – mówi Miłoasz „MIŁY” Masłowski, były reprezentant GKS-u. 

Małe wątpliwości pojawiły się kilka tygodni później, kiedy na Facebooku GKS-u pojawił się post o poszukiwaniach nowej akademii. Dotychczasowi reprezentanci myśleli, że poszukiwani są ich następcy. Wówczas zapewniono ich, że tak nie jest. Po prostu skład ten miał być tzw. pierwszą drużyną, a przy okazji chciano powołać formację złożoną z młodszych miłośników Counter-Strike’a. Jakby nie patrzeć, dla przyjętych wcześniej zawodników była to w miarę dobra informacja. Problemem jednak było to, że wciąż nie mieli podpisanych kontraktów.

To był tylko jeden z powodów, które wprawiały ich w nie najlepsze nastroje. – Były również problemy ze zwrotem pieniędzy za transport do Tychów – mówi nam Mateusz „Matt2M” Mądry, były gracz klubu. – Niektórzy otrzymywali po 2-3 tygodniach, a jeden z graczy podróżujący autem w ogóle nie dostał zwrotu. Później dowiedzieliśmy się też, że menedżer wypłacał pieniądze z własnej kieszeni, bo nie chciał nas zostawić na lodzie.

Jak się okazało, ten sam menedżer płacił za wyżywienie graczy podczas bootcampu, ale nigdy nie doczekał się zwrotu. 

Zawodnicy twierdzą również, że w umowach, które podpisali, mieli zawarte pensje. Co prawda były to małe pieniądze, ale nigdy nie zobaczyli ich na swoich kontach. Tu jednak klub można zrozumieć, bo jak przekazać księgowości polecenie przelewów, jeśli prezes kontraktów nie podpisał? Każdy kto pracuje z działami księgowości wie, że to niemożliwe!

To jednak nie jest koniec spraw związanych z finansami. Kolejne pojawiły się przed Złocieniec Game Festival, na który GKS Tychy awansował z kwalifikacji. Ostatecznie na turniej nie pojechał. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że o pieniądze. – W umowach mieliśmy zawarte opłacanie wyjazdów na turnieje, więc teoretycznie powinniśmy do Złocieńca pojechać – mówi nam jeden z graczy, który woli pozostać anonimowy – Ostatecznie tak się nie stało, bo doszło do lekkich spięć i pieniędzy nie otrzymaliśmy.

Reasumując, dużo było obietnic, a zrealizowano może 1/3 z nich – dodaje.

Czy GKS planuje przeznaczać jakieś pieniądze na funkcjonowanie sekcji esportowej? – Oczywiście biorąc pod uwagę tradycję, historię, zainteresowanie kibiców priorytetem dla klubu są sekcje sportowe, ale doskonale zdajemy sobie sprawę jak dużą rolę esport zaczyna odgrywać na świecie. W związku z tym podjęliśmy decyzję, że w miarę finansowych możliwości klubu będziemy rozwijać ten obszar w GKS Tychy. Podobnie jak w piłce nożnej, hokeju czy innych dyscyplinach do osiągania sukcesów nie wystarczą talent, ciężka praca i determinacja. Bardzo dużą rolę odgrywają pieniądze, dlatego prowadzimy intensywne rozmowy z potencjalnymi sponsorami. Jestem przekonany, że już w najbliższym czasie będziemy mogli mówić o pierwszych efektach – przyznaje rzecznik.

Ostatecznie dobrze zapowiadająca się współpraca nie była tak kolorowa. Zespół nie osiągał wielkich wyników, ale i nie miał takiej pomocy klubu, jaką mu obiecano. W końcu obie strony się rozstały, ale jak twierdzi Mądry, była to decyzja ich pracodawców. Innego zdania jest Krzysztof Trzosek, który mówi: – Obie strony doszły do wniosku, że kontynuacja współpracy nie ma już większych perspektyw ani przyszłości. Chcemy znaleźć teraz zawodników, którzy są przede wszystkim z województwa śląskiego, a najlepiej jeśli są kibicami GKS Tychy. To zdecydowanie ułatwia współpracę, komunikację i prowadzenie wspólnych działań. Otrzymaliśmy już wiele zgłoszeń i już w najbliższym czasie będziemy mogli zakomunikować Państwu skład nowego zespołu.

Nie zmienia to faktu, że finalnie GKS został bez drużyny Counter-Strike’a, ale już rozpoczął rekrutację. Wymagania? Zamieszkanie w województwie śląskim, minimum 16 lat, minimum 1500 godzin w CS:GO, czas na grę i możliwość dojazdów do Tychów. Brzmi trochę jak ogłoszenie zespołu założonego przez kilku kumpli, ale to prawda – GKS Tychy szuka w ten sposób reprezentantów „pierwszej drużyny CS:GO”.

Pozostaje jedno pytanie: W którą stronę w esporcie chce iść tyski klub?

Chcemy ułatwić młodym ludziom start w świat esportu i stworzyć im możliwości do rozwoju. Dajemy im przysłowiową wędkę, ale wiele zależy tak naprawdę od nich samych. My oczywiście zapewnimy im bazę do treningu, sprzęt, promocję, ale bardzo ważnymi aspektami, są również ich ciężka praca i zaangażowanie. Rozwijamy również projekt klas esportowych wspólnie z Zespołem Szkół nr 4.  Ponadto zależy nam na aktywizowaniu kibiców poprzez organizację turniejów. Podkreślę jednak raz jeszcze – musimy prowadzić aktywne działania w poszukiwaniu sponsorów. Ich rola w tym projekcie jest niezwykle istotna – dodaje Trzosek.

My tylko dodamy: Do wypełnienia tych celów, na pewno potrzebne będzie zaangażowanie dwóch stron, między innymi w podpisanie umów. 

Fot. GKS Tychy Esports / Mateusz Masłowski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze