Komil: Trudno nie jarać się esportem, jeśli traktujesz życie jak grę

Komil: Trudno nie jarać się esportem, jeśli traktujesz życie jak grę

07.02.2021, 20:13:59

Zawsze w coś grałem: poker, szachy, inne dyscypliny. Na studiach zajarałem się LoL-em i to jest mój najświeższy konik. Liga ma w sobie to coś, co przyciąga cię do tego uniwersum i chcesz w nim zostać. Bardzo ważny jest również dla mnie aspekt rywalizacji, którego zawsze w tego typu aktywnościach szukam – mówił nam Komil Khamidov w rozmowie z Michałem „myhą” Francuzem. 

Uderzę prosto z mostu – daliście niezłe show w dwóch pierwszych tygodniach Ultraligi, tego odmówić nie można, ale miało to też swoje konsekwencje. Czujesz, że było warto?

Pewnie, że było warto. Nie mieliśmy za dużo czasu na ogarnięcie wszystkich spraw, więc bardzo cieszę się, że od strony regulaminowej udało się wszystko sprawnie dopiąć. Super, że udało nam się w ogóle zagrać i nawet porobić jakieś first bloody. Bardzo mocno się tym wszystkim jaraliśmy. Jak graliśmy z Illuminar, to nawet przez moment mieliśmy poczucie, że możemy wygrać, absolutne szaleństwo. Mogłem też sobie zagrać Ivernem na midzie i nikt nie zarzucał mi, że trolluję (śmiech).

Jaka była atmosfera na Teamspeaku w trakcie meczów oficjalnych? Cały czas luzackie, ziomalskie podejście, czy jednak wkradł się tryhard?

Ogólnie było dosyć śmiesznie, zero spiny, mocno koleżeńsko. Wiedzieliśmy, że nie wygramy z profesjonalistami, którzy poświęcili na grę większość swojego życia. Wiadomo, kiedy działy się jakieś fajne akcje, to dawaliśmy się ponieść emocjom. Pamiętam, jak Rzems zrobił first blooda, ja wtedy byłem bardziej skupiony na farmieniu i nie wiedziałem, co się dzieje na mapie i nagle usłyszałem jego krzyk radości. To było naprawdę fajne.

Wiem, że to pytanie zdążyło już paść parokrotnie, ale na potrzeby tego wywiadu muszę o to zapytać. Czym osobiście dla ciebie był występ w Ultralidze?

To było przede wszystkim spełnienie mojego marzenia. Szczególnie, że udało nam się to wszystko spiąć logistycznie z KonDziSanem, który zamiast trenować kolejną drużynę, mógł po prostu zaangażować się we współpracę z nami. Konrad jest naszym guru, bo wiemy, że nikt nie ma do niego podjazdu pod względem wiedzy i doświadczenia.

A skąd u ciebie w zasadzie zajawka na esport? Zamykasz się tylko na League of Legends, czy celujesz też w inne tytuły?

Pół żartem, pół serio – jeżeli traktujesz życie jak grę, to zwyczajnie jarasz się esportem. Ja zawsze w coś grałem: poker, szachy, inne dyscypliny. Na studiach zajarałem się LoL-em i to jest mój najświeższy konik. Liga ma w sobie to coś, co przyciąga cię do tego uniwersum i chcesz w nim zostać. Bardzo ważny jest również dla mnie aspekt rywalizacji, którego zawsze w tego typu aktywnościach szukam.

Śledziłeś esport w League of Legends na przestrzeni lat? Zakładam, że nie znasz wszystkich kamieni milowych, ale Fakera pewnie kojarzysz…

Tak, oczywiście, że znam Fakera. To nie zmienia faktu, że gdyby ktoś zrobił mi test na esportowego prawilniaka, to pewnie bym go oblał. Lubiłem jednak oglądać Mistrzostwa Świata, zawsze byłem fanem wspomnianego właśnie Fakera i SKT, bywałem nawet na emisji rozgrywek w Multikinie i zawsze dobrze się przy tym bawiłem. Scenę europejską też zdarzało mi się śledzić, szczególnie w czasach, kiedy Jankos dołączał do G2 Esports. Wtedy też zacząłem trochę mocniej rozumieć, o co w ogóle chodzi w tej grze.

Porozmawiajmy jednak o sprawach bardziej bieżących. Wyniki były jakie były, spełniliście swoje marzenia, ale odzew ze strony kibiców był w większości negatywny. Byliście na to gotowi, czy przerosła was ta skala?

Byliśmy gotowi na wszystko, ale przyznam szczerze, że mnie to nie rusza. Jestem raperem, który w latach 2015-2016 dostał masę hejtu. Przeszedłem już każdą możliwą formę nienawiści, więc teraz traktuję to jako rozrywkę.

Komil

Fot. Michał Mazurek

Ale mimo wszystko rap trochę się na ludzi otworzył. W 2021 prawie każdy człowiek może puścić swoje rapsy do sieci, jeżeli chodzi o profesjonalną rywalizację esportową, to jest to trochę bardziej ekskluzywne.

W takim razie podaj mi profesjonalną definicję esportu i powiedz, czemu tak poważnie się do tego podchodzi?

Porównajmy to w ten sposób: Piłkarska Ekstraklasa, czyli de facto Mistrzostwa Polski w piłkę nożną i Ultraliga, która również posiada w naszym kraju status Mistrzostw Polski. Musisz przyznać, że to chyba nadaje tym rozgrywkom jakiegoś prestiżu. Na takim poziomie wszyscy liczą jednak na rywalizacje najwyższej klasy…

Wciąż nie za mocno czuję tę esportową elitarność. Podszedłem do tej sceny z bardzo otwartym i pozytywnym nastawieniem. Dlatego też nie miałem żalu w kierunku Nitro, który śmieszkował sobie z nas w jakichś wywiadach czy podcastach, traktowałem to z przymrużeniem oka. Jeżeli to wszystko ma ręce i nogi, to czemu miałbym się obrażać za jego opinię?

A ty jako MC uważasz, że naszym chłopakom w esporcie brakuje trochę luzu?

Nawet nie tylko jako MC. Środowisko rapowe jest w moim odczuciu bardziej elitarne, nawet mimo tego, że niektórzy esportowcy myślą inaczej. Dlatego też zdziwiło mnie trochę, że ten elityzm jest tutaj cały czas tak silny. Popatrz chociażby na środowisko szachowe, to jest dyscyplina, która teraz przeżywa swój renesans i która bardziej otworzyła się na ludzi.

Pogadajmy chwilę o K&F. Na pierwszy ogień pan trener – Aleks. Kim jest ten człowiek, skąd się tam wziął, jakie ma kompetencje?

Aleks jest szachistą, który też gra w LoLa. Co prawda zaczął grać jeszcze później niż ja, ale nadrabia podejściem gracza szachowego z wysokim rankingiem, czyli kładzie duży nacisk na zdobywanie wiedzy i analizę. Ma też cechę, której trochę brakuje esportowemu środowisku – wie, kiedy może poświęcić czas na coś, co nie jest związane z esportem, znaleźć ten balans. To pozwala zachować mu chłodną głowę, kiedy teraz mocno angażuje się w nadrabianie wiedzy o LoLu.

Okej, to jest Aleks, teraz pora jednak na gwóźdź programu. KonDziSan – jaka jest jego rola w K&F?

Kondzi jest naszą twarzą esportową. Gdyby nie on, nie bylibyśmy w stanie sobie z tym wszystkim poradzić, to nie jest takie łatwe. Jest dużo więcej pracy niż myśleliśmy. Myślałem, że esport jest na dużo bardziej skomercjalizowanym poziomie i przyznam, że lekko się przejechałem. Nie jestem jednak ani trochę zły – dla mnie esport jest bardzo ważny od czasów złotej piątki w Counter-strike’a 1.6. Myślę, że dla Ligi Legend również znajdzie się specjalne miejsce w moim sercu.

Wracając do współpracy z KonDziSanem, ma on duży wpływ na nasz obecny skład. Wdrażamy wszystkie metody treningowe, które Konrad uważa za słuszne. W K&F mamy podejście, że chcielibyśmy grać z tymi chłopakami tyle, ile będą chcieli, dajemy im duże pole do rozwoju, nie ciśniemy ich. To od nich zależy – jeżeli oni będą dobrze to wykorzystywać, to tylko będzie procentować. Chcemy utrzymać tę piątkę jak najdłużej.

To może teraz bezpośrednio do ciebie – ile Komila będzie jeszcze w Komil&Friends?

Teraz mamy dużo pracy odnośnie współpracy z nowym składem. Nie chcemy podcinać naszym graczom skrzydeł ani komunikować, że mamy to wszystko w nosie, dlatego na tym polu mocno się przykładamy. Nie mamy również żadnych sponsorów – sami wykładamy na to wszystko hajs, więc, nie oszukujmy się, staramy się to wszystko zrobić jak najtaniej. Szczególnie, że patrzymy na to długoterminowo, nie chcemy się zwijać za moment.

No tak, byli tacy, co wchodzili z wielką pompą, a wycofywali się po jednym sezonie… A tak już poza samym składem LoLa? Planujecie coś komunikacyjnie, PR-owo…?

Jeżeli chodzi o media społecznościowe, to bomby będą na pewno. Komil&Friends to nie jest tylko esport, choć oczywiście to nasza najbardziej medialna gałąź. Trochę mnie to zdziwiło, ale jednak miło mi, że ludzie oglądają, choćby dla beki. Sam siedzę na czacie i często mam zwałę z tego, co się na nim dzieje, też jestem tego częścią. Niektóre pasty są złote.

Wracając do tematu, plany są, ale z oczywistych przyczyn nie będę ci jeszcze nic zdradzał. Chcemy na pewno łączyć te siatki – muzyka, esport, poker, szachy. To są bardzo podobne środowiska pod względem stylu życia i zainteresowań, więc na pewno pogramy wokół tego.

Przejdźmy do drugiego składu. Jakie były kulisy wyłonienia całej piątki?

Wszystko było robione na wariata. Od początku grudnia cały czas goniły nas terminy. Skład wyłonili w tryoutach KonDziSan i Aleks. Przetestowali wielu zawodników i muszę powiedzieć, że na żadnym etapie testów nie spodziewałem się, że finalna piątka będzie wyglądała w taki sposób.

Co w takim razie zadecydowało?

Chodziło nam głównie o podejście zawodników, które mogło zrekompensować niektóre braki. Tak jak mówiłem, celujemy w projekt długoterminowy, dlatego niektóre cechy będą się tutaj liczyły o wiele mocniej.Tak było chociażby w przypadku Aprila, który trochę odstaje na solo kolejce względem reszty składu. Wierzymy jednak, że jego dodatek do składu jest potrzebny, dlatego robimy wszystko, żeby pomóc mu w dogonieniu jego kolegów z drużyny.

A jak to się stało, że zdołaliście przebranżowić Aprila na gracza supporta i wcieliliście go do składu?

Nie wiem, czy stoi za tym jakaś głębsza historia. Poznałem Aprila przez Deflesa, Jakub sam się do nas zgłosił i powiedział, że chce być tego częścią. Tak jak wspominałem, przy werbowaniu składu często patrzyliśmy na zaangażowanie – jeżeli ktoś jarał się projektem i chciał w to wejść na 100 %, wtedy wiedzieliśmy, że jest odpowiednim zawodnikiem.

komil-ultraliga

Fot. Michał Mazurek

A co się stało z Tantrumem? Odmroziliście jego karierę esportową, ale wiele to on się nie nagrał…

W dłuższym skrócie – organizacyjny burdel, ale nie będę tutaj mocno się w to zagłębiał. Będziesz musiał kiedyś o to zapytać KonDziSana. Tak czy siak, w naszym wyjściowym składzie na dwa pierwsze tygodnie miał grać Gerro, ale awaryjnie musieliśmy znaleźć za niego zastępstwo. I tak, od słowa do słowa, Kondzi dogadał się z Tantrumem. Docelowo chcieliśmy się zgadać miesiąc przed i rozpocząć treningi, ale wiadomo, jak to w życiu bywa – przez plany i obowiązki praktycznie cały czas się mijaliśmy. Wydaje mi się, że pierwszy mecz razem zagraliśmy już w ramach Ultraligi…

W przyszłym tygodniu zagracie przeciwko Gentlemen’s Gaming i Team ESCA Gaming. Liczycie na pierwsze 2-0?

Wydaje mi się, że na papierze mamy gorszy team. Bukmacher może dać na nas wysoki kurs, ale chcemy zrobić tutaj dwa zwycięstwa. Wiesz, matematycznie to jeszcze wyrobimy się na playoffy (śmiech).

To a propos – realne oczekiwania, które stawiasz przed K&F?

Przede wszystkim – stabilizacja struktur organizacji. Chcielibyśmy być ósmym filarem Ultraligi, a nie zmywać się po krótkim epizodzie. Każdy z nas kocha esport i zajmujemy się tym zajawkowo. Nie spinamy się o wyniki. To jest coś, co wydaje mi się dosyć nagminne w esporcie, ale my nie będziemy tutaj kłaść dużego nacisku. Z drugiej strony – możemy sobie teraz tak mówić, ale dopóki nic nie wygramy, to ludzie i tak będą na to patrzeć z przymrużeniem oka…

Czyli mamy plan minimum – wygrać mecz!

Tak, plan minimum to wygrać mecz (śmiech). Każdy CEO pewnie powiedziałby, że jego drużyna celuje w playoffy. Dla mnie jednak nie liczy się to aż tak mocno. Będę bardzo zadowolony, jeżeli skończymy na 7. miejscu.

Standardowo na zakończenie – wiadomość do ludu od Komila

Wow, ale bubel. Pozdrawiam!

Fot. Michał Mazurek

Tagi:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze